Seria bielska Hanny Greń to trzy tytuły „Północna zmiana”, „Imię śmierci” „Zły wybór”. Każda z nich jest odrębną historią rodzinną czy kryminalną, jednak bohaterowie przeplatają się ci sami. Główną postacią, która łączy wszystkich, jest Inga Piątkowska, później Swift. Poznajemy ją w latach 80-tych XX wieku, kiedy jako młoda dziewczyna postanawia zacząć dorosłe życie. W domu nie dogaduje się z rodziną, jest przez nich gnębiona i okradana. Postanawia przeprowadzić się do hotelu robotniczego, gdzie może czuć się swobodnie. Niestety przeprowadzka nie sprawia, że kończą się kłopoty dziewczyny. Można powiedzieć, że one dopiero się zaczynają.
Początkowo „Północna zmiana” nic a nic mnie nie wciągnęła, słuchałam bo słuchałam. Aż tu nagle nastąpił, chyba w połowie, zwrot akcji i cóż nie mogłam się oderwać od losów bohaterów. Do tego stopnia, że od razu sięgnęłam po „Zły wybór”. W drugiej części lata są przeplatane. Początek i koniec 80 – tych, wracamy więc do wydarzeń z pierwszej części, ale to nie przeszkadza w poznawaniu nowej, wręcz makabrycznej historii. Dochodzą tutaj nowi bohaterowie, co jeszcze bardziej rozwija akcję.
Trzecia część „Zły wybór” to powrót problemów na łono rodziny Swiftów. Dzieci dorastają i zaczynają sprawiać kłopoty. Lata 90-te XX – wieku były kolorowe, ale też niebezpieczne. Kumulowały się różne grupy przestępcze, służby przechodziły reorganizację. Wielu musiało zrezygnować, zmienić swoje życie. Ostatnia część serii bielskiej to nadal ciekawa historia związana z bohaterami z poprzednich części.
Pomimo pierwszych niezbyt pozytywnych odczuć względem poznawanej treści, w ogólnym rozrachunku seria bielska Hanny Greń staje się tą serią którą polecam. Według mnie autorka bardzo dobrze przedstawiła realia wspomnianych lat, bohaterowie są jak wycięci z betonowych osiedli, małych i dużych Fiatów. To lata które choć nam wydają się jednokolorowe i mijające pod butem ciemiężcy to miały swój niepowtarzalny urok. Z niczego zrobić coś, bez telefonu mieć kontakt z bliskimi, Fiatem 126 p wybrać się w podróż z gór nad morze z czteroosobową rodziną. Kiedyś niemożliwe nie istniało, kiedyś się chciało, kiedyś walka o wolność miała sens, wtedy pierwszy był człowiek. I takie książki lubię, oddające opisywany klimat, przenoszące nas w czasie, trzymające w napięciu. Takie połączenie sprawia mi czytelniczą radość, ale pozwala się też zrelaksować i odstresować. Seria bielska to trzy dobrze napisane książki, z intrygującymi sprawami kryminalnymi i dobrze wykreowanymi bohaterami. Polecam.