Isabelle Rodriguez od dziesięciu lat nie przespała w całości ani jednej nocy. Lawiruje na granicy jawy i snu. Ma w życiu jeden cel, jednak nic nie idzie po jej myśli, a alkohol staje się jej najlepszym przyjacielem. Gdy w końcu pojawia się szansa, by zmierzyć się z demonami zarówno obecnymi, jak i tymi z przeszłości kobieta nie waha się ani chwili. FBI wpada na trop jej matki, a potem proponuje Isabelle układ.
Gdy Alessandro Salvatore przed laty namieszał jej w głowie, przysięgła sobie, że nie dopuści do siebie żadnego mężczyzny. Ale teraz nie ma wyboru. Musi zacząć współpracować z agentem specjalnym Caldo, który będzie jej ciągle towarzyszyć, co Isabelle bardzo nie odpowiada. Facet jest arogancki, szorstki i cały czas ją irytuje. Do tego odbiera jej broń, przez co kobieta czuje się bezbronna i słaba.
Jednak, jeżeli mają wspólnie wykonać zadanie, a Isabelle ma znaleźć matkę, musi mu zaufać. To będzie trudne, ponieważ kobieta odnosi wrażenie, że agent coś przed nią ukrywa. Dodatkowo Isabelle znowu spotyka Alessandra. Wydaje się, że obaj mężczyźni spychają ją w coraz większą ciemność. Czy jeden z nich zdoła utrzymać Isabelle na powierzchni?
Wow! To było zdecydowanie lepsze niż pierwszy tom, więc musze przyznać, że miło mnie to zaskoczyło. Przede wszystkim poznajemy tutaj nowego bohatera, którym jest Caldo. Na początku byłam do niego negatywnie nastawiona, bo wiadomo Alessandro zapadł mi w pamięci, a poza tym agent FBI i boss mafii? A jednak. Czym dalej tym coraz bardziej go lubiłam i coraz bardziej skradał moje serce, aż w końcu go pokochałam. Był takim słońcem w całej tej historii (hehe). Tajemniczy, zdystansowany i przystojny agent FBI, ale też opiekuńczy, troskliwy i wrażliwy mężczyzna. Jak tu go nie pokochać? Chociaż moje serce w całości skradł tym jak traktował Isabelle, ale do tego wrócę później. A co do Isabelle to trochę się u niej zmieniło. Dziesięć lat, w których jej jedynym celem było przeżycie w tym mrocznym świecie i zemsta na matce zrobiły swoje. Nadal silna i niezależna, niedająca sobie w kasze dmuchać kobieta, ale nikt nie wie, że to tylko pozory, w środku cala płonie i nie wie, jak zatrzymać ten pożar. Podobało mi się jak zostały ukazane jej uczucia i przemyślenia, to było naprawdę dobre, tak samo jak pokazanie jej problemu z alkoholem i koszmarami. Zwróciłam też uwagę na to, że nazwy ostatnich rozdziałów idealnie odnosiły się do jej stanu psychicznego. Fajnie to wszystko było przemyślane i zrobione. A teraz przejdę do tego co skradło moje serce doszczętnie, czyli ich relacja. Ciężko to opisać słowami, ale oni idealnie się uzupełniali, mimo że pochodzili z dwóch różnych światów, a może właśnie dzięki temu. Podobało mi się to, że ich relacja opierała na rozmowie i szczerości, a nie tylko na pożądaniu jak to miało miejsce w pierwszym tomie. Tutaj tak naprawdę dostałam wszystko czego właśnie we wcześniejszej relacji mi brakowało. Czułam to uczucie i szczerość. Bardzo podobały mi się sceny między nimi, a chyba najbardziej te momenty, gdzie czuli się przy sobie beztrosko i po prostu rozmawiali, siedząc i patrząc na wschód słońca. Isabelle zaznała to czego nigdy wcześniej nie miała okazji, czyli czułość i troska od drugiej osoby. Do tego na przestrzeni czasu mogliśmy zauważyć jak na siebie wpływali i jakie zmiany w nich przez to zachodziły. Mam wrażenie, że co bym nie napisała to i tak nie odda to tej relacji, więc chyba jesteście zmuszeni przeczytać i sami się przekonać co mam na myśli. I musze przyznać, że pod koniec miałam niezły dylemat kogo wybrać. Alessandro czy Caldo? Bo jednak sentyment do tego pierwszego gdzieś tam pozostał, ale myślę, że koniec końców bardzo dobrze wybrała. Skoro przy pierwszym tomie odniosłam się do scen erotycznych to tutaj też to zrobię. Nadal nie było ich dużo, ale jak już ją dostaliśmy to była ona naprawdę fajna i mam wrażenie, że lepsza niż poprzednio. Była bardzo zmysłowa i miała swój klimat, a scena po niej sprawiła, że aż zrobiło mi się cieplej na sercu. Jeżeli chodzi o cale tło i akcje to miałam poczucie, że było to bardziej ciekawe i profesjonalne, może też dlatego, że Caldo właśnie taki był – profesjonalny do bólu (no chyba, że w grę wchodzi pewna czarnowłosa piękność). Do tego trochę więcej się działo, z czego bardzo się cieszę. Chociaż tak samo jak w pierwszym tomie znowu bardziej skupialiśmy się na ich dwójce, a ta akcja w tle gdzieś tam była i tak samo jak w pierwszym tomie wszystko powoli się rozgrywało. No i tutaj jest jedna rzecz, do której mogę się przyczepić. Stało się dokładnie to samo co w pierwszym tomie. Uważam, że ta końcówka bez sensu przyspieszyła, co wyszło dosyć nienaturalnie, bo wszystko przez większość książki działo