Jump to ratings and reviews
Rate this book

Zbigniew Ziobro. Prawdziwe oblicze

Rate this book
Zbigniew Ziobro doszedł w polityce na szczyt, bo jest człowiekiem bez granic. Bez mrugnięcia okiem potrafi porzucać kolejnych politycznych patronów, naciskać na prokuratorów, by ochronić siebie, śledzić swoich kolegów, a nawet zlecić służbom inwigilację bliskiej mu osoby. Superprokurator, który może ingerować w każde śledztwo w Polsce, zmienić prawo pod siebie, bo tak dyktuje mu prywatny interes jego i jego rodziny. Jednocześnie człowiek małostkowy i mściwy, który w jednej chwili potrafi stracić panowanie nad sobą i przeistoczyć się w histeryka. Dzięki ogromnym ambicjom i równie wielkiej determinacji to on ma największe szanse na to, by w przyszłości stanąć na czele polskiej prawicy. Dlatego warto poznać nieznane szczegóły z życia Zbigniewa Ziobry.

320 pages, Paperback

First published September 28, 2022

6 people are currently reading
41 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
13 (11%)
4 stars
58 (50%)
3 stars
38 (33%)
2 stars
3 (2%)
1 star
2 (1%)
Displaying 1 - 13 of 13 reviews
Profile Image for Andrakuf.
576 reviews10 followers
November 12, 2022
Jest to książka pisana bez wątpienia z punktu widzenia autorki. Jednakże nie jest to lektura pisana z punktu widzenia dziennika Fakt, nastawiona na tanią sensacje, byle tylko nagłówek był odpowiednio krzykliwy. Dziennikarka pisząca tę historię bez wątpienia jest pełna profesjonalizmu. To nie są historie wymyślone lub zasłyszane od niechętnych politykowi ludzi, ale rzetelna praca dziennikarska oparta w przeważającej mierze na dokumentach, z którymi dyskutować w wielu przypadkach wręcz nie sposób. Tym bardziej przeraża wizja, że na tak wysokim stanowisku znalazła się osoba z takimi ambicjami, o zapędach wręcz dyktatorskich. Znamienne jest z pewnością to, że bohater nie zgodził się na rozmowę z dziennikarką oraz nie poczynił żadnych kroków w celu wstrzymania publikacji tej opowieści, która umówmy się nie stawia go w dobrym świetle.
Zaskakujące jest też to, że lektura tej książki układa się w logiczną całość z naszą obecną rzeczywistością. Ja nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale wszystkie te nazwiska, które są teraz na świeczniku i rządzą tym krajem przewijają się na wiele różnych sposobów i pokazane są z wielu różnych perspektyw, że to nie może być przypadkowa zbieżność.
Najbardziej porażające z tej książki jest to, że ten człowiek i ci ludzie wokoło niego rządzą teraz moją ojczyzną.
Profile Image for Magdalena Golden.
256 reviews15 followers
April 18, 2024
Strasznie się to czyta. Bynajmniej nie dlatego, że książka jest źle napisana (świetny research i można nie tylko poznać nowe fakty ale też poukładać sobie wszystko, o czym można zapomnieć przez lata słuchania tego w wiadomościach), ale jakie to jest bagno. Niby człowiek wie, ale i tak się dziwi, jak bezczelnie można kłamać. I zanim śledztwa dziennikarskie to wyjawią szkoda już została wyrządzona
Profile Image for Mateusz Winczura.
46 reviews
November 23, 2022
Wnioski raczej mało odkrywcze, napisana średnio, zaś dobór zdarzeń może wydawać się chaotyczny. Nie zmienia to faktu, że warto i należy przeczytać - dla samej postaci Ziobry, który z reguły śmieszy, ale jednak czasem mrozi.
Profile Image for Zbyszek Sokolowski.
299 reviews16 followers
December 30, 2023
krótko warta niewątpliwie przeczytania o osobniku, który za zgodą prezesa Kaczyńskiego zniszczył Polski wymiar sprawiedliwości. Osoba, z której inni prawnicy mówią, że nie zna prawa. Otacza się młodymi ściśle zależnymi od niego młodymi karierowiczami, którzy w normalnym świecie też by nie mogli zaistnieć. Cytaty.

