Sat nie jest w stanie pogodzić się ze śmiercią matki i po raz kolejny wydostaje swoją niewiecznie młodą ciotkę z królestwa zmarłych. Wraz z jej przebudzeniem w chłopaku uaktywnia się moc, o której nie miał pojęcia. Nawiedzają go nie tylko duchy wspomnień, ale i pewien likantrop, który pozostawia po sobie tajemniczą szkatułkę. Czy zło przeciera sobie szlak do jego wnętrza? Jaki sekret odkryje chłopak podczas próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości?
Draga chciałaby z kimś porozmawiać o swojej żałobie, ale nie jest jej łatwo. Zaczyna przygotowania do urodzin, na których mają się pojawić przyjaciele z jej burzliwej przeszłości. I nie tylko. Będzie też ktoś wyjątkowy. Za to babka Agrea nie potrafi nie pakować się w kłopoty. Za swoje — co prawda małe, jak twierdzi — przewinienia zostaje wezwana do Siódmego Kręgu Piekieł i dowiaduje się, że niebezpieczeństwo, które zneutralizowała, prawdopodobnie znów zagraża jej rodzinie. Razem z wnuczką będzie musiała wyruszyć w podróż, żeby ocalić ich ród.
Zaczyna się walka z demonami przeszłości. Czas stawić czoła kolejnym wyzwaniom i nie dać się pochłonąć złowrogiemu księżycowi!
Adam Faber dzieli niewielki pokój z czarno-białym kotem i mnóstwem zmyślonych i niezmyślonych przyjaciół. Jeśli któryś z nich upiera się, by zadręczać go swoją historią, zrzuca z biurka zalegające papiery i zaczyna pisać - koniecznie czarnym długopisem. W Jaar wierzy naprawdę.
4,75⭐️ co to była za książka… zdecydowanie mroczniejsza od poprzedniego tomu, bardziej smutna i melancholijna, no i jest też żałoba, którą czuje cała rodzina biesów - i chyba dzięki temu podobała mi się jeszcze bardziej od 1 tomu, bo to już nie jest taka tam zwykła fantastyka. bohaterowie pod wpływem sytuacji w której obecnie się znaleźli zdobywają głębię i częściowo się zmieniają. akcji jest od groma, plot twistów też. cóż mogę powiedzieć - ta seria całkowicie skradła moje serce.
na pewno była lepsza od 1 części zakończenie było dziwne i nie rozumiem trochę tego, co się stało te postacie były średnie, zwłaszcza Sat, Draga już lepsza imiona to żart jakiś, ale to tylko imiona (Agrea, Balt, Piotr, Draga, Saturnin (Sat) I... ARIANA) fabuła całkiem spoko, akcja rozkrecila się szybciej niż w pierwszym tomie i była ciekawsza chciałabym przeczytać kolejny tom
Zdecydowanie 3,5⭐️/4⭐️ Widać progres od pierwszego tomu, ta jest bardziej dojrzała, traktuje o poważniejszych sprawach i wydarzeniach. Wciągająca i jest przyjemna. Czekam na 3 część
Kompletnie nie wiem co napisać. Moim zdaniem za dużo tutaj różnych wątków, przez które uwaga czytelnika się coraz bardziej rozszczepia i późniejsze ich zakończenia nie są satysfakcjonujące. Bohaterowie i ich charaktery są niezbyt rozbudowane a przez ich wybory kompletnie przeczą samym sobie. Jest parę dobrych momentów, za które daję trzy gwiazdki, ale nic więcej. Może tom trzeci przyniesie powiew świeżości i uratuje tę trylogię.
Ta część podobała mi się jeszcze bardziej niż pierwsza! Odniosłam wrażenie, że wydarzenia są bardziej spójne i autor nie skacze między tematami tworząc choas. A epilog? Ło panie! Od razu zaczęłam słuchać 'W przeklętą godzinę' - inaczej się nie dało!
