Tajemnice, które skrywała Aisza, wyszły na jaw. Przeszłość, przed którą uciekała, w końcu ją dopadła. Postawiona pod ścianą i zdana tylko na siebie worowka będzie musiała zgodzić się na warunki swego oprawcy. Żeby ocalić kogoś, kogo kocha, jest zmuszona położyć na szali życie równie ważnej dla niej osoby.
Pisarka, nauczycielka angielskiego i mama dwójki urwisów. Kocha muzykę, jest uzależniona od wymyślania historii i czekolady. Lubi dobre polskie filmy. W wolnym czasie gra na pianinie, gitarze lub pisze teksty piosenek. W 2021 roku zadebiutowała trylogią: „Rosyjska mafia” wydanej nakładem Wydawnictwa Otwartego.
She's a writer, an English teacher and a mom of two. She loves music, and she's addicted to writing stories. The chocoholic. She likes good Polish movies. In her free time, she plays the piano and the guitar or writes lyrics. in 2021, she made her debut with the trilogy: "Russian mafia" published by Otwarte Publishing House.
Ukochana Rzeźnika a wcześniej okrutnie potraktowana przez los Czeczenka o imieniu Aisza dostaje szansę na szczęście u boku ukochanego. Dziewczyna szefa gruzińskiej mafii zdobywa się na odwagę i z pomocą miłości swego życia wymierza sprawiedliwość swojemu oprawcy z przeszłości. Brutalnie zgwałcona i porzucona przed laty, z powycinanymi na ciele rasistowskimi symbolami i złamaną duszą chcę kontynuować naukę „pisania”. Kiedy zaznaje przy Rzeźniku radości i zaczyna się otwierać na miłość i innych ludzi, demony z przeszłości wyciągają po nią swoje wstrętne, tłuste łapska. Czytasz połykając strony a kiedy myślisz, że nieźle się tam nawywalało okazuje się, że to dopiero początek. Pół tysiaka trzymających w napięciu stron, budzących emocje i sprawiających, że czytałam przy latarce jak dziecko, żeby nie budzić własnego.
"Worowka" to ostatni tom serii gruzińskiej. Choć to romans mafijny, to swoją treścią, dynamiką, napięciem mocno trąci thrillerem. Takie połączenie hipnotyzuje, przeraża realizmem, brutalność rezonuje w głowie i panoszy się w wyobraźni. Napisany doskonałym stylem literackim, z dokładnym zarysem psychologicznym postaci, ze spójną fabułą, wartką akcją opisującą zarówno przebieg wydarzeń, jak i poczynania oraz motywacje ludzi związanych z brutalnym światem gruzińskiej, czeczeńskiej bratwy.
Igor Wasin zwany "Rzeźnikiem" to karmiący się strachem, brutalny, bezwzględny był mafijny egzekutor, torpieda, a teraz Pachan. Przeszłość go determinuje, jednak nie potrafi i nie chce takim być dla Aiszy, jedynej osoby, która jest w stanie przebić się przez wewnętrzny pancerz i przywrócić w nim ludzki pierwiastek. Z jego czarnej, potępionej duszy wyłaniają się białe kikuty pogrzebanych pragnień. Mimo nieświadomej chęci ekspiacji okrutne wydarzenia dotyczące Sofii nie chcą dać o sobie zapomnieć. Igor i Aisza chcą być ze sobą, ale dziewczyna została obiecana Ramzanowi Gazujewowi. Narzeczony zamierza upomnieć się o swoje. Aisza Kutajew, dziewczyna skrzywdzona, straumatyzowana, potępiona, zakompleksiona, którą ograniczały lęki. To, co chwyciło mnie za serce to ukazanie jej piękna wewnętrznego, ale i zewnętrznego. Te drugie nie zawsze musi być tak oczywiste. Aisza ma wiele blizn na duszy i ciele, nie jest idealna pod względem panującego stereotypu, ale dla Igora jest najpiękniejszą kobietą. Patrzy na nią przez pryzmat wyjątkowości, osobowości, a jej nieidealne ciało stawia na piedestale artyzmu. W Aiszy powoli następuje akceptacja samej siebie. Stopniowo wycisza dźwięki rozpaczy i cierpienia, nabiera pewności, hardości ducha. Przez grubą zasłonę poczucia bezwartościowości przebijała się nadzieja na przyszłość bez lęku.
