Jump to ratings and reviews
Rate this book

Tyłem do kierunku jazdy

Rate this book
NAJNOWSZA POWIEŚĆ SYLWII CHUTNIK, LAUREATKI PASZPORTU POLITYKI

Staśka zawsze była krewka. Spryciula, cwaniara, fryga. W PRL-u była jak kolorowy ptak. Biegła ulicami Warszawy w ufarbowanych pepegach. Zawsze dwa kroki do przodu. Tu biznes, tam flirt, na boku wódeczka.

Magda właśnie to kocha w swojej babci najbardziej. Sama też nie mieści się w szablonie i walczy o siebie – również przy wsparciu queerowej grupy znajomych. Ale czasem nawet przyjaciele nie są w stanie pomóc i wtedy Magda próbuje po prostu utrzymać się na powierzchni. Mimo zrzędzenia matki i kolejnej nieudanej randki. Ma w końcu mieszkanie do spłacenia, no i ciągle wierzy, że może być szczęśliwa.

POWIEŚĆ O WOLNOŚCI I ŻYCIU NA WŁASNYCH ZASADACH

Przewrotna, zabawna i dająca nadzieję opowieść o przebojowej Staśce, która pokochała pięknego Rumuna, i o Magdzie, dziewczynie po przejściach. O babci i wnuczce, które łączy to, co najważniejsze – potrzeba wolności i życia pełną piersią. Zawsze tyłem do kierunku jazdy.

Najnowsza, długo wyczekiwana powieść Sylwii Chutnik, napisana po sześciu latach przerwy, stawiająca w centrum osoby z mniejszości.

288 pages, Hardcover

First published August 8, 2022

19 people are currently reading
362 people want to read

About the author

Sylwia Chutnik

57 books85 followers
Sylwia Magdalena Chutnik (ur. 12 lipca 1979 w Warszawie) – kulturoznawczyni, pisarka, feministka, działaczka społeczna, publicystka i promotorka czytelnictwa.

Laureatka Paszportu Polityki w kategorii Literatura za rok 2008, trzykrotnie nominowana do Nagrody Literackiej Nike: w 2009 za Kieszonkowy atlas kobiet, w 2013 za Cwaniary i w 2015 za W krainie czarów. Do 2019 jej książki zostały wydane w dziewięciu państwach.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
76 (19%)
4 stars
171 (43%)
3 stars
120 (30%)
2 stars
27 (6%)
1 star
3 (<1%)
Displaying 1 - 30 of 57 reviews
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,441 followers
August 16, 2022
Im starszy jestem, tym łatwiej się wzruszam. Sylwia Chutnik wycisnęła ze mnie łzy dwukrotnie, na szczęście niejednokrotnie mnie też rozbawiła. Bajka i horror w jednym, historia bardzo warszawska, ale jednocześnie uniwersalna. Unikająca taniej publicystyki, ale nie stroniąca od bycia manifestem. Przy czym wciąż powieść, której bohaterek, podobnie jak w przypadku poprzednich książek Chutnik, nie będzie wam łatwo zapomnieć.

- - -

Queerowe doświadczenie daje się opisać jako horror, nieustanną walkę, w której przetrwanie, zwłaszcza czasu dorastania, wydaje się marną, ale jednak - nagrodą. Można je opisać też jako bajkę, opowieść o cudownej wspólnocie różnorodnych bytów. Wspólnocie, trzeba to od razu dodać, wymuszonej przez zły świat czyhający na zapełniające ją queerowe misie, wróżki, jednorożce.

Jesteśmy jak bajkowe stworzenia wygnane przez złego króla z jego ziem, szukające magicznego lasu, w którym niedźwiedź tańczy oberka z wiewiórką. Nieomal disneyowska wizja radosnej utopii jest nam bliska, bo tylko w ten sposób możemy opowiedzieć wspólnotowe doświadczenie. Czasem im coś radośniejsze, tym większej opresji jest świadectwem.

Sylwia Chutnik w “Tyłem do kierunku jazdy” łączy horror queerowego doświadczenia z bajką o wolności, dzięki czemu dostajemy opowieść jednocześnie bolesną i prawdziwą, ale też niosącą nadzieję, dająca otuchę i pozwalającą pochlipać.

No właśnie, płacz. Ja się poryczałem dwa razy. Jest coś dziwnego w płaczu nie z powodu tragedii, które przydarzają się głównej bohaterce, a z powodu nieoczekiwanego (przynajmniej przeze mnie, bo ja niewiele dobrego oczekuję po heterykach) wsparcia, jakie dostaje od swojej babci. Mieć taką babcię, to skarb. Mieć łzy w oczach, gdy się o niej czyta - nic przyjemnego.

