Jump to ratings and reviews
Rate this book

Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga

Rate this book
„Zaprawdę, wszystko jest hewel, ulotne jak dym. Oprócz Boga i prawdy Bożej” – pisze o. Krzysztof Pałys OP, a cała książka podąża za tym zdaniem. Autor dzieli się z czytelnikami swoimi myślami – nieraz ulotnymi, nieraz docierającymi wprost do serca. Przywołuje teksty mistrzów duchowych, portrety osób, które były dla niego spotkaniem z Wszechmogącym, rozważa reguły życia duchowego i pochyla się nad prawdami życiowymi. A wszystkie te ścieżki, w stały i namacalny sposób, prowadzą do ludzkiej tęsknoty za Bogiem, poszukiwania Boga i prawdy Bożej, która daje sens i ukojenie.

Książka „Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga” – dodatkowe informacje
W książce „Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga” Krzysztof Pałys OP, powołując się na słowa mistrzów duchowych oraz bliskich sobie osób, skupia się na poszukiwaniu Boga, odnalezieniu prawdy, sensu i ukojenia w codziennym życiu. „Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga” jest zaproszeniem do wyciszenia, spędzenia czasu w spokoju, by usłyszeć głos Boga i zrozumieć znaczenie jego słów. Książka Krzysztofa Pałysa „Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga” pomoże czytelnikowi skoncentrować się na Bogu, zamiast tylko na sobie.

432 pages, Paperback

Published January 1, 2022

30 people are currently reading
74 people want to read

About the author

Krzysztof Pałys OP

3 books3 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
75 (86%)
4 stars
11 (12%)
3 stars
1 (1%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 - 20 of 20 reviews
Profile Image for Daria.
72 reviews4 followers
May 20, 2023
Czasem obraz wyraża więcej niż tysiąc słów.
Ja pozostawię opinię bez słów, bo tutaj są zbędne.
234 reviews1 follower
January 2, 2026
2025 Raz to już gdzieś napisałam. Nawracam się czytając.

Wybitna ksiazka, ktora jest ze mną (we mnie) przez już co najmniej dwa lata i uwielbiam robic reready.
Profile Image for Zofia Chmielewska.
87 reviews
August 20, 2025
„Beze Mnie nic nie możecie uczynić.”
J 15,5


*
Ta książka jest czymś tak ogromnym, że jeszcze wiele razy będę wracać do niej, żeby przypominać sobie, próbować rozumieć, ciągle dążyć do czegoś wspanialszego i nawracać się. Bezustannie.
🌊🤍
103 reviews
September 4, 2024
Nic dodać nic ując tylko siedzieć w ciszy i doceniać obecność Boga. Nie umiem nic napisać o tej książce więc jesli drogi czytelniku się zastanawiasz czy przeczytać tą książkę najpierw zachęcę cię cytatami.

1. Smutek bierze się z nieuporządkowanych przywiązań, kiedy człowiek chce, aby wypełniło go coś, co zwyczajnie tego zrobić nie może.

2. Inaczej mówiąc, są w życiu sprawy, którym powinniśmy pozwolić umrzeć, aby inne mogły żyć. Zbyt duże przywiązanie do bliskich i naj- bardziej kochanych ludzi, do pracy, osiągnięć czy nawet do swoich zmartwień może przysłonić najważniejsze. Należy być delikatnie „ponad tym". Nie chodzi o beznamiętność w znaczeniu obojętności względem innych, lecz aby nie skleić swojego serca z czymkolwiek co się kończy i jest niestałe. Nie uwielbiać ludzi, problemów czy trosk, ale jedynie Boga. Zmartwienie to nadużycie wyobraźni.

