Influencerzy, rycerze Jezusa, chłopaki z grindra, freak fighterzy, fetyszyści, monarchiści. Tylko niektórzy z nich kiedykolwiek pójdą na randkę, ale za to wyrobią 1000% normy.
Wszystkich łączy jedno: poszukiwanie miłości, której często zabrakło w ich domach. Czy walka płci została ostatecznie przegrana przez silniejszą płeć? Co siedzi w głowach polskich mężczyzn?
Reportaż Elżbiety Turlej zabiera nas w mało znany, a często wirtualny świat polskich mężczyzn, który – choć czasem trudno w to uwierzyć - istnieje naprawdę, tuż obok nas.
Ostrzegamy: książka zawiera treści nieodpowiednie dla czytelników niepełnoletnich oraz poglądy, które mogą urazić niektórych dorosłych. Czytasz na własną odpowiedzialność.
Mam problem z reportażem Elżbiety Turlej "F*ck, fame & game. Co faceci robią w sieci". Ogromny problem. Tytuł jest intrygujący, podtytuł chwytliwy, gorzej z wykonaniem, które momentami bywa, szczerze mówiąc, średnie. . Reportaż zaczyna się fascynująco. Postawione tezy są ciekawe. Pierwszy bohater brzmi jak zbiór nastolatków, typowych młodych fanów Konfederacji, których znam z rodzinnych stron. Czytając jego wypowiedzi bywa zabawnie, ale i smutno. Bo prawdziwie. A dalej? Dalej zaczyna się sinusoida, na której fali płynie się przez książkę - raz robi się facepalma, raz czyta się z zainteresowaniem. Facepalma robiłam przy każdym na siłę wciśniętym kawałku piosenki, szczególnie przy tym angielskim, nie wiedzieć po co przetłumaczonym na polski przy pomocy Google Translatora, o czym radośnie poinformowała autorka. Czułam się także zażenowana, gdy autorka bezceremonialnie wkraczała do świata bohaterów i wygłaszała uwagi na temat ich wzrostu czy tężyzny fizycznej, lub na temat wyższości jej (naszego) pokolenia, nad pokoleniem młodych - czy tylko ja lubię, gdy autor usuwa się w cień w reportażu, pozwalając bohaterom być na pierwszym planie? Nie czułam też jakoś przekonania do rozdziałów o Fame MMA czy o programach telewizyjnych, w których kreowane są młode gwiazdki, nie czułam, by rozdziały te jakoś grały z całością książki. Ale bywało też dobrze! Autorka oddala np. głos homoseksualnemu chłopakowi, którego inicjacja seksualna nie przebiegła tak, jak miała. Szkoda tylko, że był on rodzynkiem w całej książce, bo temat gwałtów na mężczyznach zdecydowanie warto by było rozwinąć. Bardzo ciekawe były także fragmenty o Rycerzach Chrystusa - dobrze było przybliżyć sobie życie i motywacje tych ludzi. Nie, nadal ich nie rozumiem, a ich przekonania i moje się rozjeżdżają, ale dobrze było poznać ich historie. In plus biorę także rozmowy o seksualności młodych chłopaków, ich pragnieniach, ich oderwaniu od realiów współczesnego świata. . Jak zatem widzicie, reportaż jest diabelnie nierówny. Bywa dziwny, momentami nudzi, momentami porywa. Nie ma jednak jednej rzeczy, za którą lubię reportaże - nie jest odkrywczy, a bez wiedzy z niego zaczerpniętej mogłabym spokojnie żyć. Jeżeli macie czas, ochotę, to czytajcie. Ja ani nie zachęcam, ani nie zniechęcam. Mocne 2/5 😉
mocne 2,5 ⭐. cieszę się, że autorka dała bohaterom tekstów pole do popisu. ale w pewnym momencie zaczęłam się nudzić i miałam wrażenie, że to wszystko jest wtórne.
Jakie to wszystko jest smutne. Pozbawione radości, spojrzenia na lepsze jutro, pełne zagubienia, samotności. Elżbieta Turlej napisała bardzo przekonywujący reportaż o mężczyznach urodzonych po 1989 roku. Mężczyznach, którzy zostali skazani na życie bez miłości. Bez fundamentu rodzica, męskiego testosteronu o charakterze wrażliwca, z pełną równowagą, umiejącego kochać i mówić o tym a także potrafiącego wpoić dobre zasady. Owszem nie każdy z przedstawionych bohaterów został tego pozbawiony ale niestety większość tak. Poznajemy ich wirtualny świat, świat bez umiejętności nawiązywania relacji, świat który narzuca im bycie silnym bez szans na łzy.