Jeszcze nim Kotecka zaczęła odpowiadać za programy informacyjne publicznej telewizji, przekazywała dziennikarzom materiały z prokuratury zarządzanej przez Zbigniewa Ziobrę, między innymi w sprawie zatrzymanego kardiochirurga Mirosława G. czy w sprawie samobójstwa Barbary Blidy. Gdy senator Kazimierz Kutz na pogrzebie Blidy mówi, że jest ona „ofiarą kamiennych serc”, Kotecka osobiście pilnuje, by ta wypowiedź nie znalazła się w wieczornych „Wiadomościach”.

Po wybuchu afery gruntowej i zatrzymaniu Janusza Kaczmarka do studia TVP przychodzi profesor Zbigniew Ćwiąkalski, późniejszy następca Ziobry w rządzie PO-PSL. Mówi, że zatrzymanie szefa MSWiA jest bezprawne. Kotecka każe w przerwie wyprosić go ze studia. Na korytarzu do mecenasa podchodzi jeden z dziennikarzy TVP i przeprasza. Przyznaje, że „dyrektor Kotecka trzy razy interweniowała, by natychmiast zdjąć go z anteny”.

Oczywiście W. doskonale wiedział, że Kotecka jest moim informatorem i że jest kontrolowana przez Krzysztofa Rutkowskiego. Detektyw Rutkowski od początku swojej działalności jest stałym kontaktem grupy pruszkowskiej. To dzięki nam rozwinął swoją działalność gospodarczą, stał się medialny i stworzył swoje przedstawicielstwo w Austrii. To on dostarczał nam informacje potrzebne dla działania grupy i konsultował swoje ruchy na podstawie naszych informacji. To myśmy decydowali, jakie akcje będzie przeprowadzał i przeciwko komu będzie działał. Właśnie Rutkowski bezpośrednio »podrzucił« Kotecką ministrowi, ale w jaki konkretnie sposób to uczynił, tego nie wiem” – mówił „Broda”.

Oprócz dawnej traumy z egzaminem na aplikację Ziobro nie może zapomnieć Wilkosz-Śliwie jej występu w TVP w czasach afery Rywina. Był członkiem komisji, a Wilkosz-Śliwa rzeczniczką ministra sprawiedliwości. – Pamiętam ten program, Gośka go zgnoiła i spuściła z wodą klozetową. Zarzuciła mu przestępstwo, bo jako członek komisji śledczej posłużył się w telewizji protokołami z prokuratury. Tymczasem te materiały były udostępnione wyłącznie na potrzeby komisji i on nie miał prawa wymachiwać nimi w telewizji. Ziobro ją za to znienawidził – opowiada członek krakowskiej palestry.

Kozłowski nigdy nie dałby mu nawet łuku, a co dopiero mówić o broni na ostrą amunicję do pracy pod przykryciem. Ziobro był wycofanym ślimokiem, na niczym się nie znał. Niby po studiach prawniczych, ale nie orientował się nawet dobrze w Kodeksie postępowania karnego, bo nigdy nie pracował jako prokurator – śmieje się jeden z przełożonych Ziobry z krakowskiego GIC.

Ziobro już wtedy ma ostry konflikt ze Zbigniewem Wassermannem, krakowskim prawnikiem i prokuratorem. To pierwszy poważny konflikt wewnętrzny od powstania PiS. Mają podobne zainteresowania: prawo, służby specjalne, prokuratura. Są z tego samego miasta, gdzie rywalizują o wpływy.

