A gdyby towarzyszące nam lęki nagle stały się rzeczywistością?
Sepia to malownicze miasteczko, w którego sercu znajduje się księgarnia Papierowa Sowa. Jej właścicielka, Zuza, znana jest z sarkastycznego poczucia humoru, ale też życzliwości i troskliwości, które okażą się niezbędne, gdy pod jej opiekę trafi dwunastoletnia Ola, dochodząca do siebie po stracie matki.
Niespodziewanie życie w miasteczku zmienia się w koszmar. Odciętą przez powódź Sepię zaczynają nękać tajemnicze śmiertelne wypadki, wywołujące panikę wśród mieszkańców. W obliczu nieznanego zagrożenia Zuza musi chronić siebie i Olę, która jako pierwsza dostrzega zależność między licznymi tragediami. Wspólnie podejmą próbę powstrzymania lawiny katastrof, zanim ta zniszczy wszystko, co kochają. Czy zdołają obronić się przed własnym strachem?
Mroczna opowieść o potędze przerażenia. Gęsta, klaustrofobiczna atmosfera i skradające się niepostrzeżenie niebezpieczeństwo wywołują dreszcz biegnący wzdłuż kręgosłupa i nie pozwalają oderwać się od lektury.
„Sepia” Klaudii Zacharskiej to pierwsza książka autorki, którą przeczytałam. Niestety nie do końca historia wpisała się w moje gusta czytelnicze, dlatego pominę opis żywiołu i tego jakie zniszczenia spowodował w małym, nieistniejącym miastecku. Najważniejsze dla mnie było to jak ludzie reagowali na sytuacje w których się znajdowali. Autorka też w bardzo prosty, ale dosadny sposób pokazuje nam, że rozmyślając ciągle o nieszczęściach, złych rzeczach, niepowodzeniach sprawiamy, że to czego się boimy dzieje się w naszym życiu. Sama należę do osób widzących tą pustą część szklanki, może dlatego właśnie te fragmenty fabuły tak bardzo zapadły mi w pamięci. Podczas lektury nie czułam wielkiego strachu, emocje też udało mi się utrzymać na wodzy. I choć sama historia mnie nie zachwyciła, to przemyciła do mojej psyche pstryczka, który pokazał, że lepiej być optymistą, bo pesymista dostaje zawsze to co chce. Jakim gatunkiem literackim jest "Sepia" dla mnie to trochę obyczajówki, SF i kryminału.
„- Ale zwróciliście na to uwagę? Na to, że dzieje się to, czego ludzie się bali?”
Ziemiste odcienie zdobią to miasto. Brązy spowiły całokształt krajobrazu, siarczysta woda wypełnia brzegi wzburzonej rzeki. Złowrogie niebo przecinane raz po raz jaskrawymi błyskawicami zostało pokryte smugą charakterystyczną dla barw sepii. Anomalia pogodowe towarzyszą najgorszemu możliwemu złu, które rozpanoszyło się tutaj na dobre. Jego personifikacja pozostanie w ukryciu na długo, lecz lęki bohaterów nie pozwolą zapomnieć o jego istnieniu. Gdy wszystko wokół zacznie obracać się w ruinę, runą mosty, spłoną budynki, Sepię pochłonie stupor. Grupka charyzmatycznych znajomych, których cechy zostały fantastycznie nakreślone przez autorkę, stanie w walce o życie. W tym rollercoasterze nawarstwiających się wydarzeń, przeleją na nas całą gamę emocji. Ich uczucia staną się naszymi, a otaczająca ich rzeczywistość pochłonie naszą własną. Z Sepii nie sposób się wydostać, z Sepii nawet nie chcesz się wydostać. Fabuła pochłania i nie wypuszcza, aż do momentu dobrnięcia do jej finału. Od pierwszego zdania autorka miała mnie w całości, pochłonęła moją uwagę i spowiła mrokiem wszystko wokół. Nie liczyło się nic, chciałam tylko czytać. Zastanawiałam się nad swoimi własnymi lękami, jakie one są, czy nic mi nie grozi? Uważaj czego się boisz, bo to Ciebie wykończy. Przyjdzie po Ciebie nocną porą, a może i w dzień, gdy niczego się nie spodziewasz. Klaudia Zacharska w swojej debiutanckiej powieści "Kantata" zaintrygowała mnie swoją twórczością i byłam pewna, że będę śledzić kolejne dzieła, które wyjdą spod jej pióra. Polskiej grozie zawsze warto kibicować i ją wspierać. Autorka pisze w sposób, który trafi do wielu. Zjawiska paranormalne i brutalne opisy zostały wkomponowane w tło obyczajowe i okraszone romansem, nakreślone idealnie pod scenariusz filmowy. Piękne opisy budujące niepokój i suspens, dialogi podkręcające tempo akcji i zachowania głównych bohaterów - niejednokrotnie specyficzne i niezrozumiałe, ale typowe dla tych występujących w kinowych horrorowych blockbusterach. Nie zawiedziecie się. Gwarantuję, że spędzicie miło czas w Sepii.