Prócz wydarzeń z teraźniejszości w historię zostały wplecione okruchy dzieciństwa bohaterów, których ekshumacja zatrważa, akcentując smak toksycznych zachowań, ale i daje szerszą perspektywę. Ukazuje, w jaki sposób ewoluowała ich osobowość na przestrzeni lat po tak destrukcyjnych doświadczeniach.
Autorka zrobiła solidny research. Igor miał doświadczenie medyczne, co zostało wplecione w fabułę w bardzo wiarygodny sposób. Zadbała o realizm środowiskowy. Przedstawiła ceremonie, obrzędy i zwyczaje kulturowe. Ukazane oczami Aiszy piękno przyrody Gruzji jest niczym podróżniczy bonus. Te wszystkie ciekawostki nadawały historii realistyczny wydźwięk, sprawiały wrażenie autentycznych.
Tom zakończony cliffhangerem, który podsyca czytelniczy apetyt na kolejną część, której nie będzie. Autorka postanowiła pozostawić kontynuację wyobraźni czytelnika, na co ja się nie zgadzam! Czekam na czwórkę serii gruzińskiej.
Chyba najlepsza książka z całej trylogii. Minuesm jest jej długość, w pewnym momencie wszystko się dłużyło. Zakończenie ze względu na dwa epilogi jest fajnym zabiegiem zastosowanym przez autorkę. Czytając epilog 2 miałam ciarki na skórze, zburzyło to dobre zakończenie w epilogu 1. Jednak mafia nigdy nie odpuszcza i nigdy nie jesteś bezpieczny w jej szeregach.
Zdecydowanie najlepsza część trylogii. Początek dosyć spokojny, jednak gdy akcja zaczyna się rozkręcać to nie ma tam nawet wtrąconych zbędnych dialogów.
O tej książce nie można napisać nic złego. Choćby nawet człowiek chciał, nie ma takiej opcji. Paulina Jurga napisała arcydzieło, którego żal było kończyć, co więcej - dając nam wybór samego zakończenia!! A że ja nie mogłam oprzeć się chęci poznania obu, to powiem Wam, że moje serce rozpadło się na milion kawałków i przy jednym i przy drugim. Ze szczęścia? Ze smutku? Jak myślicie? Jedno jest pewne i niezmienne - kocham książki autorki, nawet pomimo tego sztyletu, który wbiła w moje serce pod koniec "Worowki"! Sięgając po jej książki, ja już na samym początku wiem, że to będzie niesamowita historia! To nawet nie podlega dyskusji 😉 Pytanie czy książki Jurgi są dobre, uznam jako pytanie retoryczne 😅 chociaż jak tak pomyśle, to może i powinnam odpowiedzieć, że one nie są dobre....one są zaj****!! Wybaczcie słownictwo, ale jestem pod tak ogromnym wrażeniem tej historii, że naprawdę ciężko opanować mi emocje, a co dopiero język 😜
"Lubiłem patrzeć swoim ofiarom prosto w oczy. Widzieć swoje odbicie w szklących się tęczówkach, by nie przegapić tego najważniejszego momentu, kiedy praca serca ustaje, a źrenice rozszerzają się, przestając reagować na światło. Zawsze starałem się, by wzrok zatrzymywali na mnie. To ja miałem być ostatnim obrazem, który zarejestruje ich umysł..."
