Jakub Nowak tworzy nowoczesny western, burzy mity narodowe i strąca z cokołów legendarne postaci – przywraca im ludzki wymiar. „To przez ten wiatr” to brawurowy debiut, to pachnąca whiskey, potem i krwią wielogatunkowa powieść o emigracyjnych losach warszawskiej bohemy. Powieść oparta na faktach, lecz pozostawiająca furtkę dla wyobraźni i przemyśleń kim bylibyśmy, gdyby za sprawą przypadku historia potoczyła się odrobinę inaczej. To literatura, którą czyta się jednym tchem – zaskakująca, świeża i bardzo współczesna.
Kalifornia, rok 1876. Helena Modrzejewska i Henryk Sienkiewicz wynajmują z przyjaciółmi rancho, aby uprawiać winorośl. Polacy, do pobliskiego Anaheim, założonego przez imigrantów z Niemiec, jeżdżą po sprawunki, do golibrody, po whiskey, bójki i inne saloonowe atrakcje. W kalifornijskim upale, w dusznych, gorących podmuchach wiatru Santa Ana, pod okiem Karola Chłapowskiego, męża Modrzejewskiej, rośnie miłosne napięcie między genialną aktorką a warszawskim dziennikarzem, którym jest wtedy Sienkiewicz. Niezwykła kobieta, przywykła do świata leżącego u jej stóp, i bezczelny trzydziestolatek, który sięgnie po nieosiągalne.
Ta powieść jest jak jej okładka. Kolaż różnych dziwnych wątków i wydarzeń spiętych w specyficzną całość. Bardzo ciekawy debiut. Początkowo musiałam przyzwyczaić się do pióra autora, bo Nowak lubi krótkie zdania i to mnie nieco irytowało.
W zasadzie ta powieść do niczego nie prowadzi, jest to zlepek różnych scen i przeżyć. Mam wrażenie, że najlepiej bawił się autor kiedy pisał tę powieść, bo mógł sobie dowolnie przemieszać fakty z fikcją i zabawić się konwencją. Jest dobrze napisana pod kątem literackim, naprawde dobrze się czyta, ale nie jest to powieść, którą będę rozpamiętywać.
Miłośniczką twórczości Sienkiewicza nie jestem. Ba! To ostatnia rzecz jaką można by o mnie powiedzieć. Na wspomnienie „Krzyżaków” czy „W pustyni i w puszczy” dopadają mnie zimne dreszcze. Modrzejewska? No tak, nazwisko obiło mi się o uszy. To jakaś poetka była? Malarka? (Proszę o wybaczenie mojej ignorancji! Zapewniam, że po niewiedzy nie ma już śladu). Co więc się stało, że na głowę upadłam i na książkę o dwóch wspomnianych personach nakręciłam się jak Ferdynand Kiepski na czteropak Mocnego Fulla? Kobieca intuicja? Szósty zmysł? Nie wiem, ale zazwyczaj mój instynkt mnie nie zawodzi i ryzykowne książkowe wybory koniec końców okazują się być nad wyraz trafne i owocne. Tak było i w przypadku „To przez ten wiatr”. Nie ukrywam, że na pojawiające się w materiałach promocyjnych określenie „western” moje serce zabiło mocniej, a tętno przyspieszyło, ale przecież sam motyw i gatunek (choćby najbardziej niszowy!) nie jest wyznacznikiem jakości powieści i nawet najciekawiej zapowiadającą się książkę może pogrążyć słaby warsztat bądź zbyt wybujała wyobraźnia autora i oderwanie fabuły od rzeczywistości. Jednak w przypadku debiutanckiej powieści Jakub Nowaka o żadnym z powyższych nie ma mowy! Panie i Panowie, zapamiętajcie te nazwisko – oto bowiem prawdopodobnie mamy do czynienia z nowym ogromnym talentem na naszej rodzimej scenie literackiej!
Jak to jest znakomicie napisana powieść! Co za język! Co za styl! Co za klimat! Jestem pod ogromnym wrażeniem jak umiejętnie i płynnie Jakub Nowak brutalność, dosadność i wulgarność przeplata z subtelnością, piękną poetyckością i delikatnością. I te opisy – ociekające brudem, spowite piaskiem i duchotą, rozżarzone amerykańskim słońcem. Wybitnie plastyczne! Sama fabuła wypada równie rewelacyjnie. Zero sztampy, co za powiew świeżości i oryginalności! Autor śmiało sięga do różnych gatunków i motywów, kapitalnie miesza western z romansem i powieścią historyczną zgrabnie wplatając autentyczne fakty, wydarzenia i postacie z historii i okraszając całość niemałą dawką tajemnic. To powieść, która cały czas trzyma w napięciu. Powieść, która skutecznie angażuje czytelnika, pochłania go do reszty. W końcu to i powieść, którą się przeżywa, historią w którą się wchodzi w całości, z którą się zżywa i nie chce się jej opuścić. Duża zasługą są tu bohaterowie. Barwni, charakterni, o skomplikowanych osobowościach. Tak naprawdę trudno mówić tu o dwóch głównych postaciach pierwszoplanowych, bo i towarzystwo „z tła” Sienkiewicza i Modrzejewskiej to osoby tak fascynujące i nieoczywiste, że każda śmiało zasługiwałaby na swoją kilkuset stronicową powieść. Dodatkowo ogromne chapaeu bas dla autora za wierne odwzorowanie realiów opisywanych czasów oraz doskonały research i to, co mnie absolutnie kupiło – różnorodność i dostosowanie języka postaci i do ich statusu społecznego i do lat, w których żyli.
