Ładnie wydana, ale zdecydowanie przegadana książka. Wątki autobiograficzne ciekawe, treści "poradnikowe" znośne mniej więcej do 2/3 książki, a potem autorka odlatuje za wysoko. Za mało miejsca dla czytelnika na jego autorefleksję, a za dużo narzucania swoich racji, swojego spojrzenia na świat i spłycania problemów. Nic nie jest naszą winą, wszystko to pokłosie traum wcześniejszych pokoleń... Być może są osoby, które w tej książce odnajdują coś odkrywczego, ale ja niestety do nich nie należę. Autorka tą książką przeprowadza swoją terapię. Promowanie własnych warsztatów i opisywanie sytuacji klientek w bardzo uproszczony sposób sprawia, że książka traci mocno na wartości. W związku Ci się nie układa? Chorujesz? Spokojnie. Przypomnij sobie traumy swojej babci, popłacz i za dwa miesiące napiszesz maila, że teraz to już wszystko super, życie się ułożyło i o-mój-Boże jak dobrze. Mam wrażenie, że zbyt wiele treści chciano upchnąć na mniej niż 300 stronach, przez co ciekawy temat został potraktowany bardzo pobieżnie. A szkoda, bo zapowiadało się naprawdę fajnie dzięki lekkiemu językowi, którym pisze Gierszewska.
Nie znałam autorki wcześniej, przeczytałam zaledwie kilka postów. Byłam ciekawa tego, co proponuje, ale nie spodziewałam się pogłębionej historii życia. Ciekawe wątki dziedziczonej traumy i wpływu tłumienia emocji na ciało. Reszta nie do końca dla mnie, ale doceniam.
Biorąc do ręki książkę Marianki Gierszewskiej spodziewałam się poradnika motywacyjnego jakich wiele. Okazało się, że to nie do końca jest poradnik, a na pewno nie taki zwykły, jak możemy się spodziewać. Ta książka jest tak niezwykła jak sama Marianka i jej życie. To inspirująca historia kobiety, która mimo młodego wieku niesie na swoich barkach spory bagaż doświadczeń. Postanowiła się swoim doświadczeniem podzielić z czytelnikiem i inspirować go do zmian. Nie sądziłam, że ta pozycja będzie aż tak osobista, ale taka jest. Przez to staje się czytelnikowi bliska, bo jest życiowa, bardzo prawdziwa i do bólu szczera. To drogowskaz dla wszystkich pogubionych, którzy nadal szukają swojej ścieżki, dla wszystkich walczących ze swoimi demonami, dla każdego, kogo życie boli. Dla każdego, kto pragnie wolności, ale nie wie, jak tę wolność osiągnąć. Opowieść Marianki o jej codzienności, przeszłości i trudnych chwilach wyraźnie pokazuje, że nie ma drogi na skróty do tego, aby być szczęśliwym. To często trudna i bolesna droga w głąb siebie. Nie ma jednak innego sposobu, jak tylko stanąć oko w oko z prawdą o samym sobie. Dopiero wtedy można poczuć prawdziwą wolność.
Publikacja Gierszewskiej to książka bardzo dobrze napisana. Lekko, umiejętnie, z dużą dozą wrażliwości i pisarską swobodą. Autorka posługuje się w niej gawędziarskim stylem. Trudno jest oderwać się od snutych przez nią opowieści, które rozpoczynają się już w najwcześniejszym okresie życia autorki. To życie, o którym pisze, pełne było tych dobrych, ale też ciężkich chwil. Jedne i drugie były dla niej ważną lekcją, w jakiś sposób na nią wpłynęły. I teraz dzieli się tym z czytelnikiem. Aby jemu było łatwiej odnaleźć drogę do siebie. Zadziwia fakt, że tak młoda dziewczyna może mieć tak wiele do powiedzenia i że nie są to motywacyjne frazesy, które możemy znaleźć dosłownie wszędzie. Jestem bardzo miło zaskoczona tą publikacją. Jest wypełniona emocjami po brzegi, wzruszająca. Skłania do refleksji, a nawet zachęca do zmian. Książka pokazuje, jak to jest być w życiu naprawdę. Mówi, że aby prawdziwie żyć, musimy zrozumieć siebie, swoje emocje, potrzeby, swoje lęki. Musimy je poznać i nauczyć się odróżniać swoje lęki od cudzych, które zamieszkały w naszej głowie i utrudniają nam życie. Musimy zacząć stawiać granice, oczekiwaniom własnym i cudzym wobec nas. I zacząć żyć swoim życiem, a nie według oczekiwań innych. Bycie dla siebie najlepszą przyjaciółką jest najważniejszą rzeczą, jaką możemy dla siebie zrobić.
