Tematy poważne i zabawne przeplatają się w tej powieści jak pasma w warkoczu. Kipiąca od emocji fabuła bezwzględnie cię poturbuje, a następnie z mocą defibrylatora poderwie twoje serce do działania. Na końcu zaś z czułością zaleczy wszystkie rany.
Everlee ma huragan w sercu, podczas gdy Maverick konsekwentnie trzyma ją na dystans. W dodatku Frosta aktualnie usiłuje roztopić pół uniwerku. Mimo oczywistej chemii wydaje się, że tych dwoje nigdy nie będzie razem.
Jest jeszcze Haven – dziewczyna po przejściach – energiczna i słodka jak syrop klonowy. Haven głęboko wierzy, że może pokonać każdą przeszkodę i nic w życiu nie jest w stanie jej złamać. Dlatego chce namówić Everlee do próby zawalczenia o siebie (i przy okazji o Mavericka), a równocześnie bardzo pragnie przebić skorupę Ashtona, który jako jedyny doprowadza ją do szewskiej pasji i odbiera umiejętność logicznego myślenia. Jednak zanim Ash na serio zacznie rozważać przyszłość, najpierw musi rozprawić się z demonami przeszłości, które coraz odważniej wyciągają po niego szpony.
Uwielbiam twórczość Julii Biel i cieszę się, że mogłam objąć ten tytuł patronatem! Właśnie trzymam w ręku książkę, dzięki której jestem z siebie niesamowicie dumna ❤️ Już na początku 2022 zakochałam się w BME, Mavericku i Everlee. Tak długo wyczekiwaną przeze mnie książkę polecam każdemu!
Jeśli w pierwszej części pokochaliście Everlee i Mavericka, to czytając ten tom pomyślicie sobie, że spotkaliście się z przyjaciółmi z dawnych lat. Z resztą - więcej będę mogła Wam napisać dopiero za jakiś czas, ale to naprawdę comfort książki, które pozwolą totalnie się odprężyć podczas czytania 🤭
Przecudowna i pełna humoru książka. Bardzo dobrze wykreowani bohaterowie i relacje pomiędzy nimi. Końcówka była przesłodka. Kocham relacje Mavericka i Everlee. Są przekochani dla siebie nawzajem. Również urzekli mnie Haven i Ash, są też mega słodcy. Ogromnie polecam tę serię, oceniam 4,8/5 <333
Gorsza niż pierwsza część, ale równie mocno pozwala oderwać się od rzeczywistości. Im bliżej końca tym lepiej. Bohaterowie strasznie denerwowali, przez co gwiazdka w dół
Jestem Everlee Angel Jones. Dziewczyna, która postanowiła zostawić dawną przeszłość za sobą. Przeprowadziłam się na drugi koniec Ameryki, by zapomnieć o wszystkim, co do tej pory mnie spotkało.
Obiecałam sobie, że już żaden facet nie wejdzie mi w paradę. Jednak los najwidoczniej lubi płatać mi figle i przez pewien zbieg okoliczności, poznałam niejakiego Mavericka Frosta. Na początku nie lubiłam gościa. Co ja gadam? Ja szczerze go NIE-NA-WI-DZI-ŁAM! Blond włosy chłoptaś uczepił się mnie jak rzep psiego ogona. Wysyłał mi liściki z własnymi pseudo wierszykami, a jego zachowanie doprowadzało mnie do białej gorączki! Był nie do zniesienia. Powiedzcie mi, kto normalny łapie Cię na środku korytarza akademika i zanosi wbrew woli do swojego pokoju?! Totalny głupek.
Jednak z biegiem czasu okazało się, że w swoim życiu też dużo przecierpiał. Nasz ból połączył nas ze sobą, a ja nareszcie znalazłam kogoś, kto nie zrobi mi krzywdy. Gdybym tylko zapomniała o dawnej Angel...Angel, która odtrąciła i dość mocno zraniła tego blondwłosego zbawiciela.
Teraz ponownie musiałam stawić czoła dawnej przeszłości, a wszystkie złe wspomnienia do mnie powróciły, jak nieokiełznany na wietrze bumerang.
Czy można napisać kolejny tom jeszcze lepiej od poprzedniego? Julia Biel doskonale zna odpowiedź na to pytanie!
„For Ever More” to książka, w której historia zapisana spod piórka autorki, wywołuje u czytelnika masę niespodziewanych emocji. Od radości do szczerego śmiechu. Od smutku po niewytłumaczalny ból.