Mogłabym tak się rozpływać nad debiutem powieściowym Jakuba Nowaka jeszcze przez kilkanaście (co najmniej!) stron i setki tysięcy znaków. Jednak obawiam się, że i klawiatura i sam arkusz nie wytrzymają takiej ilości lukru, a i czytający tę opinię zemdleją z przesłodzenia. TL;DR – czytajcie, bo to kapitalna książka jest!
Absolutnie mój typ literatury. Nawet trudno to opisać. Język dla mnie idealny. Sporo poukrywane jest między wierszami. Trzeba się skupić i wczuć w specyficzny klimat. Ile tam się kryje... Ale jedna rzecz - dlaczego takie zakończenie?? No mimo tego myślę, że chętnie jeszcze wrócę do tego świata. Może był brudny i okrutny, ale niemniej fascynujący.
Swoją przebojową powieścią Jakub Nowak oddaje większe zasługi dla upowszechniania wiedzy o wielkich Polakach, niż podstawa programowa w szkołach. Change my mind 🤷♂️
„To przez ten wiatr” jest historią fikcyjną, która jednak mocno stoi na faktach. Upał, piach w gębie i mocny alkohol w szklankach. Amerykański sen polskich emigrantów i romans godny filmowych superprodukcji. To wszystko znajdziecie w opowieści, która wciągnie Was i zaskoczy. „To przez ten wiatr” zacząłem szukać informacji o Sienkiewiczu oraz Modrzejewskiej i dowiedziałem się, jak niezwykłymi byli postaciami.
Co to jest za książka!!! Nie spodziewałam się , że powieść o Henryku Sienkiewiczu wywoła u mnie tak pozytywne emocje. Uwielbiam historie alternatywne, albo dziejące się w przestrzeni niedopowiedzianej. Tu mamy jedno i drugie.
Henryk Sienkiewicz wyjechał do Stanów Zjednoczonych na dwa lata razem z rodziną Heleny Modrzejewskiej i przyjaciółmi. Co tam się wydarzyło? Dlaczego pojechali razem? To wszystko w książce, która opowiada o pionierskich czasach kolonizacji terenów północnej Ameryki. Nie tylko świetna rozrywka, ale też naprawdę dobra literatura. Są tu takie miejsca, które chciałabym sobie przepisać do pamiętniczka. Są chwytające za serce cytaty, pod koniec książki robi się dowcipnie, ale tak rubasznie dowcipnie, no a zakończenia w ogóle się nie spodziewałam!
„Nienawidził jej, szedł i pęczniał od tej nienawiści. Nienawidził jej i był coraz większy i większy, głową przewyższał budynki dookoła. Szedł i był jak smok, większy niż wawelski, jak potwór prawdziwy. Zacisnął dłoń w pięść, ogromną, masywną, zawsze taką chciał mieć, pięść wielkości bochna, a potem wielką jak okno w budynkach dookoła, i zadał pierwszy cios.”
Helena Modrzejewska i Henryk Sienkiewicz razem z przyjaciółmi wyjeżdżają do Kalifornii, tam zakładają rancho i zaczynają swoją przygodę z Ameryką. Co może pójść nie tak? No więc, pojawiają się niewygodne uczucia, romanse, nieosiągalne wymagania i niespodziewane sytuacje. Są różnice w społeczeństwie (które w genialny sposób widać nawet po sposobie, w jakim poszczególni bohaterowie się wypowiadają), są nieuporządkowane relacje rodzinne, tęsknota za krajem i jednocześnie chęć odkrywania czegoś więcej. Po prostu jest wszystko, czego potrzeba do stworzenia niesamowitej powieści.
„To przez ten wiatr” to jedna z tych historii, których po prostu się nie zapomina. Wszystko w tej książce idealnie współgra – bohaterowie, klimat, otoczenie i język uzupełniają się nawzajem, tworząc wybuchową powieść. Nie jest to szablonowy western, ale jednak dużo ma z nim wspólnego, bo awantur typowych dla Dzikiego Zachodu tu nie brakuje. Uwierzyłam we wszystko co przeczytałam, każda scena jest wyraźna i pełna detali, bohaterowie naturalni i niesamowicie realistyczni, a Kalifornia, o której pisze Jakub Nowak jest przedstawiona tak szczegółowo, że czuję się jakbym faktycznie tam była. I co mogę więcej dodać, to po prostu super fajna książka. Jest duszno, dziko i wciągająco!
„Warszawa śpi, lecz Sienkiewicz wie, że to pozory. Warszawa toczy kolejne boje, bo inaczej nie umie i musi toczyć je nawet teraz, nocą, w ciszy i pozornym bezruchu, bo to boje toczone literą, słowem, akapitem, to walki na myśli, a idee i światy, rekonstruowane po tych potyczkach podczas gwałtownych, bolesnym narodzin każdego kolejnego poranka.”