Pozycja warta uwagi, szczególnie że jest tak pięknie wydana i samą przyjemnością jest po nią sięgnąć. Mądra i piękna. Serdecznie polecam!
O ile bardzo lubię podkasty Marianny Gierszewskiej, o tyle tę książkę uważam za słabą. To zbiór luźnych opowieści o przeżyciach okraszonych "terapeutycznym" komentarzem. Brak jednak w tych historiach drugiej strony, czyli np. tego, co czuła babcia, siostra, narzeczony - co sprawia, że przekaz dbania o siebie staje się trochę egoistyczny. Brak mi też rozpoznania - szczególnie teraz, spoglądając na poprzednie wydarzenia z perspektywy czasu - momentów ważnych, prawdziwie problematycznych i skutkujących problemami, od sytuacji błahych, wynikających z takiej a nie innej wiedzy (bądź niewiedzy) osób postronnych. To motyw "historyjka jak mi się coś złego (w moim mniemaniu) stało + opis czemu to było i złe i że trzeba tutaj działać odwrotnie". Lubię słuchać rozważań na podstawie takich historii, ale w formie książkowej odebrałam je jako jojczenie o sobie i perorowanie o Bogu, wychowaniu, uczuciach jakie powinni czuć inni... Pozostaję z Marianną w formie podkastowej, bo nadal trafia do mnie to co mówi, i - jak widać - jak mówi, a nie jak pisze.
Zacznę od tego, że sięgnęłam po tego audiobooka z dwóch powodów. Pierwszym było to, że darmoszka😂. Wybierając książkę z proponowanych przez listopadową akcję kierowałam się moim gustem czytelniczym, ale potem zobaczyłam tą okładkę. Już jakiś czas temu mnie zaciekawiła, więc stwierdziłam że sobie przypomnę o czym to było. Zaryzykowałam, bo w sumie kojarzyło mi się to z wieloma podcastami, które czesto słucham w drodze do szkoły. Właśnie to był ten powód numer 2.
Moje nastawienie było całkiem neutralne, nie spodziewałam się jakiegoś wow, ale muszę przyznać, że autorka ma naprawdę kojący głos i przyjemnie się tego słuchało.
Marianna Giereszewska przedstawiła swoją historię życia. Przez całą książkę opisywała, jak wyglądało jej życie od samego początku i jak od małej, nieświadomej, zakompleksionej, "grzecznej" dziewczynki stała się wrażliwą, dorosłą, pełną samoświadomości i empatii kobietą. Pierwsze co mnie zdziwiło, to szczegółowość niektórych sytuacji, no bo jednak ile można pamiętać ze swoich najmłodszych lat. Podobno książka jest opisana na faktach, ale tego nie oceniam, bo nie wiem jak było i co autorka konkretnie pamięta.
Szczerze mówiąc najbardziej podobały mi się początkowe opowieści Marianki, gdy przeżywała dużo sytuacji, w których podkreślała, że jako grzeczna dziewczynka podporządkowywała się wszystkim, jako grzeczna dziewczynka nie wyrażała uczuć, emocji, jako grzeczna dziewczynka nie wyrażała swojego prawdziwego zdania, jako grzeczna dziewczynka działała kosztem siebie. Autorka podkreśla, że wiele z nas jest taką grzeczną dziewczynką, przez co nie może się rozwijać, nawiązywać prawdziwychi silnych relacji, robić tego co ją uszczęśliwia. Przecież jak się wychylisz, to jesteś inny, dziwny. Lepiej zostać w swojej klatce. W takie klatki same siebie zamykamy, nie pozwalamy sobie na decydowaniu o sobie i okazywaniu bólu, bo przecież nie można pokazać słabości.
Tak naprawdę ta książka jest o każdym z nas. Wszyscy mamy jakieś zatarte rany z przeszłości, blokady, które lepiej przysłonić, zakopać. Bo tak jest bezpieczniej, łatwiej. Marianna mówi o tym, że do okazywania uczuć, słabości, pracowania nad sobą trzeba dużo siły.