3. Doroteusz z Gazy wyróżnił dwa rodzaje pokory. Pierwszy polega na tym, żeby uważać swojego brata za mądrzejszego od siebie, za przewyższającego nas pod każdym względem, jednym słowem, żeby uważać siebie za gorszego od wszystkich. Jeśli pokornemu przydarzy się coś bolesnego, nie poniża nikogo, nie szuka winnych, lecz uważa, że dostał to, co mu się należało. W ten sposób przetrzymuje wszystko bez wzbu- rzenia, bez smutku, mając doskonały pokój. Drugi rodzaj pokory polega na tym, żeby przypisywać Bogu swoje dobre czyny, to jest doskonałą pokorą świętych".

4. I odtąd już wie, że drugi człowiek, choćby najbliższy, może przytulić ciało, ale jedynie Chrystus potrafi przytulić duszę.

5. Pamiętam wypowiedź kartuskiego mnicha, który w klasztorze stracił wzrok, jednak ludzie, którzy go spotykali, ujęci byli jego łagodnością i nadprzyrodzonym wewnętrznym pokojem. Dziennikarzowi wyznał: Nie ma co się martwić o to, co nam się przytrafia. Często dziękuję Bogu, że dopuścił, bym oślepł. Jestem przekonany, że pozwolił na to dla dobra mej duszy.

6. Kiedy otoczenie wymaga od nas, abyśmy dużo mówili, należy zadbać o ciszę. Aby powiedzieć kilkanaście minut coś sensow- nego, najlepiej wcześniej kilka godzin milczeć. Inaczej słowa stają się paplaniną, nieudolną próbą zapełnienia wewnętrznej pustki. Zasada jest od wieków ta sama: jeśli potrzeba wielu słów, by wyrazić, co masz na myśli, to przemyśl to bardziej. To nie w hałasie, ale właśnie w ciszy i prostocie rodzi się mądrość.

Z takich właśnie momentów rodzi się kontemplacja.

7. Bez modlitwy życie upływa na narzekaniu. Gdy odrywamy się od Stwórcy, tracimy wzrok. Najlepiej jest adorować źródło wszelkiej czystości, czyli Najświętszy Sakrament, pomocą może służyć także ikona lub patrzenie na przyrodę, czyli na to, czego nie stworzył człowiek. Nie chodzi tu o gromadzenie w głowie mądrych myśli czy kolejnych rozważań, ale o samą obecność. „Prawdziwie modlimy się wtedy, gdy nie myślimy o czym innym. Duch powinien zostać najpierw oczyszczony od myśli o rzeczach doczesnych"¹.

8. Może więc zamiast mówić: „Nie siedź tak po prostu, tylko coś rób, powinniśmy na modlitwie żądać czegoś przeciw- nego: „Nie rób niczego, tylko po prostu siedź. Bóg będzie dokonywał reszty.

9. Najważniejszym powołaniem każdego człowieka jest powoła nie do świętości, inaczej mówiąc: Bóg wzywa nas, abyśmy byli takimi ludźmi, jakimi mamy być. Wiele osób sądzi, że zostać powołanym znaczy: usłyszeć głos. Albo że nie zostali powo- łani, ponieważ nigdy nie spotkało ich doświadczenie duchowe, które by nimi wstrząsnęło. Wyjąwszy absolutnie wyjątkowe przypadki, rozeznawanie woli Bożej wcale nie jest tak trudne, jak się ludziom wydaje, i najczęściej polega na reagowa niu na to, co cię spotyka na co dzień. Znaki Opatrzności nie są spektakularne, ale ujawniają się w najdrobniejszych szczegółach. Pamiętam historię opowiedzianą przez mojego współbrata Tomasza Gaja, gdzie dominikanin opowiadal o swojej wizycie w benedyktyńskim klasztorze w Lubiniu Nieżyjący już ojciec Karol Meissner obchodził wówczas swój jubileusz, usłyszał wiele podziękowań, opowieści o zasługach, o świadectwie jego powołania. A on, słuchając tego, kiwał tylko głową i mówił: „Jakie powołanie? Ja tylko robiłem, co było trzeba. Obudziłem się którejś nocy, bo woda lała mi się na głowę. Zobaczyłem dziurę. Pomyślałem, że trzeba ją załatać. Potem rura pękła, no to trzeba było ją naprawić. I tyle".

