What do you think?


Vatani Pozdrowiona
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 8 of 8 reviews
November 27, 2025
Czytałam tę książkę długo - nie dlatego, że była przytłaczająca, nudna albo słabo napisana. Czytałam ją długo, ponieważ nie chciałam kończyć tej przygody. Nie chciałam opuszczać magicznego świata pełnego tajemnic ani zostawiać bohaterów samych sobie. Ta historia wciągnęła mnie tak mocno, że pragnęłam ciągle więcej i więcej.
Autorska mitologia bardzo mnie zaciekawiła, a jednocześnie odrobinę stresowała przed rozpoczęciem lektury. Bałam się, że będzie chaotyczna albo zbyt ciężka i nie zrozumiała. Na szczęście niepotrzebnie. Autor stworzył świetnie przemyślany, fascynujący świat, który odkrywamy stopniowo, kawałek po kawałku. Zamiast frustracji jest ciekawość, ekscytacja i chęć poznania kolejnych elementów układanki.
Bardzo polubiłam Madeleine, jej historię, emocje i drogę, którą przechodzi. Książka pięknie pokazuje motyw poszukiwania siebie, odkrywania kim jesteśmy i czego naprawdę pragniemy. Styl pisania również bardzo przypadł mi do gustu: emocjonalny, dynamiczny, z przeplatanymi wątkami z przeszłości i teraźniejszości.
Nie jest to książka, przy której płakałam ze śmiechu czy wzruszenia. To książka, od której nie mogłam się oderwać, a jednocześnie bałam się czytać dalej, bo nie byłam gotowa się z nią żegnać. To książka, o której rozmyślałam w wolnych chwilach, która wciągnęła mnie do swojego świata i sprawiła, że chciałam obejrzeć go z każdej możliwej strony, perspektywy i poznać wszystkie tajemnice, nawet te skrywane w najgłębszych czeluściach. I właśnie za to kocham fantastykę - za to, że potrafi rozbudzić wyobraźnię, przenieść w zupełnie inny wymiar i zostawić w głowie coś, co zostaje z nami na długo.
Podsumowując jestem totalnie zakochana w każdej literce na kartkach tej powieści i czekam na następny tom z niecierpliwością. Potrzebuję go najlepiej na już, bo ciekawość co będzie dalej zżera mnie od środka.
Jeśli kochacie fantastykę, motyw poszukiwania siebie, walkę o przetrwanie, autorską mitologię, tajemnicze organizacje i legendy - to książka zdecydowanie dla Was. Przeczytajcie, bo naprawę warto 💚
[Współpraca recenzencka. Bardzo dziękuję @chwalinskis ]
Autorska mitologia bardzo mnie zaciekawiła, a jednocześnie odrobinę stresowała przed rozpoczęciem lektury. Bałam się, że będzie chaotyczna albo zbyt ciężka i nie zrozumiała. Na szczęście niepotrzebnie. Autor stworzył świetnie przemyślany, fascynujący świat, który odkrywamy stopniowo, kawałek po kawałku. Zamiast frustracji jest ciekawość, ekscytacja i chęć poznania kolejnych elementów układanki.
Bardzo polubiłam Madeleine, jej historię, emocje i drogę, którą przechodzi. Książka pięknie pokazuje motyw poszukiwania siebie, odkrywania kim jesteśmy i czego naprawdę pragniemy. Styl pisania również bardzo przypadł mi do gustu: emocjonalny, dynamiczny, z przeplatanymi wątkami z przeszłości i teraźniejszości.
Nie jest to książka, przy której płakałam ze śmiechu czy wzruszenia. To książka, od której nie mogłam się oderwać, a jednocześnie bałam się czytać dalej, bo nie byłam gotowa się z nią żegnać. To książka, o której rozmyślałam w wolnych chwilach, która wciągnęła mnie do swojego świata i sprawiła, że chciałam obejrzeć go z każdej możliwej strony, perspektywy i poznać wszystkie tajemnice, nawet te skrywane w najgłębszych czeluściach. I właśnie za to kocham fantastykę - za to, że potrafi rozbudzić wyobraźnię, przenieść w zupełnie inny wymiar i zostawić w głowie coś, co zostaje z nami na długo.
Podsumowując jestem totalnie zakochana w każdej literce na kartkach tej powieści i czekam na następny tom z niecierpliwością. Potrzebuję go najlepiej na już, bo ciekawość co będzie dalej zżera mnie od środka.
Jeśli kochacie fantastykę, motyw poszukiwania siebie, walkę o przetrwanie, autorską mitologię, tajemnicze organizacje i legendy - to książka zdecydowanie dla Was. Przeczytajcie, bo naprawę warto 💚
[Współpraca recenzencka. Bardzo dziękuję @chwalinskis ]
September 7, 2022
„Szczere słowa mogą zaboleć, lecz tylko ból sprawia, że rośniemy w siłę”
„Vatani. Pozdrowiona” to książka fantasy autorstwa Szymona Chwalińkiego, która przyciągnęła mnie do siebie wizualną stroną i krótkim opisem – powieść przytacza nam historię Madeleine, córki cesarza, uciekającej przed królewską przyszłością. Trafia ona do Hexagonu i Vatanów, gdzie ma szansę na lepszą przyszłość i pragnie z tego skorzystać. Byłam ciekawa, co kryje się we wnętrzu książki oraz pragnęłam zagłębić się w polskiej twórczości, która ostatnio bardzo mnie zachwyca!
