Jest nową dziewczyną w szkole. W mieście, w którym rządzi mafia.
Osiemnastoletnia Noemi Santino po kilku latach wraca do Los Angeles. Dziewczyna nie spodziewa się, że jej przyszłość już dawno została zaplanowana i jej serce ma należeć do młodego następcy capo, Vittore Beneventtiego.
Jakby tego było mało trafia do nowej szkoły, gdzie wszystko jest dla niej obce – koleżanki, koledzy, a przede wszystkim Vittore. Chłopak ewidentnie budzi postrach wśród rówieśników. Noemi szybko odkrywa, że jego życie jest pełne przemocy oraz walki i mimo młodego wieku jest on już pełnoprawnym członkiem mafii.
Noemi, czy tego chce czy nie, trafia do mafijnego świata, którego zasady wkrótce będzie musiała zrozumieć. Jednak najtrudniejszą sprawą dla dziewczyny jest zaufać Vittore, chłopakowi, któremu jej serce oddano trzynaście lat temu.
JEZU JAKIE TO BYŁO ZŁE, to była chyba najgorsza książka, która przeczytałam. Musiałam się męczyć żeby ją skończyć, bo nie potrafię robić DNF. Początek zapowiadał serio fajną książkę i byłam super podjarana, że w końcu coś innego. Aranżowane małżeństwo, ale typ się będzie starał o dziewczynę, bo nie chce żeby była z nim na siłę - jak na mafijna książkę WOW, ale czym dalej tym było gorzej 🥲
Główna bohaterka jest tak beznadziejnie napisana - nie ma żadnych zainteresowań, pasji, przeprowadziła się do stanów, a nawet nie zwiedza, ma tylko ładne brązowe włosy i ogólnie jest śliczna XD W ogóle jakby nie słuchała Vittore, w rozdziałach z jej perspektywy ona w ogóle nie myśli za bardzo o tym, co on mówi, że po 2 dniach mówi do niej „kochanie” XD
W ogóle jakby żyła pod kamieniem, mieszkała we Włoszech, a nie zna kuchni europejskiej i w ogóle jest strasznie głupia XD Zabili jej matkę, a ona nic XD
Jak początek był świetny, tak im dalej tym gorzej 🫣 Ja naprawdę lubię mafijne romanse i tu jeszcze wątek szkolny i dziewczyna która w ogóle nie była wychowywana w tym świecie? Super pomysł. Ale cholera jasna ona była interesująca niczym chwast na chodniku. Beznadziejnie napisana główna bohaterka, naiwna, głupia jak but. Decyzje które ona podejmuje nie mają najmniejszego sensu xd Matkę jej zabili a ona nic XD Typ jej mówi że zamierza ją wydać za jakiegoś innego z Bostonu a ta idzie dobrowolnie na spotkanie z nim. Nie no tam było tyle bezsensownych fragmentów. Fabuła to był zlepek jakiś randomowych sytuacji.
Ja w pewnym momencie cierpiałam czytając to, ale moim red flagiem jest kończenie złych książek także ✌🏻
Jedynym plusem jest to, że nawet polubiłam głównego bohatera i fajnie, że było dużo rozdziałów z jego perspektywy.
Jeśli kiedykolwiek zainteresuje Was książka tylko ze względu na okładkę, a nie czytaliście nic od tej autorki, nie sięgajcie po nią. Ja popełniłam ten błąd i najchętniej chciałabym o tym tytule zapomnieć.
To będzie moja druga recenzja na tym profilu, w której pojawią się spoilery, ale nawet gdybym bardzo chciała, nie mogę napisać jej w inny sposób.
W książce poznajemy Vittore. Ten dziewiętnastoletni chłopak urodził się w mafijnej rodzinie i już od najmłodszych lat był szkolony na dona. Vittore pogodził się ze swoją przyszłością. Wie, że nie może jej zmienić. Jego ręce niejednokrotnie zostały splamione krwią. Młody chłopak miewał przelotne przygody z dziewczynami, ale nie było to nic poważnego. Wiedział, że ma już wybraną żonę, choć nigdy jej nie widział.
