Czy wakacyjna miłość zawsze kończy się wraz z początkiem września? Ona – zwyczajna dziewczyna. On – sławny wokalista. Dwa kompletnie różne światy, które spotykają się pewnego gorącego lata.
Alicja jest świeżo upieczoną absolwentką weterynarii. Chcąc zarobić na przeprowadzkę do dużego miasta, zatrudnia się jako kelnerka w malowniczym ośrodku wypoczynkowym nad jednym z mazurskich jezior. W tym samym miejscu członkowie popularnego zespołu Follow Your Dreams organizują obóz muzyczny dla swoich fanów. Znani muzycy nie robią co prawda na Ali wrażenia, ale ona na nich jak najbardziej. A szczególnie na Natanielu. Leader grupy nie może przestać o niej myśleć od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczył ją, kiedy plotła wianek na łące rozgrzanej popołudniowym słońcem.
Dziewczyna długo wzbrania się przed nową relacją, ale w końcu daje chłopakowi szansę. Stawia jednak warunek – ich związek skończy się wraz z ostatnim dniem wakacji. Ala bowiem nie wierzy, że dwójka ludzi z tak różnych światów ma szansę na wspólną przyszłość. Ale czy da się z dnia na dzień przestać kogoś kochać?
Weganka i opiekunka czterech kotek, z którymi mieszka w książkowym zaciszu. Jest bezgranicznie zakochana w muzyce zespołu Daughtry, inspirującej ją do tworzenia kolejnych, miłosnych historii. Wierzy w istnienie przeznaczenia i nigdy nie rozstaje się ze swoim notatnikiem. Gdy już cały dom śpi, zamienia zebrane fragmenty rozmów, myśli oraz życiowych doświadczeń w ucztę dla serca i wyobraźni.
Słuchajcie, nie dopuszczam do siebie myśli, że są tu ludzie, którzy nie wiedzą czym jest Disney Channel, więc macie zadanie: wyobraźcie sobie taki trochę doroślejszy "Camp Rock" w książkowej wersji. Chłopak, który jest gwiazdą i normalna, trochę cicha dziewczyna, którzy spotykają się na obozie muzycznym - no brzmi znajomo, co nie? Taki był "Camp Rock" i taka jest nowa książka Klaudii Bianek "Mamy tylko lato".
Proszę nie zrozumieć mnie źle, nie sugeruję, że to takie same historie. Są inne, ale obie mają po prostu podobny główny motyw i taki letni klimat. Bardzo szybko mi się to czytało, bo to taka typowa, lekka, wakacyjna historia. Muszę jednak przyznać, że nie do końca skradła moje serce. Trójkąt miłosny, chwilami dość mocno irytujące zachowanie głównej bohaterki i tajemnica, którą bardzo szybko udało mi się przewidzieć trochę mi zepsuło czytanie. I jeszcze jedno - no nie leżało mi kompletnie powtarzanie tych samych wydarzeń z perspektywy Nataniela i Alicji.
To nie jest zła książka i wcale nie jest tak, że wam ją odradzam! Wręcz przeciwnie - czytajcie i sprawdźcie sami, czy się wam spodoba. Ja mam lekki problem z niektórymi rzeczami, jakie się tu pojawiły i chyba jednak, oczywiście też z sentymentu, zostanę przy "Camp Rocku".
Długo szukałam idealnej książki na wakacje, w końcu znalazłam... ,,Mamy tylko lato" to romans idealny na wakacje. Możemy wtedy poczuć klimat tej książki. Polecam tą książkę osobą odwiedzającym Mazury, wtedy dopiero poczujecie klimat tej książki 😉 bo właśnie tam rozgrywa się akcja. Jest to książka pełna emocji, ogromnych uczuć. Pokazuje szczerą relacje. Pokazuje, że warto próbować, warto czasami ryzykować. ,,Mamy tylko lato" jest tzw. luźna książka ale porusza ważne tematy. Jej koniec bardzo mnie zaskoczył. Polecam każdemu
DNF ok. 35% Zaczęłam ją ponad rok temu, ale widzę, że nie czuję potrzeby by do niej wrócić.
Przydługa, pod względem wprowadzenia jakiejkolwiek akcji. Poza tym, czuję się jakbym ponownie oglądała Camp Rock... a raczej jego średnio udaną polską kalkę. No nie leży mi ten układ.
