Na słowiańskich ziemiach rozbrzmiewa szczęk broni i chrzęst końskich kopyt. Starzy bogowie powoli odchodzą w niepamięć, ale jeszcze walczą. Na Połabiu plemiona Wieletów wzniecają powstanie, aby wyrwać się spod wpływu Cesarstwa, podczas gdy panowie Rzeszy szarpią się ze sobą o wpływy.
A pośród całej tej zawieruchy pewien chłopiec wraca do domu z dalekiej Północy, aby się ożenić i zostać kniaziem, aby się nauczyć, co to miłość i okrucieństwo, co to polityka i wojna. Jego imię brzmi Bolko Mieszkowic.
Życie dla Grega Gajka zaczyna się latem 1987 roku. I jest proste. Co warto? Warto czasem wypalić fajkę na balkonie, warto napić się wina z przyjaciółmi, warto poopowiadać głupoty przy ognisku, warto wleźć na jakąś górę i zgubić się w lesie, i pętać po uliczkach w obcym mieście. Warto też mieć książki. Czytać je, pisać, tłumaczyć. Tym właśnie Greg zajmuje się od dziesięciu lat. Pisze horrory (Szaleństwo przychodzi nocą, Malowidło, Ziemia nieświęta) i powieści słowiańskie (Biała wieża, Miecz Lelka). Tłumaczy m.in. reportaże i opowiadania dla „Nowej Fantastyki”. Czyta wszystko, co mu wpadnie w ręce.
Gruba, treściwa, historyczna, z dobrze przedstawionymi realiami, a do tego fajnie się czytająca. Najnowsza książka Grzegorza Gajka, opowiadająca losy Bolesława Chrobrego to właśnie taka powieść.
Pierwsze spotkanie z autorem i od razu udane. Chociaż przerażał mnie gabaryt tej powieści, tak sama tematyka bardzo mnie ciekawiła. Słowiańska atmosfera, rzetelność historyczna i sposób prowadzenia akcji to największe plusy tej powieści. A z minusów? Wulgaryzmy i otwarte zakończenie. Książka to nie podręcznik, chociaż autor prowadzi nas przez bitwy, wojny, układy polityczne i aranżowane małżeństwa. Poznajemy kulturę, obyczaje i początki chrześcijaństwa na polskich ziemiach. To też historia wielowymiarowa, z charakterystycznymi bohateriami i zajmującymi wydarzeniami.
Każdy, kto lubi historię, czasy pierwszych Piastów, ale też książki przygodowe, powinien tu odnaleźć kawałek świetnej literatury. Polecam.