Narracja z perspektywy czterech osób została rewelacyjnie poprowadzona. Przyznaję, że krótsze rozdziały są strzałem w dziesiątkę. W moim odczuciu szybciej przeczytałam całą opowieść.
Uwielbiam postać Haven. Wspaniała, optymistyczna osóbka, która w nawet najgorszych chwilach odnajduje mały promyczek szczęścia.
Natomiast Ashton to gość, który nie miał łatwego dzieciństwa. Chciałoby się go przytulić z całej siły tak, by zapomniał o okrutnych demonach, które przyczyniły się do jego cierpienia.
Kochana Lee z trudem zbiera swoje myśli i wie, że musi wszystko sobie na spokojnie poukładać. Postawiona jest w sytuacji, z której uratować ją mogą jedynie jej najbliżsi przyjaciele. Pozostaje tylko pytanie, czy pozwoli ich do siebie dopuścić?
Został jeszcze Maverick. Chłopak musi trzymać na dystans najukochańszą osobę, i choć jest to dla niego dość trudne - niech zrozumie, że robi to dla jej dobra.
Rodzice Mava są wspaniałymi ludźmi. Pełno w nich ciepła i wspierają główną bohaterkę, jakby była ich własną córką.
Więź przyjacielska Everlee pomiędzy Haven jest cudowna. Uwielbiam ich rozmowy.
Przeczytałam jednych tchem, więc nie pozostaje mi nic innego, jak napisanie jeszcze tego...KOCHAM ORAZ CZEKAM NA TRZECI TOM!
„For Ever More” czyli kontynuacja uwielbianych przeze mnie losów Everlee i Mavericka. Po wstrząsającym oraz przepełnionym emocjami zakończeniu wypatrywałam tej książki bardzo, bardzo!
Tym razem książka nie skupia się jednak tylko na dwóch ukochanych bohaterach z poprzedniego tomu. Trochę bliżej poznamy Haven i Ashtona, ale spokojnie Mav i Ever też będą, w bardzo dużej dawce!
Bardzo dojrzała historia poruszająca poważne tematy takie jak choroba, przemoc, próby pogodzenia się z mroczną przeszłością, złamane serca, a do tego wzloty i upadki bohaterów… Wszystko przepełnione emocjami i opakowane w unikalny i tak uwielbiany przez wielu humor Julii Biel. Wbrew pozorom połączenie tak wielu zabawnych tekstów z tymi cięższymi do przetrawienia tematami nie jest takie proste, ale autorka jak zawsze sprostała wyzwaniu. Słodko-gorzka historia, o której na długo nie będziecie mogli zapomnieć? Takie to głównie u Julii Biel. ❤️
To historia, która Was ukocha, przeczołga emocjonalnie tylko i wyłącznie po to żeby ponownie ukochać. Płakałam ze śmiechu, ze wzruszenia i z bólu, który towarzyszył bohaterom. Po prostu emocjonalny rollercoaster, który daje naprawdę energetycznego kopa.
Chciałam mieć swój unikalny egzemplarz, popisany, pozaznaczany milionem znaczników… Ale nie podołałam długo temu wyzwaniu. To historia, w której można zaznaczać co drugie zdanie, a najlepiej to w ogóle odpuścić i od razu jechać ołówkiem od początku do końca!
Jak to Julia Biel ma w zwyczaju… nie raz doprowadzi Was do lekkiego stanu przedzawałowego. Zaskakujące zwroty akcji gwarantowane!
„For Ever More” to książka do połknięcia w kilka chwil. Wciąż zachwyca mnie pomysłowość autorki i to z jaką łatwością trafia wprost do mojego serca.
Z początku ciężko było mi się przestawić na tryb dodatkowych dwóch perspektyw całej historii. Nie do końca widziałam w tym sens. Z czasem przywykłam i zrozumiałam, że było to potrzebne, że bez rozdziałów Ashtona oraz Haven powieść nie była by kompletna
Niestety, ale wciąż cię nie lubię, choć jest trochę lepiej. Czy tylko mi się gryzie, że autorka mieszkająca na co dzień w Poznaniu porusza problem broni palnej w Ameryce? Niestety nie kupuję tego i mimo iż bardzo bym chciała, to ten wątek mnie nie rusza, a książka nie wywołuje emocji, mimo że jest tu wiele rzeczy, które powinny na te emocje działać. Trochę jest lepiej z językiem, bardziej naturalnie, a postacie już tak nie denerwują, ale te nawiązania do popkultury wciąż są tak sztuczne, że cała uwaga skupia się na nich.
