Muszę przyznać, że Piotr Kościelny nie owija w bawełnę, nie bawi się w metafory, wali prosto z mostu. Wie jak podbijać napięcie do nieprzytomności, wie, jak kreować bohaterów, którzy są tak obrzydliwi, tak odrażający, że przypominają bardziej potwory, monstra niż prawdziwych ludzi. W „Sidłach” podkręca przemoc do granic wytrzymałości, buduje takie historie wokół bohaterów, które stają się niemal karykaturalne w swoim okrucieństwie. Nic dziwnego, że przeżyte przed laty wydarzenia wywołują traumy, te zamieniają się w obsesje, wreszcie – stają się podstawą do studium największego możliwego zła. W takim świecie, takiej rzeczywistości, jaką stworzył na potrzeby fabuły Piotr Kościelny, po prostu nie istniały inne opcje, a wszystkie ścieżki prowadziły w ciemność.
„Sidła” bowiem to opowieść o ciemności właśnie – o ludziach, którzy tułają się w cieniach, półmroku, tam, gdzie nikt nigdy nie dostrzeże ich prawdziwych twarzy. Nigdy do końca. To ci, którzy z zewnątrz wydają się być tacy zwyczajni, grają swoje role, dopracowują odgrywane w życiu postacie do perfekcji. Gdy zapada noc, wychodzi na jaw ich prawdziwa natura. I tak perfekcyjne matki zamieniają się w zwyrodniałe oprawczynie, niewinne córki w spragnione krwi demony, prawi synowie i ojcowie w agresywne bestie. Nikomu nie można do końca ufać, bo zanim opadną maski – może już być za późno.
Widać od pierwszych stron, że Piotr Kościelny bryluje w budowaniu skrajności. „Sidła” mają w sobie coś radykalnego, coś ekstremalnego, nic też dziwnego, że treść okazuje się być wyłącznie dla czytelników o mocnych nerwach, mocnych żołądkach, mocnej wyobraźni, która potrafi odróżnić fikcję literacką od rzeczywistości. Sadystyczne zbrodnie, pędząca na łeb na szyję akcja, intryga prowadzona z wprawą i doświadczeniem. Podglądamy jednocześnie kilka spójnych, dopełniających się wątków. Poznajemy bliżej oprawców, przyglądajmy się ofiarom, kibicujemy śledczym, których wątki osobiste rozwijają się. Entuzjaści doznań intensywnych, dreszczowców drapieżnych i krwawych wpadną w „Sidła” i nie będzie z tej opowieści ucieczki.
Entuzjaści naprawdę mocnych wrażeń będą zadowoleni, bo „Sidła” mają w sobie nawet zalążek ekstremy.