Pierwsza połowa dość przydługa i jakoś nie umiałam przysiąść aby dojść do tych 52% a dziś jak przysiadłam do niej to przepadałam. Sama końcówka rozwala 🫢☺️🥺
Dobrze było po dłuższej przerwie wrócić do twórczości mojej ulubionej polskiej autorki. Przyjemny, wakacyjny romans na solidnym poziomie. Po raz kolejny zakochałam się w książce Klaudii Bianek, może nie tak bardzo jak w serii "Jedyne takie miejsce", ale nadal była to cudowna przygoda.
Wspaniały romans od Klaudii Bianek. Jedna z lepszych powieści od tej autorki. Świetny vibe letni, muzyczny. Ekscytująca, zabawna, wciągająca. Polecam! Perfekcyjna na lato🌞
Cudowny wakacyjny klimat! 🧡🎼 Jeśli marzycie przeżyć idealną wakacyjną przygodę, to sięgnijcie po tę książkę! Czekają na Was piękne Mazury, trzy turnusy z podbijającym listy przebojów zespołem Follow Your Dreams, letnia miłość i polne kwiaty. 🥰
2,5 ⭐️Wynudziłam się strasznie. Nie miałam ochoty jej kończyć, ale się udało, bo nie wzięłam nic innego do pociągu 😅 Historia bardzo przypomina Camp Rock. Nie związałam się jakoś szczególnie z bohaterami. Zakończenie może i chwyciło mnie odrobinkę za serce, ale szkoda, że główny bohater nie opowiedział swojej historii wcześniej.
"Była kwintesencją wszystkiego, co kochałem w lecie najbardziej. Jej lekkość i bezpretensjonalność idealnie korespondowały z tym pięknym miejscem, niezdominowanym przez dzikie tłumy turystów." Nie kupiłam tej historii, chociaż pomysł na nią był jak najbardziej trafiony. Gorące lato, obóz dla młodzieży organizowany przez przebojowy zespół Follow Your Dreams i uczucie, które rodzi się pomiędzy zwyczajną dziewczyną i popularnym muzykiem. Na pierwszy rzut oka zdawałoby się, że to samograj na wakacyjny romans, no właśnie niekoniecznie. Sama fabuła jest jak najbardziej w porządku, idealnie oddaje klimat lata i naprawdę wciąga czytelnika w opowieść. O wiele gorzej wypada kreacja bohaterów. Zarówno Alicja jak i Nataniel są bardzo niedojrzali i irytujący, krążą wokół siebie na tyle długo, że po pewnym czasie staje się to po prostu nurzące. Druga rzecz to wprowadzenie do ich relacji "tego trzeciego", co moim zdaniem było zbędne i nie wniosło nic nowego, oprócz tego że główna bohaterka stała się jeszcze bardziej irytująca. No i na koniec tajemnica którą skrywał Nataniel, od razu zaznaczę, że to nie była błaha rzecz, wprost przeciwnie, natomiast Alicja przeszła nad nią do porządku dziennego, praktycznie od tak, bez najmniejszej chwili refleksji, kompletnie mnie to nie przekonało. Coś tym razem nie wyszło, ale i tak czekam na kolejne książki autorki, bo to wciąż Klaudia Bianek, a "Mamy tylko lato" traktuję jako wypadek przy pracy.
To może jeszcze jedna letnia polecajka? 😍 „Mamy tylko lato” to kolejna powieść Klaudii Bianek, której twórczość tak bardzo sobie cenię i uwielbiam.
Tym razem autorka zabiera nas na obóz muzyczny, gdzie poznamy historię Alicji oraz Nataniela, wokalisty Follow Your Dream. Zespół jest właśnie u szczytu sławy więc postanowił zorganizować obóz dla swoich fanów, gdzie między innymi czeka na uczestników masa świetnej zabawy, warsztatów i wielki muzyczny konkurs.
Alicja dopiero co ukończyła studia z weterynarii. Rozesłała już swoje podania o pracę do klinik porozrzucanych po Polsce. W tym momencie dziewczyna nie wie gdzie rozpocznie od września nowe życie, a wakacyjna praca w mazurskim ośrodku ma jej zapewnić lepszy finansowy stary w wielkim mieście. To najprawdopodobniej ostatnie takie lato, ale za to pełne wrażeń i niesamowitych emocji.