O płaczu w “Tyłem…” też przeczytacie. Główna bohaterka, Magda, która kasę na tranzycję dostała od swojej babci, “pierwszy raz uczucia płaczowego coming outu doświadczyła po śmierci koleżanki. Popełniła samobójstwo bo nie była w stanie znosić uwag o sobie. O tym, jak wygląda, jak chce żyć i kim jest. Czy to chłop czy baba, wołali za nią nie tylko na ulicy. Jej rodzina ją akceptowała, ale to było za mało”. Nie była to bliska znajoma Magdy, “a jednak są czasem historie, które działają niczym kropelka przepełniająca czarę goryczy lub gorycz czaru”. Pamiętacie o Milo Mazurkiewicz, która trzy lata temu skoczyła z mostu, chwilę wcześniej pisząc na fejsie: “Mam dość ludzi mówiących mi, że nie mogę być, kim jestem”? Był rok 2019, a Tomasz Terlikowski, który przez lata atakował elgiebety powiedział kilka miesięcy później, że “zdarzało mi się obrażać ludzi” i “żałuje swoich wypowiedzi na temat Anny Grodzkiej”. “Obrażać”? Trochę jakby gwałciciel mówił, że przykro mu, że popatrzył na ofiarę. Koło się kręci, Terlikowski będzie za kilka dni gościem festiwalu literackiego, który jakiś czas temu chwalił się przyjaznością dla osób queer. Łatwo wybaczamy, jeszcze łatwiej zapominamy o ofiarach i sprawcach, wystarczy że przebiorą się w “nasze” szaty. Bardzo mnie to smuci.

Na szczęście “Tyłem…” jest powieścią bardzo zabawną. Otwierający książkę monolog babci Stasi, w którym wspomina Światowy Festiwal Młodzieży i przelotny, acz niezapomniany, romans z pewnym Rumunem, to komediowy majstersztyk. Wyzwolona babcia mówiąc o intymnych sprawach niczym Eve Ensler w swoich “Monologach waginy” odczarowuje narrację, w zgodzie z którą babcie powinny wnusiom mówić tylko o tym, jak to było szaro, brudno, i tylko w “pedecie” jakoś bardziej kolorowo. Opowieść Chutnik cieszy, jest żywa, mieni się humorem, a babcię pokochacie, choć z trudem przyjdzie wam uwierzyć, że ktoś taki mógłby istnieć.

“Babcia Stasia całe życie była krewka. Czasami na wyrost, jak ratlerek, który kąsa po łydkach. Dziadek siedział cicho i delikatnie się uśmiechał. To babcia załatwiała hydraulika, niższy czynsz, chleb bez kolejki i przydział na malucha. Spryciula, cwaniara, fryga. Kiedy szła ulicą, to pruła powietrze całą sobą. Patrzyła przed siebie, nie rozglądając się na boki. Nigdy wstecz”.

Pobrzmiewają w tej opowieści fascynacje Chutnik warszawskością, zwłaszcza tą “a’la Tyrmand”. Przypominam, że autorka napisała doktorat na temat ówczesnej, stołecznej obyczajowości, więc choć babcia jest postacią trochę bajkową, tak przestrzeń, w której przyszło jej żyć, jest jak najbardziej realna.

Skoro mamy babcię, to mamy i matkę - Krystynę. Ta jest przeciwieństwem Stasi, która wręcz córki nie lubi. Przypomina jej własną matkę, która to “pewnie raz się ojcu oddała, i to na tę Konopielkę: z dziurą w koszuli nocnej”. Mówi o Kryśce: - Wredna baba. Czasem się zastanawiam, czy mi jej nie podmienili na porodówce.

Babcia apeluje wręcz do wnuczki, by ta sobie “sens życia znalazła, a nie żyła jak one dwie, bo to lepiej się już do trumny położyć i czekać na swoją kolej”. Ot, taka babcia. Niezależnie jednak od komizmu tej opowieści, mamy tu oczywistą w swoim dramatyzmie opowieść o matce nieakceptującej transpłciowego dziecka, wciąż nostalgicznie patrzącej za czasami, gdy miała “takiego pięknego chłopca”. Jednocześnie to opowieść o trzech pokoleniach kobiet, z których każda jest inna, każda w inny sposób układa się z rzeczywistością. Babcia - czerpiąc radość z tego, co daje powojenny świat, idąc jak taran przez historię, kombinując za kilka osób i bogacąc się częściej nielegalnie niż legalnie. Córka - podczepiając się pod panujące ideologie, zawierząjąca kościółkowej narracji, wierząca w nową, mieszczańską i katolicką narrację. Oraz wnuczka, która jest zagubiona, nieumiejąca o siebie zawalczyć, a jednocześnie pragnąca, by świat w końcu ją pokochał.

Wielką zaletą opowieści Chutnik jest to, że nie robi z Magdy jedynie ofiary transfobicznego społeczeństwa. Jasne - Magda wiele problemów ma z powodu tego, kim jest, ale nie wszystko można tu zrzucić na transfobię. Podobnie jak u Torrey Peters w “Trans i pół, bejbi”, autorka dostrzega łatwość z jaką osoby z grup dyskryminowanych znajdują jedną ultraprzyczyną wszystkiego, nie dostrzegając skomplikowania swoich osobowości. Bo przecież nie jesteśmy tylko ofiarami, jesteśmy też po prostu nieśmiali, bywamy durni durnotą zwyczajną i tak dalej. Ot - jesteśmy ludźmi.

