Jump to ratings and reviews
Rate this book

Niemiecki ksiądz u progu Auschwitz

Rate this book
Zło nie może mieć ostatniego słowa

Urodził się w powojennych Niemczech, kiedy w szkołach i w rodzinach o Holokauście się nie mówiło. Jadąc jako młody pacyfista na wolontariat w Izraelu poprzedzony wizytą w Auschwitz, nie wiedział, jaki wstrząs go czeka. Po latach, już jako ksiądz, wrócił do Oświęcimia. I został do dziś.

W poruszającej rozmowie z Piotrem Żyłką ks. Manfred Deselaers opowiada o swojej niecodziennej drodze i o tym, co stara się robić, żeby „ostatnie słowo w Auschwitz nie należało do Hitlera”. Dzieli się historiami ludzi – w szczególności byłych więźniów – które stały się dla niego drogowskazami. Próbuje znaleźć osobistą odpowiedź na pytania, z którymi nieustannie się konfrontuje.

Dlaczego ulegamy zbrodniczym ideologiom? Jak budować relacje pomimo bolesnych zranień? Gdzie jest Bóg, kiedy cierpią niewinni ludzie? Czy miłość i wiara po doświadczeniu Zagłady są w ogóle możliwe? Jak odnajdywać światło nawet w największych ciemnościach? O czym woła do nas – także dziś, a może szczególnie dziś – ziemia w Auschwitz?


Którejś nocy nagle się obudziłem, usiadłem na łóżku i zrozumiałem, że ja też przecież jestem w stanie zabić. Jeśli chcemy, żeby piekło, jakie wydarzyło się w Auschwitz, nigdy więcej się nie powtórzyło, musimy pamiętać, że nie ma prostego podziału na dobrych i złych; każdy człowiek może czynić dobro albo zło. Nigdy o tym nie zapominajmy.

(…) Byli więźniowie powiedzieli mi, że nie oczekują ode mnie, żebym zmienił cały świat i naprawił wszystkie błędy ludzkości z przeszłości; wystarczy, żebym po prostu traktował dobrze i wrażliwie ludzi, których będę spotykać na swojej drodze.


(fragment książki)

336 pages, Paperback

First published September 5, 2022

27 people want to read

About the author

Piotr Żyłka

10 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
10 (76%)
4 stars
3 (23%)
3 stars
0 (0%)
2 stars
0 (0%)
1 star
0 (0%)
Displaying 1 of 1 review
Profile Image for Miłosz Kozikowski.
59 reviews8 followers
March 24, 2025
Ja też jestem zdolny do takiego zła. Zwłaszcza wtedy, gdy nie pamiętam, że nie ma prostego podziału na „dobrych nas” i „złych ich”. Za każdym razem, gdy milczę i udaję, że nic złego się nie dzieje, że niczego nie widzę.

Widząc, słuchając i dotykając Auschwitz, nie da się pozostać obojętnym.
Co to znaczy dla mnie?

Moją odpowiedzialnością w obliczu Auschwitz jest odpowiedź konkretnym dobrem. Odpowiedź ta „nie musi być tak wielka, jak wielkie było zło Auschwitz. Ona może być według mojej miary. Zrobić to, co potrafię, tyle, ile jestem w stanie. (…) To wystarczy i to właśnie powinienem starać się realizować.”
Pierwszym obowiązkiem człowieka jest starać się poznać błędy przeszłości, zrozumieć ich sedno; pracować, by się nie powtórzyły. Drugi dotyczy poszanowania inności czy różnorodności – bo Auschwitz uświadamia światu godność każdego człowieka. „Świat składa się z przeciwieństw. Czasem dobrze jest, że one są. Niwelowanie różnic może oznaczać zafałszowanie, a to nie jest dobrze. Z tych wszystkich kontrastów i tak nic nie pozostanie. Pozostanie tylko wielka miłość. Jak mogłoby być inaczej”(Edith Stein).
Wreszcie, „Wszyscy jesteśmy powołani, by opowiedzieć się całym naszym życiem za pokojem, przebaczeniem i solidarnością.” I to nie mogą być puste słowa, bo one byłyby zniewagą ofiar. Musi iść za tym moja reakcja i moje postanowienie.
Ostatnie słowo w tym miejscu nie należy do Hitlera czy Hossa. Należy do nas.