Najczęściej to tak właśnie wygląda. Pewne sprawy toczą się swoim naturalnym torem i biegną w określony sposób. Ziarno zostało zasiane, a ono już wie, jak rosnąć. Najlepiej zatem nie komplikować, ale dbać o glebę. Robić to, co się robi, i trzymać się modlitwy, wówczas Bóg sam będzie dokonywał reszty. Do pewnych rzeczy zwyczajnie się dojrzewa. Napotyka subtelne znaki, dopiero później się je interpretuje i widzi wyraźniej całość. Jak u św. Pawła: teraz widzimy niewyraźnie, dopiero w przyszłości zobaczymy wszystko w pełni. To także doświadczenie wielu osób, najcenniejsze rzeczy powstają wówczas, kiedy tego nie planujemy.

10. OZNAKI POCHWYCENIA PRZEZ BOGA

Kiedy siostrzenica pewnego dziewiętnastowiecznego zakon nika napisała do niego list z prośbą o pomoc w rozeznania swojej drogi życiowej, otrzymała długą odpowiedź. Można z niej wydobyć kilka bardzo celnych tropów, które nazwane zostały oznakami „pochwycenia" przez Boga.

* Pragnienie podobania się Bogu.

* Odczuwanie emocjonalnego ciężaru podczas przebywania w złym towarzystwie.

* Czerpanie przyjemności z przebywania w samotności, wyciszenie emocji.

* Odkrywanie sensu swego życia podczas przebywania w samotności.

* Pozytywne nastawienie do świata.

* Brak skłonności do gniewu, kłamstwa, wysokiego mnie- mania o sobie.

Powyższe punkty nie muszą być znakami powołania do życia zakonnego, ale na pewno są oznaką „pochwycenia" przez łaskę. Kiedy z czasem one się nasilają, to warto przyjrzeć się temu uważniej. Może to właśnie oznaczać, że Bóg zapragnął człowieka na wyłączność.

11. Człowiek, który odkrył, kim jest Bóg i jak wielki pokój się z Nim wiąże, zawsze już będzie za tym tęsknił. Zawsze będzie mu towarzyszyło poczucie bezdomności na tym świe cie. Že tak naprawdę nie pasuje nigdzie. Ale kiedy chciałby odejść, odczuwa w sobie tak przerażającą pustkę, która mu przypomina, że poza Stwórcą nie znajdzie szczęścia. Po pew- nym czasie zaczyna rozumieć, że to łaska stworzyła w nim pustkę i tylko łaska jest w stanie ją wypełnić.

12. Istnieje bowiem pewna subtelna i tajemnicza siła, której nie da się oswoić. Chrześcijanie nazywają ją łaską.

13. Zaufać, to postawić nogę w powietrzu, aby ono mnie unio- sło. Ojciec Lacordaire mówił: Idę, dokąd mi Bóg pozwala, niepewny siebie, lecz pewny Jego.

Abraham, póki nie wiedział, dokąd idzie, to dobrze szedł - jego jedynym kompasem był Bóg. A Bogu należy dać się zaskoczyć.

14. To Bóg ma działać, nie ja.

15. Największą tragedią, jaka może spotkać człowieka, nie jest wcale śmierć, ale utrata przyjaźni z Bogiem.

16. Panie, dobrze, że tu jesteśmy - mówią apostołowie na gó- rze Tabor. Przy Tobie bowiem wszystko jest takie, jak być powinno. Niczego nie trzeba poprawiać, nic dodawać czy odejmować.