Wcale nie pomaga też fakt, że zaczynając ją przeskoczył mi plik i przesłuchałam z 4-5 rozdziałów, zanim się zorientowałam, że zaczęłam od rozdziału 12, a nie 1. Fakt pominięcia przeszło 35% książki wcale nie wpłynął źle na odbiór dalszej fabuły, także ten... Taka do przeczytania w jeden wieczór i zapomnienia.
Cieszę się, że w tym tomie do głosu doszła Haven i Ash, bo byłam ciekawa ich perspektyw. A na dodatek Haven przez to stała się moją ulubioną bohaterką, bo jest szczera, przyjacielska i zabawna. Różne przeciwności, z którymi musi zmierzyć się Everlee w walce o siebie i o serce Mavericka, podobały mi się bardzo - nie była to łatwa droga, ale jakie emocje mi towarzyszyły, gdy to czytałam! Do tego świetna fabuła - z wartościową treścią i mądrymi dialogami.
Lubię humor tej książki, relacje między bohaterami, fakt, że każdy z bohaterów jest ludzki i ma swoje demony. Polecam bardzo! 💛
Kiedy zaczynałam swoją przygodę z czytaniem nie sądziłam, że książki będą mnie w stanie rozwalić psychicznie. A tu jednak…
Fabuła powala na kolana. Po pierwszym tomie z mojej strony pojawiła się załamka. Kompletna. Ale tutejszy początek? To początek długiego i szybkiego rollercoastera. Nie jesteście sobie nawet wyobrazić tego, jak zaczyna się FEM. Nie ważne czy czytaliście BME, czy też nie. Tutaj nic nie jest do przewidzenia.
Kilkanaście zwrotów akcji, niejasności i zawałów serca podczas czytania tej historii. Tego możecie się spodziewać na pewno.
Julia Biel dokłada czytelnikowi zmartwień dodając drugą relację dwójki, spośród czwórki bohaterów. Jedna to dużo, przy piórze tej autorki, ale dwie? Mimo wszystko podobało mi się to zagranie.
Ta książka to nie jest zwykła obyczajówka, czy, jak czasami słyszę, romans. Ta seria to o wiele więcej niż jeden, czy dwa gatunki, dlatego też ostrzegam: “For Ever More” jest dla czytelników, którzy wiedzą, że poradzą sobie ze zrozumieniem wszystkich tragedii bohaterów. Nie jest to prosta historia, nie jest ona łatwa. Szczerze wam powiem, że płakałam w niektórych momentach, oczy mi szkliły i ledwo sobie radziłam, więc jeśli chcecie sięgnąć po tą książkę wiedzcie, że możecie się potem nie pozbierać.
Playlista do książki jest genialna, idealnie wprowadza w nastrój do czytania tej historii, szczególnie, moim zdaniem, utwór “Hey Siri”. Sama dodałabym tam kilka piosenek, które mi przypominają bohaterów, np. “Secret Love Song, Pt. II” od Little Mix bardzo mi tu pasuje. Słucham jej i myślę tylko o “For Ever More”.
Cytaty, wiersze… Tutaj chyba nie muszę wiele mówić. Cudo. Jeśli Julia Biel wyda kiedyś tomik poetycki, to go przeczytam, mimo, że nie piję do takich rzeczy. One są po prostu wspaniałe. Cokolwiek wychodzi spod jej pióra jest na wagę złota. Można się wiele nauczyć.