Znani muzycy nie robią na Ali wrażenia, ale ona na nich jak najbardziej…
Czy po raz kolejny zakochałam się w historii Klaudii? Jak najbardziej. Bardzo przyjemny sielski klimat, iście wakacyjne otoczenie i świetne atrakcje. Nie zabraknie w niej jednak poważniejszych tematów, zwrotów akcji i tych smutniejszych chwil. Wyrwało mi się nawet kilka łez wzruszenia już na samym końcu. Czy miłość może mieć datę ważności? Cóż w teorii możemy tak założyć, jednak czy aby na pewno?
Ta historia była dla mnie niesamowitym przeżyciem. Pomimo, że byłam razem z bohaterami na obozie Follow Your Dream, to było dla mnie za mało. Chciałam znaleść się tam fizycznie razem z nimi. W tym pięknie opisywanym otoczeniu, poznać przesympatycznych ludzi i świetnie się z nimi bawić. No niestety się nie dało, ale i tak jestem zachwycona. Mazury, domki nad jeziorem, duża dawka świetnej muzyki… Wymarzone lato.
Czytając tę historię będziecie świadkami pięknej relacji miłosnej, która stopniowo rodzi się między bohaterami. Owiana nutką tajemnicy, z datą ważności i letniej magii. Wszystko idealnie stonowane.
Jeżeli kojarzycie disneyowska produkcję z obozem muzycznym to w „Mamy tylko lato” głównie z początku bardzo można odczuć vibe tego filmu. Dla jednych będzie to atutem, dla innych może okazać się minusem. Dla mnie osobiście był to atut. Z jednej strony dostałam całkiem nową i przepiękną historię, a z drugiej myślami cofałam się lata wstecz do mojej ogromnej filmowej miłości, na której punkcie miałam mocnego bzika.
Chyba nie muszę dodawać, że polecam. W tym przypadku nie było innej opcji. ❤️
I teraz uwaga: Obóz muzyczny, gdzie możesz poznać swojego idola?! Czy to nie jest spełnienie marzeń🤩
Przez całą historię czuć ten wiejski, naturalny klimat z muzycznym tłem. Pokochałam go całym sercem. Tak samo bohaterów. Może czasami byli irytujący w swoim zachowaniu (częściej Ala), ale miało to wytłumaczenie w fabule. Autorka nie stroni także od trudnych tematów, takich jak presja środowiska/ wena twórcza i jej brak, choroba (ten wątek nie za bardzo mi przypasował - wolałabym aby był szerzej rozwinięty).
Btw ta książka przypomniała mi o moich dwóch ulubionych produkcjach: 'Camp Rock" oraz "Randka z gwiazdą"🎤🎸🎼
Bardzo przyjemna, letnia historia z ważniejszymi tematami. Dobrze wykreowani bohaterowie, ale powtórzenia w końcowych rozdziałach trochę wybijają z rytmu... Mimo wszystko była naprawdę dobra.
Przeczytałam już kilka powieści autorki Klaudii Bianek. Ta autorka ma niezwykle przyjemne pióro. Jej styl pisania jest lekki, dlatego książki czyta się dobrze i szybko, a każda jej historia przesiąknięta jest mnóstwem emocji. Długo po skończeniu czytania, zastanawiałam się jaka będzie moja ostateczna ocena. Patrząc na poprzednie książki tej autorki, ta plasuje się w dość średniej ocenie według mnie.
Ona – zwyczajna dziewczyna. On – sławny wokalista. Dwa kompletnie różne światy, które spotykają się pewnego gorącego lata.
„Mamy tylko lato” opowiada historie Alicji i Nataniela. Świeżo upieczona absolwentka weterynarii podejmuje się pracy jako kelnerka w malowniczym ośrodku wypoczynkowym nad jednym z mazurskich jezior podczas wakacji. Spotyka tam znanego wokalistę Zespołu Follow Your Dreams. Nataniel nie może o niej zapomnieć odkąd ujrzał ją na łące kiedy plotka wianki z kwiatów. Dziewczyna długo wzbrania się przed nową relacją, ale w końcu daje chłopakowi szansę. Stawia jednak warunek – ich związek skończy się wraz z ostatnim dniem wakacji.