się raczej wolno, a tutaj bum plot twist i lecimy szybko z zakończeniem. Moim zdaniem mogło to zostać trochę rozciągnięte i wydłużone, bo pewnie przyniosłoby to więcej emocji i większe zaskoczenie. No szkoda, ale na szczęście reszta wynagradza. Na koniec mam jeszcze jedno spostrzeżenie dotyczące Alessandro, a dokładnie tego jak został przedstawiony w tym tomie, ale nie chce tutaj za bardzo spojlerowć. Zaczęłam się też zastanawiać czy relacja miedzy nim a Isabelle specjalnie potoczyła się w taki sposób i została tak dziwnie poprowadzona, żebyśmy docenili tą miedzy Isabelle i Caldo, przez co ucierpiał trochę pierwszy tom czy może jednak nie był to zamirzeony efekt, kto to wie… Tak czy siak było to naprawdę o wiele lepsze niż pierwszy tom, chyba po prostu dostałam tutaj to, czego zabrakło mi w poprzednim. A to, że dedykacja idealnie odnosi się do ostatniego zdania tej historii wprawia mnie w jeszcze większy zachwyt. 4,5/5
Moim zdaniem pierwszy tom był o wiele lepszy. To naprawdę był jeden z lepszych debiutów jakie czytałam a tutaj ‐ kurcze no trochę się zawiodłam. Wszystko ciągnięte trochę na siłę. To tylko moja opinia i absolutnie nikomu nie odradzam czytania tej książki. Wręcz przeciwnie, sięgnijcie i sami wyróbcie sobie zdanie. Niedługo recenzja pojawi się na bookstagramie.
Jeden mały minus którym jest końcówka moim zdaniem w tych ostatnich stronach zadziało się za dużo w porównaniu do tego jak rozgrywała się akcja całej książki i to zakończenie nie zostało wystarczająco rozwinięte ale cała reszta to cudo
Isabelle Rodriguez od dziesięciu lat stara się odnaleźć kobietę, która jest jej największym wrogiem. To Rosalie Sacchetti, jej matka. By tego dokonać musi wejść w układ z FBI. Wraz z agentem Caldo wyjeżdża do Włoch, by odnaleźć matkę.
Autorka wprawiła mnie w konsternację i to już od pierwszych stron. Nie spodziewałam się takiego doboru bohaterów. Powieść jest dalszą częścią historii z pierwszego tomu, która dzieje się dziesięć lat po wydarzeniach w nim opisanych. W epilogu "Pokochaj albo zabij" autorka zasugerowała co będzie w kolejnej części. Niby się potwierdziło, ale nastąpiła rotacja w postaciach.
Cała historia w tonacji sensacyjnej z elementami obyczajowymi. Szybkie tempo, dopracowane szczegóły, dobry styl to zdecydowane atuty tej powieści. Co się tyczy relacji między postaciami to trochę kulały. Jeśli z jednym bohaterem Isabelle stworzyła związek czysto fizyczny, a z drugim emocjonalny, to ja nie zauważyłam różnicy.
W moim odczuciu pierwszy tom był znacznie bardziej interesujący.
uwielbiam to i nienawidzę jednocześnie😭 z emocji mam ściśnięty żołądek i trzęsą mi się ręce ale jak cudowne było czuć to wszystko podczas czytania tej dylogii
cały czas nie umiem zrozumieć, co się stało i dlaczego jest taka przepaść pomiędzy tą dylogią, a westwood academy poważnie to jest moje nowe imperium rzymskie😭 weronika ancerowicz miała świetny potencjał, a z czasem jej książki stały się płytkie i krzywdzące
tutaj również mamy poruszony temat uzależnienia, ale w porównaniu z fsny miało to ręce i nogi (i nie zapaliły mi się żadne czerwone lampki)
może to nie jest okej, że tak uparłam się na porównywaniu tych dylogii, ale czasem zaczynam myśleć, że przez popularność autorka poszła już tylko na ilość, a nie na jakość
nie planuje dlatego czytać jej innych książek- jestem zniechęcona recenzjami, ale też nie uważam żeby były one w mojej tematyce🤷♀️🤷♀️🤷♀️
w każdym razie bardzo dziwna sprawa i to wszystko budzi we mnie masę najróżniejszych emocji
czytajcie dylogie pod przykrywką bo warto!!! i proszę was, ale Caldo>>>> uwielbiam go
Mega fajna dylogia!!! Tą część przeczytałam jeszcze szybciej. Ciekawa akcja plus zajebiste wątki pomiędzy Isą a jej kochasiami. Jak macie wolne 6h to polecam przeczytać 2 na raz 🫶🏼🫶🏼
3/5⭐ ta część jak dla mnie była niepotrzebna. Totalnie nic się w niej nie działo, Caldo był totalnie jak pusta kartka bez żadnych cech oprócz tego że miał okulary swojego ojca. Fabuła też była nudna i ciągnęła się w nieskończoność. Sama Isabelle wydawała się jakaś przygłupia w tej części pomimo że w pierwszej była zajebista i mocna. Rozumiem że cały ten świat ją przytłoczył, ale została opisana jako najsilniejsza kobieta w Stanach a w kwestii Marco i tego że miał oczy i uszy w całych Włoszech wydawało się że nie rozumie jakim cudem XDDD chodz wychowywała się w tym świecie i sama mówiła że wie co się dzieje w całej Kalifornii. Końcowe rozdziały gdy pojawił się daddy Alessandro dodały trochę humoru i beki ale samo zakończenie było przyspieszone. Ogólnie ta historia mogła się skończyć w jednej książce i byłoby to coś oryginalnego i mocnego. Ogólnie no nie była zła ale moim zdaniem niepotrzebna.
