Puławami wstrząsa kolejna popełniona z najwyższym okrucieństwem zbrodnia. Na terenie zakładów azotowych policjanci znajdują bestialsko okaleczoną, martwą, nagą kobietę. Mimo oczywistego, seksualnego motywu zabójstwa oraz nietypowego miejsca kaźni, śledczy z komendy powiatowej policji nie mają łatwego zadania. Morderca jest na wolności i w każdej chwili może uderzyć drugi raz.
Czy Ewa Jędrycz wraz z Hubertem Zaniewskim rozgryzą w porę misterną zagadkę z przeszłości, która popycha mordercę do kolejnych zabójstw?
Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać "Klatkę" Krzysztofa Jóźwika. Już nawet trzymałam ją w rękach, ale po pojawianiu się krytycznych opinii zrezygnowałam. Wtedy zarzuty dotyczyły głównie rozległych opisów. Po kilku kolejnych powieściach autora, które zbierały coraz lepsze oceny, skusiłam się na sięgnięcie po najnowszą, by przekonać się "na własnej skórze" jakie zrobi na mnie wrażenie. W "Druciarzu" nie było rozciągniętych opisów, ale autor zastosował inne zapychacze stron, między innymi stosował sformułowania według zasady "masło maślane". Dla przykładu: • "Nawet nie zdjął przemoczonej od wilgoci kurtki." - czy może być przemoczona nie od wilgoci? • "(...) po czym wyciągnął z kurtki plastikowy dowód." - od 20 lat nie ma innych niż plastikowe. I mój ulubiony: • "Trochę z zaciekawieniem, a trochę z obawą patrzyli na pobitego w tak nieładny sposób człowieka." - a da się pobić "ładnie"? Szczegółowe opisy dotyczyły głównie tych najbardziej drastycznychh scen i bardzo obszernie je opisywały. Jeden z takich najbrutalniejszych fragmentów książki, będący podrozdziałem został niemal w całości skopiowany. Znajduje się on na początku i końcu powieści i jest przekalkowany niemal kropka w kropkę. Reszta powieści to, w uproszczeniu, żmudne policyjne śledztwo bez jakichkolwiek zwrotów akcji. Tu występowały zapychacze stron w postaci nic nie wnoszących dialogów. Czasem dotyczyły... zupełnie niczego.
Miałam również wrażenie, że autorowi zbyt zależało żeby zmylić czytelnika i na siłę wpychał w jego głowę kolejnego podejrzanego. Niestety nieudolnie. Od początku głównymi potencjalnymi sprawcami mieli być trzej mężczyźni, wykreowani niemal identycznie, którzy jako chłopcy tworzyli bandę łobuzów. Wychowanie w patologicznych rodzinach, gdzie dominowała przemoc, alkoholizm i pedofilia doprowadziły, że stali się zwyrodnialcami. Nie kupowałam tego od początku. Miałam własnego podejrzanego, który był dla mnie oczywisty i finalnie się potwierdził.
Szkic psychologiczny bohaterów albo został spłycony i uproszczony, albo kompletnie do mnie nie przemawiał. Ciężko mi uwierzyć, że dopiero śmierć ofiary uzmysławia sprawcy co zrobił. Psychopata, który od wielu dni, tygodni, czy lat planuje porwanie, tortury i morderstwo albo będzie się upierał, że nie zrobił nic złego, albo świadomość czynu będzie dla niego oczywista od początku. Autor zastosował taki dziwaczny rys psychologiczny dwukronie, więc było to celowym posunięciem by sprawca porwania, tortur i śmierci uświadomił sobie czego się dopuścił w momencie, gdy ofiara oddawała ostatni oddech.
Całokształt każe mi sądzić, że książka została napisana z zamysłem by szokować, a nie zachwycać doskonałą, trzymającą w napięciu historią.
Druciarz W Puławach zostaje odnalezione zmasakrowane ciało kobiety. Miejscem mordu jest teren zakładów azotowych. Nietypowe miejsce zbrodni, nietypowa zbrodnia. Czy policja dopadnie sprawcę?
⛓Fabuła ciekawa, zarówno wątek główny jak i te poboczne są dopracowane. Jeśli chodzi o wątek z przeszłości bohaterów to przyznam szczerze, że było to dobre i Autor miał pole do manewru, ale jakie to nie powiem, bo byłby spoiler. Brak zapychaczy.
