Druga antologia opowiadań inspirowanych pracami Jakuba Różalskiego opowiadań, napisanych tym razem przez autorki Hardej Hordy: M. Wójtowicz, A. Hałas, E. Białołęcka, K. Chodorowska, M. Kubasiewicz, A. Nieznaj, M. Raduchowska, A. Jadowska, A. Janusz, A. Hrycyszyn, A. Kańtoch, A. Zielińska.
Mistrzynie słowa i dwanaście całkowicie odmiennych opowieści. Co je łączy? Fascynacja obrazami. Niesamowite obrazy Jakuba Różalskiego i ich nieoczywisty przekaz budzący niepokój, często grozę, znajdują odzwierciedlenie w historiach stworzonych przez znakomite autorki.
Jestem mile zaskoczona pomysłowością autorek. Jasne, niektóre opowiadania podobały mi się bardziej, niektóre mniej, ale wszystkie były na swój sposób interesujące.
Szczerze przyznaję, że Inne nieba to antologia, która mnie oczarowała.
Naprawdę rzadko zdarza mi się, że w przypadku antologii podobają mi się wszystkie opowiadania. W Innych niebach każda z opowieści ma swoją magię. Autorki dały z siebie wszystko i dały prawdziwy popis.
Oczywiście mam swoje ulubione historie i te, które wciągnęły mnie trochę mniej. Całość oceniam jednak bardzo wysoko.
Inne nieba podobają mi się dużo bardziej niż poprzednie antologie Hardej Hordy. Widzę ogromny rozwój, jaki poczyniły niektóre autorki. A te, które podziwiałem od początku, ciągle trzymają wysoki poziom.
Opowiadanie to często papierek lakmusowy dla autora. Sami pisarze mówią, że dużo trudniej pisze się tę krótszą formę. Wszak mają do dyspozycji mniejszą liczbę znaków, by zawrzeć interesującą historię. W Innych niebach się to udało. Oprócz jednej historii, nie czułem, że dostałem skrótową opowieść albo taką, która kończy się w próżni. Częściej miałem ochotę na dalszy ciąg lub więcej historii w uniwersach stworzonych przez autorki. W kilku przypadkach mam nadzieję, że takie dostanę.
Inne nieba to kawał pisarskiej roboty. Na pewno brawa należą się też redakcji oraz Wydawnictwu za takie piękne wydanie. Pozytywne zaskoczenie i ogromne polecenie z mojej strony do zapoznania się.
"Inne nieba" to antologia składająca się z opowiadań, które powstały na podstawie obrazów.
Wszystko by było niezwykle ciekawe, gdyby nie to, że...
Niektóre z nich były tak dziwne, tak przerażające i wprawiające w osłupienie 😱
Muszę szybko napomknąć, że było też sporo takich, które niesłychanie mnie wciągnęły i zafascynowały. Ale były też takie... Osobliwe! Wszystkie z nich miały w sobie coś, dzięki czemu chętnie sięgałam po kolejne opowiadanie.
➡️ Które podobało mi się najbardziej? Ciężko mi wybrać, bo zarówno to od Anety Jadowskiej było bardzo dobre, jak od Magdaleny Kubasiewicz, czy Anny Kańtoch.
Znajdziesz tutaj nie tylko fantastykę, ale także opowiadania o tematyce science-fiction, czy grozy - więc dla każdego znajdzie się coś dobrego ☺️
Ale mam dla Ciebie propozycję - nie czytaj tych opowiadań na noc (chyba, że lubisz się bać), bo kiedy musisz wyjść z łóżka w totalnych ciemnościach i iść do łazienki, to zdecydowanie wyprawa ta nie należy do najprzyjemniejszych (możliwe zwidy, omamy słuchowe i takie tam).
I cóż mogę zrobić? Po prostu polecić Ci "Inne nieba" ❤️
Jak narazie przeczytałem rozdział Anety Jadowskiej, ba nim mi najbardziej zależało. I go też chcę ocenić. Z tym tekstem mam taki problem że on sam w sobie bardzo mi się podoba, ale nie widzę w nim Anety. Nie wiem czy to coś zemną jest nie tak że jej nie wyczuwam w nim. Ale tak jest. Główna postać jest bardzo Jadowska, ten świat jakoś mi nie pasuje do Anety. Nie wiem czy to przez to ze jest dużo słów archaicznych i takie z ruskiego pochodzące(co uważam ze bardzo nadaje klimat tej historii) czy też przez tą typową starą Słowiańszczyznę, gdzie osobiście Jadowska mi się kojarzy tylko i wyłącznie z urbanfantasy. Ale dobra, ogólnie ujmując tekst bardo dobry. A to że dla mnie osobiście jest mało w nim Anety to subiektywna opinia niczym opinia na temat tego jaki kolor jest najładniejszy.