Dialog
„Ludzie potrzebują czasu, żeby to dotykanie Auschwitz w sobie przetrawić. Dlatego najpierw zachęcamy do wyciszenia. Później ważna jest możliwość rozmawiania z innymi, którzy tu są. (…) Zaczynamy od siebie, ale potem pytamy, co ta pamięć robi z naszymi relacjami. Po zdobyciu wiedzy i intymnej, osobistej refleksji przychodzi czas na dialog.”
Dialog staje się wielkim przesłaniem tego miejsca. Musimy coś zrobić, żeby się nawzajem poznawać, powinniśmy podejmować trud rozumienia innych, szanowania innych – nawet pełni obaw wobec inności, niezrozumienia. Dialog wymaga realnego słuchania innych – jako podstawy i początku. Potem można się skupić na swojej perspektywie – nie mówimy o innych, mówimy o sobie. Co również istotne, „w dialogu chodzi bardziej o szacunek dla inności innego niż o próby ujednolicania wizji, stworzenia jakiegoś miszmaszu.”
Jeżeli nauczymy się, tworząc bliskie relacje, leczyć nasze rany z przeszłości i budować lepszą wspólną przyszłość, jeżeli będziemy ludźmi pokoju, którzy potrafią mówić „nie” kolejnym tyranom, to będzie tryumf dobra, którego tak bardzo wszyscy potrzebujemy.
Lepszym człowiekiem nie można być samemu, to jest możliwe tylko z innymi.

Ofiary Auschwitz
Nigdy nie zapomnę tamtej nocy, pierwszej nocy w obozie, która zmieniła moje życie w jedną długą noc, siedmiokrotnie przeklętą i siedem razy zapieczętowaną. Nigdy nie zapomnę twarzyczek dzieci, których działa w moich oczach unosiły się kłębami dymu ku cichemu, błękitnemu niebu. Nigdy nie zapomnę dymu. Nigdy nie zapomnę płomieni, które na zawsze pochłonęły moją wiarę. Nigdy nie zapomnę nocnej ciszy, która na wieki pozbawiła mnie chęci do życia. Nigdy nie zapomnę tamtych chwil, które zamordowały mego Boga i duszę i obróciły w proch moje marzenia. Nigdy tego nie zapomnę, nawet gdyby przyszło mi żyć tak długo jak samemu Bogu. Nigdy.
Elie Wiesel - "Noc"
Ludzie, którzy przeżyli horror obozu koncentracyjnego musieli radzić sobie dalej z traumą, której już nie da się cofnąć, która niszczy coś w człowieku raz na zawsze. Obserwując upadek kolejnych wartości, pozostało im wyłącznie to, co najgłębsze - godność i solidarność. Heroizmem było tu nie żyć samemu, ale dostrzec drugiego.
„Maria Stromberger kiedyś powiedziała, że po wojnie już nigdy nie była szczęśliwa, bo całą miłość zostawiła w Auschwitz. Tego zdania nie byłem w stanie spokojnie powtórzyć (…) I dalej nie jestem.”
Ból, cierpienie, trauma, próby pozbawienia człowieczeństwa – starcie się z najgłębszym przejawem ludzkiej godności. Każdy reagował na to inaczej, w „trudnym napięciu między zależnością i wolnością, słabością i odpowiedzialnością”.

Każdy reagował, przepracowywał traumę w sobie inaczej, utrzymując lub tracąc wewnętrzną wolność. Jacek Zieleniewicz – jedna z osób osadzonych – zaprzyjaźnił się po wojnie z wieloma Niemcami, a „kończąc opowieść o Zagładzie, mówił: „Czy to nie jest piękne, że dzisiaj możemy być przyjaciółmi?” Wiedział, że nie dla wszystkich jest to oczywiste. Jemu udało się przezwyciężyć nienawiść.