Jednakże muszę napisać, że jestem nieco rozczarowana lekturą. Fabuła była dla mnie chaotyczna i przez długi czas miałam trudności ze spleceniem wątków czy faktów, które podawane były przez autora - zwłaszcza miałam tak na samym początku, gdzie wszystko działo się nieco za szybko. Podobnie miałam z pędzącą akcją, która nie dawała możliwości przyswojenia wydarzeń dziejących się wokół głównej bohaterki i zrozumienia podejmowanych przez nią wyborów. Takie same uczucia mam do kreacji bohaterów, gdyż wielu z nich zlewało się dla mnie w jedną postać, a do innych… Nie zapałałam żadną sympatią. Nawet sama Madeleine była dla mnie zagadką. Miałam wrażenie, że jej decyzje podejmowane są na szybko i bez przemyśleń. Nad czym bardzo ubolewam, gdyż postacie to dla mnie jeden z ważnych elementów książki i jeśli mogę zapałać do nich sympatią czy nawet nienawiścią, to pomaga mi to lepiej zrozumieć całą książkę. Tu jednakże czułam obojętność i małe rozdrażnienie, bo w sytuacjach, gdy powinnam czuć złość o los bohatera czy smutek z powodu jego zachowania, to czułam zupełnie nic.
Mimo to, chcę pochwalić autora za to jak wykreował mitologię, świat przedstawiony i otoczkę mistycyzmu w swojej książce. Fragmenty odnoszące się do przeszłości oraz historii bogów były dla mnie najlepsze i najbardziej intrygujące! Czytało się je niczym przypowieść skrywającą w sobie ziarno prawdy, a do tego naprawdę mnie wciągały i za każdym razem wyczekiwałam ich podczas czytania. Zauważyłam przy tym, że o wiele lepiej wypadały fragmenty napisane czasem przeszłym i z trzeciej osoby, niż te prowadzone z perspektywy bohaterki. Głównie dlatego, że zdania były bardziej rozbudowane i samo przesłanie w wątkach z przeszłości było o wiele spójniejsze i przemyślane - przez co czułam, że czytam kompletną historię.
Dodatkowo urzekł mnie świat Vatanów oraz ich obyczaje, o których chętnie poczytałabym o wiele więcej. Zwłaszcza, że intrygowało mnie ich podejście do dobra, początki zakonu oraz sam Hexagon.
I choć przyznaję, że rozczarowałam się tą lekturą, to i tak jestem ciekawa jak autor poprowadzi dalszą historię Madeleine. Myślę, że niezależnie od wad tej powieść, to ma ona swój potencjał i liczę, że rozwinie go w kolejnych tomach. Uważam przy tym, że powinniście dać jej szansę i przekonać się samemu, czy jest dla Was! Być może świat Vatanów pozytywnie Was zaskoczy i zapragniecie poznać go o wiele lepiej.
„Vatani. Pozdrowiona” to książka fantasy autorstwa Szymona Chwalińkiego, która przyciągnęła mnie do siebie wizualną stroną i krótkim opisem – powieść przytacza nam historię Madeleine, córki cesarza, uciekającej przed królewską przyszłością. Trafia ona do Hexagonu i Vatanów, gdzie ma szansę na lepszą przyszłość i pragnie z tego skorzystać. Byłam ciekawa, co kryje się we wnętrzu książki oraz pragnęłam zagłębić się w polskiej twórczości, która ostatnio bardzo mnie zachwyca!
Jednakże muszę napisać, że jestem nieco rozczarowana lekturą. Fabuła była dla mnie chaotyczna i przez długi czas miałam trudności ze spleceniem wątków czy faktów, które podawane były przez autora - zwłaszcza miałam tak na samym początku, gdzie wszystko działo się nieco za szybko. Podobnie miałam z pędzącą akcją, która nie dawała możliwości przyswojenia wydarzeń dziejących się wokół głównej bohaterki i zrozumienia podejmowanych przez nią wyborów. Takie same uczucia mam do kreacji bohaterów, gdyż wielu z nich zlewało się dla mnie w jedną postać, a do innych… Nie zapałałam żadną sympatią. Nawet sama Madeleine była dla mnie zagadką. Miałam wrażenie, że jej decyzje podejmowane są na szybko i bez przemyśleń. Nad czym bardzo ubolewam, gdyż postacie to dla mnie jeden z ważnych elementów książki i jeśli mogę zapałać do nich sympatią czy nawet nienawiścią, to pomaga mi to lepiej zrozumieć całą książkę. Tu jednakże czułam obojętność i małe rozdrażnienie, bo w sytuacjach, gdy powinnam czuć złość o los bohatera czy smutek z powodu jego zachowania, to czułam zupełnie nic.