3,5/5 Pierwsze 300 stron to bardzo leniwa opowieść o codziennym życiu. Brakuje akcji i wątku przewodniego. Ostatnie 100 stron to z kolei wir wydarzeń, karuzela emocji, wszystko w dużej dawce. Szkoda, że jest to tak nierówna książka, bo sam pomysł bardzo oryginalny.
Jakuba Nowaka poznałem przez jego opowiadanie „Ballada o memie i jego zabójcy” opublikowane w Nowej Fantastyce. Opowiadanie dziwne, pomysłowe i szalone. Można by powiedzieć, że nawet kuriozalne. Podobna jest jego antologia „Amnezjak” również wydana przez Powergraph. Najlepiej zapamiętałem z niej opowiadanie „Rychu”, które stanowi satyryczną próbę wejścia do głowy Philipa K. Dicka pod koniec jego życia. Mimo, że język momentami wydawał się trochę prostacki, a obraz klasycznego autora sf nieco obleśny, to coś w wyobraźni Nowaka od razu mnie przekonało. Po pierwsze pewna „punkowość”, nieuładzenie stylu, które nie wynika z ignorancji, co raczej z buńczuczności. Ktoś mógłby to nazwać artystyczną śmiałością. Może również kupiło mnie to, że u autora z Lublina ironia nie wyklucza empatii. Nowak jest pisarzem o ogromnym poczuciu humoru, jednak nie pozwala by żart poszedł za daleko. W centrum zawsze jest opowieść, która wynika z bohatera. Do tego wie, w jaką formę ubrać swoje historie i jest w tym oryginalny, a nawet, powiedziałbym, awangardowy. Tu już mogę przejść do powiedzenia paru słów o „To przez ten wiatr”. Autor zdecydowanie dojrzał i niedostatki, które widziałem w „Amnezjaku” zniknęły. Nie stracił przy tym pazura - dalej idzie własną literacką drogą, co moim zdaniem przejawia się w tym, że chociaż bierze na warsztat historyczne postaci w historycznym settingu, to na pierwszym planie zawsze jest bezpośrednie doświadczenie. Rozumiem przez to, że Nowak w swoim powieściowym debiucie objawia się jako pisarz zmysłów. Pokazuje czytelnikom świat oczami, uszami i (przede wszystkim?) nosami bohaterów. Nie pamietam kiedy czytałem książkę, w której tak ważną rolę grałyby zapachy! Smród niemytych ciał, surowa woń prerii, nęcący zapach toników golibrody… Po lekturze w głowie zostaje jakiś rodzaj osadu z tych wrażeń. I to dzięki temu, jak powiedziałby Dukaj, transferowi przeżyć możemy zrozumieć bohaterów. Postaci są osadzone w swoich ciałach i poprzez to osadzenie odczuwamy zmiany jakie w nich zachodzą. Dzięki temu pewien rodzaj irracjonalności jaki wkrada się do świata przedstawionego, staje się nie tyle zrozumiały, co pojmowalny na poziomie immersji - weszliśmy w Kalifornię razem z bohaterami i dlatego wiemy, dlaczego robią to, co robią i myślą to, co myślą. Nawet jeśli są to rzeczy dosyć absurdalne (nocne podchody Paprockiego, oddawanie i zabieranie Jagienki przez Helenę, Sienkiewicz jako człowiek-żółw dźwigający materac nocą). Przyznaję, że może jestem urzeczony także z tego powodu, że dzielę z autorem miłość do westernów: tych motywów, konwencji i ikonografii. A to, chociaż bardzo świadomy czasu w jakim powstaje, jest western pełną gębą. Do tego wyczuwam inspiracje McCarthy’m. Będę czekać na kolejną powieść Jakuba Nowaka.
Nie sądziłam, że cokolwiek związane z Sienkiewiczem będzie takie dobre. To oczywiście fascynujący pisarz, pierwszorzędny z drugorzędnych, który miał w życiu epizod bycia kowbojem. Speluny, pistolety, grizzly, konie i krowy, a do tego ona - Modrzejewska, stwarzająca się nieustannie kobieta nowych czasów, która z uśmiechem na ustach i niepokojem w sercu grała każdą rolę na scenie życia. Piach, kurz, namiętność, śmierć, miłość macierzyńska - te słowa nadal nie opisują tego, co zrobił Jakub Nowak w "To przez ten wiatr". Nie umiem ukryć, że ten intertekstualny kolaż mnie zachwycił, przede wszystkim ze względu na to, jak mówi, a nie co mówi. Redakcja Kasi Sienkiewicz-Kosik i Krzysztofa Cieślik to dla mnie najlepsze rekomendacje, jednak Nowak napisał powieść dojrzałą, w której z niezwykłym umiarem wie, kiedy puścić oko do czytelnika, a kiedy pokazać mu środkowy palec. Mamy tu głęboką psychologię postaci - także te drugoplanowe są z krwi, mięsa i kurzu. Jest dosadnie i prawdziwie - dzieci obsrywają się po pachy, a ludzie cuchną potem, dymem tytoniowym i przetrawionym alkoholem. Jest też lirycznie, bo mięso historii wyskakuje z poetyckich porównań. Brutalność łączy się z subtelnością. I te zdania. Nie widziałam jeszcze takiej kompilacji doskonałych wstępów. To 81 rozdziałów i każdy zaczyna się jak nowa, najlepsza powieść. Aż trudno uwierzyć, że Nowak nie zbierał ich całe życie, nie wyjął z głów postaci swojej książki. To po prostu niemoralne, by tak pisać. Zazdroszczę warsztatu, wstydzę się swojego zasobu słów, podziwiam niezmiennie. Jeśli miałabym prawo wyrażać niezadowolenie, to jest ono spowodowane tym, że Nowak napisałby równie genialną powieść, która by się sama obroniła, gdyby Sienkiewicza i Modrzejewską zastąpił Nowakiem i Kowalską, bo tak pisać umie niewielu. Czekam na kolejne książkowe dziecko. Z utęsknieniem i zazdrością.