Sprawcy Auschwitz
Wszyscy zadajemy sobie pytanie o powód, dla którego wydarzyły się fabryki śmierci – obozy koncentracyjne, miejsca poniżenia i zagłady – gdzie wśród nieopisanych mąk psychicznych i fizycznych byli poniżani i ginęli ludzie.
Nazistów – normalnych ludzi – przekonała niestety prosta wizja rzeczywistości, która jednoznacznie segreguje na lepszych i gorszych, wskazuje kryteria, jasną misję i upraszcza rzeczywistość, w ramach wizji świata „w której gardziło się innym i za wszelką cenę dążyło do realizacji własnych interesów.”
Jak przyznaje sam komendant Auschwitz – Rudolf Hoss – „Największym błędem mego życia było to, że wszystkiemu, co przychodziło „z góry” wierzyłem i nie odważyłem się mieć najmniejszych wątpliwości co do prawdziwości tego, co głoszono.” Pozostawia swojemu synowi przestrogę: „Idź przez życie z otwartymi oczyma. Nie bądź jednostronny, we wszystkich sprawach rozważaj za i przeciw. We wszystkim, co będziesz czynił, nie kieruj się wyłącznie rozumem, lecz zważaj zwłaszcza na głos swego serca.”
Hoss uwierzył, że ideologia nazizmu naprawdę zmieni świat. „Czuł, że odnalazł prawdziwą wspólnotę, swoje zadanie życiowe i misję. Wizje Hitlera i zasiewany przez niego światopogląd tłumaczyły mu cały świat. Dla zagubionego, zawiedzionego (…) człowieka było to coś ogromnie atrakcyjnego. Nagle wszystko stawało się jasne. (…) Hitler nie dawał jedynie wizji, ale także zapraszał do drogi.”
Wszyscy jesteśmy podatni na ideologie i potencjalnie każdy z nas może stać się płaszczyzną podatną na kolejne ujednolicanie, proste odpowiedzi.
Kluczowym pytaniem jest to, czy pozostaniemy otwarci na świat. Na poszukiwanie prawdy. Na spotkanie inności.

Obecność Boga w obozie
Gdzie był Bóg, gdy dział się taki horror? Dlaczego na to pozwolił?
Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi.
Na pewno „nie mamy prawa zrzucać odpowiedzialności za to, co się stało na Boga. Zagłady dokonali ludzie i to oni są za nią odpowiedzialni.” To od nas zależy wygląd świata – możemy być dobrzy, wziąć odpowiedzialność, kierować się wzajemną troską. Możemy przeciwnie – być egoistyczni, czuć się lepsi od innych… budując sobie „dom, w którym trudno wytrzymać”. Wołania, towarzyszenie i miłość Boga w żaden sposób nie narusza naszej wolności i odpowiedzialności – a więc naszych zachowań.
„W tym kontekście właściwe jest pytanie o to, dlaczego Bóg pozwolił ludziom na takie zachowanie. (…) Odpowiedzią jest wolność, którą Stwórca obdarzył każdego człowieka. Teoretycznie Bóg mógł nie pozwolić człowiekowi na te wszystkie bestialstwa, ale wtedy nie byłoby wolności.”
Bóg zdaje się, że był w Auschwitz – w godności człowieka, w dobroci ofiarnej pomocy bezinteresownych ludzi, w ubóstwie i opuszczeniu Jezusa, którego „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił?” wciąż pomaga cierpiącym odnaleźć samych siebie. „Wierzę, że Chrystus był tu razem z więźniami. Do samego końca. Tak jak do końca poszedł z miłości do człowieka na krzyż.” Sam Ukrzyżowany druzgocze koncepcję aryjskiego nadczłowieka – ujawniając prawdę o tych, którzy w niemocy są silni, ponieważ są prawdziwi – mocni duchem i prawdą.

Warto też oddać na chwilę głos żydowskiej teologii po Auschwitz:
„Eliezer Berkovits odpowiadał na pytanie, gdzie był Bóg, kiedy masowo mordowano Żydów, rozwinięciem obrazu z Psalmów: Bóg schował swoją twarz. Psalmista krzyczy: „Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj nas na zawsze! Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze? Zapominasz o nędzy i ucisku naszym? (…) Powstań, przyjdź nam na pomoc i wyzwól nas przez swą łaskawość!” A Berkovits dodaje: czemu Bóg schował swoją twarz? Ponieważ człowiek jest wolny i odpowiada za swoje czyny, a Bóg nie chce w nie ingerować. Widząc zaś, co człowiek robi ze swoją wolnością i jak w konsekwencji cierpi naród, Bóg odwraca swoją twarz.”
Rabin Pecaric powiedział natomiast, że „nie wie, dlaczego Bóg pozwolił na to wszystko, co się stało w obozach, nie jest w stanie tego zrozumieć, nie mieści mu się to w głowie, ale to nie znaczy, że nie ma Boga ani że Bóg nie jest wierny. To znaczy po prostu tyle, że on nie rozumie.”
Wierzyć (w Auschwitz) znaczy nieustannie szukać sensu wiary. „Wiara w Boga okazuje się tutaj Jego ciągłym poszukiwaniem, które nieprzerwanie przynosi pytanie: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Inny sposób modlitwy w Auschwitz wydaje się niemożliwy.”
Finalnie, „jeśli ktoś, kto przeszedł w Auschwitz piekło, mówi mi, że żadnego miłosiernego Boga tam nie spotkał, to kim ja jestem, żeby mu mówić, że się myli i ja wiem lepiej?”