⛓Bohaterowie są ‚barwni’, ale w tym sensie, że to totalna banda wykolejeńców. Ich przeszłość to jedno wielkie bagno. Czajka, Krupa, Wojnar czyli trójca przenajświętsza od której sam Mefisto mógłby się uczyć. Odstawiali takie rzeczy w szkole, że czułam jedynie do nich odrazę. Jako dorośli ich młodzieńcza natura nie poszła w siną dal lecz zakotwiczyła się w nich. No powiem Wam, że te portrety psychologiczne są niezdrowo ciekawe.
⛓W Druciarzu Autor balansował między kryminałem a thrillerem/thrillerem psychologicznym(może się nie znam😂)ale żadna granica nie została przekroczona. Wyszło to dobrze. Ja lubię takie zagrania ze strony Autorów, ale czy Wam się to spodoba? Sami musicie ocenić.
⛓Pisaliście do mnie z pytaniem co ten Pan Jóźwik wymyślił, że zastanawiam się skąd ta potworność. No wymyślił i to wymyślił ‚dobre rzeczy’. Ta książka nie jest o tyle krwista co kipi brutalnością. Najbardziej wkręciłam się w portrety psychologiczne, bo były one podobne, ale jednocześnie różne. Oprawca i jego motyw; było to niezrozumiałe dla mnie, nie wiedziałam co myśleć.
⛓Książka mi się podobała, ale to już zdążyliście wywnioskować. Druciarz jest napisana nieco inaczej niż Klatka czy Chwasty, ale jeśli chodzi o mnie to uważam, że poszło to w dobrym kierunku. Nie spotkałam się wcześniej z takim pomysłem na portret psychologiczny. Chcę wincyj😏
„Druciarz” autorstwa Krzysztofa Jóźwika to drugi tom serii puławskiej z udziałem dwójki nieugiętych i zdeterminowanych policjantów, Ewą Jędrycz i Hubertem Zaniewskim. Pierwszy tom serii, mimo drobnych mankamentów, bardzo mi się podobał, dlatego niemal od razu i z ogromną przyjemnością sięgnęłam po „Druciarza”.
W Puławach, na terenie zakładów azotowych, zostają znalezione brutalnie okaleczone zwłoki kobiety. Mimo oczywistego motywu zabójstwa oraz miejsca popełnienia zbrodni, policjanci prowadzący śledztwo nie mają łatwego zadania.
„Druciarz” to powieść kryminalna, której fabuła poprowadzona jest w dwóch liniach czasowych – aktualne wydarzenia, gdzie towarzyszymy policjantom przy prowadzonym śledztwie oraz poznajemy myśli i przygotowania do zbrodni ze strony mordercy, oraz przeszłość, gdzie poznajemy zachowania i wydarzenia z życia młodych chłopaków. Książkę czyta się naprawdę dobrze; wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca. Zagadka kryminalna jest genialnie skonstruowana – autor umiejętnie wodzi nas za nos, podrzuca mylne tropy i rzuca podejrzenia na kolejnych bohaterów. Wielokrotnie próbowałam odgadnąć, kim jest morderca, zmieniając swoje typy, i muszę przyznać, że nie udało mi się rozwikłać zagadki. „Druciarz” to mocny i bardzo brutalny kryminał, autor nie szczędzi opisów zbrodni, które wstrząsają i przyprawiają o szybsze bicie serca. W moim odczuciu drugi tom przygód policjantów z Puław wypada znacznie lepiej. Tym razem, czytając książkę, czułam się zaintrygowana od pierwszych stron i z zachłannością przewracałam kolejne kartki. „Druciarz” to moje drugie spotkanie z twórczością autora i tym razem jestem pod ogromnym wrażeniem. Wszystko w tej książce mnie urzekło – od genialnie skonstruowanej zbrodni, przez prowadzone śledztwo i powiązania z przeszłością, aż po zaskakujące zakończenie. Przyznaję, że w momencie, kiedy autor odkrył przede mną winnego dokonanej zbrodni oraz motywy, jakie nim kierowały, byłam w totalnym szoku, nie spodziewałam się takiego zakończenia. Jestem w pełni usatysfakcjonowana fabułą wykreowaną przez autora i nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z policjantami z Puław. Polecam.
Krzysztof Jóźwik oswoił mnie już z lekturą szokującą brutalnością, ociekającą krwią i zahaczającą o perwersję. Lecz do emocji, jakie targają przy czytaniu nie sposób się przyzwyczaić. Za każdym razem pojawia się cała gama uczuć od współczucia począwszy, poprzez przerażenie, wręcz po obrzydzenie.