Mamy więc trzy pokolenia kobiet i babcię, która umiera ale zupełnie się z tym faktem nie zgadza. Śmierć babcię Staśkę zwyczajnie obraża. A babcia Staśka obrażać się nie da. Jak mówi wnuczka - “jesteś zwykłą cholerą”. A z takimi śmierć bawi się często w bardziej wyrafinowane gry. Zakończenie tej powieści, jakkolwiek nadmiernie przyspieszone i może jak na mój gust zbyt nierealistyczne, jest opowieścią o niezwykłej sile marzeń i potrzebie przeżywania życia na swój własny sposób. Śmierci również.

Jak pisał stary, dobry Propp w “Morfologii bajki”, “bohater bajki magicznej jest to taka postać, która albo bezpośrednio w zawiązaniu akcji poniosła stratę wskutek działań przeciwnika (...) albo też taka, która zgodziła się zlikwidować nieszczęście (lub brak) dotyczące innej osoby”.

W “Tyłem…” taką bohaterką jest oczywiście babcia, która likwiduje nieszczęście (wykłada kasę na tranzycję), i która w finale będzie miała dla swojej wnuczki magiczny eliksir. Tu znowu nam się Propp wkrada. W swoim - piekielnie nudnym - tekście o strukturze bajki magicznej podkreślał, że bohater takowej nieomal zawsze dysponuje magicznym środkiem, który wykorzystuje do własnych celów. Jaki cel ma babcia? Można to zdradzić bez szczególnego spoilerowania, szczególnie że bajki - zgodnie z wizją Proppa - nie da się spoilerować. Otóż babcia nawet po śmierci będzie chciała wykiwać system. I własną córkę.

Może bym trochę chciał, żeby powieść Chutnik była bardziej realistyczna, nie uciekała się do realizacji dość prostych schematów narracyjnych (monolog, konfesja, bajka) i tworzenia nadwyrazistych bohaterek, bo zwyczajnie lubię prozę duszną, w której wszyscy są śmiertelnie poważni i realizują freudowskie mokre sny o stosunkach międzyludzkich. Ale z drugiej strony kupuję tę książkę w całej jej kampowej otoczce, bo - jak pisałem na wstępie - queer to bajka opowiadana po to, by wyobrazić sobie, że świat może być inny. Dzięki temu choć przez chwilę będzie nam lepiej.

Nie jest to comfort-book, ale też nie są to ciężkie norwidy. W “Tyłem do kierunku jazdy” Chutnik opisuje “cały ten queerowy cyrk”, zabiera nas na spacer po Warszawie doby Ochaba i Cyrankiewicza, ale też w zakamarki legendarnego “Pogłosu”, a zwłaszcza tamtejszej kolejki do toalety. Spotykamy tu warszawskie królowe dragu, słuchamy piosenek i widzimy, że ten “inny”, “bajkowy” świat tak trochę już tu jest. Tylko, że za chwilę przychodzi deweloper ze swoimi pieniędzmi, a kłiry znowu muszą szukać swoich przystani.

Nostalgia to niebezpieczna używka, może nas oddalić od tego, co tu i teraz. Opowiadanie bajek może mieć podobne skutki. Ale przecież ich potrzebujemy, zwłaszcza w świecie, który zachowuje się jak niesforny narrator nie słuchający Proppa uważającego, że każda opowieść ma swoją strukturę. Słuchajmy Chutnik, idźmy z nią na wycieczkę - będzie śmiesznie, strasznie, smutno, wesoło… po prostu ludzko.

Profile Image for Jeść treść.
366 reviews720 followers
June 25, 2023
Mocno queerowa saga rodzinna z konfliktami i kryzysami typowymi dla życia we współczesnej Polsce w tle. Mocne i charakterne kobiety na pierwszym w planie, a w tle czarny charakter, który okazuje się trochę zbyt czarny, by być w pełni wiarygodnym, ale mimo wszystko rozumiem, skąd ten wybór – u Chutnik przesady, kampu i kiczu nie brakuje, więc i charaktery musiała rozbujać na maksa.
Ja ze współczesną literaturą polską jestem raczej na bakier, ale tu znalazłam coś dla siebie – przede wszystkim silny i budujący przekaz, żeby przeć na przód z podniesioną głową, a na nieproszone uwagi reagować wzruszeniem ramion i poprawieniem grzywki. I za ten przekaz tę powieść polubiłam.
A główną bohaterkę, Magdę, bardzo chciałabym przytulić.
Profile Image for Marta Demianiuk.
898 reviews632 followers
February 18, 2024
No niestety, nic mi ta powieść nie zrobiła. Jest dobrze napisana, temat aktualny, ale… nie zostanę fanką pióra Chutnik. Nie czułam jakiejś wielkiej przyjemności z lektury na żadnym polu.
Profile Image for NerwSlowa.
784 reviews65 followers
August 21, 2022
Sylwia Chutnik wraca po sześciu latach przerwy z dłuższą formą, zaiste wspaniałą.

