Nad Malinową Bombonierką zawisły czarne chmury. Pasierb ciotki Emilii nie cofnie się przed niczym, żeby odebrać Ninie należne jej dziedzictwo. Zdesperowana dziewczyna, szukając ratunku, czyta stare zapiski swojej ciotki i poznaje fascynującą historię jej życia.
Młoda Emilia Dobrzycka, zmuszona przez apodyktyczną matkę do wstąpienia do zakonu, musi zrezygnować z beztroskich marzeń o studiach. Kiedy przełożona wysyła ją na postulat do Szwajcarii, trafia do małej manufaktury pralinek. Siostry uczą ją tajników produkcji najlepszej na świecie czekolady i dzięki temu Emilia zyskuje nowy cel w życiu.
Jak zakończy się batalia Niny o chocolatierkę i jaki wpływ będą na nią miały sekrety z przeszłości ciotki? Czy bracia Jeurissenowie o romantycznie brzmiących imionach – Romeo i Valentijn – okażą jej wsparcie czy wręcz przeciwnie?
Dowiecie się tego z urokliwej opowieści, która udowadnia, że życie jest jak czekolada – czasem słodkie, niekiedy gorzkie, a momentami twarde jak orzechy wypełniające jej aksamitne wnętrze...
"Życie jak czekolada" to drugi tom “Sagi czekoladowej” – kontynuacja, która bezpośrednio łączy się z wydarzeniami z pierwszej części. Pod wieloma względami różni się od niej, jednak wciąż przyciąga wyjątkowym urokiem.
Tym razem czytelnik jest nie tylko uczestnikiem zdarzeń toczących się wokół Malinowej Bombonierki. Agnieszka Zakrzewska prowadzi historię dwutorowo opisując teraźniejszość oraz wydarzenia z lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku. Poznamy historię Emilii – ciotki Niny, do której kiedyś należała cukiernia. Dowiemy się, jak zaczęła się jej miłość do cukiernictwa, czekolady oraz będziemy świadkami trudnej drogi, jaką bohaterka musiała przejść. Ta część wyjątkowo przypadła mi do gustu. Jest pełna emocji i jestem pewna, że poruszy niejednego odbiorcę.
"Życie jak czekolada" to powieść, która smakuje jak najlepsze praliny i jest aromatyczna jak poranna kawa niezbędna, żeby przeżyć 😉 W książce znajdziecie mnóstwo czekoladowych inspiracji, a Autorka pisze w takim stylu, że skutecznie pobudza wyobraźnię czytelnika. Czekolada staje się dla bohaterek pasją, narzędziem do tworzenia małych dzieł sztuki oraz powodem do nawiązania relacji międzyludzkich
Nie zabrakło tu wątku miłosnego, ale Agnieszka Zakrzewska nie stawia go na pierwszym planie, za to zaskakiwała nim aż do samego końca. No i humor: Autorka uraczy sporą dawką zabawnych dialogów, ale nie w sposób prześmiewczy.
"Życie jak czekolada" to ciepła i otulająca historia, choć sporo w niej trudnych i bolesnych emocji. Agnieszka Zakrzewska pokazuje, że życie może mieć tyle smaków ile czekolada: czasem jest pełne słodyczy, czasem gorzkie, a czasami kompletnie nie do ogarnięcia jak śledź w czekoladzie 🙂
Koniec świata, wciągnęłam się w polskie obyczajówki i jeszcze wystawiam im wysokie oceny XD A tak na poważnie - bardzo dobrze mi się czyta tę serię. Jedynym minusem jest dla mnie brak dobrej komunikacji między bohaterami, który chwilami staje się wręcz absurdalny, ale wiadomo, że coś musi napędzać fabułę, choć ta i tak płynie szybko, porywając mnie ze sobą. No i ten klimat sklepu z czekoladą... coś pięknego!
Czekolada nie zawsze bywa słodka, czasem zaskakuje ostrą nutą, lub nawet odrobiną goryczy. Podobnie i życie nie przynosi tylko powodów do uśmiechu szczególnie gdy cierpienie zadaje własna matka, niszcząc marzenia młodości, pasję i miłość.
W drugiej części Sagi czekoladowej Agnieszki Zakrzewskiej „Życie jak czekolada” poznajemy nie tylko bieżące perypetie Niny przy prowadzeniu odziedziczonej holenderskiej manufaktury czekoladek o cudnej nazwie Malinowa Bombonierka, ale przede wszystkim cofamy się do owianej tajemnicą historii jej ciotki Emilii. I mimo że tak jasne i słodkie okładki mogą sugerować równie lekkie i przyjemne treści, to jednak jej przeszłość wzrusza i przeraża jednocześnie. Bo czy matka może być zdolna do takiego okrucieństwa, tak bardzo skrzywdzić swoją córkę?
Pierwsza część miała zdecydowanie lżejszy przekaz, choć już zapowiadała nadejście wydarzeń budzących silne emocje. I rzeczywiście nie da się czytać bez błysku w oku o ogromnej pasji i sile prawdziwej przyjaźni, ale też bez żalu o ogromnej krzywdzie wyrządzonej własnemu dziecku w wyniku choroby psychicznej, czy fanatyzmu.