"F*ck, Fame & Game" to głosy nielicznych ale w imieniu tych licznych, których liczba rośnie w zatrważającym tempie. Internet, laptop, komórka to jedyne narzędzia, które zastępują im okno na świat. Porno, sztuczne centymetry, brak chęci i włożenia wysiłku w coś w co trudno im uwierzyć. Jest to przerażająca wizja przyszłych pokoleń.
Płeć męska ma prawo być słabsza, ma prawo na łzy, ma prawo do miłości i słów "kocham". Nie musi posiadać za*ebistych detali, ozdobników aby móc poczuć siłę normalnego życia.
Reportaż ten daje do myślenia. Przeraża, jest smutnym odzwierciedleniem rzeczywistości jednak daje nadzieje. Ona zawsze jest.
Kryzys męskości to gorący ostatnio temat. Co rusz pojawiają się badania społeczne przedstawiające dowody na to zjawisko. Nurkujące statystyki wykształcenia, rosnące liczby samobójstw, samotność, radykalizm.
Elżbieta Turlej w swoim reportażu podjęła wyzwanie zbadania tego tematu na przykładzie historii kilkunastu mężczyzn urodzonych po 1989 roku w Polsce. Poznajemy więc bohaterów, których łączą m.in. trudne przeżycia w dzieciństwie. Rozbite rodziny, brak męskiego wzorca, bieda, patologie społeczne.
W dorosłym życiu mierzą się oni z wyzwaniami kontaktów z kobietami, sukcesu zarobkowego, relacji z internetem i rozrywką. I choć niektóre z tych historii są ciekawe, niektóre kontrowersyjne, a autorka próbuje wyciągnąć z nich jakieś dalej idące wnioski, to muszę przyznać, że lektura raczej mnie zawiodła.
Może to dobór tematów? Wiem, że tzw. freak fighty są teraz gorącym trendem, ale książka chyba ponadprzeciętnie skupiała się na środowisku związanym z tą rozrywką. Chyba trzech, czy czterech bohaterów to Don-ktoś tam i Romeo-coś tam związani z tymi walkami weterani programów rozrywkowych nagrywanych na tropikalnych wyspach. Nie krytykuję, ale nie potrafię wykrzesać w sobie entuzjazmu w stosunku do ich historii życiowej.
W pozostałych historiach natknąłem się na kilka wątków mrożących krew w żyłach zainteresowań i seksualnych fantazji, które sprawią, że przez jakiś czas nieco bardziej podejrzliwie będę spoglądał na obcych ludzi na ulicy.
Podsumowując, odchylenie w kierunku bardzo dziwacznych przypadków z jednej strony, a celebrytów z drugiej, chyba stanęło na przeszkodzie podstawowemu celowi książki, jakim wydaje mi się, że było znalezienie odpowiedzi na pytanie co stoi za niepokojącym społecznie trendem. Być może to tylko mój subiektywny wniosek.
strasznie smutny reportaż. opowiada przede wszystkim o przeszywającej samotności, która towarzyszy ludziom w erze internetu, uzależnień od pornografii, gier i płytkich relacji nawiązywanych przez social media. bardzo przypadło mi do gustu to, że autorka nie narzuciła żadnej tezy, narracji, tylko pozostawiła wypowiedzi i wywiady do interpretacji i wyciągnięcia wniosków czytelnikowi. najbardziej spodobała mi się część trzecia, mówiąca o seksie, mam poczucie, że to z niej wyciągnęłam najwięcej.
Przeczytałam. Nie wiem za bardzo, co napisać. Może napiszę, że warto przeczytać. Chociaż momentami przechodzą ciary. Ale więcej tu smutku niż ciar. Przynajmniej ja tak odbierałam te wszystkie męskie historie. Polecam.
Mam problem z tą książką. Fascynujący, ważny, mocno pomijany temat. Początek bardzo mocny. Potem jakby zabrakło struktury, pomysłu, wszystko się porozłaziło. Biedni pogubieni mężczyźni muszą jeszcze chwilę poczekać na lepszego autora.
O patostreamerach, Fame MMA, seksoholizmie, Żołnierzach Chrystusa. O bogu, idolach, seksie i odnajdywaniu siebie, gdy jest się mężczyzną urodzonym po 1989 roku. Dużo w niej smutku i zagubienia.