Wassermann uważał Zbyszka za gówniarza, nieodpowiedzialnego gościa i łże-prawicę. Opowiadał, że jak kiedyś spotkał go w kościele, Zbyszek nie wiedział nawet, kiedy trzeba uklęknąć – opowiada wspólny znajomy obu polityków.
----------------------------------------
Tomasz Nałęcz uchyla to pytanie jako nieodnoszące się do przedmiotu prac komisji, Miller jednak chce odpowiedzieć. Zapewnia, że Papała był jego przyjacielem. Widać, że emocje w nim buzują. – Nie ma być może człowieka bardziej zainteresowanego ode mnie, żeby schwytać morderców czy mordercę generała Papały i postawić go przed sądem – deklaruje. – Jeżeli słucham czegoś takiego, to mam jedno słowo, by określić postępowanie pana posła Ziobro. Tym słowem jest podłość – kończy zdanie. Ziobro odpowiada, że premier posługuje się inwektywą i dodaje, że „prawda bywa czasami przykra i bolesna”. – Pan jest zerem – odparowuje Miller. Ziobro czekał przez całe przesłuchanie, aż uda mu się wyprowadzić z równowagi świadka, pokazać opinii publicznej arogancję elit III RP i zasugerować, że Miller może coś ukrywać, skoro puściły mu nerwy.

To Witek znalazł informację o tym, że dziadek Donalda Tuska był w Wehrmachcie. Razem ze Zbyszkiem przyszli z tym do Kurskiego, a ten mówił, że trzeba odpalić sprawę tuż przed głosowaniem – opowiada polityk zaangażowany w prace sztabu PiS. Przekonuje, że Lech Kaczyński był przeciwny wyciąganiu dziadka podczas kampanii, bo miał poczucie, że może przez to przegrać wybory. Poza tym Kaczyński od dawna wiedział o tym, że dziadek Tuska został siłą wcielony do Wehrmachtu, bo lider PO miał mu sam o tym powiedzieć przy winie. Nie chciał, by Tusk był przekonany, że to jego rywal w walce o prezydenturę ujawnił taką intymną sprawę – dodaje ten sam rozmówca.

Po kilku miesiącach dowiadują się nieoficjalnie z kręgów prokuratorskich, że nic na nich nie znaleziono i nie mają się czego obawiać. Oba śledztwa zostaną umorzone. Przy okazji jeden z podwładnych Ziobry – znający szczegóły obu postępowań – mówi politykowi PiS o swoim szefie – ministrze sprawiedliwości i prokuratorze generalnym: – Myślałem, że przesadzacie, ale on jest niewyobrażalnym łajdakiem.

Ziobro zawsze miał taką filozofię, by otaczać się ludźmi, którzy wszystko zawdzięczają tylko jemu. Kiedyś Kaczmarek zaproponował na wysokie stanowisko w prokuraturze człowieka z dużym dorobkiem zawodowym, ale dostał od Ziobry reprymendę, że robi błąd – opowiada były współpracownik ministra. – Wytłumaczył mu, że istotą jest to, by brać na stanowiska ludzi młodych i niedoświadczonych, bo już zawsze będą nam wdzięczni. Gdy nas odwołają, to ci ludzie, którzy mogą być w swoim środowisku negatywnie traktowani, bo młodzi, niedoświadczeni, a nagle otrzymali takie apanaże, będą czekać na nas, aż wrócimy, a wtedy oni znowu awansują – dodaje mój rozmówca.

Amerykański sędzia Arlander Keys, odmawiając ekstradycji Mazura, dosłownie zmiażdżył wniosek polskiej prokuratury. Mówił, że na podstawie dowodów zebranych przez polskich śledczych „żaden sąd w USA nie skazałby Mazura za zarzucane mu czyny”. Dodał, że zeznania Zirajewskiego, którego nazwał łajdakiem i kłamcą, „roją się od nieścisłości i błędów”.

Pan profesor przywołał docenta, który okazał się Polakiem, i nasi prokuratorzy przekazali mu akta sprawy – wspomina Adamiak. Jednak opinia niemieckich lekarzy nie potwierdziła winy doktora G. i całkowicie podważyła tezy stawiane przez polską prokuraturę o tym, że błąd lekarski skutkował śmiercią pacjenta. To oznaczało, że linia prokuratury się sypie, a sam Ziobro, który mówił o tym, że nikt już przez tego pana pozbawiony życia nie będzie, może mieć poważne problemy.

W 2013 roku sąd pod przewodnictwem sędziego Igora Tulei skazał doktora G. na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata za przyjmowanie łapówek od pacjentów. Uniewinnił go od 23 innych zarzutów, m.in. mobbingu wobec podwładnych czy wykorzystania seksualnego kobiety w zamian za przyjęcie do szpitala kogoś z jej rodziny. Tuleya nie zostawił suchej nitki na metodach śledczych CBA oraz podległej Ziobrze prokuratury.