W moim odczuciu, ta książka miała takie momenty, które mi się podobały i takie, które mnie irytowały. Dlatego tak ciężko jest mi określić ostateczną ocenę tej historii. Do tej pory przeczytałam wszystkie książki tej autorki i każda w jakimś stopniu mnie zachwycała. Klaudia Bianek potrafi kreować naprawdę świetne historie miłosne, które wciągają już od pierwszych stron. W przypadku tej książki muszę stwierdzić, że czytało mi się ją przyjemnie, jednak nie zachwyciła mnie, aż tak jak inne jej historie.
I nie mogę nie wspomnieć, że uwielbiam kiedy w książkach jest motyw muzyki. Szczególnie, gdy możemy towarzyszyć artystom podczas tworzenia niesamowitych kawałków. Muzyczny klimat da się wyczuć na każdej stronie tej powieści. I to jest zdecydowany atut.
"𝕄𝕒𝕞𝕪 𝕥𝕪𝕝𝕜𝕠 𝕝𝕒𝕥𝕠" - Klaudia Bianek Wydawnictwo @czwartastrona
☕☕/5
"Mamy tylko lato. Wszystko, co wydarzy się na Mazurach, zostaje na Mazurach. Później każde z nas idzie w swoją stronę."
"Mamy tylko lato" to powieść Klaudii Bianek, która zabiera czytelników w podróż na Mazury, gdzie rozgrywa się historia wakacyjnej miłości. Główna bohaterka, zwyczajna dziewczyna, poznaje chłopaka z zespołu muzycznego Follow Your Dreams. Ich letnia znajomość szybko przeradza się w coś głębszego, ale wraz z końcem wakacji nadchodzi czas rozstania.
Powieść Bianek jest lekką i przyjemną lekturą, idealną na letnie dni. Autorka z łatwością oddaje atmosferę wakacji, beztroski i młodzieńczych rozterek. Bohaterowie są sympatyczni i łatwo się z nimi utożsamić, a ich historia jest wzruszająca i chwyta za serce. Książka napisana jest z formie pierwszoosobowej, zarówno z perspektywy Alicji, jak i Nataniela.
Książka jest napisana prostym, ale przyjemnym językiem. Lektura jest płynna i szybka, a strony same się przerzucają. Akcja książki jednak jest bardzo powolna, momentami wręcz nudna. Miałam też wrażenie ze autorka zapomniała o podstawach języka polskiego, mianowicie zdarzało się, że przy perspektywie głównego bohatera, zamiast być napisane, np. "Chłopaki chcieli", autorka używała "Chłopaki chciały". Przepraszam ale co.
Mocno striggerowało mnie także zakończenie i wątek z pewną tajemniczą osobą, którego rozwiązanie było wzięte z nikąd. Zawiodłam się, bo według mnie cały ten wątek był zbędny i nic nie wniósł. Dodatkowo denerwowała mnie postać przyjaciółki głównej bohaterki, której jedyne cechy to fakt, że jest przyjaciółką Alicji i chce znać wszystko co związane z relacją Ali i Nataniela.
Książka swoim klimatem przypomina trochę film "Camp rock", niestety w trochę ubogim formacie. Czy polecam tą książkę? Niezbyt.
Wyobraźcie sobie piękny, letni dzień. Promienie słońca muskają Waszą skórę, sprawiając, że po ciele rozchodzi się przyjemne ciepło. Siedzicie na piaszczystej, dzikiej plaży, otoczonej przez polne kwiaty i patrzycie na mieniące się w słonecznym blasku mazurskie jezioro. W tak wspaniałe okoliczności przyrody przenosi nas Klaudia Bianek. To właśnie tam poznają się Alicja - przyszła pani weterynarz i Nataniel - wokalista popularnego zespołu muzycznego. Przelotne spojrzenia stopniowo zmieniają się w w uczucie, którego kres jest już z góry ustalony. Kończy się obóz, kończy się i związek. Takie warunki zostały postawione i na takie się zgodzili. Jednak czy zakochanie może mieć termin ważności?