Tak jak mówiłam, początek książki był jak dla mnie naprawdę bardzo ciekawy i jeśli cała książka byłaby tak napisana to śmiało dałabym jej 4,5 gwiazdki. Niestety druga połowa trochę zniszczyła mój zachwyt. Oprócz tego myślę, że autorka trochę za bardzo wtargnęła na opinię i decyzyjność czytelnika. Uważam, że czasem za dużo było takiego narzucania swojego myślenia, zbyt duża chęć przekonania czytelnika do swojej racji.
Mimo tego myślę, że dużo można wynieść z tej pozycji i daje do myślenia. Marianna przedstawiając swoją historię pokazuje, że chodzi o to, aby słuchać siebie samego, nie działać przeciwko niemu.
Zastanawiałam się nad oceną 3 albo 3,5 ale jednak myślę że ta książka była dla mnie wartościowa. Jeśli interesuje was taką tematyka to polecam.
A oto cytat, który urzekł mnie na koniec opowieści: ✨️" Uciąć aż do korzenia i pozwolić się odbudować, nie podlewać tego co umiera, ale pozwolić umrzeć i się odrodzić. "✨️ . . . . . ⭐️⭐️⭐️⭐️ 3,5
trafiło do mnie, a w sumie przypadkiem zaczęłam słuchać przez czytaj pl 😭 dobry audiobook, dobrze się słuchało i chyba po prostu to był idealny moment dla mnie na książkę w takim stylu!! (ale trochę się zgadzam z krytyką w niektórych opiniach więc 4,5😝)
Jak można poszukiwać drogi do wolności, szczęścia pisząc w większości tak negatywnie? Nie była to przyjemna lektura, strasznie mnie wymęczyła. Negatywne emocje, sytuacje, odczucia, "wszystko źle, wszystko nie tak", narzucanie swojego zdania, swojej wersji świata, "moja prawda". Mnóstwo oceniania wszystkich i wszystkiego. Wszyscy źli, rodzice, nauczyciele, babcia, lekarze, terapeuci, nauczyciele, koledzy, przyjaciółki, wykladowcy, dziennikarka, ginekolog, matki z internetu, kobiety, karmienie piersią, nawet włoski makaron. "Straty, smutki, żale gniewy.." Klatki, klatki klatki. I grzeczne dziewczynki. Jak bardzo źle mi się tego słuchało, nie moja bańka i nie moja bajka. Pewnie Marianna dopatrzyłabym się jakieś klatki, którą sobie tworzę czy tam w niej tkwię i to tłumaczy taki mój odbiór jej pamiętnika, bo to chyba pamiętnik jest. Pierwsza moja wtopa w tegorocznej akcji #czytajPL. Jeśli bym wcześniej sprawdziła o czym traktuje książka i że to poradnik z wątkami autobiograficznymi to nie sięgnęła bym po nią. A Marianna ma bardzo przyjemny głos. Życzę jej i jej rodzinnie wszystkiego dobrego.