"Tyłem do kierunku jazdy" to opowieść na dwa głosy, babci i wnuczki. Dziarskiej, "krewkiej", pełnej wigoru Staśki, spragnionej życia, wrażeń, chcącej czerpać garściami ze wszystkiego, co możliwe, i Magdy, ze względu na swoje doświadczenia i tożsamość wycofanej, próbującej utrzymać się na powierzchni, lawirując między własnym humanistycznym wykształceniem, brakiem pracy i kredytem w banku. Zaczynamy od Staśki wygłaszającej ze szpitalnego łóżka monolog o swojej młodości, płynnie przechodząc do życia Magdy i reszty jej rodziny, i po kolei poznając opowieść dwóch kobiet.

Zachwyca mnie to, jak czule i spostrzegawczo Chutnik kreuje swoje bohaterki. To, jak pisarka buduje i Staśkę, i Magdę, i Krystynę, i wszystko dookoła, to - dla mnie - absolutnie najwyższa pólka prozy polskiej. Nie tej przeintelektualizowanej i na siłę pokazującej, jaką się jest niesamowitą erudytką i jak doskonale operuje się słowem bez umiejętności przekazania czegoś pełnego (khem, Zyta, khem, Rudzka, khem), ale tej niby delikatnej, ale przerażającej, pełnej emocji, trafnych, ale bolesnych obserwacji, a jednak dającej chociaż skrawek nadziei (jak np. też u ostatniej Joanny Bator). Opowieść toczy najpierw przede wszystkim Staśka, z dystansu przyglądająca się swojemu życiu, mocno podporządkowanemu kontekstowi historyczno-politycznemu, w jakim się znalazła, ale wprowadzająca nawet w szarość tamtych czasów młodzieńczą energię, witalność i chęć brania wszystkiego, co znajdzie się niedaleko. Od doskonałego pierwszego zdania ("Żyję prawie dziewięćdziesiąt lat, a w życiu miałam tylko jeden dobry seks"), przez wszelkie pojedyncze wydarzenia czy historie opowiadane przez Magdę, do nieco gorzkiego, ale mimo wszystko pięknego finału Staśka wydaje się "kolorowym ptakiem" (jak usilnie namawia nas wydawca), rozświetlającym każdy dzień i mogącym swoją witalnością obdarować pułk wojska. Nie ma czasu na mizdrzenie się, może okoliczności nie są idealne, ale nawet w kolejce trzeba poflirtować, własny biznes otworzyć i korzystać z życia każdego dnia przez minimum 90 lat.

W pozornej opozycji do Staśki stoi jej wnuczka, Magda, bardziej wycofana, chcąca być szczęśliwą, ale nieco zagubiona w świecie kredytów, rynku pracy, mizernych pensji dla zawodów kreatywnych. I przy okazji - której przy urodzeniu przypisano pleć męską, a która potem poddała się tranzycji i korekcie płci, co w innym kraju prawdopodobnie byłoby totalnie bez znaczenia, a co u nas wywołało sensację w rodzinie, wśród sąsiadów, znajomych z liceum i w pobliskim kościele.

Napiszę teraz tak: w Polsce samo to, że ktoś decyduje się na opisanie doświadczeń osoby trans, jest jeszcze czymś nowatorskim i ważnym. Może nie tyle przełomowym, ale nadal - jest postaci trans, ale też wszelkich postaci queerowych, nieheteronomatywnych itd. (jak to określa Chutnik w swojej powieści - "elgjebetów") o wiele, wiele za mało, nie tylko w sferze publicznej, ale i w literaturze, w serialach, a w świadomości społecznej już w ogóle. Tak samo ważne jest to, z jaką czułością Autorka opisuje Magdę i jej doświadczenie, i właściwie to wystarczyłoby, żeby tę powieść omawiać, promować i - być może - podsuwać ją osobom z naszego otoczenia. Zwłaszcza że mimo ogromnej ilości beznadziei, jaka Magdę tutaj spotyka, wrogości i ciemnogrodu pojawia się też tutaj zrozumienie, bliskość (z innymi "elgjebetami") i nadzieja. A moment jej coming-outu do babci u mnóstwo osób (jak u mnie) niezależnie od orientacji, seksualności i płciowości wywoła falę ryku przepełnionego ulgą, nadzieją właśnie i złością, że mimo dwudziestego pierwszego wieku "te sprawy" wciąż nie są oczywiste i normalne. Mieć taką babcię, osobę, która wspiera bez względu na wszystko, która stoi za nami murem w każdej minucie i sekundzie dnia, i której niby obcy jest "przyjęty" sposób rozmawiania o pewnych rzeczach, ale która, nawet nie znając "odpowiednich" słów, lepiej wie, o co tak naprawdę chodzi, jest niedocenionym skarbem.