Autorka od samego początku roztacza przed nami tajemniczy klimat, który próbowałam rozwikłać. Ale... Nie spodziewałam się, że rozwiązanie znajdziemy dopiero pod sam koniec. Taki zabieg jednak sprawił, że z ogromnym zainteresowaniem śledziłam losy głównych bohaterów. Mimo tego, że nie znalazłam tutaj niespodziewanych zwrotów akcji, to fabuła przyciągała mnie do siebie sprawiając, że musiałam poznać zakończenie tej historii i to jak najszybciej. Autorka w piękny sposób przedstawia rozwijające się uczucie dwojga ludzi. Nie można zapomnieć także o cudownych opisach natury, dzięki którym zakochałam się na nowo w Mazurach. Opowieść poznajemy z punktu widzenia Alicji i Nataniela, dzięki czemu mamy możliwość poznania obu perspektyw. Jedyne o co mogę się „przyczepić" to, to, że wszystko skończyło się tak szybko i to wtedy, gdy akcja nabrała tempa.
Jeśli szukacie lektury na niespieszne i przyjemne, letnie popołudnia to „Mamy tylko lato" jest pozycją idealną. Ja sama pochłonełam ja właściwie w jedno popołudnie i szczerze żałuję, że to już koniec tej świetnej książki. Serdecznie Wam ją polecam.
Lato, plaża, wakacje, praca sezonowa, podróże, Mazury. To wszystko można odnaleźć w kolejnej książce Klaudii Bianek, tym razem w książce o tytule "Mamy tylko lato". Pozycja ta jest historią o świeżo upieczonej absolwentce weterynarii - Alicji, która chce zarobić trochę pieniędzy na przeprowadzkę i otworzenie nowego rozdziału w jej życiu.
Marzy jej się praca w gabinecie weterynaryjnym, gdzie będzie mogła leczyć i ratować zwierzęta, a tym samym spełniać się zawodowo. CV zostały wysłane do kilku klinik w Polsce i to, gdzie się dostanie, będzie decydować o jej kolejnych krokach. Aby jednak z czymkolwiek mogła ruszyć dalej, musi zarobić pieniądze, a te zdobędzie pracując w jednym z mazurskich ośrodków wypoczynkowych, w którym pracują również jej rodzice.
Alicja będzie pracować tam jako kelnerka, a towarzyszyć będzie jej przyjaciółka, która po wakacjach ma zamiar z nią zamieszkać. Okazuje się, że do ośrodka, w którym pracują dziewczyny, ma przybyć jeden z bardziej znanych zespołów w Polsce - Dream Your Fallow, który ma zamiar zorganizować tam, coś w rodzaju obozu muzycznego dla swoich fanów.
"Nazwa obiła mi się o uszy, słyszałam w radiu ich piosenki, bo byli popularni, lecz niczego więcej na ich temat nie byłam w stanie powiedzieć."
Drogi Alicji i wokalisty zespołu skrzyżują się już na samym początku i tylko zawziętość dziewczyny sprawi, że relacja między nimi będzie szła takim tempem jakim szła... Czy tych dwoje połączy głębsze uczucie? Jakich zasad uparcie chce trzymać się Alicja i kim dla Nataniela jest Marlena, o której często wspomina na kartach powieści? Okazuje się, że pomimo młodego wieku, tych dwoje zdążyło doświadczyć w swoim życiu dosyć sporo.
Kolejna przeczytana przeze mnie powieść Klaudii Bianek! "Mamy tylko lato" to powieść pełna letniego ciepła i wakacyjnego klimatu z muzyką w tle.
Follow Your Dreams to superpopularny zespół muzyczny, którego członkowie postanawiają zorganizować letni obóz dla swoich fanów w otoczeniu mazurskich jezior. Natanielowi, wokaliście grupy, już pierwszego dnia wpada w oko rudowłosa kelnerka zatrudniona do pomocy w organizacji obozu. Alicja, bo tak ma imię dziewczyna, właśnie ukończyła studia weterynaryjne i są to jej ostatnie beztroskie wakacje. No i chyba wszyscy wiemy, co będzie działo się dalej.
Nie jest to książka ani z odkrywczą fabułą, ani z wyróżniającymi się bohaterami. Wręcz przeciwnie, mamy tu wiele schematów, a cała historia cały czas kojarzyła mi się z Camp Rockiem 🙈. Nie zmienia to jednak faktu, że przyjemnie spędziłam z nią czas. Mam słabość do takich ciepłych, letnich, lekkich historii. Wyidealizowanych, uroczych, ale niemajacych wiele wspólnego z rzeczywistością.