Mimo to, chcę pochwalić autora za to jak wykreował mitologię, świat przedstawiony i otoczkę mistycyzmu w swojej książce. Fragmenty odnoszące się do przeszłości oraz historii bogów były dla mnie najlepsze i najbardziej intrygujące! Czytało się je niczym przypowieść skrywającą w sobie ziarno prawdy, a do tego naprawdę mnie wciągały i za każdym razem wyczekiwałam ich podczas czytania. Zauważyłam przy tym, że o wiele lepiej wypadały fragmenty napisane czasem przeszłym i z trzeciej osoby, niż te prowadzone z perspektywy bohaterki. Głównie dlatego, że zdania były bardziej rozbudowane i samo przesłanie w wątkach z przeszłości było o wiele spójniejsze i przemyślane - przez co czułam, że czytam kompletną historię.
Dodatkowo urzekł mnie świat Vatanów oraz ich obyczaje, o których chętnie poczytałabym o wiele więcej. Zwłaszcza, że intrygowało mnie ich podejście do dobra, początki zakonu oraz sam Hexagon.
I choć przyznaję, że rozczarowałam się tą lekturą, to i tak jestem ciekawa jak autor poprowadzi dalszą historię Madeleine. Myślę, że niezależnie od wad tej powieść, to ma ona swój potencjał i liczę, że rozwinie go w kolejnych tomach. Uważam przy tym, że powinniście dać jej szansę i przekonać się samemu, czy jest dla Was! Być może świat Vatanów pozytywnie Was zaskoczy i zapragniecie poznać go o wiele lepiej.
December 5, 2025
,,Vatani. Pozdrowiona" historia o córce Cesarza, która postanowiła wziąć życie w swoje ręce.
Madeline postanawia uciec. Uciecz z pałacu. Od swojego ojca Cesarza. Od życia które do tej pory znała. Chce być kimś więcej niż tylko córka cesarza. Chce przeżyć swoje życie na własnych warunkach, a nie jako żona, matka i kochana córka. Udaje jej się uciec, ale niemal od razu wpada w tarapaty. Na szczęście nieznajomy mężczyzna ratuje ją przed niebezpieczeństwem i zabiera w bezpieczne miejsce... W miejsce w, z którego dziewczyna nie może uciec, a jedyny sposób by zyskać wolność to dołączyć do nich.
Madeline wie, że jeśli chce odzyskać wolność musi grać w grę, której nie zna zasad. Ale od dzieciństwa była uparta.
Hexagon czeka na nią. Miasto gdzie magia jest dozwolona. Miasto na szczycie. Miasto gdzie czeka ją jakaś przyszłość. Jedynym wspomnieniem jej poprzedniego życia jest pierścień, z którym nigdy się nie rozstaje. Jedyna pamiątką po ojcu. Po swoim dzieciństwie.
Ale musi porzucić przeszłość i skupić się na nowej drodze. Na drodze magii. Na drodze pełnej nowych wrogów i przyjaciół którzy w każdej chwili mogą okazać się zdrajcami.
Madeline musi poznać siebie. Swoje moce, swoje pochodze i prawdę o sobie. Będzie musiała walczyć o prawdę i o siebie.
Tylko czy da radę?
Po prologu spodziewałam się czegoś wielkiego. I styl pisania i perspektywa i bohaterka. Wszystko zapowiadało się dobrze. Więc co poszło nie tak?
W pierwszym rozdziale zmienił się sposób pisania. I muszę przyznać, że absolutnie mi nie leżał. Gryzło mi się wszystko ze sobą i potrzebowałam dłuższej chwili by przywyknąć do niego. I może jeszcze byłabym wstanie znieść tą narrację, gdyby nie bałagan w fabule i pourywane/niedokończone wątki. Momentami po prostu nie wiedziałam co się dzieje. A działo się czasami za dużo, albo nie było to dokładnie wytłumaczone. Raz miałam nawet wrażenie, że pominięto parę akapitów, bo z jednej rzeczy przeskoczyliśmy do kolejnej trochę randomowej.
Co prawda język był prosty i jasny, więc dało się wszystko poukładać w całość ale i tak wprowadzało to bezsensowny zament.
Z drugiej strony mamy też barwne opisy, które pomagają nam wdrożyć się w świat i poznać bohaterów i ich odczucia. Ale nawet mimo tych opisów czytelnik czuję się zagubiony bo wraz z Madeline poznajemy ten świat. Chodź idzie nam to trochę topornie. W końcu kto rozgląda się za każdym krzakiem, gdy nad tobą wisi widmo śmierci?
Trochę brakuje mi tu magii. Może byłoby rozbudować system magiczny. Bo magię mamy tu głównie wspominaną. Nie było zbyt dużo scen, gdzie grała ona główną rolę. Brakowało mi też tego, aby bohaterka sama jej używała. Nie mówię by od razu była wstanie zniszczyć świat, ale jakieś drobne przejawy (w tym porażki!!) byłyby mile widziane.