Przyznaję, że sama nie posiadam doświadczeń osoby transseksualnej, nie jestem więc w stanie z tej perspektywy ocenić tej książki, natomiast muszę dodać (z własnego punktu widzenia), że jestem zachwycona tym, jak dobrze Sylwia Chutnik oddaje tutaj lęki osób w okolicach trzydziestki. W naprawdę ogromnej liczbie momentów widziałam tutaj siebie, swoje myśli właściwie sprzed tygodnia - o sytuacji mieszkaniowej, zawodowo-zarobkowej, o wpraszaniu się do znajomych na obiad, o wyborze między dwoma piwami wieczorem a obiadem dnia następnego, o dziwacznych wymaganiach rynku pracy i trudnościach w odnalezieniu się. I chociaż mi osobiście układa się wspaniale (za co jestem naprawdę wdzięczna każdego dnia od nowa), to dokładnie to są rzeczy, które mi czy moim przyjaciółkom i znajomym potrafią spędzać sen z powiek, i które nas w pewnym stopniu definiują. Myśli o wyjeździe za granicę, bo w Polsce nikt nie chce osób z naszymi poglądami czy seksualnością, o braku perspektyw mimo dostępności właściwie wszystkiego, o czym się zamarzy, o tym, czy tej pensji wystarczy albo czy ktoś raczy nam zapłacić fakturę - to jest codzienność prawie trzydziestolatków. Bardzo, bardzo dobrze tutaj uchwycona i tworząca swego rodzaju "świadectwo pokolenia" (jakie Annie Ernaux tworzyła dla powojennej Francji w "Latach"). Jednocześnie nikt nikogo nie próbuje przekonać, że wszystkie problemy Magdy wynikają z bycia trans, albo że jest to jej jedyna cecha determinująca jej życie - Magda może zachowywać się głupio, może być czuła, śmieszna, zdenerwowana, po prostu ludzka.

Zachwycają tutaj pojedyncze sceny - czy opowieść Staśki o Dimie z pierwszych stron, czy wspomniany już coming-out, czy dwa monologi matki Magdy. Krystyna jest w ogóle jedną z ciekawszych postaci książki, niby niemą, przemęczoną, sfrustrowaną, neurotyczną, momentami wręcz przemocową, bardzo deprywacyjną, ale jednocześnie niemą, tak, jakby nawet w książce o swojej rodzinie nie była dopuszczona do głosu. Oba monologi Krystyny, gdy ta już dorwie się do głosu i gdy Chutnik pozwoli jej mówić przez cała stronę, dotyczą terapii i dzieciństwa, i dla mnie są chyba najbardziej emocjonalnymi momentami książki, przy których również byłam bliska płaczu - bo nie znam, naprawdę wśród swoich znajomych chodzących na terapię nie znam ani jednej osoby, która tych okropnych rzeczy, tutaj wypowiadanych przez Krystynę, chociaż raz od (niby) najbliższych sobie osób by nie usłyszała. Jak to Ci nie wstyd chodzić na terapię, rodzinę hańbić, mazgaić się, Twoi rodzice całe życie ciężko pracowali, żeby Tobie dobrze było, a Ty nadal masz pretensje, jak tak można, skoro nic Ci się nie działo. I tak dalej, i tak dalej. Krystyna, w przeciwieństwie do swojej matki próbującej cierpienia wojny zastąpić wolnością, desperacko łapie się nawet sprzecznych ze sobą ideologii (w tym oczywiście tej najgorszej, kościelnej), i sfrustrowana czeka, aż życie wynagrodzi jej wszystkie poniesione krzywdy, w tym transseksualne dziecko, które przecież "miało być chłopcem". I z wyrzutem próbuje zrobić na złość swojej matce... która z kolei z radością i niegasnącą siłą życia (nawet u progu śmierci) będzie próbowała kolejny raz zbuntować się przeciwko zastanym normom i ramom, w jakie próbuje ją wrzucić szare społeczeństwo.