Fantastyczny debiut. Wciągający western-historical fiction z Modrzejewską i Mickiewiczem w tle. Świetny język i niesamowity klimat targanej wiatrem Kalifornii.
Inspiracją dla tej debiutanckiej powieści Jakuba Nowaka był epizod łączący biografie dwóch wielkich postaci polskiej kultury. W roku 1876 Helena Modrzejewska wyemigrowała z mężem i grupką przyjaciół do Ameryki. Wydzierżawili farmę w Kalifornii i próbowali hodować winorośl (lub udawali przed sobą, że próbują). Jednym z tych przyjaciół był Henryk Sienkiewicz. Nie jest to jednak w żadnym wypadku proza biograficzna. Życiorysy postaci z realnego świata są tu zaledwie punktem wyjścia, a autor snuje na ich podstawie swoją opowieść, obficie korzystając z własnej wyobraźni.
Sporo o tej książce pisano, obowiązkowo używając słów "western" i "romans", ale wszystkie teksty, które na jej temat czytałam, jakoś dziwnie pomijają sedno.
Jest w tej powieści taka scena: otóż farmę naszych bohaterów odwiedza wielce sławny, szanowany i zasłużony wśród Polonii gość, kapitan Piotrowski, któremu wpadła w oko szesnastoletnia służąca Modrzejewskiej i zaraz po wejściu rzucił się ją wycałować - tak jowialnie i serdecznie, ma się rozumieć. I tu niespodzianka: Anusia (której niepokojąca historia zaczyna się dużo wcześniej w klasztornym sierocińcu i będzie się toczyć dalej aż do kulminacyjnej sceny powieści, w której to ona odegra główną rolę) zamiast chichotać i pozwalać się podszczypywać, wymierza napastnikowi policzek. Jeszcze nie tak dawno to mogłaby być scenka humorystyczna, ale w trzeciej dekadzie XXI w. już nie, i ja przyjmuję ten fakt z satysfakcją. Do końca wizyty Anusia będzie się opierać próbom gwałtu ponawianym przez gościa swoich chlebodawców i autor tak właśnie to przedstawia: przemoc jest przemocą i kamuflaż żartobliwego przekomarzania nikogo już nie zwiedzie (choć Modrzejewska unika konfrontacji z Piotrowskim, to jednak chroni służącą). Seksualne molestowanie i gwałt nie są zabawne, autor dobrze o tym wie.
"Gdy wiele lat później [Anusia] przeczytała wydane w Ameryce wspomnienia pani Heleny, skonstatowała, że madame Modjeska wiernie opisała jej męki z kapitanem. Opowiedziała o tym szczegółowo i w zaskakująco krotochwilnym tonie."
Przemoc seksualna wobec kobiet jest powracającym motywem tej powieści. Nie tylko przez postać Anusi. Sama Modrzejewska, której start w karierze był okupiony przemocowym związkiem ze starszym mężczyzną, mogłaby być twarzą ruchu #metoo. Ale i będąc już na szczycie pada ofiarą gwałtu ze strony "zakochanego" Sienkiewicza (tak, autor napisał taką scenę, dziejącą się w Teatrze Wielkim w Warszawie). Jest tych przypadków przemocy wobec kobiet jeszcze więcej, cała kalifornijska sceneria jest nią przesiąknięta. W miasteczku zostaje zlinczowany czarnoskóry fryzjer (okazjonalnie pełniący też funkcję kata), za potajemny związek z miejscową nauczycielką. To przemoc rasowa, ale przecież w równym stopniu chodzi w tym akcie barbarzyństwa o kontrolę nad ciałem kobiety, która nie ma prawa nim w sposób dowolny rozporządzać.
Jakub Nowak napisał powieść feministyczną, nie mam pojęcia dlaczego nikt jeszcze nie użył tego określenia. Zaludnił ją postaciami silnych kobiet, ale nie tymi sztampowymi "silnymi kobiecymi bohaterkami" które pojawiają się ostatnio w każdym serialu, a różnią się od siebie co najwyżej kolorem włosów. Tutaj każda z przedstawionych kobiet jest indywidualnością, opisaną wnikliwie i z dużą wrażliwością. Kobiety są silne, nie żeby coś zademonstrować, a dlatego, że tę siłę wymusza na nich życie. Nowak podejmuje tutaj szereg współczesnych tematów, choć umieszcza je w scenerii Dzikiego Zachodu. Tematów, które wpisują się w feministyczną agendę, mimo to recenzentki i czytelniczki nie śpieszą się, żeby to zauważyć. Więc ja będę pierwszą. Zastanawiam się jednak, czy w tym pominięciu chodzi o to, kto ma prawo pisać o sprawach kobiet? Jeżeli mężczyzna podkrada nam "nasze" tematy, to wolimy to zignorować i przemilczeć? To "nam" to oczywiście tylko figura stylistyczna, bo ja się cieszę, że są dzisiaj w naszym kraju mężczyźni, którzy już pewne rzeczy rozumieją i chcą (oraz potrafią) o tych sprawach pisać świetne powieści.