Idąc dalej nie rozumiem relacji między nią a chłopakiem. Z jednej strony chyba jej się jeden podoba, ale ją zdradził (?), ale w sumie nie bo był po jej stronie... trochę zagmatwane to było.
Podsumowując za piękną okładką kryło się dużo pracy, która miała trochę niedociągnięć. Ale jak na pierwszą wydaną książkę (w papierowej wersji) nie było źle. Wszyscy wiemy że początki bywają ciężkie. Więc trzeba też postawić się w sytuacji autor. Bo historia miały duży potencjał i na pewno w każdą następną książką będzie coraz to lepiej.
Madeline postanawia uciec. Uciecz z pałacu. Od swojego ojca Cesarza. Od życia które do tej pory znała. Chce być kimś więcej niż tylko córka cesarza. Chce przeżyć swoje życie na własnych warunkach, a nie jako żona, matka i kochana córka. Udaje jej się uciec, ale niemal od razu wpada w tarapaty. Na szczęście nieznajomy mężczyzna ratuje ją przed niebezpieczeństwem i zabiera w bezpieczne miejsce... W miejsce w, z którego dziewczyna nie może uciec, a jedyny sposób by zyskać wolność to dołączyć do nich.
Madeline wie, że jeśli chce odzyskać wolność musi grać w grę, której nie zna zasad. Ale od dzieciństwa była uparta.
Hexagon czeka na nią. Miasto gdzie magia jest dozwolona. Miasto na szczycie. Miasto gdzie czeka ją jakaś przyszłość. Jedynym wspomnieniem jej poprzedniego życia jest pierścień, z którym nigdy się nie rozstaje. Jedyna pamiątką po ojcu. Po swoim dzieciństwie.
Ale musi porzucić przeszłość i skupić się na nowej drodze. Na drodze magii. Na drodze pełnej nowych wrogów i przyjaciół którzy w każdej chwili mogą okazać się zdrajcami.
Madeline musi poznać siebie. Swoje moce, swoje pochodze i prawdę o sobie. Będzie musiała walczyć o prawdę i o siebie.
Tylko czy da radę?
Po prologu spodziewałam się czegoś wielkiego. I styl pisania i perspektywa i bohaterka. Wszystko zapowiadało się dobrze. Więc co poszło nie tak?
W pierwszym rozdziale zmienił się sposób pisania. I muszę przyznać, że absolutnie mi nie leżał. Gryzło mi się wszystko ze sobą i potrzebowałam dłuższej chwili by przywyknąć do niego. I może jeszcze byłabym wstanie znieść tą narrację, gdyby nie bałagan w fabule i pourywane/niedokończone wątki. Momentami po prostu nie wiedziałam co się dzieje. A działo się czasami za dużo, albo nie było to dokładnie wytłumaczone. Raz miałam nawet wrażenie, że pominięto parę akapitów, bo z jednej rzeczy przeskoczyliśmy do kolejnej trochę randomowej.
Co prawda język był prosty i jasny, więc dało się wszystko poukładać w całość ale i tak wprowadzało to bezsensowny zament.
Z drugiej strony mamy też barwne opisy, które pomagają nam wdrożyć się w świat i poznać bohaterów i ich odczucia. Ale nawet mimo tych opisów czytelnik czuję się zagubiony bo wraz z Madeline poznajemy ten świat. Chodź idzie nam to trochę topornie. W końcu kto rozgląda się za każdym krzakiem, gdy nad tobą wisi widmo śmierci?
Trochę brakuje mi tu magii. Może byłoby rozbudować system magiczny. Bo magię mamy tu głównie wspominaną. Nie było zbyt dużo scen, gdzie grała ona główną rolę. Brakowało mi też tego, aby bohaterka sama jej używała. Nie mówię by od razu była wstanie zniszczyć świat, ale jakieś drobne przejawy (w tym porażki!!) byłyby mile widziane.
Idąc dalej nie rozumiem relacji między nią a chłopakiem. Z jednej strony chyba jej się jeden podoba, ale ją zdradził (?), ale w sumie nie bo był po jej stronie... trochę zagmatwane to było.
Podsumowując za piękną okładką kryło się dużo pracy, która miała trochę niedociągnięć. Ale jak na pierwszą wydaną książkę (w papierowej wersji) nie było źle. Wszyscy wiemy że początki bywają ciężkie. Więc trzeba też postawić się w sytuacji autor. Bo historia miały duży potencjał i na pewno w każdą następną książką będzie coraz to lepiej.
