Genialny komiks. Już sama tematyka powinna zwrócić uwagę uważnego czytelnika, gdyż "Nasu" oznacza po japońsku... bakłażana. Tak, to jest trzy tomowy komiks o bakłażanach. Ale jakże niezwykły! Oczywiście, bohaterami nie są bakłażany, ani żadne inne warzywa. Jest to zbiór luźno powiązanych ze sobą opowiadań, których główną cechą wspólną są właśnie bakłażany - jako roślina uprawna, pikle, projekt szkolny, pamiątka czy w końcu... najeźdźcy z kosmosu. Fabularnie, Nasu nie jest to może szczególnie odkrywcze, jednak twórczość Iou Kurody ma w sobie coś niesamowicie uroczego, lekkiego i ulotnego. Jego bohaterowie nie są w żadnym stopniu wyidealizowani - są za to bardzo realistyczni i naprawdę można się wczuć w ich historie. Poznajemy tu samotnego farmera, który uciekł od zgiełku Tokio aby uprawiać bakłażany, kobietę interesu która nie może spać, nastolatkę, której ojciec uciekł przed dłużnikami i musi się zająć młodszym rodzeństwem, hiszpańskiego kolarza który nie może znaleźć sobie miejsca na świecie, parę dwudziestolatków, których największym marzeniem jest przejść na wcześniejszą emeryturę... oraz wielu, wielu innych. Artystycznie Kuroda jest dla mnie absolutnym mistrzostwem świata. Bardzo niewielu rysowników potrafi tak genialnie operować czernią i bielą jak on. Co prawda na pierwszy rzut oka jego kreska może wydawać się chaotyczna i niedbała, postaci niezbyt symetrycznie i proporcjonalnie narysowane, tła bardzo chaotyczne, ale kiedy się przyjrzy uważniej można zauważyć ogromną ilość szczegółów, które od niechcenia zostały umieszczone w tle. Ujęcia kadrów są czasami ujawniane z tak niespotykanych kątów, że czujemy się prawie jak w filmie. Dodatkowo, praktycznie nie używa on rastrów, co dodatkowo nadaje niesamowitego klimatu jego rysunkom. A sceny akcji w jego wykonaniu to są prawdziwe majstersztyki, potrafi on stworzyć iluzję, że rysunek wychodzi poza kartę.