17. Bóg zawsze jest ratunkiem, nigdy problemem.

18. Ostatnio podczas spaceru moja pięcioletnia córka poprosiła, bym ją przytuliła. Powiedziała: „Jak mnie przytulasz, to wtedy czuję, że jestem Emilką". Takiego przytulenia doświadczyłam wczoraj na spowiedzi. Przypomniało mi ono, kim jestem.

Tak się dzieje zawsze, kiedy Boża Miłość wypełnia skruszone serce.

19. Mamy jedynie pięć chlebów i dwie ryby, a głodnych ludzi jest ponad pięć tysięcy – mówią uczniowie do Chrystusa. Tym nie da się nakarmić nikogo. Chciałoby się uciec, wycofać, aby tylko uniknąć kompromitacji. Pan Jezus jednak mówi: „Daj to, co masz, nawet jeśli wydaje ci się to niczym. To wystarczy

20. -Nie mam już na tych ludzi siły - zwierzył się starszemu księdzu. - Chciałbym ich kochać, ale nie potrafię. Najchętniej bym się wycofał, ale obecnie nie mam już takiej możliwości. Co mogę zrobić, aby odzyskać pokój serca?

Starszy kapłan milczał, jakby szukając właściwych słów albo rozeznając, ile jego młodszy współbrat jest w stanie teraz przyjąć. W końcu wypowiedział jedynie dwa słowa: - Modlić się i cierpieć.

Odpowiedź może wydawać się mało empatyczna, ale właśnie te słowa przyniosły mu długo oczekiwanie ukojenie. Kogoś innego mogłyby dobić, ale dla niego były jak objawienie. „Niech rzeczy będą, czym są" - stwierdził, po czym przestał walczyć i zaczął modlić się o zrozumienie. Nie wszystko oczywiście się zmieniło, ale on zaczął inaczej na to wszystko patrzeć. Zniknęła złość, chęć odwetu, pojawiło się współczucie. Zgoda na cier- pienie i ofiarowanie go Bogu spowodowały w nim przemianę.

21.Pewnego dnia siostra Teresa od Dzieciątka Jezus siedziała w kaplicy. Przed nią siedziała starsza karmelitanka, która ocierała paznokieć o paznokieć. Im dłużej to trwało, tym Teresa stawała się coraz bardziej rozdrażniona. Nie mogła się skupić, bezustannie słyszała to irytujące drapanie paznokcia o paznokieć. Uwagi zwrócić nie mogła, siedząca przed nią sio- stra była od niej starsza, na dodatek w kaplicy obowiązywała całkowita cisza. Co zatem zrobiła? Najpierw zaakceptowała ten stan i zgodziła się na to, a potem wyznała: „Panie Jezu, przyjmuję i słucham tego dźwięku, jakby to był najwspanialszy koncert. To będzie moja modlitwa dla Ciebie". Ten sposób przeżywania rzeczywistości był czymś charakterystycznym dla przyszłej świętej z Lisieux i to właśnie tego typu modlitwy zaprowadziły ją na szczyty wolności.

22. Świętość to wierność obowiązkom nałożonym przez Boga. Nie potrzeba dodawać więcej. Wystarczy zgodzić się na to, czego teraz zmienić nie potrafię i odkryć w tym swój zbawczy krzyż. Oto cała świętość. Niczym ziarnko gorczycy, najmniejsze ze wszystkich ziaren.

23. To jest Chrystus, to jest sam Bóg, On zawsze daje „za dużo, zdradzając w ten sposób swoją boskość. Bóg objawił się jako ten, który kocha dzielić się nadmiarem radości.

24. Narzekanie to brak wiary w to, że Bóg jest i działa w moim życiu, to jak mówienie do Wszechmocnego: „Ja wiem lepiej niż Ty, jaką drogą powinienem dojść do zbawienia".