February 21, 2026
𝓥𝓪𝓽𝓪𝓷𝓲. 𝓟𝓸𝔃𝓭𝓻𝓸𝔀𝓲𝓸𝓷𝓪. - 𝓢𝔃𝔂𝓶𝓸𝓷 𝓒𝓱𝔀𝓪𝓵𝓲ń𝓼𝓴𝓲
| wydawnictwo- selfpublishing
ocena- 4,75/5
motywy- fantastyczny świat, artefakt, tajemnice, magiczna organizacja
gatunek- fantastyka |
Na początku chciałabym podziękować Autorowi tej pozycji za zaufanie i możliwość jej zrecenzowania 🫶
„Vatani. Pozdrowiona” opowiada o historii Madeleine, córce cesarza Ver-Artha, która chcąc uciec od zaaranżowanego małżeństwa wymyśla plan ucieczki… przez który ląduje w jaskini trolla. Następnie, za sprawą pewnego mężczyzny trafia pod skrzydła Vatanów, należących do zagadkowego Zakonu Potępiających Dobro, a kolejnie uczestniczy w pewnej próbie, która przesądzi o jej losach… O co chodzi? 🫢 Przekonajcie się sami!
Sama fabuła książki jest po prostu prześwietna. Dzieje się bardzo dużo, jest od groma wątków i plot-twistów- nie ma miejsca na jakiekolwiek znudzenie. Historia wciąga niczym wir wodny, byłam bardzo I TO BARDZO ciekawa co się stanie. A zakończenie… jeśli będzie wydany kolejny tom, koniecznie muszę się z nim zapoznać! Bo to, co się zdarzyło- nie wierzę! 😨
Jeden z najważniejszych elementów powieści fantasy, czyli świat przedstawiony, jest również bardzo rozwinięty, uniwersum zostało naprawdę dobrze wykreowane. Cała budowa społeczności Vatanów była zrozumiale wytłumaczona, nie było żadnych niedomówień :)
Styl pisania p. Szymona Chwalińskiego też jest kapitalny- opisy były niezwykle malownicze, a postacie głębokie, barwne. Czuję, że to jedna z najlepiej napisanych opowieści fantasy, jaką miałam okazję przeczytać- naprawdę! ✍️
Bohaterowie, tak jak mówiłam, mieli swój charakter, było widać zarówno ich wady, jak i dobre strony. Główna bohaterka miała interesujące usposobienie i przyznam, że ją polubiłam ☺️
Jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na to, że rozdziały mają tytuły! To mały element, który absolutnie kocham, a ostatnio rzadko mam okazję się z nim spotkać w książkach, więc bardzo mnie to ucieszyło. 😄
Jedyny minus, przez który odjęłam 0,25 pkt to fakt, że myliły mi się czasem postacie- niekiedy byłam przekonana, że dwóch bohaterów to tak naprawdę jedna osoba 😭 ale to naprawdę drobna usterka na tle SUPER powieści!
Podsumowując, historia Vatanów bardzo mi się spodobała i Wam również ją polecam! Jeśli szukacie intrygującej fantastyki z nieszablonową akcją, to z czystym sercem mogę ją Wam zarekomendować. CZYTAJCIE! 🩷
Asiaa <3
| wydawnictwo- selfpublishing
ocena- 4,75/5
motywy- fantastyczny świat, artefakt, tajemnice, magiczna organizacja
gatunek- fantastyka |
Na początku chciałabym podziękować Autorowi tej pozycji za zaufanie i możliwość jej zrecenzowania 🫶
„Vatani. Pozdrowiona” opowiada o historii Madeleine, córce cesarza Ver-Artha, która chcąc uciec od zaaranżowanego małżeństwa wymyśla plan ucieczki… przez który ląduje w jaskini trolla. Następnie, za sprawą pewnego mężczyzny trafia pod skrzydła Vatanów, należących do zagadkowego Zakonu Potępiających Dobro, a kolejnie uczestniczy w pewnej próbie, która przesądzi o jej losach… O co chodzi? 🫢 Przekonajcie się sami!
Sama fabuła książki jest po prostu prześwietna. Dzieje się bardzo dużo, jest od groma wątków i plot-twistów- nie ma miejsca na jakiekolwiek znudzenie. Historia wciąga niczym wir wodny, byłam bardzo I TO BARDZO ciekawa co się stanie. A zakończenie… jeśli będzie wydany kolejny tom, koniecznie muszę się z nim zapoznać! Bo to, co się zdarzyło- nie wierzę! 😨
Jeden z najważniejszych elementów powieści fantasy, czyli świat przedstawiony, jest również bardzo rozwinięty, uniwersum zostało naprawdę dobrze wykreowane. Cała budowa społeczności Vatanów była zrozumiale wytłumaczona, nie było żadnych niedomówień :)
Styl pisania p. Szymona Chwalińskiego też jest kapitalny- opisy były niezwykle malownicze, a postacie głębokie, barwne. Czuję, że to jedna z najlepiej napisanych opowieści fantasy, jaką miałam okazję przeczytać- naprawdę! ✍️
Bohaterowie, tak jak mówiłam, mieli swój charakter, było widać zarówno ich wady, jak i dobre strony. Główna bohaterka miała interesujące usposobienie i przyznam, że ją polubiłam ☺️
Jeszcze chciałabym zwrócić uwagę na to, że rozdziały mają tytuły! To mały element, który absolutnie kocham, a ostatnio rzadko mam okazję się z nim spotkać w książkach, więc bardzo mnie to ucieszyło. 😄
Jedyny minus, przez który odjęłam 0,25 pkt to fakt, że myliły mi się czasem postacie- niekiedy byłam przekonana, że dwóch bohaterów to tak naprawdę jedna osoba 😭 ale to naprawdę drobna usterka na tle SUPER powieści!