4🌟 trochę mnie irytowało jak Marianna się przedstawiała, idealizując siebie a dyskredytując świat, ale ma zdrowe podejście do wszystkiego o czym mówi i można się od niej wiele nauczyć. momentami się wzruszałam, rzadziej denerwowałam i mimo że nieszczególnie ją kojarzę cieszę się, że poznałam jej historię
Która z nas nie słyszała w dzieciństwie takich zdań: "bądź grzeczna", "dziewczynkom tak nie wypada"... cóż, rodzice pewnie chcieli dobrze, tak samo ich wychowano. Grzeczne dziewczynki nie płaczą, nie grymaszą, robią zawsze tylko to, czego się od nich oczekuje. Grzeczne dziewczynki nie maja swojego zdania, nie wychylają się. Wybierają zawsze to, co powinny, to co dla nich - według innych - najlepsze. Grzeczne dziewczynki nie mają pozwolenia na odczuwanie i myślenie, mogą jedynie wykonywać rozkazy. Bo inaczej są niedobre, niekochane, brzydkie. A takimi być nie wolno. Ile z nas, kobiet wychowało się w sztywnym gorsecie? Ile z nas słyszało nakazy i zakazy, które odbierały nam radość ze wszystkiego co robimy. Co więcej, te wszystkie schematy, jakie w nas wpojone, wyuczone zachowania wciąż nie pozwalają nam ruszać do przodu. Dziś nie czujemy się szczęśliwe, borykamy się z chorobami autoimmunologicznymi i depresją. Mamy problemy ze stworzeniem dobrej relacji z drugim człowiekiem. Na szczęście jest światełko w tunelu. Kiedy już sobie uświadomimy co nas blokuje, mamy szansę na zmianę i na to by rozpocząć nowy etap swojego życia. To niesamowite, że 25-letnia Marianna Gierszewska tak wiele wie o życiu. To niesamowite, że jest w stanie tak mocno przemówić do swoich odbiorców. Może jest tak dlatego, że jest autentyczna i wszystko co robi opiera o swoje doświadczenie. Wiele osób doszukuje się w tej książce poradnika. Niektórzy wskazują, że to autobiografia. Owszem, przedstawiona jest tutaj historia z jej życia, ale...opisywane sceny stanowią fundament do tego, aby przyjrzeć się swojemu życiu, przeanalizować to wszystko pod kątem swoich doświadczeń, zajrzeć w głąb siebie. Wielkie brawa za odwagę i ogromną mądrość życiową - mimo młodego wieku. Autorka w swojej książce pisze o przeżyciach, głównie tych z dzieciństwa, z którymi wiele z nas może się śmiało identyfikować. Ta sentymentalna podróż w głąb siebie uzmysławia czytelnikowi, ile sam ma w sobie nieprzepracowanych spraw, jakie ograniczenia i klatki ma nałożone. Przynosi też ukojenie, bo pokazuje, że z tych kajdan można się uwolnić, zawalczyć o siebie, można być sobą, żyć zgodnie z tym co nam w duszy gra, przeżyć życie po swojemu, robić to, co chcemy a nie musimy. Dla mnie cudowna książka. Skłania do przemyśleń i uderza w bardzo delikatne struny. Nie raz się wzruszyłam i zatrzymałam na refleksje. Uważam, że każda kobieta powinna przeczytać tę książkę.
Bardzo dobra i bardzo potrzebna książka. Autorka zawarła w niej to, co spotkało ją w życiu i jak odbiło się to na jej zdrowiu. Każdy epizod kończy się krótką refleksją, jak bardzo nie potrafimy być sobą. Nie mówimy o uczuciach, o bólu, strachu, rozczarowaniu, tęsknocie, rozpaczy. Nie płaczemy lub robimy to w ukryciu, udajemy szczęśliwe i zadowolone, udajemy że nam nie zależy, że nas nie boli. Wciąż zastanawiamy się co wolno, a co nie, co wypada, a co nie. Żyjemy w klatkach, które sami sobie budujemy i zazdrościmy tym, którzy potrafili się z nich uwolnić. Pęta nas strach, a jeszcze bardziej wstyd.
Życie staje się łatwiejsze, kiedy słuchamy swego wnętrza i postępujemy zgodnie z własnymi wartościami i potrzebami. Nawet, jeśli miałoby to oznaczać sprzeciwienie się najbliższym. Takie postępowanie nie oznacza jednak egoizmu. Wręcz przeciwnie. Mamy stawiać zdrowe granice, sięgać po nasze marzenia zamiast spełniać cudze. Mówić "tak" i mówić "nie" zgodnie z tym, co czujemy.
Marianna jest nie tylko znaną influencerką, ale także specjalistką ustawień rodzinnych i właścicielką firmy, produkującej bieliznę dla kobiet ze stomią. Mimo, że spotkała taka właśnie przypadłość, udowadnia, że można z tym żyć normalnie, jak każdy inny zdrowy człowiek. Ba! Można się cieszyć życiem! Pisze głównie o kobietach, ale i mężczyźni znajdą w książce wiele dla siebie, bo te prawdy dotyczą nas wszystkich.
Myślę, że nie tylko dla kobiet. W recenzjach głosy o autoterapii, a tu jest po prostu autentyczność, stanięcie w prawdzie ze sobą i pokazanie schematów na własnym przykładzie, a w tym wszystkim sporo prawd i lekcji (uniwersalnych). Zabieram dużo dobrego!