Dlaczego nikt nie pisze też o tym, że kontekstem dla tej powieści są takie książki jak "Służące do wszystkiego" Joanny Kuciel-Frydryszak, "Instrukcja nadużycia. Służące w XIX-wiecznych polskich domach" Alicji Urbanik-Kopeć czy "Niewidoczne. Historie warszawskich służących" pod redakcją Zofii Rojek. Żadna recenzja nie wspomina o tym, że "To przez ten wiatr" jest powieścią tyleż o Sienkiewiczu i Modrzejewskiej, co o szesnastoletniej służącej "do wszystkiego", która idzie przez życie po trupach (dosłownie), żeby utrzymać się na powierzchni. Jestem nawet skłonna wysunąć tezę, że to właśnie Anusia jest główną bohaterką powieści. Ta książka jest tak mocno zanurzona w dyskursie, który się obecnie toczy w środowiskach feministyczno-lewicowych, że aż dziw bierze, że jest komentowana przede wszystkim w tonie mieszczańsko-lekko-krotochwilnym, a recenzujący wolą pisać o erotyzmie liścików wysyłanych przez Sienkiewicza Modrzejewskiej, niż o przywołanych przeze mnie tematach. Cóż, dla każdego coś miłego, ale zdumiewa mnie to tak bardzo, jak Anusię memuar pani Heleny. Jest to co prawda powieść z dużą dozą komizmu, jest tu miejsce na żart (chociażby w sposobie, w jaki Nowak przywołuje najsłynniejsze powieści Sienkiewicza, albo w jaki "pochyla się" nad kondycją współczesnego - choć przebranego w kostium XIX-wieczny - mężczyzny, z jego dojmującym poczuciem nieadekwatności i bezużyteczności), ale biorąc pod uwagę tematykę i wymowę całej powieści, są to żarty, od których nie robi się wesoło. Taki smutny komizm.
Ścieżek interpretacyjnych jest w powieści dużo więcej, bo Nowak pisze też o polskości, podskubując mitologię narodową, pisze o rodzinie (patchworkowej) i uczuciach matczynych i ojcowskich. Rację (poniekąd) mają też ci, którzy twierdzą, że "To przez ten wiatr" jest westernem, bo jest to również powieść o Dzikim Zachodzie. Rzecz jasna nie jawi się on tutaj jako kraina jak z klasycznych westernów. Odkąd zjedliśmy owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego i odkryli prawdziwą historię zdobywania Dzikiego Zachodu, o tym nie ma już mowy. Jest to więc nowy western, albo antywestern, w którym Dziki Zachód to miejsce, gdzie jedna ludzka krzywda piętrzy się na drugiej, przykryte warstwą brunatnego czy rudego kurzu. Miejsce beznadziei bardziej niż wielkich możliwości. Miejsce, którym rządzi pieniądz, wyzysk i przemoc i nie ma w tym żadnego romantyzmu.
Nie mogę oczywiście nie wspomnieć, że "To przez ten wiatr" jest powieścią bardzo dobrze napisaną. Autor ciekawie operuje różnymi perspektywami i różnymi planami czasowymi: teraźniejszość, przeszłość, przyszłość, kontrolując napięcie i tempo fabuły. Ciekawie jest też w warstwie językowej. Nie mówię tu o "soczystym", "brutalnym" czy "dosadnym" języku, którym zazwyczaj zachwycają się recenzenci (ja się tym akurat zachwycam znacznie mniej). Mam na myśli stylizację językową w dialogach, potraktowaną w dosyć zaskakujący sposób. Zresztą wyobraźnia autora niejeden raz potrafi w tej książce czytelnika zaskoczyć - zawsze w sensie pozytywnym.