Ostatnie dwadzieścia, może pięćdziesiąt stron są tak wzruszające, że żaden znacznik, żadne podkreślenie tekstu, żadne słowa tego nie opiszą. Nie pamiętam kiedy ostatni raz tak bardzo się wzruszyłam
Zabawna, ukochana, łamiąca serce i składająca je na nowo, książka “For Ever More” to must read każdego czytelnika, oczywiście po dokładnym przeczytaniu “Be My Ever”. Polecam wam gorąco i zostawiam ze słowami, które wpadły mi do głowy po przeczytaniu ostatnich słów książki:
“Są takie książki, które łamią. Są takie, które cieszą. Są takie, które rozbrajają. A są takie książki jak “For Ever More”. One łamią, one cieszą, one rozbrajają. Złamią twoje serce, uradują mózg, rozbroją duszę. “
Ta książka to 349 stron zwrotów akcji powodujących palpitację serca, krzyki, szok i niedowierzanie i napady niezrozumiałego śmiechu. Ostrzegam i zalecam zakupienie melisy i ciśnieniomierza. Mi zabrakło jednego i drugiego i kiedy zobaczyłam parę prawie pustych stron zapisanych tylko kilkoma słowami miałam wrażenie, że przechodzę mini zawał… Nie popełniajcie moich błędów – później podziękujecie mi za radę. Kiedy w pierwszym tomie mamy tylko dwie perspektywy – Lee i Ricka, tutaj pojawiają się długoterminowo aż cztery i krótkoterminowo aż sześć. I to był chyba najlepszy zabieg, jaki autorka mogła zrobić. Od początku uwielbiałam Haven i Asha i cieszę się, że mogłam poznać ich lepiej – ich przeszłość, problemy, zmartwienia, małe drobnostki, które ich cieszą i przede wszystkim mogłam obserwować ich delikatnie rozwijającą się relację, tak jak relację dwóch innych postaci, których imiona zachowam dla siebie dla większej niespodzianki. W tej części każdy z bohaterów i każda z bohaterek skupiają się na sobie, przeżywają pewnego rodzaju katharsis, które pozwala im !wreszcie! na przyznanie się do własnych uczuć, pogodzenie z przeszłością i skupienie się na tym, co jest teraz i co może być później. Pojawia się więcej ważnych tematów, bo do łatwego dostępu do broni autorka dodała jeszcze białaczkę, czy postępujący i wyniszczający alkoholizm. I tak jak pisałam w recenzji poprzedniego tomu, tak i tutaj moją ulubioną bohaterką jest mama Mavericka – Joyce, która za każdym razem, gdy się pojawiała zostawiała po sobie ciepło i dobroć. Zdecydowanie jestem zachwycona „For ever more” – przemianą Everlee, charakterem Mavericka, energią Haven, czy chęcią niesienia pomocy Asha. Każda z postaci jest inna, ma swój własny urok i jeszcze bardziej ubarwia historię. Fanki i fani romansów i literatury młodzieżowej – bierzcie i czytajcie to wszyscy!
COOOO TUU SIĘ WYDARZYŁO?? 🤯 DLACZEGO INNI TAK SŁABO TO OCENIAJĄ?? ta książka zasługuje na więcej gwiazdek. cały czas są jakieś zwroty akcji i to powoduję, że MUSZĘ DALEJ CZYTAĆ. czasami akcja przyspieszała tak jakby autorka musiała jak najszybciej napisać albo pominęli coś w drukarni, ale tak to to megaaa polecanko i BE MY EVER & FOR EVER MORE 💕🙏
4,75/5 Jestem wielbicielką twórczości Julii Biel i tym razem również mnie nie zawiodła utorka chwyta za serca i rozrywa je na malutkie kawałeczki-po pierwszym tomie czułam się zupełnie rozszarpana, jednak "For Ever More" posklejało moje serce.❤️ W tej części dostajemy także narrację Haven i Ashtona - równie pogubionej i uroczej pary co Everlee i Maverick. Pokochałam tę dwójkę w tamtej części i cieszę się, że możemy ich poznać bliżej. A zakończenie-wow. Totalnie się tego nie spodziewałam, obrót akcji o 360°🙃 Jeżeli kochacie książki z humorem, to zdecydowanie polubicie się z tą powieścią. Gorąco wam polecam tę powieść.
nie jestem fanką literatury tego typu. Jednak ta pozycja absolutnie mnie zachwyciła! Historia poprowadzona była w ciekawy sposób, można wciągnąć się od pierwszej strony. Moim absolutnym ulubieńcem stała się Haven, to cudowna postać, która powinna zostać doceniona. Natomiast w tym tomie niezbyt polubiłam się z głównymi bohaterami. Niby chcieli tego samego ale zabierali się do tego jak pies do jeża 🦔 Uważam jednak, że to świetna lektura na wakacje, lekka, niewymagająca i po prostu przyjemna ✨
Miałam bardzo duże oczekiwania co do tej książki ponieważ pierwsza część bardzo mi się podobała. Niestety bardzo się zawiodłam i jak na początku myślałam że dam 4 potem że 2 ale ostatnie 50 stron wypośrodkowało ten wynik i oceniam książkę na 3. Więc tak zaczynając po przeczytaniu 40 stron nie byłam w stanie ogarnąć kto jest kim(a pierwszą część czytałam około miesiąc temu) a jak już to zrobiłam to potem i tak pojawiały się nowe, krótko mówiąc szlak mnie trafiał. Poza tym nie jestem fanką wizji 4 osób a pod koniec książki nawet 6 to jest przesada aczkolwiek fajnie było przeczytać tak napisana książkę może by mi to nie przeszkadzało gdyby nie to że niektóre sytuacje były tak jakby powtarzane czterokrotnie. Pomysł na fabułę był okej tylko bardzo męcząco napisana książka. A i jeszcze kolejny minus to okładka, ona jest okropna!!!
