„I po co mi to było?” to już ostatni tom serii „Dłuższa przerwa” o nauczycielkach, na które ktoś złożył bardzo nieprzyjemny donos do Pani burmistrz.
Trochę przykro, nie ukrywam. Od samego początku bardzo polubiłam się z tą serią Agaty Przybyłek jednak nie sądziłam, że aż tak bardzo zwiążę się z jej bohaterkami i zaraz po przekręceniu ostatnich stron za nimi zatęsknię. Joanna, Magda i Elka trzy niesamowite kobiety i po prostu ich domowa, rodzinna codzienność, ale i ta szkolna. Bo problemy w szkole niestety dalej się ciągną. Ubarwiania przez cioteczkę zafiksowaną na punkcie końca świata, nachalnych mężczyzn i nietypowo rozpoczynającymi się znajomościami z być może w końcu tym jednym?
W serii jest bardzo dużo bohaterów otaczających bohaterki, którzy zdobyli moją sympatię jednak wciąż moim numerem jeden jest… Cioteczka Joanny! Już od pierwszego tomu za każdym razem wypatrywałam kolejnych pomysłów cioteczki i autorka co rusz mnie zaskakiwała wywołując we mnie coraz większe rozbawienie. Genialna drugoplanowa postać i cieszę się, że miałam okazję ją poznać!
Książki Agaty Przybyłek mają w sobie coś takiego, że za każdym razem jak siadam do jakiegokolwiek tytułu odrywam się od niego dopiero jak skończę. Lekkość pióra autorki, świetny klimat i intrygujące postacie. Spotykam się z tym za każdym razem i wciąż nie mam dość.
Jeżeli nie znacie jeszcze serii o nauczycielkach to koniecznie nadróbcie! Nie pożałujecie. 🥰