Nie jest to horror, który wstrząsnął mną do żywego, ale tak przyjemnie się to czyta, strony same się przewracały i kolejne rozdziały mijały niepostrzeżenie.
Bardzo podobał mi się pomysł na fabułę i to co stało za tymi nieszczęśliwymi wydarzeniami, jednak samo zakończenie delikatnie mnie rozczarowało bo nie lubię takich "superbohaterskich" rozwiązań.
Do czytania proponuje podejść jak do delikatnego straszaka i taki pstryczek w nos, że w afirmacjach coś jednak jest.
Sepia to niewielkie miasteczko, nad którym krążą ciemne chmury. W samym jej centrum, znajduje się księgarnia Papierowa Sowa, której właścicielkami są Zuza oraz niewidoma Ewelina, która prowadzi również Klub Książki, do którego dołącza dwunastoletnia Ola. Kiedy brat dziewczynki musi zostać przewieziony do szpitala w innym mieście, a samą Sepię zalewa powódź, Ola musi zostać pod opieką niedawno poznanych kobiet. Miasteczko nękają koszmary, tajemnicze wypadki i panika ludzi, którzy utknęli na miejscu. Wydawałoby się, że wszystko, czego się obawiają staje się rzeczywistością...
To już druga powieść Klaudii Zacharskiej, którą miałam możliwość przeczytać i tak jak wcześniej, tak teraz, jestem zachwycona tym mrocznym klimatem, który w swoich książkach tworzy autorka. W moim odczuciu, bardzo przypominającym powieści Kinga, gdzie nawet kiedy nic się nie dzieje, czuć że coś wisi w powietrzu, że coś bardzo złego kryje się w zakamarkach niepozornych słów, a każda strona książki przesiąknięta jest duszną atmosferą. "Sepię" czyta się z niepokojem, z pewnym rodzajem napięcia i oczekiwania, z dreszczykiem skrajnych emocji... Po prostu, ciężko się od niej oderwać.
Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała też o jednej scenie pomiędzy dwojgiem bohaterów, która została napisana lepiej niż w niejednym erotyku czy romansie, naprawdę. Bez wulgaryzmów, bez wyświechtanych metafor, a za to z wyczuciem, smakiem i przede wszystkim, pobudzając wyobraźnię. Tak, mówimy tu o horrorze i tak, da się!
Poczułam dużą sympatię do głównych postaci, w pewien sposób się z nimi zżyłam i, gdy dotarłam do ostatniej strony zrobiło mi się smutno, że muszę się z nimi rozstać. Bardzo podobał mi się też sam motyw przewodni fabuły, gdzie najbardziej skrywane lęki mogą się urzeczywistnić, oraz wszystkie refleksje z tym związane, bo chociaż jest to typowa literatura grozy, która ma wywołać w czytelniku ciarki na plecach to naprawdę niesie też ze sobą mądre przesłanie. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak zaprosić Was do odwiedzenia 'Papierowej Sowy', nie pożałujecie!
Najnowsza powieść Klaudii Zacharskiej urzekła mnie swoją okładką i opisem. Ja jako sroka okładkowa nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po tę książkę a tym samym miałam okazję w końcu poznać pióro Autorki.