„Nocne przesłuchania, zatrzymania, taktyka organów ścigania w sprawie Mirosława G. może budzić przerażenie” – mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku. Dodał, że „nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego dr G. został poddany takiemu atakowi i postawiono mu takie zarzuty bez należytego uzasadnienia”. „Budzi to skojarzenia nawet nie z latami 80., ale z metodami z lat 40. i 50., z czasów największego stalinizmu” – podkreślił sędzia. Ziobro publicznie domagał się wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec Tulei za te słowa.

Kaczmarek został zatrzymany pod zarzutem utrudniania śledztwa, a jego obrońca złożył zażalenie na tę decyzję. Wniosek rozpatrywał sędzia Tuleya. Uznał, że zatrzymanie było „bezzasadne i nieprawidłowe”, a działania prokuratury i śledczych skrytykował, zarzucając im „złamanie kardynalnych zasad prawa karnego”. Ziobro traktował sprawę zatrzymania Kaczmarka jako punkt honoru. Chciał przykryć nim blamaż służb i prokuratury w sprawie nieudanej prowokacji w Ministerstwie Rolnictwa, a zarazem ratować swój wizerunek szeryfa walczącego z korupcją. Ale jedynym efektem prowokacji wobec Leppera był rozpad koalicji PiS-Samoobrona-LPR i wcześniejsze wybory, które PiS zresztą przegrało.

To jest kompromitacja Ziobry, który kompletnie nie zna się na prawie – triumfował ówczesny poseł SLD Ryszard Kalisz. Rok 2007 był fatalny dla Ziobry. Zaledwie trzy miesiące przed wybuchem afery gruntowej, w kwietniu 2007 roku, była posłanka SLD i minister budownictwa Barbara Blida zastrzeliła się podczas próby zatrzymania przez ABW.

Pierwsza okazja nadarza się tuż po wyborach. 7 grudnia 2007 roku Lech Kaczyński podpisuje dokument reformujący funkcjonowanie Unii Europejskiej zwany traktatem lizbońskim. Poszerza on kompetencje Unii w zakresie wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Odtąd Unia będzie miała urząd wysokiego przedstawiciela UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, który będzie kierował Europejską Służbą Działań Zewnętrznych. Wzmocniona zostanie rola Parlamentu Europejskiego, który dostanie nowe kompetencje w zakresie prawodawstwa unijnego, budżetu i umów międzynarodowych, a także rola parlamentów krajowych, które zyskają większą możliwość udziału w pracach Unii.

o zatem się stało, że Jarosław Kaczyński zaczął nagle stawiać dodatkowe warunki i od ich spełnienia uzależniać zgodę PiS na ratyfikację ? Wolta prezesa wywołała polityczną wojnę i opóźniła ratyfikację o rok z okładem. A wszystko przez intrygę Kurskiego i Ziobry. Część polityków PiS uważa, że już wtedy zakiełkował w nich obu pomysł przejęcia PiS. Awantura o traktat miała rozchwiać partię i pokazać, że ani Jarosław, ani Lech nie nadają się na liderów. Sprzymierzeńcem Ziobry i Kurskiego miał być w tej grze dyrektor Radia Maryja Tadeusz Rydzyk. Choć prowadzi on wtedy subtelną grę z Kaczyńskim i wspiera PiS, w zamian za co dostaje miejsca na listach ugrupowania dla swoich ludzi, to coraz częściej zaprasza do radia Ziobrę i go promuje. Młody, ambitny prawnik wydaje mu się bardziej perspektywiczny.

Zbyszek już wtedy uważał, że obejdzie Kaczyńskiego z prawej strony i przelicytuje go w narodowo-antyeuropejskiej retoryce. A jeśli uda mu się pokazać nieudacznictwo Lecha i Jarosława, to na ich politycznym trupie zbuduje alternatywę wobec PiS. Taki był wtedy jego plan – mówi dziś ważny polityk PiS.