Ta cześć była zdecydowanie lepsza od poprzedniej. Dostaliśmy mniej Everlee&Maverick a więcej Haven&Ashton co naprawdę było przyjemną odmianą. Wciąż jednak uważam, że książka jest fatalna i o ile styl Julii jest całkiem znośny to o tyle bohaterowie są fatalni. Spodobała mi się bardzo wzmianka o broni w USA, jaką tragedię może wywołać i dlaczego powinna być ciężej dostępna, a najlepiej dostępna tylko dla osób z licencją.
Ta książka była lepsza od tomu 1 jednak cóż nie stanie się jedną z moich ulubionych, pomimo tego, że chwilami dość dobrze się bawiłam, nie skradła mojego serca, jednak nie żałuję, że ją przeczytałam.
„Wyraźnie zbiłam go z tropu. […] Tak właśnie czasem się dzieje, kiedy zaskakujesz ludzi, bez ogródek mówiąc, czego pragniesz. Tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że inni owijają w bawełnę, kluczą, rzucają aluzje i nie mówią wprost, że kiedy mówisz to, co myślisz, ludzie głupieją”.
,,For Ever More" jest zdecydowanie za krótkim drugim tomem dylogii Ever autorstwa Julii Biel.
Kiedy wydaje się, że autorka nie może już bardziej zaskoczyć, to ona zaskakuje coraz bardziej. FEM nie jest zwykłą historią. To nie romans, ale przepiękna opowieść o czwórce ludzi, którzy walczą z przeciwnościami losu z trudną przeszłością z własnymi demonami. Julia Biel napisała dylogię o wartościach doskonale nam znanych, przypominając co tak naprawdę jest ważne. Może przyjaźń i miłość nie pomogą nam wyleczyć długo zabliźnionych ran i blizn na duszy i ciele, ale mogą wesprzeć, dodać skrzydeł oraz ocieplić serce.
Jak ,,Be My Ever" skupiało się na interakcjach pomiędzy Ever i Mavem, odkrywaniu tajemnic ich przeszłości, by na koniec rozwalić czytelnika emocjonalnie tak ,,For Ever More" skupia się na czwórce, a nawet szóstce (nie dwójce) bohaterów oprócz Lee i Ricka, pojawiają się Haven, która jest jak kolorowy ćwierkający ptak, który poprawia nastrój nawet w najbardziej pochmurny dzień oraz Ashton, przyjaciel Mavericka, który nigdy w życiu nie miał łatwo przez rodziców alkoholików. Przy tym FEM wydaje mi się idealnym, ale za krótkim dopełnieniem całej historii, jednocześnie nie raz przyprawiając czytelnika o zawał serca.
To historia, która mówi o tym, że może czasem miłość nie wystarczy, ale może przynieść niesamowite oparcie. Osoba z traumą powinna pójść do terapeuty, szukać pomocy, bo miłość nie wszystko wyleczy. Że warto mówić głośno o tym, co dla nas istotne. Warto pokazać problem, który istnieje, nawet jeśli dla nas jest to trudne, bo otwarcie się naprawdę potrafi pomóc nie tylko innym, ale i samym sobie. Ta książka pokazuje, że nikt nie jest odpowiedzialny za czyny innej osoby tylko osoba, które je popełniła. Nie możemy posądzać się o coś, co zrobiła bliska nam osoba, bo nie jesteśmy odpowiedzialni za jej czyny.