Jestem już po przeczytaniu całości. Dezerterka, ulinka, stopa słonia, współlokator i wcześniej wspomniana córka lasu to zdecydowanie moje ulubione opowieści z tych wszystkich jakie są w tej książce. Każda jest zupełnie inna zupełnie o czymś innym a mimo to wszystkie łączy jeden artysta którego obrazy zainspirowały do tworzenia tych dzieł.
Ta antologia trochę wróciła mi wiarę w opowiadania. Świetny skład, świetne tematy, dodatkowo oprócz książki jest genialny audiobook, No ludzie czego chcieć więcej. Jestem oczarowana
Fajna do odsłuchania, niektóre historie ciekawe. Jednak gdybym miała czytać w papierze to nie wiem czy bym tak chętnie czytała. Może po prostu antologie nie są dla mnie?
SQN stworzyło kolejną antologię opowiadań inspirowanych fantastycznymi grafikami Jakuba Różalskiego – tym razem do współpracy zaprosiło dwanaście pisarek Hardej Hordy. Przyznaję, że to ich nazwiska jak magnes przyciągnęły mnie do tomu. Jako że autorki znam już z ich wcześniejszej twórczości, lektura obyła się bez zaskoczeń. No, prawie, ale o tym za chwilę.
Światy przedstawione w zebranych opowiadaniach są przeróżne. Dostajemy m.in. kosmiczną podróż na nową planetę, szamańskie rytuały i składanie ofiary tajemniczemu stworowi z lasu, przyszłość wojny w Ukrainie, labirynt rodem z mitu o Ariadnie i Tezeuszu, leśne wiedźmy, więź kobiety i wilczycy… Klimaty baśniowe, folkowe, steampunkowe – każdy znajdzie coś dla siebie.
Wrócę teraz do wspomnianych na wstępie zaskoczeń. Opowiadanie „Ulinka” to zupełnie nowa odsłona Mileny Wójtowicz – brak w nim ironii i komizmu, jest za to całkiem na serio i bardzo obrazowo przedstawione znane z historii polowanie na czarownice. Ciarki mi pełzały po kręgosłupie od pierwszego zdania. Swój charakterystyczny humor porzuciła również Martyna Raduchowska i zaserwowała nam mroczny retelling baśni o małej syrence z elementami legendy o nimfie Lorelei.
Z całego tomu szczególnie przypadła mi do gustu alternatywna historia wojny w Ukrainie utrzymana w klimacie SF. Tytułowa dezerterka Aleksandry Janusz to SI, która uciekła z rosyjskiego wojska. Pierwotnie cywilna, produkcji amerykańskiej, została skradziona przez rosyjski rząd i wysłana na wojnę. Uszkodzona trafia do ukraińskiej mechaniczki, która po zwolnieniu ze służby wróciła do rodzinnej wsi. Między SI a mieszkańcami, początkowo bardzo nieufnymi, powoli zawiązuje się swego rodzaju nić porozumienia. Autorka miała ciekawy pomysł na rozwinięcie tematu nie tylko toczącej się wojny, ale także zagadnienia analizowanego od czasów Philipa K. Dicka – na ile sztuczna inteligencja może być ludzka.
„Inne nieba” to dwanaście podróży do dwunastu różnych światów. Pozwalają one odkryć pisarki po raz pierwszy lub w niektórych przypadkach na nowo. Piękne wizualnie wydanie tylko te podróże uprzyjemnia, a zamieszczone na początku grafiki pozwalają bardziej wczuć się w przedstawione światy. Ten zbiór to bez dwóch zdań uczta dla oka i dla wyobraźni.
Czytanie poszło mi sprawniej, niż zakładałem: skończyłem trzy dni przed czasem. To nie wyścig :) , ale nie zanosiło się, że przeczytam tak szybko. Nie jestem fanem polskiej fantastyki, to po pierwsze. A po drugie, generalnie nie przepadam za krótkimi formami jak opowiadania. Ten zbiór przeczytałem w ramach zobowiązania recenzenckiego. A poza tym czytałem poprzedni pt. „Inne Światy”.