Jeśli czytaliście moje wcześniejsze recenzje, mogliście zauważyć, że zawsze podchodzę do prozy reklamowanej jako ambitna jak pies do jeża - mam alergię na przeintelektualizowane dyrdymały niemające przekazać nic poza domniemaną intelektualnością autora czy autorki, próby wywyższania się i wmawiania czytelnikowi, że "oszczędny styl świadczy o wyrafinowaniu", gdy naprawdę nie ma się nic wartego przekazania czy opowiedzenia. U Chutnik na szczęście żadna z tych rzeczy się nie dzieje. Warsztatowo jest to zdecydowanie najwyższa półka, taka sama, jak w doskonałym "Kieszonkowym atlasie kobiet" (który podczas wakacyjnych warsztatów literackich z lubością w głosie czytała nam pani prowadząca, i od którego to momentu pokochałam Sylwię Chutnik miłością szczerą i niezaprzeczalną). Jednocześnie jednak jest tutaj coś, co po prostu warto przekazać, mieszanka wspanialej spostrzegawczości, trafności obserwacji, czułości, komizmu, radości, horroru, zaścianku i nadziei, że kolorowe ptaki powoli wnikają do naszego świata. Takie opowieści chcę czytać i poznawać, takie przemyślenia chcę widzieć, takie książki chcę stawiać na półce (albo ewentualnie wgrywać do e-czytnika). Bardzo, bardzo, bardzo polecam jako prozę polską najwyższej próby.
Profile Image for Ruda od polskiego &#x1f90d;.
53 reviews55 followers
August 27, 2022
4.5
To moje pierwsze zetknięcie z dłuższym tekstem Sylwi Chutnik i wiem, że na pewno nie ostatnie.
Książka jest świetna, na początku bawi (parskałam śmiechem co 2 zdanie), ale gradacja zabawności maleje z każdą stroną. Wyłaniają się smutni, wzruszenia, problemy i rzeczy niezrozumiałe. Ale cały czas akcja wartko płynie.
Jestem w wielkim podziwie dla Autorki, która z ogromnym wyczuciem i godną pochwały delikatnością poruszyła tematy queerowe. Magda została otoczona troską, ani razu nie padło jej deadname, nigdy narrator nie nazwał jej „chłopcem”. Bardzo to cenię.
O babci nic nie na piszę, bo to postać tak barwna, że aż nie do opisania.
Profile Image for Gosia.
24 reviews1 follower
January 13, 2023
3,5

Doceniam to, że w samym stylu pisania odbijają się te barwne postacie, to co jest dla nich charakterystyczne, sposób ich mówienia; dzięki temu czytanie „Tyłem do kierunku jazdy” przypomina raczej słuchanie czyjejś historii. Jednocześnie sama nie wiem, czy właśnie ten język nie jest elementem, który czasem mnie w tej powieści irytował.
Profile Image for anna maziarska.
215 reviews7 followers
November 6, 2022
Przez długi czas chciałam, żeby ta książka już się skończyła i dopiero pod koniec poczułam: tak, ten fragment to jest to, niech to się nie kończy. Sylwia Chutnik notuje fantastyczne spostrzeżenia o Polsce, świecie, naszych tożsamościach i uczuciach osamotnionych w czteropiętrowych blokach pełnych smutnych ludzi. Ale jest w tym wszystkim coś takiego, co męczy przy czytaniu, w języku i sposobie opowiadania pojawiają się sformułowania nazbyt kolokwialne i takie, które aż denerwują przy czytaniu… Więc odstawiam na półkę i nie sądzę, żebym do niej wracała
Profile Image for Anna Erecinska .
37 reviews
August 15, 2022
3,5. Babcia świetna, wnuczka niezła ale do pełnego portretu matki czegoś jednak zabrakło.
17 reviews
June 15, 2025
Babcia Stasia przypomina pewną uroczą i krewką staruszkę z powieści Pratchetta:)

Jest w tej książce wiele zdań wspaniałych: "Żyję prosto, to znaczy tak, aby sobie nie przeszkadzać", "nie umiem przestać mieć historię, nie umiem pozbyć się wspomnień". W ogóle ten ostatni rozdział "Jak umierać z rozmachem?" jest mocny.

Dużo tu śmiechu, smutku, samotności, tęsknoty, zagmatwanych rodzinnych relacji i potrzebie życia po swojemu bez oglądania się na "co ludzie powiedzą".

Dobrze, że mamy Sylwię Chutnik❤️
Profile Image for Julia Zając.
90 reviews
April 30, 2023
Bardzo ciekawa pozycja. Uwrażliwa, skłania do refleksji. Pokazuje inny sposób myślenia i życia. Jednak nie płynęłam przez tę książkę jakbym chciała.

7/10
Profile Image for dobrochna.
23 reviews
July 29, 2023
tak ciepło mnie ta książka poklepała po ramieniu dzięki
Profile Image for lustforl__e.
25 reviews
August 13, 2025
3,5*
polish and queer!!
przyjemne, ale liczyłam że bardziej mnie porwie
Profile Image for Agnieszka Piskozub-Piwosz.
84 reviews9 followers
October 3, 2022
Ocena gwiazdkowa jest dość przypadkowa, gdyby były połówki, to pewnie by było 3,5.
Są rzeczy, które mi się bardzo nie podobały i takie, które bardzo ujęły.
Myślę, że za kilka tygodni będę lepiej wiedziała, z czym zostałam po tej lekturze.
Profile Image for Ola Hol.
193 reviews20 followers
May 11, 2024
Meh. To bardziej rant niż powieść. Trochę mądrych rzeczy, trochę męczący. Brzmi trochę dydaktycznie I trochę tak pod dyktando wymogów w lewicowych kręgach. Nie wiem, co myśleć, ale nie powala.
Profile Image for Michal.F.
92 reviews11 followers
December 30, 2023
Masz jedno życie i nikt ci nie da drugiej szansy. Żyj tak, jak sobie chcesz, i nikomu nic do tego. Ludzie będa gadać - nie słuchaj. Rodzina będzie przekonywać - nie słuchaj. (...) Kochaj tych, których chcesz, i w ogóle się niczym nie przejmuj.