W tym akapicie przeważnie wpisuje krótki opis fabuły, ale tym razem chyba nie chce tego robić, bowiem jeśli nie czytaliście poprzednich części, to możliwe, że to zepsułoby Wam frajdę z czytania i po części wiedzielibyście czego możecie się spodziewać. A to nie o to tu chodzi... Ale żeby nie było, że kompletnie nic tu nie napisze, to może powiem tyle - na końcu "Pachana" wszystko się ...pokomplikowało. Wszystkie tajemnice, skrzętnie ukrywane przez Aisze, wyszły na jaw. Dlatego też sprawy niezałatwione w przeszłości dadzą o sobie znać właśnie teraz, przez co kobieta stanie przed naprawdę trudnym wyborem. "Żeby ocalić kogoś, kogo kocha, zaryzykuje życie równie ważnej dla niej osoby." Pytanie tylko, czy ta decyzja będzie tą właściwą?
Igora pokochałam już w Matrioszce, choć było go tam jak na lekarstwo. Ja wręcz modliłam się do Boga, żeby autorka stworzyła o nim osobną historię. Moje modły jak widać zostały wysłuchane, a ja po przeczytaniu całej serii jeszcze bardziej przepadłam, jeśli chodzi o jego osobę. Jakie to smutne, że tacy ludzie istnieją tylko w książkach. I choć jego poczynania mrożą krew w żyłach i normalny człowiek powinien uciekać przed nim gdzie pierz rośnie, ja jestem nim po prostu oczarowana. Nieraz zazdrościłam głównej bohaterce - ja wiem, brzmi to co najmniej niedorzecznie, ale co ja na to poradzę, że skradł moje serce, ten brutalny i bezwzględny typ spod ciemnej gwiazdy 😎
Autorka przy każdym tomie zadawała mi cios w serce... "Worowka" nie jest wyjątkiem. Cała seria jest niezwykle emocjonalna. Przy "Ławruszniku"' płakałam jak bóbr, przy "Pachanie" chciałam rwać włosy z głowy, a przy "Worowce"... brakło mi słów i chęci do życia. Rozstanie z tą historią naprawdę wprawiło mnie w depresyjny nastrój. Możecie sobie myśleć, że ze mną jest coś nie tak, ale nie będę ukrywać, że powrót do rzeczywistości był naprawdę bolesny. Moje myśli wciąż krążyły wokół całej książki! Do tej pory nie chce mi ona wyjść z głowy, a co sobie przypomnę to zakończenie... to mam ochotę czymś rzucić! 😅 Jakie to było dobre...ile emocji wzbudziła we mnie ta książka, to nawet nie umiem tego opisać. Momentami roztapiała moje serce, po to by za chwilę zmrozić mi krew w żyłach. Autorka tak genialnie pisze, że zatracenie się w jej powieściach, to czysta przyjemność, a wręcz ekstaza z której człowiek nie chce wychodzić!