Dość rozrywkowa wersja wydarzeń związanych z emigracją do Kalifornii w 1876 roku grupy przyjaciół, spośród których mocno kojarzymy Helenę Modrzejewską i Henryka Sienkiewicza. Mocną stroną powieści jest wartka akcja, w którą świetnie wpasowują się wcale nie zawsze spokojniejsze dialogi i bliskie interakcje między bohaterami, dając nam lepszy wgląd w psychikę i motywacje poszczególnych postaci. A skoro o postaciach, to każdy ma swoje pięć minut, chociaż w centrum znajduje się Modrzejewska w różnych konfiguracjach i relacjach z innymi. Realia historyczne nie są może zbyt detalicznie opisane, natomiast do stworzenia tła dla powieści wystarczają, nie budząc niemiłego dysonansu. Na koniec kilka słów o konwencji, bo jest to mocno kreatywna adaptacja i rozwinięcie faktycznych wydarzeń w celu wykreowania alternatywnej historii. I to dość mocno alternatywnej, o czym świadczy zakończenie i rozwiązanie poszczególnych wątków i relacji. Dla mnie Pan Jakub Nowak poradził sobie bardzo dobrze z opowiedzeniem tej historii, natomiast zdania pewnie będą różne, bo wszyscy pewnie nie będą usatysfakcjonowani. Dodatkowym smaczkiem jest ciekawy ukłon w stronę drugiej znanej persony z opisywanego grona, czyli Henryka Sienkiewicza. W różnych kontekstach natrafiamy na kilka (mam pewność co do 5) nawiązań do jego twórczości literackiej, co jest ciekawym zabiegiem, bo trochę jego dzieła "odbrązawia". Ponieważ znajdują się w kanonie lektur i głównie rozpatruje się ich charakter pariotyczno-apologetyczny, gdzieś gubi się ich dowcip, ironia i uniwersalizm. Miła odmiana. Raczej lekka i przyjemna powieść, choć z brutalnymi fragmentami i dawką niepoprawności politycznej.
3.75 - 0.75 gwiazdki wyłącznie za wariację na temat Sienkiewicza-awanturnika, które mnie totalnie kupiła. To jest fajny western ze smaczkami dla fanów historii XIX wieku. Trochę jednak w środku akcja mocno zwolniła i pogubiłam główne wątki - dopiero pod koniec całość wróciła do równowagi. Szkoda, że nie było nic więcej o Anusi/Jagience, to zdecydowanie moja ulubiona postać! Dobra powieść na wakacje.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ależ mam dysonans czytelniczy. Z jednej strony uwielbiam odniesienia do faktów, Sienkiewicza i Modrzejewskiej, ten westernowy klimacik. Z drugiej strony nie kupuję wielu rozwiązań fabularnych, szczególnie zakończenia. Miałem radość z czytania, bez wątpienia.
Sam nie wiem, chętnie sięgnę po kolejne książki Nowaka, żeby się przekonać.
Długo nie mogłam się w tę powieść "wgryźć". Od około setnej strony chwyciła mnie i już nie puściła. Dominują tu dwie okładkowe postaci. Trochę szkoda, że pozostałe, równie ciekawe, stanowią jedynie tło. Gorąco polecam 😉
Jest tutaj bardzo interesujący pomysł, oryginalność, ale na tym się skończyło. Warsztatowo ta opowieść leży. Nie wchłonęła mnie jak dobry western. Po prostu zabrakło w tym talentu do opowiadania historii. Sienkiewiczem ten Nowak to nie jest.
3,5 - ciekawa historia, bardzo dobrze napisana, z pięknym językiem. Jednak nie porwała mnie aż tak jak tego oczekiwałam, nie zżyłam się z bohaterami, czegoś mi tu zabrakło, a może po prostu takie klimaty nie są do końca dla mnie 🤷 Aczkolwiek doceniam i czytało się ją całkiem miło. 😊
Niezły wyczyn, napisać powieść jednocześnie brutalną i poetycką, elegancką i plugawą. Brawo! Wspaniale mi się płynęło przez opowieść Jakuba Nowaka. Niecierpliwie czekam na kolejne.
"To przez ten wiatr" to jedna z książek, o których warto wiedzieć jak najmniej, zanim po nie sięgniemy. Ponieważ (na szczęście!) media ostatnio się o niej rozpisują, można kojarzyć, że będziemy czytać tutaj o Ameryce, Henryku Sienkiewiczu, Helenie Modrzejewskiej i o ich wielkiej podróży do Stanów Zjednoczonych.
...i mniej więcej będzie to prawda, ale tylko mniej więcej. Jednocześnie jednak będzie to wystarczająco dużo, by sięgnąć po tę książkę z otwartą głową i bez własnych subiektywnych oczekiwań. Idealnie, by samemu zagłębić się w atmosferę i naprawdę doskonałe pióro Jakuba Nowaka.
Jeśli ktoś jednak chciałby wiedzieć więcej, to spieszę opisywać ze szczegółami, co w tej książce jest wspaniałego.
Po pierwsze: totalna, niesamowita atmosfera przenikającego do szpiku kości pustynnego, dudniącego wiatru. Nie powiedziałabym, że "To przez ten wiatr" to "western", jak lubią to określać recenzje, ale na pewno atmosfera "bardzo" Dzikiego Zachodu, odludzia, pewnego uwięzienia mimo ogromnych połaci terenu dookoła (uwięzienia w sytuacji bardziej niż w danym miejscu) jest doskonale kreowana przez Autora. Z jednej strony mamy tutaj świetne opisy samego wiatru i gorąca (dzięki którym można wręcz poczuć ten wiatr na własnej skórze), z drugiej - poczucie, że nasi bohaterowie bez większego przemyślenia porwali się na coś, co totalnie ich przerosło swoją odmiennością, a teraz prawie nie widzą wyjścia z sytuacji, nie będąc w stanie podjąć zdecydowanych kroków do zmiany. Oczyma wyobraźni widzę całą farmę ze stodołą, a wokół niej nic, tylko kilometry pustynnego kalifornijskiego krajobrazu przetykanego rachitycznymi uprawami winogron.