25. Tam, gdzie w życiu pojawia się prawdziwa wiara, nie ma miej- sca na narzekanie, gdyż za nią idzie nadzieja i miłość. Człowiek uczy się akceptować codzienność jako daną od Boga. I nawet w trudnych i w bardzo niesprzyjających warunkach stara się zachować pokój i pogodę ducha. Narzekanie i roszczeniowe podejście do życia bierze się z pustki wewnętrznej, przeżywania życia bez Boga. Jest tylko jedno lekarstwo na wieczne biadolenie i użalanie się nad sobą. Jest nim życie w Bożej obecności.

26. - Panie, nie znam drogi - wołał św. Augustyn.

- Ja jestem drogą - usłyszał głos Pana.

- Ale nie wiem, czy ta droga jest prawdziwa.

- Ja jestem prawdą.

- Panie, ale ja nie mam siły iść, nie mam siły żyć.

- Ja jestem życiem.

27. - Coraz częściej myślę, aby przenieść się do protestantów - niespodziewanie słyszę.

Nie bardzo wiem, co odpowiedzieć.

- Ty nigdy o tym nie myślałeś?

Znamy się wiele lat i wiem, że nie oczekuje ode mnie poprawnej, teologicznej odpowiedzi. Oczekuje szczerości.

- Chyba nie potrafiłbym... - próbuję zebrać myśli. - Dlaczego nie?

- Nie mógłbym żyć bez trzech rzeczy: Najświętszego Sakra- mentu, tradycji świętych ojców oraz... Maryi. Bez tego stracił- bym oddech, ciemność byłaby nie do wytrzymania, a pustka nie do zniesienia.

28. Wszystko, co w moim życiu najcenniejsze, zawdzięczam Mary Wszygdzie pojawia się Ona, przychodzi wolność i radość, nie ma w tym ani grama przymusu. Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, ale tak mam od wielu lat. Od chwili urodzenia Ona zawsze była przy mnie, choć dopiero później przyszło zrozumienie. Kiedy słyszę w czasie spowiedzi, że ktoś odkrywa Maryję, nagle spływa na mnie rodzaj nadprzyrodzonego pokoju i pewność: „Nie stanie mu się żadna krzywda".

Kiedy Maryja pragnie związać kogoś ze swoim Synem, jest wytrwała, ale też niewiarygodnie dyskretna. Przyciąga dusze z delikatnością i nieśmiałością właściwą miłości. Widziałem dziesiątki sytuacji, kiedy ucinała więzy zła, wnosiła światło, gdzie panowała ciemność. Uczyła miłości ludzi, którzy oddali Jej się w opiekę. Prostowała to, co zakrzywione, wypraszała łagodność dla agresywnych członków grup przestępczych, zmieniała życie. A działo się to bez żadnego przymusu. Oddzia- ływała wyłącznie swoim wdziękiem i pięknem. To takie oczy wiste, przecież jest kobietą.

Święta Bernadetta miała rację: „Matka Boska była tak piękna, że kiedy się Ją raz zobaczyło, nie można się było powstrzy mać od pragnienia, aby umrzeć, żeby iść Ją znowu zobaczyć. Nie inaczej powtarzali średniowieczni dominikanie, bl. Jan Dominici stwierdza: „Ona była największą spośród stworzeń, a napełnił Ją Byt Najwyższy (bo Bóg do tego nie użył kogoś obcego), udzielone Jej zostały, rzecz jasna, cnoty i największa mądrość, jakich żadne jeszcze stworzenie nie otrzymało ani nie otrzyma. Bo to, co największe, może być wypełnione tylko Preez coś największego, Perygryn z Opola: „Była ona tak piękna, że nigdy nie urodził się człowiek bardziej piękny ani bardziej miłe stworzenie", błogosławiony Jakub de Voragine mówi, że Matka Jezusa „przynosi radość i wesele", „obdarza pociechą w przeciwnościach", „udziela Bożych dobrodziejstw", Albert Wielki dodaje: „Powiedziano o Niej piękna jak księżyc (...) Błogosławiona Dziewica tym księżyc przewyż- sta, że światłem napełniona jest nieustannie i nie przestaje go udzielać. (...) Nie ma w tym nic dziwnego, że Matka Świa- tlości cała jest rozjaśniona"¹.