Naprawdę nie mogłem się doczekać przeczytania tej książki, zwłaszcza przez pierwsze 50 stron. Mocno zachęciła mnie przebojowa narracja babci Staśki i niespotykana energia w jej sposobie poruszania się po powojennych dekadach i dojściu od biedy do bogactwa.

Czułem, że jej narracja - bardzo wiarygodna w swojej szorstkości i nie stroniąca od trudnych kwestii społecznych - była bardzo ujmująca i pełna "życiowych hacków", których żadna dwudziestolatka nie odrzuciłaby bez przynajmniej przetestowania tego, co ma, i to w 2023 roku. Jej wszechświat był nie tylko pełen seksualnych przygód, ale także różnorodności kulturowej i czystego joie de vivre. Silnie identyfikowałem się z jej pragnieniem głębokich doświadczeń i poczucia wzniesienia, pomimo tego, że była hiper-pragmatyczna i bardzo ugruntowana jako osoba (patrz strona 32). Pomimo braku narzędzi do mówienia o seksie i intymności, nie wydaje się prosta, ponieważ opis jej pragnień nie jest napędzany wyłącznie jej libido, ale także jej dążeniem do doświadczania rzeczy i ludzi. Nie muszę wspominać, że jej bezpośredni sposób mówienia o życiu sprawił, że kilka razy parsknąłem śmiechem.

Z drugiej strony narracja Magdy jest o wiele cięższa do strawienia i przebrnięcia. Opisując warszawskie queerowe podziemie, poznajemy około 40-letnią kobietę po przejściach, na którą społeczeństwo nie chce patrzeć jak na osobę, człowieka, sprowadzając ją jedynie do roli "dziwadła", które zasługuje na to, co je spotkało. To znaczy ostracyzm społeczny i odrzucenie przez jej bliskich, z wyjątkiem kilku queerowych przyjaciół i jej babci.

Homo-Nie-Wiadomo, pół baba, pół chłop. Z odwiecznym pytaniem o to, co ma się w majtkach. (...) Operacja, hormony i genitalia. Tylko o to pytacie. A moja ulubiona zupa, moje hobby, moje ksiazki? (p. 134)


Uważam, że Chutnik próbuje zrobić z Magdy ofiarę homofobicznego, transfobicznego, ksenofobicznego i w ogóle -fobicznego społeczeństwa. Myślę jednak, że to pojęcie bardzo szybko się w tej książce wyczerpuje. W drugiej połowie miałem problem ze znalezieniem punktu odniesienia. O ile w pierwszej części tekstu znalazłem humor i odniesienie do rzeczywistości, o tyle w drugiej lament, użalanie się nad sobą i najzwyklejszą nieporadność. Postać Magdy postrzegałbym jako komentarz do współczesnego społeczeństwa i młodzieży, która nie jest emocjonalnie przygotowana do radzenia sobie z presją płynącą ze strony społeczeństwa, napędzaną utrzymywaniem pozorów, działaniem zgodnie z oczekiwaniami ludzi i poddawaniem się zawodowemu i osobistemu wyścigowi szczurów, który powinien być wypełniony wyłącznie sukcesami.

Jednak na podstawie narracji nie jestem przekonany, że wszystkie trudności, z którymi boryka się Magda, muszą koniecznie wynikać z faktu, że jest transpłciowa. Jest to natomiast tylko moje wrażenie świeżo po przeczytaniu. Doceniam jednak to, że Chutnik prowadzi równoległą narrację i łączy doświadczenia Staśki i Magdy. Myślę, że jest tu dużo więcej do rozpakowania i chętnie porozmawiałbym o tym z potencjalnie zainteresowanym czytelnikiem w prywatnej wiadomości, ale nie będę tego tutaj poruszał. Polecam przeczytać samemu, bo to bardzo nowatorski tekst.
Profile Image for Karol Kollinger.
108 reviews1 follower
February 26, 2023
A to było dobre. Ciekawe. Oryginalne. Nieprzegadane. Dotykające trudnych tematów, ale napisane prostym językiem. Postać babci i jej historia przepysznie (skąd mi się wzięło to słowo 🤔) opowiedziane. Człowiek uśmiecha się, a przecież okoliczności nie są radosne. Ostatnia podróż babci? Zaskakuje, ale właśnie czegoś takiego można było, a nawet należało się spodziewać! Czy wybrała się w nią za późno? A może najważniejsze, że się w nią odważyła wybrać? Jej wnuczka natomiast jest transkobietą. Szuka swego miejsca, a raczej stara się rozkminić (trochę za mało myśląc o sobie), w jaki sposób przeżyć życie. Pójście za wskazówkami babci wymaga odwagi. No bo jak tu przestać się mazgaić i nad sobą użalać?