Noemi przeprowadza się z Włoch do Los Angeles. Młoda dziewczyna musi znaleźć przyjaciół w obcym mieście i zacząć nowe życie. Wbrew pozorom nie czuje się aż tak bardzo przytłoczona przeprowadzką. Może dlatego, że już od pierwszej chwili pojawia się przy niej Vittore. Noemi poznaje go jako syna najlepszego przyjaciela swojego ojca. Nie ma pojęcia, że jej kontakt z dziewiętnastoletnim chłopakiem nie jest przypadkowy.
Liczyłam, że Vincere l’amore to książka, która na długo zostanie w mojej pamięci. Nie spotkałam się nigdy wcześniej z tematem nastoletniej mafii i byłam go niezmiernie ciekawa. Nie ukrywam, że od początku ten wątek wydawał mi się dość skomplikowany, ale miałam nadzieję, że autorka sobie z nim poradzi. Niestety, wyszło kompletnie inaczej.
Temat mafii to jakieś nieporozumienie. Otwarcie powiem, że gdyby nie ten wątek, to może książka byłaby nieco lepsza. Autorka zabrała się za coś, o czym nie ma pojęcia. Ta książka nawet koło mafii nie stała. Po pierwsze.. syn wygraża się swojemu ojcu, który jest donem. Coś takiego by nigdy nie przeszło. Vittore w pewnej chwili zachowywał się tak, jakby postradał wszystkie rozumy i mierzył bronią w swojego ojca. On tym faktem nie był jakoś szczególnie przejęty i nie wysunął żadnych konsekwencji. Nie wiem co zszokowało mnie bardziej – zachowanie Vittore czy obojętność jego ojca. „Mafia”, która tutaj wystąpiła była tak ogólnikowo napisana, że chyba bardziej się już nie da. Mieliśmy dwie nieco większe sytuacje. Jedna.. chyba została opisana już w prawie każdej książce mafijnej. Nie pojawiło się nic, co jakkolwiek by mnie zaskoczyło. Druga.. cechuje się głupotą głównej bohaterki. Aż nie mogę uwierzyć, że nastolatkowie zachowywali się w taki sposób wobec swoich rodziców, którzy są najważniejszymi osobami w rodzinie mafijnej. Brak mi słów.
Bohaterowie byli okropnie nijacy. Vittore jeszcze jakoś sobie radził. Na początku myślałam, że będzie całkiem fajnym bohaterem i nie ukrywam, że jeśli chodzi o niego, to nawet nie było bardzo źle. Noemi to inny stan umysłu. Ja nie wiem, co jest z tą dziewczyną nie tak. Jej reakcja gdy dowiedziała się, że jej rodzina należy do mafii była kompletnie inna niż mogłabym się spodziewać. Już nie wspomnę o momencie, gdy rodzice powiedzieli jej o aranżowanym małżeństwie. Myślałam, że ta dziewczyna ma trochę oleju w głowie, ale zakończenie pokazało mi, że tak nie jest.
Rzadko miewam chwile, w których chciałabym się śmiać z głupoty głównej bohaterki, ale tutaj właśnie tak było. Dlaczego? A dlatego, że Noemi związała się z Vittore, uprawiała z nim seks, a gdy zaszła w ciążę to nagle stwierdziła, że ona nie chce dla swoich dzieci takiego losu. Doskonale wiedziała z kim się zadaje. Wiedziała, że wchodzi w rodzinę mafijną. WIEDZIAŁA WSZYSTKO A NAGLE NIE CHCE DLA SWOICH DZIECI TAKIEGO ŻYCIA? DZIEWCZYNO, CO Z TOBĄ NIE TAK?! Po co chciałaś się wiązać, dlaczego liczyłaś na szczęśliwy związek, a gdy pojawiła się ciąża, to nagle odchodzisz? Jak bezmyślną trzeba być?! Książka ma świetny schemat polegający na: gdy nie wiesz jak rozwiązać jakiś problem, to najlepiej kogoś uśmierć. I to dosłownie.. Gdy zaczynało się coś dziać to nagle bum! Matka głównej bohaterki nie żyje, ojciec głównego bohatera nie żyje. Autorka szybko pozbyła się problemów i tego, co mogło sprawić, że ta historia będzie ciekawsza.