Nataniel jest zbyt idealny, Alicja w zasadzie również, a cała ich relacja jest jak właśnie taki lekki muzyczny film dla nastolatków. Raczej ugładzona, bez większych przebojów, no może poza wielkim finałem, gdzie dostajemy konflikt, w teorii bardzo poważny, ale rozwiązany na dosłownie kilku stronach.
Nie jest to zła książka, jednak myślę, że niestety nie zapadnie mi w pamięć. Według mnie jest świetna do przeczytania w gorący dzień na hamaku, czy plaży, jako oderwanie od codziennego życia, ale bez zbyt wygórowanych oczekiwań. Pozwoli na chwilę przenieść się myślami nad ciepłe jezioro i wsłuchać w romantyczną balladę.
Romanse dzielą się na te naprawdę dobre i te gorsze, gdzie dużo rzeczy jest nierealnych i jest wiele do zarzucenia. Ale może zacznijmy od plusów. Wakacyjny klimat to zdecydowanie największa zaleta tej książki, naprawdę chyba nie czytałam innej, której klimat byłby tak odczuwalny przez całe 300 stron. Podobały mi się też niektóre relacje pomiędzy bohaterami, które były po prostu naturalne. Nie podobała mi się natomiast relacja pomiędzy dwoma głównymi bohaterami. Mimo iż rozwijała się ona powoli i dopiero daleko po połowie coś się między nimi zaczęło dziać, to mam wrażenie, że ta relacja była między nimi nienaturalna, ja czytając fragmenty, które opisywały ich razem albo dialogi pomiędzy nimi czułam się niekomfortowo, więc coś chyba musi być na rzeczy.
Niestety mam tej książce trochę do zarzucenia. Przede wszystkim co mnie najbardziej uderzyło to powtarzanie wydarzeń przez obydwóch bohaterów i sformułowań czy powiedzeń, które autorka regularnie umieszczała co kilkadziesiąt stron. Tak samo powtarzane były informacje, które wcześniej były napisane słowo w słowo tak samo... Gdyby nie to powtarzanie, ta książka miałaby z 50 stron mniej. Były też fragmenty, gdzie miałam takie 🤡😩, ale też takie: 🥺🥰 (chociaż nie było ich jakoś dużo). "Tajemnica" Nataniela, która miała być zaskoczniem- przewidziałam to w pierwszych rozdziałach książki😩 O ile lubiłam Alicję w pierwszej połowie książki, to potem zaczęła mnie już trochę irytować, bo sama nie wiedziała czego chce. No i zakończenie, które rozegrało się na ostatnich 5 stronach🥲 chyba nie muszę nic dodawać. Ta książka nie jest super dobra, ale ja po prostu dobrze się bawiłam czytając, więc jeżeli o to chodzi, to polecam☀️
Zdecydowanie za dużo myślę przy książkach z takiego gatunku. Zamiast cieszyć się letnim, wakacyjnym jeszcze klimatem, fajnymi wyborami muzycznymi, za bardzo skupiam się na tym, co mi tam nie pasuje.
Znam już trochę schemat książek tworzonych przez Klaudię Bianek, bo Autorka w większości swoich tytułów stosuje podobną strukturę. W przypadku najnowszej książki, „Mamy tylko lato”, bohaterowie znacznie różnią sie statusem społecznym – Alicja planuje pracować w klinice weterynaryjnej, Nataniel natomiast jest gwiazdą muzyki. Dwa różne światy, a jednak coś bohaterów do siebie przyciąga. Jedno z nich ma jednak tajemnicę, która może zaważyć na jakiejkolwiek wspólnej relacji w przyszłości.
Wakacyjny klimat oddany świetnie, obóz na Mazurach, niczym kolonie za dzieciaka, plecenie wianków, wieczorne przesiadywanie na pomoście – nie wypada wręcz użyć tutaj innego słowa niż po prostu urocze klimaty.
Wszystkie zachowania bohaterów – jak przystało na lekkie, okołoromantyczne powieści – zdają się prowadzić czytelnika do jednego (a wręcz jedynego) słusznego zakończenia. I ja wiem, że tego typu książki muszą kończyć się dobrze, ale ostatni rozdział po prostu mi nie pasował.