Po drugie: jeszcze bardziej doskonałe opisy bohaterów i bohaterek, i zaskakująco ironiczne (oraz w tym samym momencie trafne socjologicznie) budowanie ich charakterów. Mężczyźni Nowaka łatwo zapalają się do czynów, które impulsywnie realizują, właściwie już po chwili nie umiejąc się skonfrontować z nieoczekiwanymi trudnościami ani im zaradzić. Jest w tych mężczyznach sprawczość, ale pozorna, tymczasowa, prowadząca do wypalenia, frustracji i marazmu, z okazjonalnym zachowywaniem pozorów. Większość powieści męscy bohaterowie snują się wokoło, robiąc poważne miny, chodząc do brudnych i dusznych burdeli, i tocząc abstrakcyjne rozmyślania o (domniemanej) wielkości, wojnach, bitwach, sprawdzaniu się, jednocześnie nie umiejąc sobie samodzielnie zrobić kawy. (I tak, znam trochę historii społecznej, ale chyba nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać, również w kontekście różnych dzieł filozoficznych i napuszonego ględzenia o tym, jaki świat powinien być).
Kobiety opowieści z kolei, mimo że wciąż na nowo spychane przez mężczyzn na margines, traktowane po macoszemu, doświadczające coraz to wymyślniejszych nadużyć z ich strony, na co dzień zajęte czynnościami "nieważnymi" (a nie "wyrafinowanym" rozmyślaniem o powstaniach), nawet w sytuacji totalnego wyobcowania zachowują ogromne pokłady sprawczości i świadomości. Dobrze jest czytać takie kobiece bohaterki, które z jednej strony zmagają się z własnymi tęsknotami, sytuacją i światem, w którym przyszło im żyć, ale które jednocześnie nie tracą pewnej klarowności pomagającej im podejmować racjonalne decyzje.
Po trzecie: och, jak dobrze się całość czyta! Tempo akcji, jej "barwy", natężenie, język - to wszystko tutaj gra, gra i jeszcze raz gra. Pomijam już twórcze odwoływanie się do biografii Sienkiewicza i Modrzejewskiej, pomijam to, że Nowak staje się kolejnym polskim twórcą polemizującym z Wielką Polską Martyrologią (razem z chociażby równie doskonałym Uzdańskim) - to jest po prostu bardzo, bardzo dobra, przemyślana, pomysłowa, świetnie wykonana proza.
Taką prozę chcę czytać, taką prozę chcę przeżywać, takie wrażenia literackie chcę mieć. Wydawnictwo Powergraph kolejny raz dostarcza. Bardzo proszę Nowaka czytać.
Kalifornia. Lata 70. XIX w. Helena Modrzejewska i Henryk Sienkiewicz. Pustynny kurz, dużo whisky, dużo Indian oraz Meksykan i jeszcze więcej seksu, którego napięcie wylewa się z tej książki w postaci sugestii i dosłowności. Czy to brzmi jak gotowy pomysł na hit?
Zdecydowanie nie, z uwagi na liczbę wątków. Jakub Nowak do tego wszystkiego dorzuca jeszcze zwięzłą, ale konkretną pigułkę informacji o kolonizacji Stanów Zjednoczonych, o tym, jak Europejczycy dorobili się na plecach Indian i Meksykan fortun, sporo jest też o kalifornijskiej gorączce złota. Dużo tego. Autor starał się połączyć to w jedno, ale najważniejsze, że zdołał ubrać to w bardzo porywający styl.
„To przez ten wiatr” reklamowana jest jako dziki romans albo western z mocnym wątkiem uczuciowym. Ja tę książkę odbieram trochę inaczej. Oczywiście wspomniane elementy zawierają się w powieści, ale są najsłabsze, dlatego w mojej opinii niekluczowe. Sam zwróciłem uwagę na dwie kwestie: pierwsza to sposób przedstawienia dwóch największych postaci, czyli Modrzejewskiej i Sienkiewicza. Nowak zrobił w swojej książce coś wielkiego: sprowadził dwie legendy na ziemię. I chociaż autor umiejętnie miesza fikcję z historią, to pokazuje nam ludzką twarz dwóch wielkich postaci polskiej kultury. Znakomicie udało się Nowakowi oddać ten niepokój związany z poszukiwaniem swojej własnej drogi życiowej. W przypadku Modrzejewskiej jest to próba przedefiniowania siebie na nowo. U Sienkiewicza problemem jest zdefiniowanie siebie, jako twórcy.
I druga kwestia, moim zdaniem najważniejsza, dla której po prostu trzeba po „To przez ten wiatr” sięgnąć, to ukazanie dramatu kobiet w drugiej połowie XIX w. Nowakowi udało się to dzięki postaciom Heleny i Anusi – kobietom będącym na dwóch biegunach pozycji społecznej, ale jednak w obliczu walki z mężczyznami i prozą życia, postawionymi na straconej pozycji. Służąca Modrzejewskiej z uwagi na scenę oddania młodej dziewczyny jako trofeum jest tu chyba nawet kluczowa w kontekście ukazania sytuacji służby u polskich elit XIX w. oraz tego, co działo się w tamtym czasie z młodymi dziewczynami z tego najniższego stanu. A było bardzo źle.
