Czornyja cenię sobie za krwistą serię z komisarzem Erykiem Deryło. Jakim więc zaskoczeniem było, że autor ma też kilka pozycji, które skupiają się na kontrowersyjnych postaciach żyjących w XX wieku (troszkę XIX wieku tu też jest). "Czerwony terror" przybliża nam losy niejakiego Władimira Iljicza Uljanowa. Lenina.
Książka toczy się na kilku płaszczyznach. Stary Lenin sprawuje władzę absolutną nad swoim narodem, w swoim stylu, napędzany własnymi maniami i rządzą spełnienia swojej domniemanej roli dziejowej. Cynik, narcyz, tchórz, który woli wysługiwać się czyimiś rękami, bo w końcu ma odegrać najważniejszą rolę. Postanawia opowiedzieć swoją historię zachodniemu dziennikarzowi, tak aby i reszta świata mogła zapoznać się z jego historią. I być może się nawróć z tego zachodniego/kułackiego/kapitalistycznego trybu życia.
W ten sposób przejdziemy przez jego dzieciństwo, kiedy stracił ojca, a potem brata, który został stracony za działalność anty-systemową. Wtedy też się to zaczęło. Mimo namów ukochanej matki Iljicz wpadł w towarzystwo osób podobnych sobie. Takich, które pragnęły zmian w drodze rewolucji. Mamy pierwszą miłość i piętrzące się problemy w strukturach, jakie chciał stworzyć. I popadanie w coraz to większą megalomanię.
Akcja jest ukazana z punktu widzenia Lenina i już widziałem komentarze, że Czornyj bezbłędnie zagłębił się w psychikę cynicznego mordercy, wyzwoliciela narodów spod jarzma kapitalizmu. Szkopuł w tym, że nawet najbardziej drobiazgowe badanie tekstów autora nie pozwoli się nim stać. Całość jest więc fikcją opartą na jakiś faktach. Tutaj w nieco większym stopniu, w skutek pracy autora.
Max nie ustrzegł się jednak lekkiej nudy, bo "jego" Lenin ciągle sam sobie wmawia pewne rzeczy i na przestrzeni książki te frazesy są wielokrotnie powtarzane. Troszkę to męczy, z drugiej zaś strony jeżeli autor skupiłby się na pełni detali, książka straciła by mimo wszystko swój rozrywkowymi wymiar, więc trzeba było znaleźć złoty środek. Nie wiem czy to tematyka, ale nie podpasowało mi to za mocno.
Taka sfabularyzowana autobiografia to jednak miecz obosieczny, bowiem ma się pewne ramy wokół, których należy działać. W tym przypadku ramą jest szeroko dostępna biografia Lenina. W książce Czornyj nie ma dla znawców historii tego socjopaty żadnych nowych faktów, tylko przetworzenie dostępnych danych. Sprawia to, że "Czerwony Terror" to literatura dobra dla laików w tematyce, którzy nie interesują się historią. Ci "wtajemniczeni" mogą uznać takową pozycję za stratę czasu. Osobiście jestem gdzieś pośrodku, więc ocena też taka będzie.