"Dotąd zawsze sądziła, że czary to najlepsze, co istnieje. Nigdy nie myślała o tym, jak bardzo mogą wszystko komplikować i że moc nigdy nie stanowi odpowiedzi. Na żadne pytanie." ▪︎▪︎ Rodzina Biesów jest w rozsypce, każde z nich na swój sposób próbuje poradzić sobie z tragedią jaka ich spotkała, a fakt, że wykorzystują do tego magię sprawia, że konsekwencje ich działań są o wiele bardziej niebezpieczne, niż mogliby się spodziewać. Jestem totalnie zauroczona tą serią i nie mam pojęcia czemu jest o niej tak cicho. "Saga Rodu Bies" to nie tylko opowieść o magii, to przede wszystkim opowieść o rodzinie, dojrzewaniu i poszukiwaniu własne drogi. Ten tom jest zdecydowanie bardziej emocjonalny niż poprzedni, ale nie zabraknie w nim humoru, poznamy też genezę rodziny Bies i zupełnie nowych bohaterów m.in. Borutę Czernika, a najlepsze jest to, że to jeszcze nie koniec. Magiczna, klimatyczna i zaskakująca seria. Czytajcie.
coś czuję, że cała ta saga pozostawi nieprzyjemny posmak — niby jest zabawnie, niby coś się dzieje, a jednak bardziej się nudzę niż czerpię z tego jakąś rozrywkę
Rodzina Biesów zapadła w zimowy letarg. Po stracie ukochanej żony, córki, matki, w domu zapanowała grobowa cisza, wręcz nieufność. Każdy z członków, próbował na swój własny sposób uporać się ze stratą bliskiej osoby, jaką była dla nich wszystkich Tamara. Niestety jeden z podstawowych błędów jaki zrobili, to zamknięcie się szczelnie we własnej skorupie i próba udawania, że nic złego się nie stało, że wszystko jest ok i w ich sercach nikt nie zrobił ogromnej wyrwy.
Taki obraz książki "Wilk z lasu" przedstawił nam Adam Faber na samym początku i to właśnie z rozterkami bohaterów musieliśmy się zmierzyć. Jesteśmy tam świadkami ich wątpliwości, myśli, momentów zwątpienia, przebłysków siły i zdecydowania, jednak nie na tyle mocnych, by wyrwać ich wszystkich ze smutku i żałoby po stracie tak wspaniałej kobiety.
Dzieci pozostały same sobie. Miałam wrażenie, że ich ojciec kompletnie zapomniał, że prócz żony miał jeszcze potomków, którymi wypadałoby się zająć, a przede wszystkim dać im przykład i wsparcie w tej trudnej sytuacji na tyle, by nie czuły się samotne. Baltazar kompletnie się załamał po stracie małżonki. Jego opis w tej książce głównie opiera się na spaniu i wałęsaniu się po mieszkaniu niczym cień samego siebie. Nic dziwnego, że dzieciaki postanowiły poradzić sobie ze śmiercią mamy na własny sposób, który niekoniecznie był najlepszy.
"Przypominam, że Ariana nie chciała nas zabić, tylko rozdrobnić na atomy i na wieczność uwięzić w amulecie.-zauważyła Agrea.-a to delikatna różnica." Tym pomysłem było zwrócenie się do ciotki Ariany o pomoc, by ta wskrzesiła Tamarę. Kolejne wydarzenia można by powiedzieć potoczyły się jak kula śnieżna, ponieważ zamiast przywrócić do życia ukochaną mamę, ponownie musieli zmierzyć się z ciotką, która przecież miała umrzeć i już nigdy nie wrócić do świata żywych.
Co gorsze rodzeństwo się rozdzieliło i tak na prawdę walczyli po przeciwnych stronach barykady, mimo że ich intencje były dobre i pragnęli tego samego. Całe szczęście na pokładzie była jeszcze babka Agrea. Kobieta wielu talentów, nieobliczalna, oryginalna, a przede wszystkim dbająca o to, by osoby bliskie jej sercu były bezpieczne.
Jak duet Draga i Agrea poradzi sobie w starciu z potężnymi wiedźmami? Czy Sat na prawdę odwróci się od rodziny omamiony wizją mocy i potęgi przez ciotkę Arianę? Jakie tajemnice skrywa rodzina Biesów i czym jest tajemnicze lustro obok którego na samym początku kręcił się Baltazar? Książka "Wilk z lasu", którą napisał Adam Faber jest przepełniona magią i tajemnicami, które tylko czekają na odkrycie. Będziesz jedną z tych osób, która odważy się je odkryć?
Do dramatycznym zakończeniu „Raz Wiedźmie śmierć” dostaliśmy świetną kontynuację! Sat i Draga nie są w stanie pogodzić się ze śmiercią matki. Ta wiadomość uderzyła nie tylko w nich ale również w ich ojca, który teraz zachowuje się jakby umarł duszą a żył tylko ciałem. Jednym słowem cała rodzina stała się nieobecna myślami. Zdesperowany Saturnin jest w stanie zrobić wszystko żeby poznać ukryte sekrety rodziców, dlatego robi coś czego będzie żałować (a może i nie do końca) cały ród Bies… Przywraca życie, a raczej wybudza uśpioną ciotkę. Jednocześnie nieświadomie uaktywnia się w nim ogromna moc…
Draga również kiepsko radzi sobie z odejściem ukochanej matki. Próbuje zapomnieć i zacząć życie na nowo. Prawie udałoby się, gdyby nie babka Agrea, która znowu pakuje się w ogromne kłopoty i tym razem ląduje w Siódmym Kręgu Piekieł.