Podsumowując, historia Vatanów bardzo mi się spodobała i Wam również ją polecam! Jeśli szukacie intrygującej fantastyki z nieszablonową akcją, to z czystym sercem mogę ją Wam zarekomendować. CZYTAJCIE! 🩷
Asiaa <3
November 11, 2025
To miała być ucieczka - przed tytułem, przed obowiązkiem, przed losem. Madeleine, córka cesarza, zrzuca z siebie ciężar złotego łańcucha i rusza w świat, który nie zna jej imienia. Świat Vatanów jest surowy, mroczny i niebezpieczny, ale w tym mroku kryje się coś, co przyciąga - obietnica wolności, poznania siebie, bycia kimś więcej niż tylko „córką cesarza”.
Nie da się odmówić tej książce klimatu. Miejsca, które Chwaliński stworzył, od Lasu Milczących po miasto na szczycie, Hexagon są gęste od atmosfery. Czuć w nich chłód i oddech magii, która tli się w cieniu. To fantasy, które nie prowadzi za rękę, tylko wrzuca w środek świata i każe samemu szukać drogi. To z jednej strony zachwyca, bo świat jest barwny i pełen pomysłów, a z drugiej bywa trochę męczące.
Styl Chwalińskiego jest plastyczny, zmysłowy, często poetycki. Widać, że czuje słowo i potrafi zbudować nastrój jednym zdaniem. Ale jednocześnie ten sam styl sprawia, że fabuła momentami traci rytm - historia faluje, raz wciąga, raz oddala się jak echo. I choć bohaterka przechodzi realną przemianę, to emocjonalny ciężar nie zawsze wybrzmiewa tak mocno, jak bym chciała.
A potem zakończenie - nieoczywiste, nie do końca wyjaśnione, zostawiające mnie z uczuciem dezorientacji. Tak jakby ktoś zatrzasnął drzwi w momencie, gdy wreszcie miałam zajrzeć do środka. Z jednej strony to frustrujące, bo chciałoby się odpowiedzi, z drugiej - czy to zapowiedź kontynuacji?Czuję, że historia Madeleine się nie skończyła, że to dopiero pierwszy rozdział większej opowieści.
„Vatani. Pozdrowiona” ma w sobie ogromny potencjał. Czuć, że autor zbudował coś większego, że ten świat dopiero się otwiera. Ale mimo całej tej obietnicy, po skończeniu lektury zostało we mnie uczucie lekkiego niedosytu. Jakby historia, którą dostałam, miała jeszcze drugą połowę ukrytą między wersami.
To dobra książka, z klimatem, z pomysłem, z bohaterką, której naprawdę chce się kibicować. Ale to też książka, która wymaga skupienia i cierpliwości. Nie zakochałam się w niej, ale cieszę się, że ją poznałam. Został mi w głowie moment, gdy Madeleine patrzy na świat, którego nie rozumie, a jednak idzie naprzód - bo czasem właśnie w tym jest największa siła. ✨
Nie da się odmówić tej książce klimatu. Miejsca, które Chwaliński stworzył, od Lasu Milczących po miasto na szczycie, Hexagon są gęste od atmosfery. Czuć w nich chłód i oddech magii, która tli się w cieniu. To fantasy, które nie prowadzi za rękę, tylko wrzuca w środek świata i każe samemu szukać drogi. To z jednej strony zachwyca, bo świat jest barwny i pełen pomysłów, a z drugiej bywa trochę męczące.
Styl Chwalińskiego jest plastyczny, zmysłowy, często poetycki. Widać, że czuje słowo i potrafi zbudować nastrój jednym zdaniem. Ale jednocześnie ten sam styl sprawia, że fabuła momentami traci rytm - historia faluje, raz wciąga, raz oddala się jak echo. I choć bohaterka przechodzi realną przemianę, to emocjonalny ciężar nie zawsze wybrzmiewa tak mocno, jak bym chciała.
A potem zakończenie - nieoczywiste, nie do końca wyjaśnione, zostawiające mnie z uczuciem dezorientacji. Tak jakby ktoś zatrzasnął drzwi w momencie, gdy wreszcie miałam zajrzeć do środka. Z jednej strony to frustrujące, bo chciałoby się odpowiedzi, z drugiej - czy to zapowiedź kontynuacji?Czuję, że historia Madeleine się nie skończyła, że to dopiero pierwszy rozdział większej opowieści.
„Vatani. Pozdrowiona” ma w sobie ogromny potencjał. Czuć, że autor zbudował coś większego, że ten świat dopiero się otwiera. Ale mimo całej tej obietnicy, po skończeniu lektury zostało we mnie uczucie lekkiego niedosytu. Jakby historia, którą dostałam, miała jeszcze drugą połowę ukrytą między wersami.
