Bycie osobą bogatą ma wiele plusów. W pakiecie z pieniędzmi dostajemy znane nazwisko, prestiż, przywileje, stajemy się ulubieńcami znanych marek, a złota karta kredytowa zazwyczaj nie ma dna. Ludzie lgną do nas ze wszystkich stron, ale bardzo często ich zainteresowanie jest związane jedynie z uzyskaniem korzyści, które mogą dzięki temu osiągnąć. Zapominają o tym, że pod tym wszystkim kryją się prawdziwi ludzie, z prawdziwymi potrzebami. Ludzie, którzy pragną przyjaźni, miłości czy szczerej znajomości.
Evie Callman jest jedną z takich osób. Jej życie z zewnątrz wydaje się idealne – ma wszystko, czego chce. Rodzice nigdy nie oszczędzali na jej materialnym szczęściu ani na edukacji. Tak samo nie szczędzą pieniędzy na to, by ich jedyna córka miała swojego szofera, a trzeba przyznać, że zmieniani są bardzo często. Dziewczyna nie należy do osób o łatwym charakterze, bo jak to zwykle bywa z bogatymi ludźmi – jest próżna, samolubna, roszczeniowa i wysoko zadziera nosa. Na szczęście nie każdy przejmuje się jej humorami. Nowy kierowca dziewczyny – Jacob – to twardy zawodnik. Pomimo tego, że Evie go denerwuje, to zachowuje się wobec niej bardzo profesjonalnie i dzielnie znosi jej kaprysy.
Sielankowe życie dziewczyny zostaje przerwane w momencie, gdy na horyzoncie pojawia się tajemniczy prześladowca, który ma obsesję na punkcie dziewczyny. Na dodatek, rodzice chcą, by wzięła ślub w interesach z człowiekiem, który nie jest dobrym facetem.
Zagrożenie życia sprawia, że dziewczyna zaczyna pękać i pokazywać swoje prawdziwe oblicze, a rola jej ochroniarza staje się bardziej poważna i mniej służbowa.
----
Wprowadzenie motywu tajemniczego prześladowcy jest sporym plusem w tej książce, dzięki czemu czuć lekki dreszczyk i trzyma w napięciu – bez tego wiałoby lekką nudą, którą przełamywałby jedynie Jacob. Gdybym mogła przenieść się do jakiejś książki i potrząsnąć którąś z postaci, to byłaby to zdecydowanie Evie. Rozwydrzona i rozkapryszona dziewucha, która jest irytująca od samego początku do prawie do samego końca. Jak to zwykle bywa, przechodzi „magiczną przemianę”, ale moje zdanie o niej niewiele się zmienia – może brać udział w plebiscycie na najbardziej denerwującą postać. Za to Jacob… wspaniały, cudowny, takich bohaterów lubię! Charyzmatyczny, z poczuciem humoru, oddany i lojalny.
Historia pokazuje, że nic nie trwa wiecznie, zwłaszcza w świecie, gdzie największą walutą są pieniądze. Pomimo tego, że możemy kupić za to wszystko, co materialne, to nie kupimy tego, co najważniejsze – prawdziwych wartości, człowieczeństwa, przyjaźni, a tym bardziej miłości.