Słuchałam tego audiobooka na parę razy. Dobrze się go słucha ogólnie, samą treść natomiast odbieram z mieszanymi uczuciami.
Nie śledzę autorki w mediach społecznościowych, czasem mi gdzieś mignie i tyle. Tym samym treść książki była dla mnie poniekąd niespodzianką, dobrze odebraną. Widzę skąd dobre oceny i może gdybym była na innym etapie życia uznałabym tę treść za przełomową. Wiem, że niektórzy potrzebują pewne rzeczy usłyszeć, aby w nich zarezonowały. Ja na tym etapie nie jestem i jakkolwiek staram się być otwarta na różne kwestie, momentami czułam zmęczenie ciągłym odmienianiem przez przypadki "mojej prawdy" i "klatki". Lekko mi oko zamrygało przy osądzie o czym świadczą choroby jelit (tak mi się skojarzyło z mapą stopy do akupunktury), a na samej końcówce pozazdrościłam ludziom wyobraźni i znajomości historii rodzinnej- tu mam dziury i kpiąco stwierdzam, że bez tego najwyraźniej historia mojego rodu pozostanie, niestety, straumatyzowana.
Kto tego potrzebuje, doceni tę książkę znacznie bardziej ode mnie.
Opinia długa bo już w trakcie czytania układało mi się jakby to podsumować
Minusy: - wstawki ala Pawlikowska zwłaszcza o ‚grzecznych dziewczynkach’ ale oczywiście tylko z jej perspektywy - niby feministyczne nastawienie i wspominanie o grzecznych, uciemiężonych dziewczynkach ale jednak nazwisko po mężu bo to symbol ‚oddania’ 👏🏻 - odnośnie powyższego, co mi nie pasuję do narracji oświeconej mądrej kobity to przemilczę - kalka podcastów (a przesłuchałam garstkę) - pop psychologiczne rozkminy jak z chata gpt (dziwna składnia): słowa klucz: ‚lekkość’’serce’ ‚odwaga ‚ ‚wolność’
Plusy: - Lekkie pióro i szybko się czyta (po za wstawkami o grzecznych dziewczynkach) i wciąga - osobiście bardzo rezonowałam z historią Marianki, myśle, że utoższamiłam się z jej historią i stąd nie rzuciłam książki w kąt - trochę poklepanka po plecach mimo momentów irytacji gdzieś tam jakąś strune poruszyła i pare myśli napewno ze mną zostanie - dotkneła tematu dla mnie bardzo osobistego i pomogła podjąć ważną decyzje
Podsumowując… taka se. Chyba wolałabym spędzić te 5h na słuchaniu podcastów. Jednak jestem wdzieczna za te kilka rozkmin.
Bardziej mnie zainteresowała historia osobista i w sumie było mi strasznie przykro, że autorka, która jest ode mnie co najmniej 10 lat młodsza dalej miała niektóre problemy w kwestiach, które mamy wspólne. Myślałam, że młodszemu pokoleniu kobiet już się żyło łatwiej. Ciekawe dla mnie było to jak łączyła swoją chorobę z wcześniejszymi traumatycznymi przeżyciami, dla mnie jest to totalnie wiarygodne. Ze względu na tę historię osobista, ta książka jest na pewno warta spędzonego z nią czasu.
Jeśli chodzi o treści rozwojowe dla innych, no to były one dość płytkie, taka zbitka prawd dla kobiet, które teraz coraz częściej się słyszy. O terapii ustawień rodzinnych mam raczej słabe zdanie, więc tu już w ogóle mnie autorka zgubiła. Najbardziej mi się chyba podobały fragmenty o słuchaniu intuicji i robieniu tak jak człowiek czuje, cokolwiek inni gadają. Podjęłam kilka takich decyzji w życiu i każda mi wyszła na dobre. Tylko za mało moim zdaniem mówiła o tym, że to wszystko ma swoją cenę i czasami trwa zanim się wyjdzie „na swoje”.