Pourywane wątki to chyba specjalność autorki. Nie wiem dlaczego najciekawsze sytuacje kończyły się w taki sposób, ale cóż.. Jako czytelnicy nic z tym nie zrobimy.
Czytałam tę książkę około półtorej tygodnia. Zaczęłam gdy tylko pojawiła się na legimi i przeplatałam e-booka z książką w papierze, żeby jakoś to skończyć. Dla mnie to była istna męczarnia.
Dawno nie czytałam książki, która aż tak zadziałałaby na moje ciśnienie. Nerwy przy tej historii są murowane bo głupota aż bije po oczach.
Nie potrafię znaleźć ani jednego pozytywu w tej książce. Widziałam wiele świetnych recenzji i chyba nigdy nie byłam aż tak rozczarowana.
Na pewno w najbliższej przyszłości nie sięgnę po nic, co wyda autorka. Nie polubiłam się z jej twórczością i wątpię, aby to uległo zmianie.
Zapowiadało się naprawdę dobrze, serio po kilkudziesięciu pierwszych stronach uważałam, że może ona trafić na listę moich ukochanych książek. A wtedy zjawiła się Noemi.
Nie polubiłam jej już od samego początku. Na pierwszych stronach myślałam - Hej, może później zacznie myśleć i będzie super - no ale cóż, nie. Naprawdę rozumiem to, że to wszystko było dla niej nowe i może nie odnajdywała się w sytuacji w której ją postawiono, jednak Noemi nawet nie próbowała samodzielnie myśleć. Robiła tylko to czego od niej oczekiwano, była uległa i najzwyczajniej nie potrafiła się postawić i dawała sobą pomiatać. Uznała że ufa chłopakowi którego zna dwa dni i nie dała nikomu powiedzieć o niego złego słowa. Zaufanie zaufaniem ale laska, znasz go pare godzin XD + Nie, po prostu nie.
Co do Vittore - matko jak ja go uwielbiam. Jego troskliwość o Noemi była tak cudowna, jest to ten chłopak, który dla jej bezpieczeństwa zrobi dosłownie wszystko. Potrafił się postawić i nie zachowywał się jak jakaś pierdoła, którą można pomiatać, w przeciwieństwie do wiecie kogo.
Fabuła podobała mi się, jedynie ostatni wątek uważam, że zdecydowanie nie był potrzebny (w tej sytuacji Noemi również pokazała, że nie potrafi myśleć samodzielnie). Dużym plusem jest to, że historie szybko się czyta, więc może to być rozrywka na jeden wieczór.
Podsumowując, warto przeczytać tę książkę z jednego bardzo ważnego powodu - Vittore. Będę sięgać po następną część właśnie dla niego i liczę, że wszystko się naprawi, bo zasługuje on na cały świat. 🫶🏻 Autorce gratuluję debiutu!!
Zaczynałam Vincere z wielkim podekscytowaniem, bo dużo osób z mojego otoczenia czytało ten tytuł wcześniej na Wattpadzie i mówiło, że naprawdę im sie podobało. Więc kiedy już wyszło nie mogłam się powstrzymać i od razu zaczęłam czytać. Od pierwszych stron już mi sie podobało, dosłownie płynęłam przez tę książkę. Aż do pewnego momentu. Do momentu, gdzie zaczęłam analizować większość sytuacji, jak i relację bohaterów. Relacja Noemi i Vittore pomimo słodkości, dla mnie była momentami strasznie płytka i nierealna. Aranżowane małżenstwo jednym, ale fakt jak ich relacja szybko się rozwijała strasznie kłuło w oczy. Najbardziej bolała mnie ta naiwność Noemi, i to jak momentami głupiutka była. Po dłuższej analizie, książka przestała mi się podobać, tak jak wcześniej lecz do ostatniej strony miałam nadzieję, że to się zmieni. Mimo tego, że niestety się to nie zmieniło nie potrafiłabym dać mniej niż trzy gwiazdki, bo szczerze ta książka po mimo swoich wszystkich wad, nie była aż wcale taka zła. Nie wiem co mam jeszcze powiedzieć, oprócz tego że zakończenie niezbyt mi podpasowało, ale lepsze było takie niż te, które zakładałam od samego początku.