Bohaterowie są wykreowani w naprawdę fantastyczny sposób, przez co można doskonale zrozumieć ich postępowanie i ich decyzje. Wszystko jest dopracowane w najmniejszym szczególe, przez co ta historia to istna "uczta dla smakosza". Świat rzeczywisty dosłownie przestaje istnieć. Ta książka pochłania w całości, wplatając czytelnika w sidła gruzińskiej mafii, z której nie da się uciec...a może nie chce się z niej nawet uciekać, co? 😈 To już kwestia indywidualna, w której ja zaliczam się do tej drugiej grupy 😅 W "Worowce" poznajemy bliżej samą Aisze i jej historię, która do kolorowych niestety nie należała. Przeszła ona naprawdę wiele, co nie zmienia faktu, że jej obecne życie też nie jest usłane różami..tym bardziej, że przeszłość daje o sobie znać... Momentami historia w książce jest naprawdę dynamiczna i łapiąca za serce. Ileż razy wstrzymywałam powietrze w oczekiwany na rozwój wydarzeń, to nie zliczę. No po prostu nie da się od tej książki oderwać, serio! Autorka wprowadziła tu takie zwroty akcji, że głowa mała. Za nic nie dało się zgadnąć co będzie dalej, tym bardziej, że już w "Ławruszniku" Paulina zrzuciła na mnie taką bombę, że ciężko było mi się po niej pozbierać. Dlatego tutaj, w "Worowce" czułam się jak na tykającej bombie, czekając aż ta tylko wybuchnie i rozwali mnie na kawałki. Tym bardziej, że Paulina nie szczypie się z czytelnikiem, ona chyba lubi jak jej książki wywołują tak skrajne emocje, że taki biedny czytelnik jak ja ma ochotę rzucać wszystkim co napotka na swojej drodze😂 istna przemoc psychiczna! Nie no oczywiście żartuje. Przemoc psychiczna nastąpi w momencie gdy autorka przestanie tworzyć nowe historie, a to mam nadzieje nigdy nie nastąpi 😉
Moje zachwyty nad całą serią gruzińską nie mają końca i mogłabym o niej pisać i pisać. Jedno jest pewne - to jest totalny must read dla każdego kto uwielbiam romanse mafijne. Autorka swoim genialnym researchem stworzyła historię obok której nie da się przejść obojętnie i o której nie da się zapomnieć. Kocham tę serię i bardzo żałuje, że już się zakończyła. Całym sercem z Igorem! Polecam ogromnie!
Nawet nie wyobrażacie sobie jak trudno jest mi pisać o tej książce, i to nie dlatego, że było z nią coś nie tak. Nie. Wręcz przeciwnie. Jestem świeżo po lekturze „Worowki” i przepełnia mnie tyle emocji, że ciężko mi to wyrazić słowami to po pierwsze. A po drugie, mam wrażenie, że cokolwiek o niej napiszę to będzie za dużo, że niechcący mogę zdradzić coś, co jeżeli nie czytaliście poprzednich części, może być zbyt dużym spojlerem. Więc wybaczcie, ale opisu fabuły tym razem nie będzie. 😏
„Worowka” to chyba najbardziej emocjonalna część z całej serii. Ogrom cierpienia, jakiego wciąż doświadcza Aisza jest niewyobrażalny. Kiedy wydaje się nam, że to już koniec, że znalazła swoje miejsce na ziemi, że w końcu trafiła na ludzi, którzy zapewnią jej bezpieczeństwo i pozwolą zapomnieć o bolesnej przeszłości, następuje nieoczekiwany zwrot akcji… Autorka zrzuca na tę biedną dziewczynę kolejną porcję nieszczęść. Ile cierpienia jest w stanie jeszcze znieść Aisza? I czy kiedykolwiek zazna choć odrobiny szczęścia?
Niewątpliwie wątkiem, który uderzył we mnie emocjonalnie z siłą rozpędzonego pociągu jest wątek Kaliny. Kalinę – Otara poznajemy w pierwszym tomie serii (pamiętna scena miażdżenia palców dłoni skrzydłami drzwi). Relacja łącząca Kalinę z Igorem wychodziła daleko poza ramy czysto zawodowe. Byli przyjaciółmi. I choć Igor zadał Otarowi cios najsilniejszy z możliwych ten wciąż przy nim trwa. Kalinę polubiłam właśnie za to oddanie oraz za humor, jaki wprowadzał w tę mroczną historię. Był moment, w którym wstrzymałam na kilka sekund oddech, nie, żeby takich momentów nie było więcej, ale od tej jednej sceny zależało, czy doczytam książkę do końca (czy zrobię to później, jak emocje opadną 😏). Krzyczałam w myślach: „Jurga, kuźwa, nie rób tego!”. Wiecie, bo z tą autorką to nigdy nic nie wiadomo… Nie przewidzicie, kiedy zrzuci na was taką bombę, po której nie będziecie wiedzieć, jak się nazywacie. 🙈
Jeżeli myślicie, że autorka zaszczyci was happy endem to, no cóż, rozczaruję was. To jest mafia. Brutalny, wyzuty z uczuć świat, który nie zna litości. Tu nie może być mowy o szczęśliwym zakończeniu. A mimo to tliła się gdzieś głęboko w głowie myśl, że Aisza i Igor dobili w końcu do brzegu i teraz już mogą być szczęśliwi. Jeżeli, chcecie, by tak było przerwijcie lekturę po pierwszym epilogu… Tak, autorka lubi łamać wszelkie schematy i daje nam nie jedno, a dwa zakończenia. Drugim epilogiem Paulina Jurga rozwiewa wszystkie romantyczne myśli czytelnika. 🤯
Jest mi smutno, że to już koniec, ale wierzę, że autorka zabierze mnie jeszcze w niejedną podróż, którą będę pamiętać bardzo długo. Poza tym mam jeszcze do nadrobienia serię „Rosyjska mafia”😉.