To głosowanie pokazało siłę antyunijnego skrzydła PiS i wielkie wpływy Tadeusza Rydzyka w tej partii. Prezes od lat zabiegał o poparcie Radia Maryja, które miało zapewniać mu głosy wyborcze. Nie zauważył jednak, że przy okazji flirtu z toruńskim redemptorystą wpuścił do swojego ugrupowania całkiem sporo działaczy, którzy postawieni przed wyborem: Kaczyński albo Rydzyk, wybiorą lojalność wobec tego drugiego. 10 października 2009 roku Lech Kaczyński ratyfikuje traktat z Lizbony.

To było w Lechu skądinąd piękne. Mógł wiele wybaczyć, ale nie to, że ktoś robi krzywdę jego bratu. Prezydent oświadczył, że pierwszą rzeczą, którą zrobi, będzie wyrzucenie z kancelarii Andrzeja Dudy” – opowiada współpracownik Kaczyńskiego. Duda został podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta po tym, jak przegrał wybory parlamentarne w 2007 roku. Ziobro wyprosił mu wtedy posadę w pałacu.

Lech Kaczyński każe Maciejowi Łopińskiemu wezwać Dudę na rozmowę. Prezydencki minister mówi Andrzejowi Dudzie o nielojalności Ziobry w Krakowie i tłumaczy, że w tej sytuacji musi on zrozumieć, że prezydent nie może dłużej zatrudniać u siebie człowieka Ziobry. Po chwili Łopiński wraca do gabinetu prezydenta i mówi, że Duda natychmiast zadeklarował, że w zamian za pozostanie w ekipie Lecha Kaczyńskiego będzie informował o wszystkim, co Ziobro planuje.

Przy świadkach złożył donos na Ziobrę, że jest zły i nielojalny i zapewnił, że będzie tylko z prezydentem i jego bratem. W otoczeniu Lecha, gdzie nie lubiliśmy Ziobry, bardzo ucieszyła nas taka deklaracja. Duda został w kancelarii i nie było już problemu – opowiada jeden z ludzi Lecha Kaczyńskiego. Do 2011 roku, gdy Ziobro zostaje wyrzucony z PiS, Duda gra na dwa fronty. Niby jest z Ziobrą, ale o wszystkich jego krokach informuje braci Kaczyńskich.

W tym czasie przed siedzibą europarlamentu manifestują zwolennicy Telewizji Trwam. Gdy PiS dojdzie do władzy w 2015 roku, ulubioną mantrą polityków Zjednoczonej Prawicy będzie oskarżanie opozycji demokratycznej o „donoszenie do Brukseli”, mimo że to Ziobro i politycy PiS byli prekursorami.

Ziobro nie ma wyjścia. Jeśli chce dalej istnieć w polityce, musi założyć własne ugrupowanie. Po raz pierwszy będzie miał okazję sprawdzić się w roli politycznego lidera. Razem z Kurskim, Cymańskim, Arkadiuszem Mularczykiem i Beatą Kempą zakładają Solidarną Polskę. Powstanie nowej partii ogłaszają w Przemyślu w Domu Katolickim Roma.

Jedynym, który podczas imprezy wspomina o pakiecie klimatycznym, jest szef Solidarności, ale po dwóch zdaniach przechodzi do podwyższenia wieku emerytalnego. Tymczasem pieniądze na krakowską imprezę przekazano na podstawie unijnego rozporządzenia 2003/2004, które stanowi, że „finansowanie partii na poziomie europejskim nie może być wykorzystane do bezpośredniego lub pośredniego finansowania innych, w szczególności krajowych partii politycznych”.

Sprawą podejrzanych wydatków MELD interesuje się OLAF, unijna agencja do spraw przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Jeśli okaże się, że Solidarna Polska złamała prawo, będzie musiała całą kwotę zwrócić. Przez kilka lat frakcją MELD w Brukseli rządzi Jacek Włosowicz, wówczas skarbnik Solidarnej Polski i zaufany człowiek Ziobry, oraz Jacek Kurski. Dzięki nim pieniądze z MELD były przekazywane do znajomych w Polsce, którzy następnie wpłacali wysokie darowizny na Solidarną Polskę.