Wiara po Auschwitz
Refleksja chrześcijan, po tak strasznych wydarzeniach, musi wciąż uświadamiać, że „zdrowo i dojrzale rozumiana wiara jest rezultatem otwartości na świat, na poszukiwanie prawdy, na spotkanie, na budowanie relacji z Bogiem i drugim człowiekiem, jest gotowością do wyruszenia w nieznane. Jest w niej także miejsce na wątpliwości. Wszystko to zbudowane jest wokół miłości, a prawdziwa miłość nie chce opanowania drugiego, ale szanuje jego wolność, jego tajemnicę, i chce ją coraz lepiej rozumieć, aby budować wspólny świat. Człowiek wierzący jest człowiekiem głębokiego zaufania, a jednocześnie wielu pytań. Stale jest gotów zmieniać swoje życie.”
Jednocześnie, jako że było to miejsce głównie zagłady Żydów, miejsce zupełnego mroku, kryzysu i pustki każdego religijnego oręża, „Trzeba wytrzymać pustkę (…) My, chrześcijanie, musimy nauczyć się patrzenia na Auschwitz, które pozbawione jest dodatkowej symboliki. Pustka tego miejsca musi pozostać najwymowniejszym wyrazem i przypominać, że Ci, którym przyszło tam żyć, cierpieć i umierać, ginęli niepocieszeni, w opuszczeniu, samotności i trwodze.”

Pokój
Dziś stoimy przed wieloma wyzwaniami politycznymi, w związku z toczącymi się wojnami, z kryzysami wartości, przemianami społecznymi. Nie możemy myśleć o budowaniu pokoju jedynie w kategoriach zwiększania zasobów militarnych, rozwijania koncepcji wojny sprawiedliwej czy obrony wartości. Takie podejście eskaluje i w końcu może być katastrofalne w skutkach.
Trzeba pamiętać o tym, „co sprawia, że w ogóle chwytamy za broń. Przecież zawsze jest skutkiem konfrontacji idei, ideologii, i tego że z naszym człowieczeństwem jest coś nie tak. (…) Musimy się zastanawiać, jak uzdrawiać przyczyny konfliktów i wojen.”
Pokój wymaga otwartości. Trwały porządek w Europie, co słusznie zauważa autor, powinien obejmować próbę zbudowania pokoju „razem z Rosjanami”:
„I boli mnie, że nie słyszę prawie w ogóle głosów refleksji w tym kierunku. Są za to inne głosy: kto naprawdę zna Rosjan, ten wie, że to się nie uda. Oni zawsze będą ostatecznie używać siły i rozpętywać wojny. Ale ja nie chcę tak myśleć. I znam Rosjan, którzy również pragną innej przyszłości. (…) Trzeba (…) pomagać Rosjanom odnaleźć pozytywną tożsamość, pomóc im się wyzwolić z tego przekonania, że jesteśmy kimś, jeśli jesteśmy silni i wszyscy się nas boją, i odkryć co innego: że naprawdę jesteśmy kimś, jeżeli potrafimy budować dobro razem z innymi ludźmi, troszczyć się o siebie nawzajem i mieć wrażliwe sumienia. (…) Europa może być w pełni sobą i żyć w prawdziwym i długotrwałym pokoju tylko razem z Rosjanami. Nie z rosyjskim totalitaryzmem, ale z ludźmi, którym trzeba pomóc odnaleźć prawdziwe wartości.”

Na Auschwitz nie można machnąć ręką - zapoznać się, zadumać i odejść.
Zaczynając od siebie, powinniśmy zacząć budować coraz szersze kręgi pokoju:
„Wrażliwość, uważność, wysłuchanie drugiego człowieka, dialog - w ten sposób próbuję rozszerzać ten krąg pokoju. (…) Najpierw moje serce, potem ludzie najbliżej mnie, ale bez zamykania się we własnym środowisku, z otwartością na poznawanie i budowanie nowych relacji z innymi - ludźmi różnych doświadczeń, narodowości, wyznań, kultur i światopoglądów. Również bez wyrzekania się swojej tożsamości i negowania różnic, jakie są między nami, ale z szacunkiem dla innych i szukaniem bardziej tego, co nas łączy, niż tego, co dzieli."
Displaying 1 of 1 review

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.