29. Jeśli chcesz usłyszeć głos Mistrza Jezusa, musisz wyciszyć wszystkie pozostałe głosy.

MISTRZ ECKHART

30. Zapytałem Mistrza Eckharta:

- Ojcze, co właściwie zyskujesz dzięki modlitwie? Dominikański mistyk spojrzał na mnie zdumiony:

- Nic.

- To dlaczego się modlisz?

- Na modlitwie przede wszystkim tracę - padła spokojna odpowiedź.

- Tracisz?

- Tak, tracę.

- To wytłumacz mi to proszę, bo niewiele z tego rozumiem... - Zauważ - zaczął spokojnie dominikański mistrz - kiedy stajesz w obecności Bożej i jesteś w tym cierpliwy, po jakimś czasie zauważysz coś dziwnego: odchodzi z ciebie złość, nie- pewność, lęk, uraza, pamięć o złu, diabelska chęć ustawiania ludzi i świata po swojemu, a nawet... - tu Eckhart ściszył głos - paraliżujący strach przed śmiercią.

31. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, oni będą nazwani synami Bożymi" (мт 5,9).

Któż może wprowadzać Jezusowy pokój? Jedynie człowiek, który ma go w sobie.

32. Pewnego razu błogosławiony Henryk szedł wąską ścieżką i zobaczył ubogą kobietę, która szła z naprzeciwka. Kiedy przybliżyli się do siebie, Henryk zszedł z suchej ścieżki w bło- to, by ustąpić kobiecie drogi. Ta zapytała zaciekawiona:

- Dlaczegoż to czcigodny panie w swojej pokorze ustępujesz miejsca mnie ubogiej? Przecież jesteś kapłanem. To raczej ja powinnam ci ustąpić drogi.

- Wszystkim kobietom przywykłem zawsze okazywać cześć i szacunek - odpowiedział Henryk - a to ze względu na Naj- świętszą Matkę Boga, Królową Nieba.

Był zawsze pełen miłości, choć przez całe swe życie boleśnie doświadczany.

Wielu by chciało oddać życie za wiarę, ale niewielu by chciało żyć wiarą na co dzień, zanotował nieznany dwunastowieczny zakonník.

33. Jakiś czas później poszedłem do jego ucznia z Kolonii - Henryka Suzo. Po śmierci Eckharta często o nim mówił w kon-ferencjach czy kazaniach, używając jednak zwrotu: „nasz słodki mistrz". Czasy były równie niespokojne jak i nasze
- Ojcze, jak sobie radzisz ze smutkiem czy zniechęceniem?
- Niemal zawsze tak samo. Przychodzę przed Najświętszy Sakrament albo przytulam się do krzyża. I siedzę tam tak długo, aż Pan przywróci mi pokój. Im częściej czuję się bezbronny, tym więcej muszę się modlić. W ten sposób przemienia krzyż.

- Ojcze, czy to rzeczywiście tak działa?

Błogosławiony Henryk uśmiechnął się:

- Nie „to" działa bracie, ale Duch Święty działa. Boża rzeczywistość jest realniejsza niż wszystko inne. A potem westchnął i dodał, ale tym razem mówiąc już jakby do siebie:

- Tak to już jest z naszym Panem. Im więcej zdajemy się tracić, tym więcej zyskujemy.

34. Tylko ktoś, kto rzeczywiście i bez goryczy jest w stanie być sam, przyciąga innych ludzi. Nie musi ich w ogóle szukać, przychodzą sami, a są to ci, których też i on sam potrze- buje. Dzięki samotności stwarza w sobie przestrzeń, którą wypełnia Bóg. Taka osoba promieniuje wokół siebie pokojem, gdyż dzięki odosobnieniu wprowadza Jezusa, który ucisza wszelkie burze.