"Powiem ci, jak żyć, chcesz? Tyłem do kierunku jazdy. Nawet jak cię będzie mdliło, to napieraj dalej. Żeby było pod prąd. Nigdy nie jedź tam, gdzie większość. Zawsze tylko tam, gdzie ty chcesz, na własnych warunkach, choćby one były chybione i o kant dupy, trudno. Ale twoje są, i to najważniejsze."
Profile Image for Urszula.
Author 1 book33 followers
September 5, 2024
Mocne rozczarowanie. Bardzo dziwnie się czytało tą książkę, widać, że bardzo dużo zapożycza Chutnik z własnego życia, życia Warszawy, prawdziwych wydarzeń, które miały miejsce i np. dotknęły bliską osobę mojej koleżanki. Natomiast miałam jakieś takie poczucie niesmaku zawłaszczenia historii osoby transpłciowej, wolałabym by była ona opowiadana przez taką właśnie osobę, nie pisarkę, ale może ważne jest to, że opowiedziana jest w ogóle. Na początku styl pisania wydawał mi się bardzo sztuczny, zwłaszcza słowa wypowiadane przez babcię bohaterki. Żadna babcia po prostu tak nie mówi. Miałam wręcz wrażenie, że postaci to ta sama osoba, na siłę próbująca udawać kogoś innego. Z czasem słuchając audiobuka to wrażenie przeszło. Niemniej ogólne odczucie mam takie, że językowo książka niestety jest dość słaba, a treściwo, jest takim zlepkiem z wydarzeń i miejsc warszawskich, w których autorka żyje, ale które opisuje jakoś tak sztucznie, z trochę aroganckim dystansem. Także niestety nie jest to dobra książka, a szkoda bo autorka na socialach wydaje się super :)
Profile Image for WiktorCzytacz5372.
105 reviews
November 20, 2023
Jestem zakochany w stylu pisania autorki, jest taki nieformalny i (choć brzmi to dziwnie) ocieka polskością, jakby historię opowiadała ta fajna ciotka.

Sama fabuła jest piękna i wzruszająca, ma się uczucie że bohaterowie mogliby być prawdziwymi ludźmi z krwi i kości. Relacja Magdy i jej babci jest wzruszająca.

Jedyne na co możnaby zwrócić uwagę to że wydarzeń trochę mało, główna bohaterka po prostu się kręci po Warszawie, pingponguje między swoim mieszkaniem, szpitalem, klubem i ewentualnie mieszkaniem mamy. Za to rozważania autorki, jakie wplata w tą fabułę, są piękne i adekwatne do naszych czasów, książka bardzo istotna w obecnym klimacie.
Profile Image for Paya.
343 reviews359 followers
November 12, 2022
Fajna, mocno warszawska, bajka. Bardzo lubię Sylwię Chutnik, jej książki zawsze są dla mnie jak "jazda bez trzymanki", bohaterki są wygadane, wiele się dzieje, są ostre, cięte komentarze, obserwacje wyrzucane z siebie jednym tchem, jest pewna natychmiastowość i czasem trochę żałuję, że nie zatrzymamy się na chwilę, ale ostatecznie lektura książek Chutnik to zawsze dla mnie dobra zabawa, nawet jak pozostawia jakiś niedosyt.
Profile Image for Klaudix.
356 reviews3 followers
December 30, 2022
Pełna ciepła, humoru i miłości, ale też przetykana smutkiem i momentami beznadziei - na lepsze zakończenie książkowego roku nie mogłam trafić. Wyraziste bohaterki z babcią na czele opisują swoje historie. Czasem tragiczne i smutne, pełne rozpaczliwego poszukiwania miłości, czasem śmieszne i groteskowe. Jest to piękna powieść i bardzo dobrze się przy niej bawiłam.
62 reviews1 follower
October 26, 2022
Żwawa akcja, odebrałam fabułę jako bajkę dla dorosłych. Obawiam się, ze to jedna z tych książek, które mi wpadną i wypadną. Nie jest odkrywcza, nie jest też płytka. Taka powieść średniak z tematyką na topie. (Oceniam w kategorii górna półka, miałam oczekiwania)
205 reviews1 follower
December 11, 2022
6.0 - szczególnie za pierwszy, najlepszy rozdział. Potem bywa różnie, choć lekkości pióra i ciekawych obserwacji na pewno Sylwii Chutnik nie brakuje.

"... robić drobne rzeczy i mieć ograniczony kontakt z ludźmi."
Profile Image for Michalina.
531 reviews6 followers
May 30, 2023
To była świetna zabawa, lepsza niż się spodziewałam. Do tego cudowna reprezentacja, wartki i soczysty styl pisania i interesująca akcja skupiająca się bardziej na bohaterkach. Śliczne pokazanie relacji międzypokoleniowych. Polecam.
Profile Image for Magda.
95 reviews12 followers
July 30, 2023
Męczyła mnie forma książki - wewnętrzny monolog i dialog. Czytanie szło mi wolno, bo mało się dzieje. Za to postaci i treść były poruszające. Porady babci w sam punkt. I bardzo doceniam kiedy książka jest zamknięta ładną klamra.
Displaying 1 - 30 of 57 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.