To dobra książka, z klimatem, z pomysłem, z bohaterką, której naprawdę chce się kibicować. Ale to też książka, która wymaga skupienia i cierpliwości. Nie zakochałam się w niej, ale cieszę się, że ją poznałam. Został mi w głowie moment, gdy Madeleine patrzy na świat, którego nie rozumie, a jednak idzie naprzód - bo czasem właśnie w tym jest największa siła. ✨
April 14, 2024
Vatani Pozdrowiona spod pióra Szymona Chwalińskiego
#samowydawca
#współpracabarterowa
Siedziba tajemniczych Vatanów z Zakonu Potępiających Dobro - Hexagon i Madeleine, księżniczka cesarska, która znalazła się u bram tego miasta próbując odnaleźć samą siebie i dowiedzieć się kim jest.
Fantastyka kreująca nowy, fantastyczny świat (ale czy na pewno nieznany?), który jednak dostał dość ciężką w odbiorze ekspozycję skutkując tym, że czytelnik, aż do ostatniej strony czuje się w nim zagubiony. Dobra historia została przeze mnie kiepsko odebrana i miałem momentami wrażenie, że autor chciał trochę za bardzo zrobić z niej historię głęboką, pełną przemyśleń na temat sytuacji w których aktualnie znajduje się Madeleine.
Czy to książka zła? Absolutnie nie, ale też nie mogę tutaj powiedzieć, że bawiłem się wybitnie. Jest to pozycja, którą czytało mi się bez żadnych uczuć - ani się nie męczyłem, ani nie ekscytowałem zdarzeniami. Vatani zostali ze mną parę dni i obawiam się, że szybko o nich zapomnę w tym wszystkim. Żałuję tylko, że potencjał świata nie został według mnie w pełni wykorzystany - pewne odkrycia w biegu historii wzbudzały we mnie zaciekawienie, a nie zostały rozwinięte.
Druga książka p. Chwalińskiego to powieść całkiem w porządku. Tyle potrafię o niej napisać. Gdzieś stoję z nią na rozstaju i nie potrafię ani jednoznacznie odradzić ani polecić. Brakuje mi po prostu jakiegoś zapadającego w pamięci elementu, który sprawiłby, że mógłbym tę recenzję rozpocząć przez wielkie litery "WOW". Ale jeśli zdecydujecie się mimo to sięgną po tę książkę, to może wy znajdziecie to, co mi umknęło. Mogę jedynie zagwarantować, że nie będzie to stracony czas.
#samowydawca
#współpracabarterowa
Siedziba tajemniczych Vatanów z Zakonu Potępiających Dobro - Hexagon i Madeleine, księżniczka cesarska, która znalazła się u bram tego miasta próbując odnaleźć samą siebie i dowiedzieć się kim jest.
Fantastyka kreująca nowy, fantastyczny świat (ale czy na pewno nieznany?), który jednak dostał dość ciężką w odbiorze ekspozycję skutkując tym, że czytelnik, aż do ostatniej strony czuje się w nim zagubiony. Dobra historia została przeze mnie kiepsko odebrana i miałem momentami wrażenie, że autor chciał trochę za bardzo zrobić z niej historię głęboką, pełną przemyśleń na temat sytuacji w których aktualnie znajduje się Madeleine.
Czy to książka zła? Absolutnie nie, ale też nie mogę tutaj powiedzieć, że bawiłem się wybitnie. Jest to pozycja, którą czytało mi się bez żadnych uczuć - ani się nie męczyłem, ani nie ekscytowałem zdarzeniami. Vatani zostali ze mną parę dni i obawiam się, że szybko o nich zapomnę w tym wszystkim. Żałuję tylko, że potencjał świata nie został według mnie w pełni wykorzystany - pewne odkrycia w biegu historii wzbudzały we mnie zaciekawienie, a nie zostały rozwinięte.
Druga książka p. Chwalińskiego to powieść całkiem w porządku. Tyle potrafię o niej napisać. Gdzieś stoję z nią na rozstaju i nie potrafię ani jednoznacznie odradzić ani polecić. Brakuje mi po prostu jakiegoś zapadającego w pamięci elementu, który sprawiłby, że mógłbym tę recenzję rozpocząć przez wielkie litery "WOW". Ale jeśli zdecydujecie się mimo to sięgną po tę książkę, to może wy znajdziecie to, co mi umknęło. Mogę jedynie zagwarantować, że nie będzie to stracony czas.
July 26, 2023
Tajemniczy tytuł, tajemnicza postać na okładce, tajemniczy zakon i klątwa, która nie pozwala kochać, a tym bardziej ufać
"Nie będą potępieni ci, którzy słuchali, ale nie ufali."
Madeleine córka Cesarza, ucieka z pałacu przed niechcianym zamążpójściem, postanawia oddać się zgłębianiu magii i dostać się do tajemniczego zakonu Vatan… Tylko czy to na pewno dobra decyzja? W sumie czy dobro, faktycznie jest dobre, a zło jest złe..? Kto daje nam prawo oceniania?