Teraz każdy musi zmierzyć się z własnym wrogiem i pokonać demony przeszłości.
W świecie książek panuje takie przekonanie, że drugie tomy są zazwyczaj gorsze niż pierwsze. Autor po raz kolejny przełamuje ten mit i pokazuje prawdziwą klasę. Przepełniona akcją i magią książka zaprasza na kolejne przygody rodziny Bies. Tym razem historia jest mroczniejsza i bardziej zagadkowa, nie mniej nie brakuje w niej charakterystycznego humoru. Oprócz magii i wiedźm, został nam też zaserwowany świetnie poprowadzony wątek kryminalny. Do samego końca nie domyśliłam się rozwiązania, a zakończenie po raz kolejny wbija w fotel. Tylko tym razem nie mam przy sobie kolejnego tomu i będę musiała zaczekać na premierę (mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać).
Saga Rodu Bies na długo zostanie w mojej pamięci, nie tylko dlatego, że to naprawdę świetna fantastyka, ale też dlatego że pomogła mi zmierzyć się z zastojem czytelniczym. Polscy autorzy po raz kolejny pokazują, że są o wiele lepsi od niektórych zagranicznych autorów. Czekam na więcej! ❤
Bardzo lubię pisanie pana Fabera. Już cykl „Kroniki Jaru” zdobył moje serce a cykl „Saga Rodu Bies”jest jeszcze lepszy. Jestem niezmiernie ukontentowana, że mamy tak świetnych rodzimych pisarzy. Na duży plus zasługuje streszczenie poprzedniego tomu na początku tomu. Dobrze jest sobie przypomnieć co się zdarzyło wcześniej.
Magia wylewa się z każdej strony. Czarownice… tak to jeden z moich ulubionych tematów. Rodzina Biesów próbuje poradzić sobie ze śmiercią Tamary. Każdy na swój sposób, co prowadzi do kolejnych kłopotów.
Nadal moja ulubiona postacią pozostaje babka Agrea, jest z niej niezła aparatka. Jej osoba dodaje tej szczypty humoru, która idealnie uzupełnia całość. Cała historia trzyma w napięciu. Tajemnice z przeszłości rodu, Ta opowieść jest naprawdę świetna.
Trzeci tom już czeka na półeczce i już nie mogę się doczekać aby powrócić do świata stworzonego przez autora.
W tej części się mnóstwo dzieje, przez co jest trochę chaotycznie. Na początku ciężko mi było się wkręcić (znowu), ale potem szybko popłynąłem z wydarzeniami do przodu. Ze względu na zakończenie poprzedniej części, ta nie była aż tak zabawna, więcej poważniejszych tematów się tu pojawiło, mam wrażenie, że była też brutalniejsza. Całość była mroczna, tajemnicza, chciało się dowiedzieć jak to się skończy. Było mniej Sata, ale nie będę z tego powodu narzekać, bo historia z perspektywy Dragi i Agrei była ciekawsza.
Nie wiem co jeszcze tu napisać, mam pustkę w głowie. Ale polecam
Teoretycznie napakowana akcją. Ale momentami rzeczona akcja traciła ciągłość bez ostrzeżenia. Dodatkowo śmierć matki jest stereotypowa i nie została wyjaśniona. Drugą część zaczęłam czytać myśląc, że się dowiem dlaczego Tamara zginęła. Tymczasem ciotkę trzeba było zabić drugi raz. Z obawy czy cioteczka nie pojawi się w kolejnym tomie porzucam tę serię.
Nie wiem co powiedzieć. Po pierwszej części spodziewałam się czegoś lepszego. Do połowy nie była zła, ale to co się działo potem to były jakieś boleści. Będę kontynuować serię, ale ta nie będzie widniała w mojej pamięci jako dobra książka.
Świetnie się bawiłam. Książka nie dała mi się od siebie oderwać, była bardzo przyjemna, fabuła szła w idealnym tempie, bohaterowie iconic- szczególnie Agrea ma miejsce w moim sercu. Autor robi to chyba ze wszystkimi swoimi książkami- zawsze można czuć ten magiczny klimat. Polecam❤️❤️