,,For Ever More" moim zdaniem ma wszystko to, czego mi brakowało w ,,Be My Ever". Dużym plusem jest dodanie perspektywy Haven i Asha. Teraz śmiało mogę stwierdzić, że jestem ogromną fanką Haven. Naprawdę ją polubiłam. Za to, że jest taka niesamowita! Tak, to słowo doskonale ją opisuje, bo mimo że z pewnością wiele przeszła przez okropną chorobę, ona się nie poddała i na dodatek przynosi tyle uśmiechu i radości, gdziekolwiek się pojawia. Jeśli chodzi o Asha to lubię go i jego relację z Maverickiem. Wydaje się jak gdyby byli braćmi, choć nimi nie są. Ale wzajemnie się wspierają i to jest takie urocze. Uwielbiam też mamę Mava, ona jest cudowna. Everlee w tym tomie bardzo się zmienia z zamkniętej, pokrzywdzonej przez los dziewczyny zmienia się w różę, która rozkwita i staje się otwarta dla przyjaciół. Zaczyna rozumieć, że nic co ją spotkało nie było jej winą i nie powinna się za to obwiniać. Że nie powinna uciekać przed ludźmi, którzy chcą jej pomóc. I to jest piękne.
Co najlepsze autorka nie skupia się głównie na wątkach romantycznych, ale na tym, by pokazać jak bohaterowie pokonują przeciwności losu, jakie ich spotkały. Jak powoli otwierają się na relacje i próbują od nowa. Bo przed nimi jeszcze długa droga, ale z pewnością razem dadzą sobie radę. Przede wszystkim spodobało mi się to, że wyszło to naprawdę realnie i ciekawie. W całej tej książce to końcówka zaskoczy was najbardziej, bo jest mocna emocjonalnie, ale bardzo dobra, choć przypadkowo sobie ją delikatnie zaspoilerowałam.
Podsumowując ,,For Ever More" od Julii Biel jest kontynuacją idealną, w której nie brakuje poruszonych istotnych tematów (choroba alkoholowa, trudne dzieciństwo itp.), emocji, świetnie wykreowanych bohaterów, których można zrozumieć i polubić, a także sarkazmu, gier słownych i humoru, z których Julia Biel jest znana. Przygoda z tą historią była niezapomniana i z pewnością kiedyś do niej wrócę. Mam nadzieję, że pojawi się kontynuacja, bo ja bym chciała więcej Haven i Asha, choć gdyby była to część o Stelii i Jacksonie też nie miałabym nic przeciwko temu. Jedyną wadą FEM jest to, że jest za krótkie, bo ja bym chciała, żeby całość była dłuższa.
Z książkami Julii mam taki problem, że jak biore się za czytanie to wciągają tak, że nie istnieje dla mnie coś więcej niż historia, z którą się poznaje. Są napisane w tak przyjemny i lekki sposób, że nie idzie się od nich oderwać. Idealnie wyważona ilość dialogów i opisów, nie długie rozdziały. Kilka perspektyw, które ja osobiście w książkach uwielbiam!! Ale przede wszystkim język i słownictwo użyte w książce! . Głowni bohaterowie, których poznaliśmy już w „Be my ever” niektórych lepiej, innych słabiej, są cudownie wykreowani. Młodzi ludzie po przejściach, każdy z nich mierzył się z innymi problemami, ale razem tworzyli gromadkę super ludzi, nawzajem wspierających się i gotowych poświecić wszystko dla reszty. . Fabuła tez była cudowna, ja nic bym nie dodała i tez nie odjęła. Lubie jak w książkach dość dużo się dzieje, i FEM jest taka książką. Oprócz relacji Lee i Mav’a lepiej poznajemy cudowną Haven i złamanego przeszłością Ashtona. Do tego akcja w stanach, na uniwersytecie czego chcieć więcej!! . Podczas czytania FEM były momenty w których nie mogłam przestać się uśmiechać, momenty, w których chciałam coś zrobić Frostowi, bo mnie denerwował, a jeszcze w innych momentach miałam łzy w oczach. To pokazuje, że książka jest super napisana bo potrafi na czytelniku wywrzeć różne emocje. Ja osobiście uwielbiam takie historie!! . muszę wspomnieć tez tutaj, że pozycja jest pięknie wydana, okładka która skradła moje serce, ale piękna oprawa graficzna w środku. sms, zapiski, czy plakaty wydarzeń przedstawione tak, że nie mogę się napatrzeć!😍 W książce jest też playlista, a piosenki jak zwykle u Julii, skradły moje serduszko❤️ . W tej historii każdy znajdzie coś dla siebie, może akurat będziecie widzieć w którymś z bohaterów cząstkę siebie. Ja pokochałam tą książkę, jeszcze bardziej niż Be My Ever i jeśli jesteście już po lekturze BME to koniecznie sięgajcie po FEM a jeśli nie to nadrabiajcie pierwszą część i jak najprędzej zabierajcie się za drugą! moja ocena 5/5⭐️
“For ever more” dotknęła każdej struny w moim ciele a eho tych emocji długo będzie wyczuwalne. Historie Mav’a i Ever śledziłam z zapartym tchem, a momentami miałam szczerą ochotę wejść do tej historii i zdzielić bohaterów po twarzy żeby się ogarnęli i nareszcie coś ze sobą zdziałali a potem z nimi popłakać. To że kocham tą parę pod każdym względem mówiłam już przy okazji pierwszego tomu, ale nie spodziewałam się że równie mocno pokocham historię panny Madson i Ash’a. Ich historia nie jest tak burzliwa jak ich przyjaciół - to prawda ale jej niezwykła delikatność dodaje tej książce dużego plusa i pokazuje prawdziwą, chodź skrytą, walkę o drugiego człowieka. Wprowadzenie ich dwóch perspektyw wzniosło tą opowieść na kolejny level odczuwania i jeszcze bardziej pokazało nam wszystkie te relacje między nimi.