To była wyjątkowa podróż, przez ciemne lasy, miasta, pałace, legendy i wspomnienia. Wciąż zastanawiam się kim była osoba opowiadająca historię Seviela i Arseny, wydaje mi się, że między wierszami można było znaleźć tą informację… możliwe, że ja ją po prostu zbagatelizowałam i uciekła mi gdzieś w czeluściach pamięci.
Książka pokazała jak bardzo ludzie potrafią przeinaczać fakty, jak osoba niewinna może stać się zbrodniarzem, jak nieżyjący stali się ocalałymi…
"Było ich pięciu, do miasta dotarło trzech"
Podsumowując, jest to naprawdę świetna książka, zapowiadająca jeszcze lepszą serię. Świat, który stworzył autor jest dopracowany i genialnie poprowadzony, zaskoczy Was w nim wiele, zwłaszcza ilość tajemnic, które może zostaną wyjaśnione, a może nie 😅. Autor bawi się słowem, bawi się metaforami, przez co kluczymy w pewnych momentach, jak we mgle, a gdy już myślimy, że coś wiemy, bohaterka coś odwala i znów nie wiemy nic 😅.
Brawa dla autora bo choć zapatrzona w siebie i niepokorna Mad może irytować, to tajemnica, która ją otacza nie pozwala zostawić historii nawet na sekundę 🙂
"Nie będą potępieni ci, którzy słuchali, ale nie ufali."
Madeleine córka Cesarza, ucieka z pałacu przed niechcianym zamążpójściem, postanawia oddać się zgłębianiu magii i dostać się do tajemniczego zakonu Vatan… Tylko czy to na pewno dobra decyzja? W sumie czy dobro, faktycznie jest dobre, a zło jest złe..? Kto daje nam prawo oceniania?
To była wyjątkowa podróż, przez ciemne lasy, miasta, pałace, legendy i wspomnienia. Wciąż zastanawiam się kim była osoba opowiadająca historię Seviela i Arseny, wydaje mi się, że między wierszami można było znaleźć tą informację… możliwe, że ja ją po prostu zbagatelizowałam i uciekła mi gdzieś w czeluściach pamięci.
Książka pokazała jak bardzo ludzie potrafią przeinaczać fakty, jak osoba niewinna może stać się zbrodniarzem, jak nieżyjący stali się ocalałymi…
"Było ich pięciu, do miasta dotarło trzech"
Podsumowując, jest to naprawdę świetna książka, zapowiadająca jeszcze lepszą serię. Świat, który stworzył autor jest dopracowany i genialnie poprowadzony, zaskoczy Was w nim wiele, zwłaszcza ilość tajemnic, które może zostaną wyjaśnione, a może nie 😅. Autor bawi się słowem, bawi się metaforami, przez co kluczymy w pewnych momentach, jak we mgle, a gdy już myślimy, że coś wiemy, bohaterka coś odwala i znów nie wiemy nic 😅.
Brawa dla autora bo choć zapatrzona w siebie i niepokorna Mad może irytować, to tajemnica, która ją otacza nie pozwala zostawić historii nawet na sekundę 🙂
July 10, 2023
Córka Cesarza ucieka przed małżeństwem, ale nieszczęśliwy wypadek sprawia, że ląduje w jaskini głodnego trolla.
Madeleine staje przed bramami Hexagonu. Tylko ci, którzy udowodnią, że są tego godni, zostaną wpuszczeni do środka.
Czy dziewczynie uda się zostać prawdziwą Vatanką? Co kryje się po drugiej stronie bramy? Jaką tajemnicę kryje to miasto?
Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem jeśli chodzi o tę książkę. Jest walka, tajemnica do rozwiązania, niebezpieczeństwa czyhające na główną bohaterkę, a do tego świat stworzony przez autora jest naprawdę ciekawy. Ogromny plus za cytaty na początku każdego rozdziału i przeplatanie historii/legend z teraźniejszością, dzięki czemu jeszcze bardziej można wczuć się w historię. Niech was nie zmylą początkowe rozdziały, które mogą okazać się nie do końca zrozumiałe. Obiecuję, że wszystko będzie się wyjaśniać i później naprawdę ciężko oderwać się od czytania!
Madeleine staje przed bramami Hexagonu. Tylko ci, którzy udowodnią, że są tego godni, zostaną wpuszczeni do środka.
Czy dziewczynie uda się zostać prawdziwą Vatanką? Co kryje się po drugiej stronie bramy? Jaką tajemnicę kryje to miasto?
Muszę przyznać, że jestem pod ogromnym wrażeniem jeśli chodzi o tę książkę. Jest walka, tajemnica do rozwiązania, niebezpieczeństwa czyhające na główną bohaterkę, a do tego świat stworzony przez autora jest naprawdę ciekawy. Ogromny plus za cytaty na początku każdego rozdziału i przeplatanie historii/legend z teraźniejszością, dzięki czemu jeszcze bardziej można wczuć się w historię. Niech was nie zmylą początkowe rozdziały, które mogą okazać się nie do końca zrozumiałe. Obiecuję, że wszystko będzie się wyjaśniać i później naprawdę ciężko oderwać się od czytania!
Displaying 1 - 8 of 8 reviews