3,5 ⭐ Sam zamysł książki mega mi się podobał, ale Noemi była strasznie irytująca i przez jej zachowanie traciłam chęci do czytania Vittore trochę nadrabiał ale jego charakter strasznie nie pasował mi do obrazu przyszłego szefa mafii
Osiemnastoletnia Noemi Santino opuszcza słoneczne Włochy i powraca do Los Angeles, zostawiając za sobą swoje wcześniejsze życie. Od pierwszych chwil w nowym mieście dostaje ona wsparcie od Vittore i jego znajomych, dzięki czemu może się szybciej zaaklimatyzować. Jednak nie jest ona świadoma tego, że trzynaście lat temu, gdy była zaledwie dzieckiem, jej los przesądziła jedna partyjka pokera. Rodziny Santino oraz Beneventti’ch miały zostać połączone poprzez małżeństwo tej dwójki. Był tylko jeden warunek, Noemi musi pokochać Vittore i zaakceptować świat w jakim chłopak żyje i obraca się od wielu lat.
Vittore mimo ciężkiego wychowania przez swojego ojca, potrafił wyznaczać granice i zatroszczyć się o Noemi najlepiej jak tylko potrafił. Zawsze liczył się z jej zdaniem, dbał o jej komfort czy bezpieczeństwo i starał się uszczęśliwiać młodą Santino na każdym kroku. Podczas ich pierwszego spotkania wystarczyła zaledwie sekunda by chłopak przepadł dla jej czekoladowo brązowych oczu. Już od tamtego momentu wiedział, że musi zrobić wszystko by zatrzymać przy sobie dziewczynę. W wirze akcji Noemi dowiaduje się o otoczeniu jej bliskich, i musi zmierzyć się z faktem jaki los na nią czeka.
Styl w jakim napisana jest książka jest niesamowicie przyjemny, dzięki czemu szybko i przyjemnie czyta się tę książkę. Do tego zostajemy wrzuceni w świat mafii, gdzie główną rolę odgrywają nastolatkowie, dzięki czemu możemy po części utożsamić się z przemyśleniami głównych bohaterów. Ania nie zapomniała również o tym żeby nie zabrakło nam zabawy, i w trakcie czytania natkniemy się wiele różnych zwrotów akcji, przy których nie raz zabraknie nam tchu.
Myślałam, że będzie mi się podobała ta książka, ale tak mnie wkurza ta cała Noemi, że stwierdziłam, że to nie jest książka dla mnie. Jest tak bezpłciową i naiwną bohaterką, że to się w głowie nie mieści. Vittore też jest miękką kluchą. Wydarzenia z tej książki są tak absurdalne, że aż mniej realne niż jakieś smoki. Także niestety, ale to nie jest książka dla mnie.
Mimo że naprawdę książka była super to niektóre zachowania bohaterów były no nie do końca i ta końcówka to potwierdziła Noemi najpierw się bała później to zaakceptowala i później dostaje olśnienia że jednak jej dzieci też będą w mafii no patrz nikt się nie spodziewał skoro vittore jest donem ale no zobaczymy co będzie w 2 części ogólnie mi się podobało;))))
pomysł wydawał się świetny ale po przeczytaniu opisu wiedziałam ze będzie czuć wattpad. moje obawy się sprawdziły. w 90% był to wattpad. czytałam bo chciałam skończyć. problemy i zachowania bohaterów są płytkie. czułam jakby każdy bohater miał milion osobowości w zależności od sytuacji. szkoda bo bardzo czekałam na tą książkę. nie wiem czy przeczytam kolejne tomy bo prawie wszystko mnie w tej książce denerwowało. zwłaszcza opisy smutu.