Kochani, gorąco polecam wam „Serię gruzińską”. Jest to absolutny must read dla każdego fana gatunku. Ode mnie ⭐ 10/10 nie może być inaczej. 🖤
Są takie książki, takie serie książek, na których kontynuację czekasz, z niecierpliwością odliczając kolejne dni do premiery. Książki Pauliny Jurgi pokochałam, gdy leżąc chora sięgnęłam po Matrioszkę. I tak z każdą historią uzależniałam się od jej pióra coraz bardziej. Już wtedy wiedziałam, że Igor będzie moim numero uno wśród wykreowanych przez Autorkę postaci. Czytając „Ławrusznika” upewniłam się, że prędko nic lepszego nie przeczytam. Przepadłam w „Pachanie”. Pokochałam Igora i Aiszę. Gdy Paulina przysłała mi „Worowkę”… Odłożyłam ją na półkę. Pewnie wybałuszyliście teraz oczy i pukacie się w głowę, prawda? No bo jak to tak? Tyle czekała, tak pokochała bohaterów i co, nie przeczytała książki od razu? A no nie. „Worowka” ponad miesiąc leżała na półce, a ja obchodziłam ją szerokim łukiem, unikając patrzenia na okładkę, która zdawała się mnie przywoływać. Znam już Paulinę na tyle dobrze, że byłam wręcz pewna, iż to co zastanę w środku zmiażdży mi serce. W końcu jednak impuls był tak silny, że wykupiłam ebooka na czytnik i… cholera! Po raz kolejny przepadłam w świecie gruzińskiej mafii, wielkiej miłości, zemsty i niesamowitej intrygi. Ponad 1000 stron, dwie nieprzespane noce i złamane serce. Paulina na sam koniec ostrzega, że epilogi są dwa, a ten drugi mogę przeczytać na własną odpowiedzialność. Serce krzyczało, zostaw! Nie czytaj. Ale czymże jest głos serca, skoro przewrotność ludzkiej natury i życiowa ciekawość są ponad nim? Przeczytałam… Co w nim było? Nie powiem. Czy żałuję? To zależy. Jeśli doczekam się kolejnego tomu, to nie. A czuję, że to nie koniec! „Worowka” nie zawiodła. Przygryzałam końcówki palców, pochłaniając kolejne strony. Były momenty, gdy przełykałam głośno ślinę, ścierając z ramion gęsią skórkę. Przygryzałam wargę, szeroko otwartymi oczami pochłaniając pikantne sceny. Kilka razy miałam szczerą ochotę rzucić czytnikiem, gdy Autorka fundowała bohaterom kolejne ciosy, a mi pękało serce… Myślicie, że ta historia to słynny rollercoaster emocji? Błagam. Kolejna górska, choćby nie wiem jak dzika i ekstremalna, to przy „Worowce” rozrywka dla przedszkolaków. W tej historii znajdziecie wszystko – prawdziwy świat mafii, słownictwo i slang którego używają prawdziwe wory, krew, zemstę, tortury, cierpienie, ale także niezwykłe uczucie, lojalność, wiarę… i całą masę innych niezwykłych uczuć i zakrętów losu. Paulino, niezmiennie kłaniam Ci się w pas. Zabrałaś mnie do niezwykłego świata z którego nie miałam najmniejszej ochoty wychodzić! Jestem zachwycona obiema seriami. I czekam na Izjasława!! Bo to mój ulubiony złoczyńca o najczarniejszym sercu i najbardziej pokręconej, mrocznej naturze <3
"Bestia zawsze będzie bestią. Potwór zawsze będzie budził strach".