Nie inaczej jest w przypadku „Druciarza”, w którym okrucieństwo popełnianych zbrodni wstrząsa równie mocno jak ich szczegółowe opisy. Przeraża wgląd w spaczoną za młodu psychikę trójki kolegów, którzy kiedyś posunęli się za daleko. Przekroczyli granicę, zza której nie było już powrotu i to zmieniło ich na zawsze. A może zło już tkwiło w ich głowach, a to czego się dopuścili było jedynie zapalnikiem?
Żadnemu z nich nie wystarcza relacja z kobietą uznawana przez społeczeństwo za normalną. Tylko który z nich okaże się Druciarzem bestialsko okaleczającym kobiety?
Autor daje wiele tropów, zbyt wiele, by odgadnąć, który z mężczyzn jest sprawcą. Podobny kłopot ma prowadząca śledztwo policja. Dlatego też mimo wielu hipotez kiełkujących w trakcie lektury zakończenie okazuje się ogromnym zaskoczeniem.
Jeśli szukacie fascynującej fabuły, powieści szokującej zbrodnią i głębią mroku ludzkiego umysłu, to sięgnijcie nie tylko po „Druciarza”, ale też „Skrawki” i „Chwasty”. Ostrzegam tylko, że nie są to lektury dla wrażliwców.
„Druciarz” to najnowsza książka Krzysztofa Jóźwika. Niezwykle mroczny, mocny kryminał i chyba aż takiego się nie spodziewałam. Ale po kolei- w Puławach dochodzi do makabrycznej zbrodni, śledczy odnajdują ciało kobiety, okrutnie okaleczonej i poddawanej torturom jeszcze za życia. Motyw zabójcy wydaje się być prosty, jednak odnalezienie sprawcy nastręcza policjantom kilku problemów. Jak wspomniałam, to bardzo mocny kryminał, z brutalnym tłem i nie byłam pewna, czy uda mi się tę książkę doczytać. Z jednej strony Autor ma bardzo ciekawy styl i zachęcał do czytania, z drugiej przedstawiona tematyka była brutalna, opisy tak szczegółowe, że miałam ochotę rzucić książką bo nie mieściło mi się w głowie, jak można lubić i podziwiać takie bestialstwo i dla przyjemności patrzeć na zadawanie bólu i cierpienia niewinnym kobietom. Miałam świadomość, że Autor słynie z mrocznych, mocnych i krwawych powieści, jednak „Druciarz” przeszedł moje najśmielsze wyobrażenia. Autor porusza też ważną tematykę- wpływ warunków, w jakich dorastamy, emocji, jakie towarzyszą podczas okresu dojrzewania i braku ciepła rodzinnego, które determinują zachowania i skłonności w dorosłym życiu. Pokazuje, jak brak miłości i akceptacji wypacza obraz prawdziwej miłości i jak te złe emocje, nagromadzone przez lata, a uwolnione w nieodpowiedniej chwili, mogą wykreować bestię. Mimo wszystko polecam książkę, ale ostrzegam, nie jest to lekka i łatwa lektura, chociaż sposób, w jaki pisze Autor sprawia, że nie można się od niej oderwać. Wrażliwsze osoby mogą mieć problem z odbiorem tej książki, nie mniej, w moim odczuciu, warto po nią sięgnąć.
„Druciarz” Krzysztofa Jóźwika to moje drugie spotkanie z twórczością autora. Po raz kolejny początek jest krwa-wy, bruta-lny, pomysłowy. To obietnica historii która może nas osaczyć, wciągnąć, przemielić emocjonalnie i … wypluć. Niestety druga część serii puławskiej nie spełniła moich oczekiwań, mimo obiecującego początku. Było wielu podejrzanych, autor skutecznie mylił tropy, podsuwał nowe rozwiązania. Jednak ta ilość wszystkiego mnie przerosła i sprawiła, że przyjmowałam poznawaną treść bez emocji i tego napięcia, które napędza mnie do poznania zakończenia.
Mocna, brutalna, dla mnie nieprzewidywalna. Autor pomału odsłania kolejne części układanki, żeby na koniec i tak zaskoczyć czytelnika. "Klatka" już była bardzo dobra, ale "Druciarz" na spokojnie ją przebija.