Autorka dużo miejsca poświęca relacjom międzyludzkim, czasem czyni to w sposób budzący uśmiech jak w przypadku prób zacieśnienia więzi po wielu latach związku, gdy zaczyna dominować rutyna i przyzwyczajenie. Czasem wzruszający, przy próbie spojrzenia ponad stereotypy i wystawioną na pokaz maskę, w głąb duszy człowieka. Bo zdarza się, że złotko otulające czekoladkę, a nawet jej wierzchnia warstwa może okazać się fasadą skrywającą wnętrze warte poznania.
Zakochałam się w tej serii, w której nie tylko opisy wytwarzanych słodkości działają na wyobraźnię pobudzając ślinianki, ale przede wszystkim historie bohaterów z życia wzięte wzruszają budząc sprzeciw, ale i nadzieję. A jeśli jeszcze nie jesteście przekonani do sięgnięcia po nią, to może dodatek w postaci tajnych przepisów bohaterów na (uwaga!) śledzie w czekoladzie, lub czekoladki z papryczką piri-piri zwiększające witalność pobudzą Wasz apetyt na tę lekturę!
Ta historia była taka…Prawdziwa. Ile razy się słyszało, że ktoś musi zrezygnować z marzeń i podporządkować się woli rodzicom? Taki los spotkał Emilię, którą swoją drogą bardzo polubiłam. Z resztą Ninę, która musi walczyć o swoje, też jest ciekawą postacią.
Losy bohaterów są jak czekolada – gorzkie i słodkie. Tak jest właśnie z tą historią. Z wielkim zaciekawieniem śledziłam ich przygody i każdemu kibicowałam. W tle towarzyszy nam manufaktura czekoladek. Fabuła biegnie swoim torem i muszę przyznać, że nie było chwili, bym się nudziła, czy coś mi się przeciągało.
Było to też moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki i zaliczam je jak najbardziej do tych udanych. Z przyjemnością sięgnę po inne książki. Jeśli chodzi o styl i język to bardzo wpasowały się w mój gust. Tak naprawdę nie mam do czego się przyczepić.
Bardzo dobrze spędziłam czas przy tej książce, więc nie pozostaje mi nic innego jak ją Wam polecić!
Drugi tom cyklu pt: „Saga czekoladowa”.⠀ Dalsze losy Niny, która coraz lepiej radzi sobie w nowym kraju i zawodzie. Pokochała czekoladę równie mocno jak jej ciocia. Bardzo mi się podoba to, jak akcja jest prowadzona dwutorowo - teraźniejszość i przeszłość, którą poznajemy z pamiętników Emmy. Jej ciężka praca i droga do celu. Okazuje się że Emma i Nina są bardzo podobne, i to nie tylko wizualnie. Jednak nad Malinową Bombonierką zawisły czarne chmury – pasierb Emmy nie cofnie się przed niczym, żeby odebrać Ninie spadek. Ta opowieść udowadnia, że życie jest jak czekolada - „Czasem słodkie, niekiedy gorzkie, a momentami twarde jak orzechy wypełniające jej aksamitne wnętrze…”⠀ ⠀ Ta niezwykła, ciepła historia jest tak prawdziwa. Chyba każdy z nas słyszał choć raz, o tym, że ktoś pod presją rodziców/ bliskich rezygnował z marzeń. Autorka pozostawia nas z nadzieją, że wszystko można naprawić, zawalczyć o siebie.⠀ ⠀ Niebawem opowiem wam o trzecim tomie.⠀
„Życie jest jak czekolada. Czasem słodkie, niekiedy goszkie, a momentami twarde jak orzechy wypełniające jej aksamitne wnętrze.”
„Życie jak czekolada” ma przepiękną okładkę. Ujęła mnie od razu. Zrobiłam mały błąd. Okazało się, że wydarzenia w drugim tomie sagi Agnieszki Zakrzewskiej następują zaraz po zakończeniu pierwszego tomu. Ja przerwę w tej historii – na własne życzenie – miałam kilku miesięczną. Na początku więc musiałam się w niej odnaleźć. Koniec końców okazało się, że wyszło na dobre. Po przeczytaniu „Roku na końcu świata” nie spodziewałam się bowiem, że „Życie jak czekolada” aż tak mi się spodoba. Uważam, że fakt, iż książkę tę czytałam podczas przygotowań przedświątecznych wpłynął na to, że historia Niny i Emmy spodobała mi się jeszcze bardziej. Jakoś fajnie czytało mi się o wypiekach w momencie, gdy sama większość dnia spędziłam w kuchni. Dodatkowo historia Emmy okazała się przeciekawa. Wciągnęła mnie niesamowicie. A ponieważ to jeszcze nie koniec tej historii, na pewno sięgnę po kolejny tom, czyli „Słodko-gorzkie sekrety”. Nie wiem tylko, kiedy…
Jeśli autorka chciała żebym znielubiła wszystkie postacie, to zdecydowanie się jej to udało :) Z miliona wątków jest tylko jeden, który mnie interesuje i tylko za niego wystawiam te 3 gwiazdki, bo przyznaję, że niektóre rozdziały wręcz ominęłam.
Życie jest czekolada, czasem słodkie czasem gorzkie a momentami twarde jak orzechy wypełniające jej aksamitne wnętrze, ten cytat przypadł mi do gustu tak jak I cała książka.