Tytuł: Worowka. Tom 3 Seria: Seria gruzińska Autor: Paulina Jurga Wydawnictwo: Otwarte Premiera: 11.01.2023 r.
Wiecie co? Będąc po trzecim tomie serii gruzińskiej jesteśmy pewne, że autorka chce czytelnika wykończyć. Poważnie. Pierwsze co wyszło z naszych ust po przeczytaniu ostatniej kropki w książce to "no ja piiiiiiii...."
Jak tak można!? Przecież to powinno być karalne! Droga autorko jeżeli to przeczytasz to informujemy, że dopóki dopóty nie wydasz kolejnej serii aby wiedzieć jak dalej potoczyła się pewna historia robimy sobie bana na Twoje książki ! xD
"Worowka" to trzeci to serii gruzińskiej. Będzie równie brutalny co poprzednie części aczkolwiek naszym zdaniem w tej części akcja nabierze tempa i spodziewać się możecie zdecydowanie więcej plot twistów. Wg. Nas doskonale tu będzie widać zmiany jakie zaszły w bohaterach przez całą drogę jaką musieli przebyć od momentu ich spotkania aż do tego co będzie czekało na nich na jej końcu - a w każdym razie końcu książki xD
Aisza ze zlęknionej, uległej młodej kobietki zamienia się w kobietę która potrafi wyrazić własne zdanie. Igor natomiast pokazuje stronę jakiej nikt by się po nim nie spodziewał będąc kochanym i czułym mężczyznom dla którego dobro jego wybranki jest priorytetem. Niestety za chęć bycia razem przyjdzie im słono zapłacić a życie nie przestanie ich stale zaskakiwać rzucając co i rusz nowe kłody pod nogi. Jaki będzie tego finał? Czy będą w końcu zaznać szczęścia i żyć długo i szczęśliwie? Wiemy ale nie powiemy natomiast wy musicie wiedzieć, że autorka niejednokrotnie będzie wystawiać Waszą silną wolę i cierpliwość na próbę. Bo tyle razy ile w trakcie książki miałyśmy ochotę do niej wbić na priv i napisać co sądzimy na temat tych rollercoasterów jakie nam funduje to nie jesteśmy w stanie zliczyć :D
Zdecydowanie seria gruzińska należy do tych książek po, które powinien sięgnąć każdy zwolennik dobrze napisanych książek, niebojący się mocnych wrażeń. Będą tu momenty bardzo nieprzyjemne i brutalne ale będą też takie, które spowodują, że będziecie się roztapiać niczym lód w środku lata. Zdecydowanie polecamy! <3
Seria Gruzińska mafia i "Worowka" to druga zakończona seria spod pióra Pani Pauliny Jurgi. Seria Rosyjska Mafia była świetnym debiutem, a z każdym kolejnym tytułem na koncie jest co raz lepiej. Mamy tu mafię, taką prawdziwą - nie potraktowaną po macoszemu oraz dodatkowe elementy, które dają coś więcej - mocny zarys psychologiczny postaci oraz coś co bym określiła jako elementy thrillera, co jest naturalne, gdy mamy bratwę gruzińską i czeczeńską mafię. Mamy Rzeźnika, Igora Wasina, który od lat siał postrach wśród ludzi, którzy zadarli z mafią i teraz zaczął nową rolę w tym światku - Pachana. Ma on w sobie ciemność, która próbuje się zerwać ze smyczy, ale kobieta która trzyma jego jeszcze niesklasyfikowane uczucia, Pajączek nie jest na to