Sepia to malownicze i spokojne miasteczko, w którym życie toczy się własnym torem. To tutaj swoją księgarnie prowadzi znana z sarkastycznego poczucia humoru, ale również życzliwości i troskliwości, Zuza. Niespodziewanie życie mieszkańców zamienia się w koszmar. Odcięta od świata Sepia zmaga się z anomalią pogodową, mieszkańcy giną w tajemniczych okolicznościach i jakby tego było mało, w okolicach zaczyna grasować morderca. W obliczu nieznanego zagrożenia, Zuza musi chronić siebie i innych. Czy przezwycięży ogarniający ją strach?
Już po przeczytaniu pierwszych stron wiedziałam, że to lektura idealna dla mnie. Fabuła powieści wciągnęła mnie do tego stopnia, że ciężko było odłożyć książkę choćby na moment. Czytałam w każdej wolnej chwili, tak bardzo chciałam poznać zakończenie, które okazało się bardzo zaskakujące. Autorka stowrzyła genialną powieść z niebanalną fabułą i świetnie wykreowanymi bohaterami. Urzekł mnie jej klimat, mroczny, tajemniczy i pełen niepokoju, małe miasteczko a w samym jego sercu grasujący morderca. Idealnie! "Sepia" to książka genialna pod każdym względem. Emocje jakie mi towarzyszyły podczas czytania, są nie do opisania. Po skończonej lekturze mogę z czystym sumieniem napisać, że jestem w pełni usatysfakcjonowana. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Pani Klaudii i z pewnością nie ostatnie. Polecam!
"Sepia" autorstwa Klaudii Zacharskiej. #współpracabarterowa
Sepia to urokliwa polska mieścina, w której zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Anomalia pogodowa wpływa na odcięcie miejscowosci przez zniszczenie mostów, a Ola zostaje pod opieką całkowicie obcych jej ludzi - Eweliny i Zuzy (właścicielek lokalnej księgarni), gdy jej ojciec jest w szpitalu z jej bratem w innym mieście.
Wielowątkowa powieść Klaudii zaciekawiła już od pierwszej strony, mimo dużego podobieństwa do Miasteczka Salem Kinga, które kompletnie nie przypadło mi do gustu. Sepia natomiast wciąga i sprawnie przedstawia nam bohaterów nawet w krótkich fragmentach, które nie przytłaczają. A jak już o postaciach mowa, dla mnie to najlepsza zaleta tej powieści - gdzie te postacie faktycznie ożywają na kartach historii. Są wykreowane z krwi i kości, jakby sama Klaudia znała tych ludzi, a relacje między nimi są sensownie budowane stopniowo. Czytelnik w żadnym momencie nie czuje się zagubiony w relacjach postaci bo wszystko jest takie realne, rzeczywiste i świetnie dopieszczone. To właśnie rozmowy między postaciami sprawiały mi najwięcej radości, że momentami wpadłam w prawdziwe flow czytelnicze!
Gorzej natomiast wypadły według mnie sceny akcji jak i sama końcówka wypełniona elementami fantastycznymi. Całość sprawnie budowała niepokój i grozę, ale tak jak w każdym horrorze - gdy dowiadujemy się co straszy cała magia i niepokój znikają. Mimo wszystko uważam, że autorka sprawnie wybrnęła z tej sytuacji pozostawiając w części otwarte zakończenie.
Sepia to według mnie bardzo dobra książka, którą zapamiętam głównie za postacie. Ciekawy pomysł został według mnie lepiej zrealizowany niż w międzynarodowym hicie Kinga, ale co bardziej kąśliwi mogliby zrobić mema, że "Mamy Miasteczko Salem w domu; Tymczasem Miasteczko Salem w domu: Sepia". Ja niemniej uważam to za dobry wstęp do zapoznania się z twórczością Zacharskiej, który sprawiał, że nie mam obaw do sięgania po inne jej twory. Umysł autorki skrywa wiele ciekawych pomysłów, które czekają tylko na skromnego czytelnika, który ją doceni! Nie każdy może się spodobać, ale przynajmniej wiem jak lekkie pióro mogę u niej spotkać, wchłaniając zostawione przez nią litery jak kokai... *kaszl* jak aromat zapachowej świeczki!