This entire review has been hidden because of spoilers.
o matko, jestem w serio ciężkim szoku z wielu względów. druga część podobała mi się bardziej i zdecydowanie więcej się w niej działo. między postacią Isabelle z pierwszej i drugiej części jest dosłownie przepaść. w niektórych momentach ciężko było mi uwierzyć, że to ta sama bohaterka. z drugiej strony jednak się nie dziwie bo jej postać jest bardzo zniszczona przez życie. na początku strasznie narzekałam na Caldo ALE BOŻE!!! MOIM ZDANIEM JEST LEPSZY OD ALESSANDRA!!! a propo Alessandra, zdziwiłam się, że tak późno się pojawił. chyba nie przeczytałam żadnej książki, w której byłoby aż tyle plot twistów. co chwile moje oczy rozszerzały się w ciężkim szoku i myślałam, że będę zbierać szczękę z podłogi. co do samej końcówki, zaskoczyła mnie ogromnie, ale bohaterowie (szczególnie Isabelle) zasłużyłi na swój szczęśliwy koniec.
trochę nie wiem co sądzić o tej drugiej części 🫤 bardzo nijaka, postać caldo mam wrażenie wykreowana na siłę, tak jak i cała historia 🫠 sama końcówka chyba najgorsza - wszystko słodkie i romantyczne co nie pasuje mi do głównej bohaterki - rozumiem, że przechodzi ona przemianę, ale przez to, że staje się to tak szybko, jak dla mnie, jest to sprzeczne z tym jak jest przedstawiana wcześniej plusem są niektóre 'zwroty akcji' na pewno książce dodaje dużo fakt że miała część pierwszą, gdybym nie znała głównej bohaterki wcześniej zdecydowanie bardziej by mnie denerwowała, a samej książki bym nie skończyła podsumowując drugi tom kompletnie nie potrzebny i zdecydowanie gorszy od poprzedniego
This entire review has been hidden because of spoilers.
moje serce nigdy nie było bardziej szczęśliwe SPOJLER‼️‼️ Bardzo chciałam żeby Isabelle skończyła z Alessandrem, ale ta część uświadomiła mi, że on wcale jej nie znał. Weronika w piękny sposób pokazała, że niektórzy ludzie na swojej drodze po prostu muszą się rozstać a w życiu pojawią się tylko na dany moment, żeby nas czegoś nauczyć. Kocham Caldo i kocham to jak dobrze zna Isabelle. Wera stworzyła coś niesamowitego
3,5 Trochę gorsza niż pierwsza część aczkolwiek plot twisty na końcu jak zwykle nie zawiodły. Zakończenie mi się nie podobało. Miałam wrażenie, że autorka nie wie jak opisać relacje bohaterów i stwierdziła że napisze odrazu epilog kilka lat później bez większych wyjaśnień co i jak. Ale i tak nie żałuje, że przeczytałam tą książkę.
MATKO JEDYNA MATKO JEDYNA WOOOO CO TU SIĘ STANĘŁO!!! Ogólnie to byłam tak zawiedziona epilogiem 1 części i prologiem 2 że to jest hit. I jak Caldo się pojawił to chciałam żeby zniknął bo to przecież Alessandro jest jej miłością, ale w sumie to dobrze że jednak nie był chociaż nie mogłam zdecydować który jest lepszy i na koniec to już chciałam żeby Caldo był z nią, a później to już stwierdziłam że obaj XDDD
This entire review has been hidden because of spoilers.
Uwielbiam ta książkę tak samo jak jej pierwszą cześć Totalnie zakochałam się w historii Isabelle Zakończenie trochę mnie zdziwiło no i było według mnie trochę za krótkie ale i tak jestem zadowolona z kim ostatecznie Isa skończyła Polecam 🫶🏻🫶🏻