gotowy, więc stara się ją kontrolować. To silna męska postać, która ma wiele blizn z przeszłości ale i nie tylko - przeczytajcie by poznać go jeszcze lepiej! Aisza Kutajew... cóż to za doświadczona dziewczyna, część z tych informacji Pani Paulina dała nam w poprzednich częściach, ale tu zwolniła blokady i pokazała nam pełne spektrum okrucieństwa jakie ją spotkało. Ma ona w sobie siłę o którą jej nie podejrzewałam - po raz kolejny zasłużyła ona po moje uznanie w najwyższej krasie. Życie nie jest dla niej proste, ale stara się żyć tak jak tylko może, zwłaszcza gdy obok jest mężczyzna pokroju Wasina - zmiana widzenia siebie samej to sztuka, którą każdy inaczej przeżywa. Ma ona w sobie jasny płomyczek, który przyciąga do niej innych ludzi i w końcu zaczyna on wyłaniać się co raz mocniej i na dłużej. Pani Paulina miała przed sobą niełatwe zadanie - dorównanie lub nawet przewyższenie Ławrusznika i Pachana, a to nie jest łatwe zadanie. Znajdziemy tu też elementy przeszłości - które łamać będą serca, ale też dawać głębszy wgląd w to jak zmieniała się czyjaś osobowość/podejście do życia. No i to co powtarzam od początku - ta autorka umie w research, w każdej książce robi go w sposób iście mistrzowski! No i zakończenie... przeczytajcie ostrzeżenie od autorki, zaufajcie mi - to Wam się przyda i robicie to na własną odpowiedzialność. Powiem tylko CHCĘ WIĘCEJ!
Brak mi słów, co się w tej książce wyprawiało. Początek wydawał się nawet dość stonowany, poświęcony obyczajom gruziński, a potem, jak już wybuchło, to zgliszcza pozostały do samego końca, zwłaszcza drugiego epilogu, który można pominąć albo przeczytać. A jak się już go przeczyta, to polecam dopisać własne szczęśliwe zakończenie, bo autorka w tym względzie pozostawiła nam pole do popisu. Aisza sporo przeszła, a to był dopiero przedsmak tego, co ją jeszcze miało czekać. Bardzo spodobał mi się wątek z szahidkami, ciekawe są też próby zobrazowania tego, co czują bohaterowie w "odmiennych stanach świadomości", nie wspomnę o tym, że postać Igora pełnego tylu sprzeczności to majstersztyk.
Nie nie nie nie nie… tak nie można zakończyć książki! Tak się nie robi! Potrzebuję więcej, muszę wiedzieć co się stało…
Ale to było dobre! Niesamowicie wciąga, intryguje, a jednocześnie przeraża i zasmuca. Akcja goni akcję, dzieje się tyle, że nie ma czasu na złapanie oddechu. Z bólem serca odkładam te historię na półkę.
Będę tęsknić za Aiszą, która tak się zmieniła i walczyła jak mało kto i ani raz się nie poddała. Będę tęsknić za Igorem, który mimo tego, że jest bezwzględnym RZEŹNIKIEM to ma w sobie sporo uczuć. Który potrafi kochać, choć nie potrafi tego powiedzieć. Będę tęsknić za Kaliną, jego poczuciem humoru, docinkami i oddaniem. Będę tęsknić…
Koniec doprowadził do takiego bicia serducha jakiego dawno nie miałam czytając książkę. Gruzińska mafia na pewno zostanie ze mną na długo.