Cała ta historia jest przejmującą opowieścią o walce, o drugiego człowieka, siebie, przyszłość i miłość. W odróżnieniu od innych tego typu książek tutaj czułam ten realizm i prawdę wypływającą z działań i słów bohaterów. Widziałam ich drogę, która nie była doskonała, i po prostu w nią uwierzyłam.
Sama książka napisana jest w sposób genialny. Widać że Julia musiała zrobić naprawdę gruby research żeby osadzić bohaterów w takich a nie innych realiach. Do tego dochodzi niezawodny i sarkastyczny humor który jest wisienką na torcie całej historii.
Jedyna rzecz do której chciałam się przyczepić z mojego punktu widzenia to, że na końcu czułam zbyt przyspieszające tempo akcji i zaczęłam się trochę gubić. Brakowało mi tej metody małych kroków w akcji.
-Popaprana ta nasza historia co? -No co ty (...) Złożona, inteligentna, dowcipna. Jest w niej wszystko czego moglibyśmy chcieć. Liryka, epika, dramat.”
I ja się pod słowami Mava podpisuję rękami i nogami! Dlatego nie zwlekajcie i bierzcie się za czytanie
Przeszłość często uderza w nas wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Autorka doskonale zadbała o to, żebyśmy się nie nudzili. Przy pierwszej części nastawiłam się na słodki romans - nic bardziej mylnego! Owszem, obserwujemy relację Everlee i Mavericka, ale oprócz tego Julia zgotowała nam emocjonalny rollercoaster. Po zakończeniu „Be my ever” byłam ciekawa, co tym razem czeka naszych bohaterów.
W tej części rozdziały są pisane z różnych perspektyw, dzięki czemu mamy dużo szersze spojrzenie na całą historię i same uczucia bohaterów. Możemy dowiedzieć się znaczenie więcej, niż w przypadku pierwszej części. Poznajemy dalsze losy głównych bohaterów, jak i ich przyjaciół - Asha i Haven.
Cała książka, mimo poruszanych trudnych tematów, jest napisana z humorem i sarkazmem. Nie zawsze ten humor do mnie trafiał, jednak wiem, że wielu z Was może się w nim zakochać. Najbardziej podobał mi się fakt, że każdy z bohaterów ma za sobą trudniejszą przeszłość i wydarzenia, które tę osobę ukształtowały. To idealnie pokazuje, że to co widzimy na zewnątrz, nie zawsze jest całą prawdą, a jedynie jej częścią.
Historia jest ciekawa (momentami nie dowierzałam w to, co się działo!), jednak nie zostanie ona moim ulubieńcem. Mimo to, bardziej podobała mi się właśnie druga część.
Autorka ma lekkie pióro i obie części są napisane naprawdę bardzo dobrze. Na pewno wielu osobom bardzo się ona spodoba, bo książka jest wciągająca. Bohaterowie są ciekawie wykreowani, każdy ma w sobie coś innego i są charakterystyczni. Najbardziej polubiłam Asha, za to Haven błyszczała jak kolorowy ptak na tle innych postaci.
Jeśli macie ochotę na książkę z dużą dawką humoru, watkami romantycznymi i akcją - ta książka może Wam się spodobać! 💛