Chętnie zamknęłabym tę historię na wyjeździe Nataniela, a to, co pojawiło się na ostatnich stronach, mogło być super punktem wyjściowym do kontynuacji losów Alicji i gwiazdora Follow Your Dreams. A kto wie, może i wątek Maliny i Wojtka kiedyś zostanie pociągnięty przez Autorkę?
Mimo wszystko, ten klimat i sama historia rozwoju relacji głównych bohaterów na ostatnie letnie popołudnia nadaje się całkiem fajnie.
Jeśli jesteście fanami Disneyowskiego Camp Rock, to to jest historia dla Was! Są letni obóz, muzyka, miłość, tajemnica, także wszystko się zgadza!
Mierzę się ze sporym zaskoczeniem po przeczytaniu tej książki. Ogólnie klasyk w wykonaniu Klaudii Bianek, który zawsze mnie wciąga, ale to zakończenie :O na prawdę nie wiem jak się do niego odnieść i co o nim myśleć.
Alicja - młoda dziewczyna, która jest u progu swoich pierwszych dorosłych wyborów. Spędza ostatnie wolne wakacje na dodatkowym zarobku, by we wrześniu rozpocząć pracę jako weterynarz. Wraz z przyjaciółką Maliną zatrudniają się w letniskowym ośrodku na Mazurach jako pomoc w restauracji. Mają pełne ręce roboty, gdyż w te wakacje odbywają się tam cztery turnusy obozu muzycznego dla fanów zespołu Follow Your Dreams. Tak się składa, że rok wcześniej Alicja spędzała przerwę od nauki w podobny sposób, tylko w ośrodku po drugiej stronie jeziora niż obecnie. I tak się składa, że w zeszłym roku wzdychała do niejakiego Rafała, tamtejszego ratownika. I tak się składa, że i tym razem ich ścieżki się zejdą, a ona nie będzie posiadać się z tego powodu z radości.
Nataniel - wokalista zespołu Follow Your Dreams, dla którego obóz muzyczny dla fanów jego zespołu to spełnienie marzeń. Chłopak z trudną przeszłością teraz skupia się jedynie na muzyce, dopóki na jego drodze nie stanie Alicja...Od pierwszej chwili zawróciła mu w głowie, a on postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, tylko ten Rafał, który na prawdę zabiega o jej względy i ma z nią dużo więcej wspólnego..
Czy ten miłosny trójkąt zamieni się w prawdziwe uczucie dwojga ludzi? Czy tajmnica, którą skrywa Nataniel nie przeszkodzi mu w otwarciu serca na prawdziwą miłość? Czy Alicja spróbuję zaufać Natanielowi, czy jednak pozostanie przy zwykłym, dalekim od blasku fleszy, jednak długo wyczekiwanym związku z Rafałem? Przecież mają tylko lato, po którym wszystko się zmieni..
Najnowsza książka @klaudia.bianek „Mamy tylko lato” miała wprawić mnie w wakacyjny nastrój. Wprawiła mnie tylko w zażenowanie. Odmiana słowa „chłopak” np. „Chłopacy robiły” sprawiła, że nawet groźba śmierci nie byłaby w stanie mnie do tej książki przekonać. I ok po ankiecie na stories wiem, że jest to w pełni poprawne, ale nadal okropne.
Moje niezadowolenie wzrosło od tego w jaki sposób wykreowani byli bohaterowie. Męski boysband będący marzeniem nastolatek. Przyszła Pani weterynarz, która raz lata za tym, a potem za tamtym, ale pamiętajcie ona taka nie jest. Wokalista posiadający sekret i będący inny od innych.Jak dla mnie nie było w nich nic autentycznego. I to nagłe zdemonizowanie postaci Rafała… Przeczytałam całość, ale wbrew innym pozytywnym opiniom szalę goryczy przelało zakończenie. Ten sekret Nataniela. I nagły powrót. I to zerwanie Maliny z Wojtkiem, bo przecież jak koleżanka przestaje spotykać się z jego kolegą to ona też za nią leci i zrywa kontakt z chłopakiem z którym dobrze się dogadywała.
Nie zrozumcie mnie źle. Uwielbiam książki Klaudii Bianek, ale to co wydarzyło się w pozycji którą określiła jako swoje spełnienie pisarskich marzeń... To mnie przerosło.