W ogóle nie miałam w planach słuchania ani czytania tej książki, nie miałam pojęcia o jej istnieniu i nie kojarzyłam autorki, ale jestem zdecydowanie pozytywnie zaskoczona i cieszę się że mogłam ją przeżyć
Autorka poprzez swoje własne trudne doświadczenia pokazuje jak społeczeństwo zmuszało ją do zamykania się w klatkach, które nie dość że nie poprawiają sytuacji z np. rówieśnikami to prowadzą do stresu, chorób, itd. Jednak wraz z dopuszczeniem do siebie trudnych emocji, otworzeniem się na traumy i rozmowę zaczyna też burzyć postawione przez siebie mury i naucza innych jak to robić
Moim zdaniem bardzo przyjemna książka do słuchania, otwierająca oczy i inspirująca Jestem wdzięczna że mogłam po nią sięgnąć
Już jakiś czas słucham podcastów Marianny, które uwielbiam, a książka ta to trochę takie ich rozszerzenie o prywatną historię autorki, nawet jest takim samym językiem napisana. Książka jak i autorka jest po porostu prawdziwa. Zdecydowanie mogę polecić osobom, które już znają Mariannę właśnie m.in z podcastów i czują że z nimi rezonuje i które same są 'grzecznymi dziewczynkami'.
Nie nastawiałabym się, że książka wskaże jak rozwiązać ten problem, bo zdecydowanie lepszy w tym jest odcinek podcastu. Jednak na pewno zainspiruje i wskaże kierunek.
Jedyny minus to moim zdaniem dziwna forma książki i przeszkadzające duże cytaty z tekstu obok.
Bardzo różnorodna ksiazka... i też dlatego nie dam rady jej ocenić
- początkowo mamy wielki nakład emocjonalny, pełno historii wyjętych z życia autorki - te dotykajace kazdego, lub bardziej prywatne - pozniej jednak zauważamy, że kazda sytuacja czy wydarzenie, są podsumowane jakimś psychologicznym wydźwiękiem (co moim zdaniem daje szerszy odbiór)
Bardzo mało przestrzeni dla czytelnika. Nie uznawalabym tej książki (w porównaniu do "Początku wszytskiego) jako psychologicznego poradnika i życiowego wyjaśniacza. To co mamy tutaj, jwst w pewnym stopniu prywatna biografia, która mimo wszytsko niesie naprawdę wiele cennych uwag pasujących do życia każdego z nas;))
Bardzo pozytywne zaskoczenie, wspierająca, z bardzo dobrymi przemyśleniami, płynie się przez tekst.
Jedynym zarzutem jest końcówka, o pracy ustawieniami Helingerowskimi- tu trochę zepsuł mi się obraz- pamiętajcie że ustawienia są obecnie pseudonauką a nie terapią, a jej efekty są walidowane jedynie przez odczucia pacjentów bezpośrednio po sesji (nie wiemy jak wpływają na psychikę czy samopoczucie po dłuższym czasie). Dbajcie o siebie i pamiętajcie o granicach gdy sięgacie po jakakolwiek formę pomocy.
Pierwsza połowa o chorobie ciekawa, ale potem zaczynają się moralizatorskie rozprawy autorki na wszelakie tematy z jej przekonaniem że wszystko co ona uważa to niepodważalna uniwersalna prawda oraz jej różne skrócone warsztaty z kobietami które wyglądają zawsze tak samo -od 1,5 roku boli mnie coś/mam problem ze zdrowiem - co się wydarzyło 1,5 roku temu? - nic szczególnego - dlaczego twoja matka nienawidzi mężczyzn Dziewczyna zaczyna płakać -nigdy nie połączyłam moich problemów fizycznych z trauma mojej prababki Nie rozumiem po co dawać to tyle razy kiedy to jest ciągle to samo.
Marianna posługuje się pięknym językiem i takim też jest napisana ta książka. Momentami jednak brakowało mi trochę głębszych przemyśleń, trochę więcej psychologicznych treści. Czasami odnosiłam wrażenie, że niektóre autobiograficzne wątki i wiążace się z nimi przemyślenia czy wnioski przychodziły zbyt prosto, zbyt lekko. Oczywiście dopuszczam do siebie myśl, że może sama za mało wiem i pewnie patrzę przez swój pryzmat.
Zaskakująco udana opowieść. Spodziewałam się poradnika, a tymczasem jest to bardzo osobista książka. Mimo stosowania pewności stwierdzeń "tak jest", ma to zawsze wydźwięk "tak jest dla mnie, autorki", a dla czytelnika być może zupełnie inaczej.