1⭐️
Mówiłam, że Rządy Wilków były do dupy? A to sobie tak tylko żartowałam 🫶
Czytalam ta książkę miesiąc, co chyba mówi samo za siebie, że nie byla ona za ciekawa. Akcja ciągnęła się jak flaki z olejem. Zresztą tutaj tej akcji praktycznie nie było. 90% tej książki to rozważania bohaterów na swoimi losami, mówieniem jak bardzo siebie kochają i jak bardzi za sobą tęsknią. Nie zliczę ile razy w książce pojawiły się zdania typu "moje serce rozsypało się na miliony kawałeczkó".... Gdy to czytałam miałam ochotę spalić tą jabeną książkę. Ale dobra jeszcze to nie było najgorsze. Czy możemy porozmawiać nad dialogami? Praktycznie ich tam nie było, ale jak już były to były napisane na poziomie 4 klasisty, który pisze swoje opowiadanie na lekcji polskiego w 45 minut. Błagam te dialogi byly takie dziecinne, że aż chciało się zygać. Bohaterowie sami wymyślali sobie problemy niczym Ida z love never lies, zachowywali się jak dzieci a nie jak 19/20 latkowie. Gdyby naprawdę chcieli by do siebie wrócić i ułożyć to wszytsko, a co najważniejsze po prostu o tej całej sytuacji porozmawiać i wyjaśnić ją, to by do siebie kurwa zadzwonili i umówili się na spotkanie. AAAAAAAA. Noah mógł po rozmowie z Aidenem i tak zadzwonić do Maddy, że po prostu jak dorośli normalni dojrzali ludzie sobie tow szybko wyjaśnić i dowiedzieć się na jakim miejscu stoją. Na bank ludzie teraz nie lubią Aidena, a ja moge powiedzieć, że kurwa reluje do niego i mu sie nie dziwie, bo tez mialbym dość głównych bohaterów na jego miejscu. Mogę śmiało powiedzieć, że była to najbardziej dziecinna, najgłupsza i najnudniejsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałam. Pierwsza część nawet jeszcze w tłoku ujdzie, jeśli sięgnelam po drugą. Lecz po przeczytaniu jej, na ten moment nie sięgnę po następną część. Ponieważ książki tej autorki wprowadzają mnie w taki niesamowity zastój, że aż gorszy od Bardugo. Styl pisania jest łatwy do przyswojenia i czytania, lecz akcją jest aczytalna i straszne błacha, dosłownie mam lepsze sny z bardziej interesującą fabuła niż to. Serio nie chcę słuchać po raz 187381919193891 jak bardzo Maddy jest ładna, jaki Noah to nie jest cudowny, jaką Maddy nie jest złamana psychicznie i jak bardzo cierpią po roztaniu. Bohaterowie są do dupy, nie polubiłam się z żadnym z nich. Niby Maddy ma swoje wielkie problemy i dużo osób może postawić się na jej miejscu, lecz z drugiej strony jest to chyba najbardziej irytująca postać ever. Zresztą każda postać jest irytująca i nie wie czego chce od życia. Żadna postać nie jest w pełni wykreowana i dobrze napisana, wygląda to tak jakby autorce w 6 klasie nudziło się na lekcji i zrobiła szkic najbardziej tandetnych postaci jakie kiedykolwiek ujrzały światło dzienne. Nie wiem jakim cudem ludzią te książki się podobają, ponieważ moim zdaniem powinny zostać tam gdzie zostały wydane, czyli na wattpadzie.
Jebać, tą książkę, nienawidzę jej kurwa. Nie wiem czy mam ją spalić, zjeść, dać psu, zadrzeć czy kurwa wrzucić do rzeki. Nie wiem jakim cudem ludzie na tym płakali bo dla mnie jedynym powodem do płaczu jest to, że taka śmieszna książka jak ta, powstała.