35. Na pierwszą konferencję przychodzę z notatnikiem, niczym rasowy dominikanin. Dwóch mnichów znakami daje mi sygnał, żebym odłożył długopis. „Nie zapisuj, tylko słuchaj. Jeśli Bóg uzna, że ma coś do ciebie trafić, zapamiętasz. Jeśli nie, widocznie teraz tego nie potrzebujesz".

Wszystko, co wartościowe, dzieje się we właściwym czasie. Nie wolno wyprzedzać łaski.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Kuba Łagowski.
129 reviews4 followers
July 10, 2024
Słowa o. Pałysa są dla mnie jak taki lekki podmuch wiatru w ciepły, letni dzień. Nie niosą ciężaru, który przygniata, a dają nadzieję, gdzie szukać pokoju. Przy czym czuć, że żadnego słowa nie przypisuje sobie, nie ma dla niego znaczenia, gdzie się zrodziło, liczy się tylko dokąd nas prowadzi i co zostawia w duszy. Ta lektura jest tak obfita, że nie wyniosę z niej 95% treści, ale to też bez znaczenia, bo wystarczy jedno zdanie czy słowo, które zostanie, ono samo będzie rezonować. A do reszty wrócę wtedy, gdy samo Słowo mnie wezwie i będę na nie gotowy. Chwała Panu, że możemy muskać prawd, które do śmierci będą dla nas zakryte
Profile Image for Aleksandra.
10 reviews
December 30, 2025
O. Pałys przedstawia Boga w prostocie, pokorze oraz ukazuje naszą nicość. Jest to zbiór myśli, dzięki którym zastęskniłam za Chrystusem i Jego ogromną miłością. Wielka mądrość płynie z tej książki!!
3 reviews1 follower
August 19, 2024
Książka daje niesamowity spokój duszy i umysłu. Już wystarczy, można usiąść i odpocząć w ciszy. Czasem słowa i natłok myśli są zbędne, wystarczy ta obecność, żyć teraźniejszością.

Warto przeczytać nawet jeśli nie jest się wierzącym.
Profile Image for Kacper Wąż.
123 reviews
May 19, 2024
Obiecałem pisać dłuższe opinienie tak więc...

Bez wątpienia jedna z lepszych książek na temat wiary jaką zdarzyło mi się czytać. Podczas czytania daje wytchnienie, umysł napełnia spokojem i harmonią. Zwraca uwagę na nierzadko pomijane, lecz nie mniej ważne kwestie wiary. Pełna mądrych myśli, cytatów, posiadająca niesamowicie bogatą bibliografię, całe morze odwołań do filmów, historii, przeszło stu tekstów, książek etc.
Profile Image for Sebastian.
13 reviews
May 1, 2025
Zdecydowanie nie jest to książka do czytania na raz. Do niej się wraca i jej treść trafia we właściwy czas. Dla mnie była duchowym towarzyszem podczas Wielkiego Postu 2025, gdy wróciłem do lektury po 1,5 roku przerwy.
Profile Image for Anaka237.
46 reviews2 followers
April 21, 2025
Ta książka zmieniła moje postrzeganie świata oraz nawróciła mnie o kolejne kilka stopni w stronę Boga. Cieszę się, że na nią trafiłam.
Profile Image for Miłosz Kozikowski.
59 reviews8 followers
June 22, 2024
Będę wracał do niej często. Ogrom głębi i wiele cennych myśli o życiu, samotności, pokoju i szczęściu. Cieszę się, że wziąłem się za nią dojrzewając. Póki nie wiem dokąd idę, dobrze idę. Polecam każdemu:)
Profile Image for Oliwia Szul.
296 reviews14 followers
November 25, 2024
Dotyka mocno, zwłaszcza w tych momentach, gdy jest niewygodna. Można się przy niej zastanowić, jakie naprawdę ma się w życiu wartości.
Displaying 1 - 20 of 20 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.