– Był to realny test twardej polityki i formatu jego przywództwa. Tego, czy będzie on sukcesorem Jarosława Kaczyńskiego i czy stanie się delfinem polskiej prawicy. Dzisiaj przeżywa dramat, bo delfin okazał się leszczem, jeśli nie leszczykiem, który pozbawiony jest wizji, pomysłu, wyposażony w charyzmę trzęsącej się galarety. I na dodatek co chwilę trzeba mu zmieniać pieluchę – drwi z Ziobry jego jeszcze niedawno najbliższy sojusznik. – Widać przepaść, jeśli chodzi o formę przywództwa między Zbigniewem Ziobro a Jarosławem Kaczyńskim.

Wbrew twierdzeniom Ziobry korupcja wśród sędziów nie była jednak i nie jest szczególnie rozpowszechnioną plagą. Według danych opublikowanych w 2017 roku przez rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Marka Hibnera przez 15 lat postępowania związane z korupcją dotyczyły zaledwie 19 na 10 tysięcy sędziów i w większości przypadków zarzuty się nie potwierdziły.

Część senatorów na sali śpi, a pan Zbyszek stoi i wyrzuca z siebie słowotok, który dla prawnika jest kompletnym absurdem i bezsensownym bełkotem. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem, że dojście PiS do władzy to nie jest zwykła zmiana rządu, bo to nie jest normalne, żeby Senat obradował o 3.30, by zgnoić i upokorzyć Trybunał – mówi sędzia Mazur. Andrzej Duda ekspresowo podpisuje ustawy, nowi sędziowie zostają przez niego zaprzysiężeni, czasem nawet pod osłoną nocy, by nie mogły pokazać tego media. Na czele Trybunału staje Julia Przyłębska powołana niezgodnie z procedurą, bo bez wymaganej uchwały zgromadzenia sędziów Trybunału.

Piebiak to typowy przykład kariery za czasów PiS. Sfrustrowany brakiem awansu, z dyscyplinarką na koncie i potrzebą odwetu. W środowisku ma opinię inteligentnego prawnika, ale mającego słabość do pieniędzy, co było dla niego źródłem kłopotów. Pracował w sądzie rejonowym, a później w wydziale gospodarczym sądu okręgowego. Jednocześnie dorabiał jako wykładowca w Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury, ale nie informował o tym swoich zwierzchników. Bez wiedzy przełożonych pojechał nawet na trzy zagraniczne seminaria. Gdy kierownictwo sądu wzięło pod lupę prowadzone przez niego sprawy, okazało się, że ma kłopoty z terminowym pisaniem uzasadnień. Rzecznik dyscyplinarny postawił mu pięć zarzutów i mimo że Piebiak nie przyznał się do winy, po serii orzeczeń, odwołań i powtórzonym procesie został uznany za winnego sporządzania po terminie uzasadnień do wyroków i prowadzenia szkoleń za pieniądze bez powiadomienia prezesa sądu.

Na rozwieszonych w całej Polsce billboardach widnieją dwa hasła: „Niech zostanie tak jak było…” i „Czy na pewno tego chcesz…”. Między nimi przykłady patologii w środowisku sędziowskim, które często zawierają manipulacje i fake newsy. Na jednym z billboardów widnieje na przykład: „Sąd w Świdnicy wypuścił na wolność pedofila. Po wyjściu z więzienia mężczyzna skrzywdził kolejne dziecko”, co okazało się nieprawdą. Jak piszą w „Gazecie Wyborczej” Agata Kondzińska i Iwona Szpala, prezes Sądu Okręgowego w Świdnicy oświadczył, że żaden ze świdnickich sądów nie wydał tego rodzaju decyzji. Takie zdarzenie miało miejsce, ale we Wrocławiu. Ten człowiek miał stwardnienie rozsiane, sąd długo szukał zakładu zamkniętego, w którym mógłby dalej odbywać karę i jednocześnie być leczony. Niestety, takiego miejsca w Polsce nie znaleziono.

Billboard głosi: „Sędzia z Tarnobrzega pod koniec 2006 roku wpadł na kradzieży kiełbasy w stalowowolskim markecie. Następnego dnia jechał do Tarnobrzega, by swoim przełożonym wytłumaczyć tę sprawę, lecz nie dojechał. Wpadł do rowu, uciekając przed policyjną kontrolą. We krwi sędziego wykryto 2,36 promila alkoholu”. Sprawę weryfikuje portal Wirtualna Polska

Okazuje się, że po kradzieży i wypadku sędzia odszedł z zawodu i nie orzeka od 2006 roku. Co więcej, cztery lata później został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, a od dwóch lat nie żyje.

