Kolejna książka o tematyce wysokogórskiej już za mną. Na tapet postanowiłam wziąć Broad Peak oraz to co się stało w 2013 roku, gdzie śmierć ponieśli Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski.
By w ogóle mówić o tym co się stało w tych kluczowych dniach trzeba się cofnąć w czasie. Bez tego ciężko jest zrozumieć dlaczego zapadły takie, a nie inne decyzje, jakie były motywacje, nastawienie, nie wspominając już o samej górze i warunkach tam panujących. Autorzy właśnie od takich informacji wychodzą, bo przybliżają nam sylwetki osób, które wtedy wspinały się na szczyt (w tym pierwsza wyprawa Macieja Berbeki na Broad Peak), ich czerpanie radości ze zdobywania kolejnych gór oraz to ich nastawienie, by dalej noga za nogą iść do przodu. Do tego dostajemy ogromną porcję historii związanej z polskim himalaizmem. Potem przechodzimy do ataku szczytowego na Broad Peak i zagłębiamy się w rozmowy ze świadkami tego wydarzenia, rodziną, bliskimi, a tutaj zaczyna się uruchamiać lawina refleksji.
Uważam, że autorzy zrobili kawał dobrej roboty, a temat został wyczerpany. Widać ilość pracy jaką trzeba było włożyć, żeby książka powstała w takim kształcie jaką ją otrzymaliśmy do przeczytania. Samo zgromadzenie wszystkich potrzebnych informacji na pewno wzbudziło wiele emocji po stronie autorów oraz tych co musieli opowiadać o zmarłych lub byli ściśle powiązani z wyprawą. Jednak samo zebranie danych, raportu, wycinków prasowych oraz wspomnień to połowa sukcesu, bo potem trzeba było to uporządkować i przede wszystkim nikogo nie osądzać, bo niektórzy już zdążyli to zrobić. Zamiast wyroków pojawiają się pytania i przykładowe hipotezy, które mogą (ale nie muszą) być odpowiedzią na te wątpliwości. Jedyna rzecz, która zaburzała moją płynność czytania było to, że autorzy nie trzymają się chronologii tylko lubią przeskakiwać pomiędzy latami przed i po w zależności od tego jakie zagadnienie jest aktualnie poruszane.
Podsumowując - to był bardzo dobry, wyczerpujący reportaż.