SPOILERY Boże, jakie to było durne. Tu nic się ze sobą nie kleiło. Główna bohaterka strasznie irytująca, a relacja, choć autorka starała się zrobić z niej piękną historie miłosną, dość płytka. -Noemi. Zajebali jej matkę, ta się trochę posmuciła, ale po chwili było git. Laska w ogóle żyła pod kamieniem chyba. Poza tym, że była ładna nic o niej nie wiemy. Dramat jakiś. DZIAŁA STRASZNIE IMPULSYWNIE I NIE MYŚLI SAMODZIELNIE, CO UDOWADNIA KOŃCÓWKA OSTATNIEGO ROZDZIAŁU I EPILOG. -Vittore. Podobała mi się jego troskliwość. To było akurat cute. Jedyny pozytyw, jednakże strasznie wkurzało mnie tempo rozwoju ich relacji. ZA SZYBKO. Ludzie, ta relacja nawet się nie rozkręciła, a on już miał na jej punkcie obsesję. Po dwóch dniach. Rozumiem zauroczenie i w ogóle, ale to powinno przyjść z czasem. Czytając to miałam wrażenie, że z początku zakochany był tylko w jej wyglądzie, bo nawet nie zdążył jej poznać. W sumie nie było czego poznawać, bo bohaterka nie miała żadnego charakteru…
Zachowania bohaterów były strasznie nierealne i bezsensowne. Miałam wrażenie jakbym czytała książkę o bezmózgich ludziach, a nie o, w teorii, myślących członkach mafii…
Powtórzę się, ale jestem tak załamana, że muszę to wyrazić w oddzielnym akapicie. Zakończenia nawet nie skomentuję, bo bohaterka działa w chuj impulsywnie. Znowu.
Hmm… Długo mi szło czytanie… Osobiście książka mi nie podeszła za bardzo. Fabuła spoko, jednak bardzo spokojna jak na tematykę mafijną i główny bohater jest po prostu słodki! Tak jak się odnosił w stosunku do niej to jest u r o c z e! Główna bohaterka bardzo fajna, pomysł na nią mi się podobał… ale całość średnio jak na mój gust czytelniczy. Według mnie to mafijna książka dla początkujących… ALE! Zakończenie spowodowało, że sięgnę po kontynuacje 😉
Jakie gówno zasrane zajebane. Przepraszam bardzo, na początku szczerze mi się podobało, a historia jest dosyć wciągająca, ale rany jak momentami źle napisana i jeszcze to zakończenie. Kompletny nonsens. Jest mi przykro.
Bardzo nie lubię nie dokańczać książek, ale nauczyłam się już, żeby się nie zmuszać do tego i nie marnować czasu, kiedy coś mnie męczy. W przypadku tej książki dotarłam do niecałej połowy i strasznie się zmęczyłam czytaniem. Pomysł na fabułę wydawał się w porządku, główny bohater jest dość uroczy, ale to chyba tyle z pozytywów. Nudziłam się nieco i jakoś ogólnie źle mi się czytało całość. Czekałam na ten tytuł, a okazał się kompletnie bez żadnego polotu. Bohaterowie stworzeni dość kiepsko, dialogi płytkie i mam wrażenie, że jest tu wiele nieskończonych myśli.
Podobała mi się. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że główna bohaterka nie raz była totalna odkleja. Zmarła jej mama nic, gościu chce ja wydać za kogoś innego idzie do niego
Ogólnie książka mi się podoba i to chyba pierwsza ksiazka mafijna która mnie zainteresowała od początku do końca. Vittore to fanatycznie zbudowana postać, jednak jeśli chodzi o główną bohaterkę to cóż…nie mogę powiedzieć, że mnie irytowała, bo raczej tak nie było. Chodzi mi o to, że w pewnych momentach nie rozumiałam jej nastawień do pewnych rzeczy w tym świecie mafijnym do którego trafiła. Styl pisania autorki tez mi bardzo przypadł do gustu i fajnie czytało się perspektywę Vittore.