Ziobro wchodzi na sejmową mównicę. Przekonuje, że obecna KRS „kontynuuje komunizm w Polsce”. – Została powołana jeszcze w PRL, a kolejni sędziowie są powoływani przez sędziów komunistycznych na zasadzie kooptacji – tłumaczy. To wierutna bzdura, bo wprowadzenie trójpodziału władzy i powołanie KRS były postulatami NSZZ Solidarność.

Ziobro nie widzi analogii z PRL-em, a jeśli ją dostrzega, to pewnie tłumi to w sobie. Uważa, że sądy powinny być podporządkowane, wydawać orzeczenia zgodnie z wolą suwerena, a emanacją suwerena są politycy partii rządzącej. Wyroki mają być takie, jak partia sobie życzy – mówi sędzia Igor Tuleya.

Zastraszanie sędziów odbywało się przez wymianę prezesów, a dyspozycyjni prezesi rozprawiali się z niepokornymi. Gdy rozmawialiśmy z sędziami tureckimi, którzy uciekli ze swojego kraju po prześladowaniach przez Erdogana, widzieli podobieństwo między tym, co działo się w Turcji i w Polsce. Tam rozprawa z prawnikami była poprzedzona atakiem w prorządowych mediach oraz sterowanym atakiem hejterskim. U nas metody są podobne
Profile Image for Maćkowy .
486 reviews138 followers
April 20, 2023
Ciekawa książka, bardziej reportaż niż biografia - rekapitulacja tego co każdy średnio zainteresowany mieszkaniec kraju nad Wisłą wie i czego się boi (a przynajmniej powinien się bać).

W bibliografii znajdziemy same artykuły prasowe (również autorstwa Grochal) - nic więcej, a jeśli już ktoś zdecydował się z dziennikarką rozmawiać, to anonimowo (wyjątek stanowią Radosław Sikorski i Leszek Miller, dla mnie średnio wiarygodni goście).

Całość czyta się dobrze, lekko i przyjemnie, bo oprócz informacji o samym głównym bohaterze, znajdziemy tu sporo smaczków z kręgów władzy.
Profile Image for Bauerka.
10 reviews2 followers
September 12, 2025
Nie wiem dlaczego sobie to zrobiłam czytając książkę o gościu którego nie szanuję. Chyba z jakiegoś obywatelskiego obowiązku. Pani Renato, podziwiam upór i dokładność w zbieraniu informacji na temat tego dziada. Nie skończyłam czytac bo na okolo 78% stwierdziłam, że nie potrzebne mi są jeszcze większe emocje pogardy i rozczarowania dla polskiej polityki. pozdrawiam
12 reviews
January 1, 2024
Książka w fascynujący sposób opisuje konkretne wątki i historie wyjęte z życia Zbigniewa Ziobry, które opisują kulisy funkcjonowania oraz strategii politycznej tej postaci.

To czego zabrakło mi w książce to połączenia oderwanych od siebie historii w większą całość.
Profile Image for Woytek Wo.
17 reviews
November 1, 2022
Czyta się jak prawdziwy thriller. Szkoda, że historia dotyczy jednego z najważniejszych obecnie polityków w kraju...
Profile Image for Wojciech Wolnicki.
Author 8 books5 followers
November 11, 2022
Czyta się jak prawdziwy thriller. Szkoda, że historia dotyczy jednego z najważniejszych polityków w kraju. Brawo dla autorki.
Profile Image for Marta.
24 reviews1 follower
February 13, 2023
Bardzo dobra publicystyka, rzetelnie podane informacje, pięknie wydana książka. Jedynym minusem jest to, że większość historii zostało już przedstawionych w podkaście Stan Wyjątkowy, w którym Renata Grochal jest współprowadzącą. Mimo tego warto przeczytać, by dołączyć do grona ziobrologów. 😉
Displaying 1 - 13 of 13 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.