W książce „To przez ten wiatr” dzieje się zatem naprawdę dużo. Nowak w swoim debiucie ciekawie gra konwencjami, odważnie wyśmiewa niektóre polskie mity, bawi się również historią (z uwagi na mój stosunek do Sienkiewicza, kłaniam się w pas za finałową scenę), znakomicie tworzy klimat opisywanego miejsca i chociaż nie wszystko mi się tutaj podobało, moim zdaniem ważne jednak, że ta książka próbuje wskazać pewne problemy. Dlatego jest godna polecenia.
Lata 70. XIX wieku. Kalifornia. Kowboje i złodzieje. Winnice, kolej i zakurzone miasteczka widziane zza oparów whisky. Pot, krew i łzy. I polska bohema artystyczna na emigracji, wśród której prym wiedzie Helena Modrzejewska, wielbiona przez młodego literata i dziennikarza Henryka Sienkiewicza. Brzmi ciekawie i intrygująco? Cóż, ten opis nie oddaje ani w 1/10 geniuszu książki "To przez ten wiatr", debiutu Jakuba Nowaka. Bo książka ta to coś więcej niż western, niż powieść emigracyjna oparta częściowo (zaznaczam - częściowo!) na faktach. To niebanalny, niezwykle brawurowy miszmasz gatunkowy, utkany z faktów, prawd, półprawd i wyobraźni autora, pachnący whisky, pyłem i przegranymi marzeniami. Znajdziemy w nim wszystko. Kowbojów, Meksykanów, winnice, złodziei, Indian, Afroamerykanów, złoto, seks, krew, znój, ból i udrękę. Znajdziemy w niej wspomnienia z Polski, ale i życie na emigracji, w ciężkich warunkach rozrastającej się Kalifornii, pełnej osadników z różnych części świata. I w tych warunkach znajdziemy i Polaków, i to nie byle jakich Polaków. Artystów. Ludzi zabawowych, rzuconych przez życie i nie do końca realne wyobrażenia, na spieczone słońcem kalifornijskie ziemie. Znajdziemy wśród nich mężczyzn zagubionych, i silne, sprawcze kobiety, takie jak sama Modrzejewska, kobieta piękna, mądra, wybitna aktorka, która niczym herszt rządzi swą grupą, czy jej służąca, Anusia, dziewczyna, która wiele przeżyła, i która za wszelką cenę walczy o siebie. A wśród tych postaci, wśród kurzu i znoju, popychane wiatrem Santa Ana, rozgrywają się ludzkie dramaty i namiętności. O matulu, jak ja się setnie ubawiłam przy czytaniu tej książki! Świetny język, gra konwencjami, wyraziste postaci, niedopowiedzenia, niebanalne zwroty akcji, trochę faktów, trochę realiów tamtych czasów i terenów, to wszystko wprawiło powieść w ruch i sprawiło, że nie sposób było się od niej oderwać. Ta książka to coś, czego nigdy wcześniej nie czytałam, a co chcę czytać jak najczęściej. Western z polskim twistem - piszecie się na to?
Polski western o historycznych osobach, oparty w większości na faktach z domieszką fikcji. Dobry debiut, pachnący alkoholem, potem i ludzką krwią. Miejsce- Kalifornia, 1876r. Bohaterami byli polscy intelektualiści, szlachcic (Karol Chłapowski), aktorka (Helena Modrzejewska- żona Karola Chłapowskiego) i początkujący literat (Henryk Sienkiewicz), Sypniewscy z dziećmi- którzy decydują się na emigrację za ocean, aby uprawiać winorośl. Temat- emigracja, losy polskich emigrantów na amerykańskiej ziemi. Sienkiewicz w 1875 roku to początkujący literat, dziennikarzyna, który na swoim koncie ma zaledwie pare noweli. W trakcie pobytu w Kaliforni stara się napisać coś nowego ale idzie mu to raczej kiepsko. Jego myśli krążą wokół Heleny Modrzejewskiej, w której się podkochuje. W akcie desperacji upija się, chodzi na dziwki. Modrzejewska to aktora, która podbiła południowo-wschodnią Polskę (m.in. Rzeszów) już jakiś czas temu, teraz zdobyła Kraków oraz warszawską publiczność. Dała się poznać jako aktorka ról dramatów Słowackiego i dzieł Szekspira. W jej krakowskim i później w warszawskim domu pojawiają się wielkie osobistości: Asnyk, Stanisław Witkiewicz, Fredro czy Józef Chełmiński, czy też Sienkiewicz. W sferze marzeń póki co pozostaje zdobycie scen teatralnych za oceanem, gdzie publiczność oklaskiwałaby jej interpretacje dzieł Szekspira w oryginale. Póki co tylko w sferze marzeń, bo Helena nie zna angielskiego, bieglej włada językiem niemiecki obowiązującym w tamtym czasie w Galicji. Jak potoczą się losy polskich emigrantów, czy odnajdą się w nowej rzeczywistości, czy jako rolnicy dadzą sobie radę? Przekonajcie się sami. #wyzwanieLC listopad 2024- przeczytam książkę z pomarańczową okładką