W nowej powieści Kaludii Bianek wyjeżdżamy na Mazury. Atmosfera jest wakacyjna, beztroska i wypełniona słonecznymi dniami. A że jesteśmy na muzycznym obozie, wraz ze znanym zespołem, nie braknie nam dźwięków gitary i śpiewu. Ale mamy tylko lato...
Historia może nie jest skąplikowana, jednak autorka prowadzi fabułę w taki sposób, że ciężko się oderwać. Bohaterowie to osoby, których łatwo lubić, a ich losy, choć pochodzą z różnych światów muszą się spleść. To książka z motywem muzycznym, przystojny, znany wokalista i zwyczajna dziewczyna, którzy zakochują się w sobie. Los jednak stawia przed nimi wyzwania i przeszkody. I choć to znany schemat, to jednak możemy liczyć na zaskoczenie.
Książka czyta się sama. Klimat, atmosfera, wręcz taki sielski obrazek zapewnią nam chwile relaksu i przyjemności. Bo właśnie ta powieść taka jest, lekka, przyjemna ale ogromnie naszpikowana emocjami i uczuciami. Na lato - idealna!
Mam dla Was kolejną wakacyjną książke. Ta pozycja to młodość, lato i dużo słońca. Idealna na jeden wieczór wśród cudownych mazurskich klimatów i pasjonujących ludzi. Autorka zabiera nas na obóz muzyczny, trochę przypomina mi to jeden zagraniczny serial, ale jest to tylko plusem tej książki, ponieważ problemy poruszane w niej sprawiają, że ma ona głębsze przesłanie. Jednak jest to zaledwie kawałek ujęty w całej książce więc możemy cieszyć się smakiem wolności, rozwijających się uczuć i miłości wiszącej w powietrzu. Cudownie relaksująca, przyjemnie lekka i szaleńczo delikatna. Ta książka to strzał w dziesiątkę na oderwanie się od cięższych i przytłaczających tematów.
Zostaje Wam usiąść i zatopić się w lekturze tej pozycji. Gwarantuje Wam świetną zabawę!
Myślę, że ta pozycja może mieć odbiorców, którzy zakochają się w tej historii, ale to zdecydowanie nie jestem ja.
Jak ktoś z komentarzy bardzo trafnie stwierdził to jest fabuła zdjęta z Camp Rock'u...tylko w wersji 10 razy gorszej.
Bardzo duże budowanie napięcia, żeby dojść do takiego zakończenie, które jak dla mnie nie było szokujące. Bardzo duża powtarzalność jednych i tych samych myśli ze strony bohaterów + powtarzalność wydarzeń i opisywanie ich po dwa razy z dwóch perspektyw. Mocno irytujące!
Bardzo cringowo napisane sceny 🌶️.
Z plusów wymienialnym takie ogólne zbudowanie postaci Nathaniela, spoko gość (pomijając kilka małych zgrzytów).
◾️ Jest to książka idealna na wakacje, niesamowicie lekka i słoneczna. Czytając ją, od razu przyszedł mi na myśl „Camp rock”, choć według mnie historia spod ręki Klaudii Bianek jest o niebo lepsza. Piękna relacja miłosna, z nutką tajemniczości i magii, dzięki czemu całość nie wyszła zbyt słodka. Choć czasami denerwowało mnie zachowanie bohaterów, to ta książka czyta się sama. Bawiłam się przy niej świetnie.
Ta książka ma naprawdę niewiele do zaoferowania - jest nieangażująca, raczej słabo napisana. Coś, co mogłoby być ciekawym wątkiem (końcówka!) jest utrzymywane w tajemnicy dla ciekawego plot twistu (ale serio, na ostatnich kilku stronach?)
Jakby co nie istnieje coś takiego jak magisterka na weterynarii XD
Książka miała fajny vibe, przypominała mi pewien film. Glowny bohater był cudowny, kolejny ksiazkowy crush natomiast bohaterka mimo swojego uroczego sposobu bycia byla irytująca w jednym z głównych wątków.
Soczyste 4 gwiazdki. Letnie, ciepłe, ale nie jakieś fenomenalne, ale powtarzania cały czas tych samych porównań i tekstów "jak biczem strzelił" i innych tego typy podnosiło mi ciśnienie