Tyle zastrzeżeń.
Tak samo jak poprzednio opowiadania w tej antologii inspirowane są twórczością Jakuba Różalskiego. Dla niektórych tekstów prace te stają się mocnym punktem wyjścia, w innych stanowią bardziej swobodną inspirację. Ale to może być subiektywne odczucie i mało istotne. Mnie najbardziej przypadły do gustu te bazujące czy operujące kontekstem historycznym, bliższym bądź dalszym. W tym zbiorze jest to kontekst tatarsko-ukraińsko-rosyjski. Niezbyt mi bliski, aczkolwiek jeden tekst, „Córka lasu” Anety Jadowskiej, to druga część Tryptyku Tatarskiego tejże, którego pierwsza część znajduje się w poprzednim zbiorze. Nie są one ze sobą powiązane fabularnie, na ile mnie pamięć nie myli. Odnośnie rosyjskości - to również nie jestem fanem, delikatnie ujmując. Mimo to muszę przyznać, że polskie autorki sprawiły, że czytałem te opowiadania z przyjemnością, co stanowi u mnie spore wyróżnienie. :)
Nie jestem w stanie wskazać, jak poprzednio, najlepszych tekstów. Zbiór prezentuje raczej równy poziom i wiadomo, że niektóre opowiadania podobały się bardziej lub mniej. „Inne Światy” wydały mi się jednak lepsze. Mógłbym wskazać dwa lub trzy opowiadania, które ciągnęły całość (choćby minipowieść, nowelę Jacka Dukaja). W tym takich nie było. Ocena jest raczej odbiciem pewnej równości między tekstami niż średnią skrajnych ocen.
"Zerwały sie zw swoich peleryn i zaczęły ściągać ubrania. Magia, pomyślała Masza, rozpinając bluzkę, z pewnością jest łatwiejsza latem niż w środku zimy." Córka Lasu, Aneta Jadowska
To jest tak dobre że nie wiem co powiedzieć😭 w bardzo dużym skrócie: Z każdą chwilą moja miłość do Jadowskiej rośnie, Z Raduchowską chyba się jednak przeprosze przynajmniej przy opowiadaniach, nie wiem jeszcze jak mogłabym znaleźć androida ale się dowiem bo Lena jest genialna. No i coraz bardziej chce podróżować po kosmosie. No i chyba jednak muszę dogadać się z moim cieniem. Każdy musi.
"Odkąd sięgała pamięcią, rozkoszowała się gniewem wielkiego błękitu, bo tylko w chwilach, gdy powietrze i woda walczyły że sobą w dzikiej furii, ona mogła oddychać pełną piersią. Dopiero wtedy żyła naprawdę" Na skrzydłach sztormu, Martyna Raduchowska
I taki bonusik hihi "Zaczynałam od ludzi. W Social mediach. Jesteście bardzo społeczni, opisujecie sobie świat, bez przerwy rozmawiacie. O książkach, o kotkach. Hodowaniu roślinek. Robieniu mydełek. O seksie. Gdzie zapisać dzieci do szkoły i jak dbać o masę ciała. Słuchałam tego jak śpiewu ptaków. -No ja nie wiem...Kłótnie, trollowanie, hejt... -Tak, agresja.- Lena odwróciła jedyne oko.- I zło też. Inaczej by mnie nie zbudowano. Ale wiesz co? Zła wcale nie jest więcej. Tylko bardziej je widać. Bo niszczy, burzy, poniża, trzeba się przed nim bronić. Dobro jest... -Zwyczajne. -Tak. Dobro jest zwyczajne.- Androidka westchnęła, co wydawało się absurdalne, przecież nie oddychała.- Ludzie żyją takim codziennym małym dobrem." Dezerterka, Aleksandra Janusz
Zależy od autora, ale w większości super klimat. I, proszę Was kupcie wersję papierową! Czytam głównie na czytniku, ale borze szumiący, jak to jest pięknie wydane! Musiałam to mieć fizycznie.
Zazwyczaj oprawa nie ma wpływu na jakość książki, a jednak w tym wypadku dla mnie ważne jest wspomnieć, jak przepiękne jest standardowe wydanie zbioru opowiadań, idące ręka w rękę z oryginalnym pomysłem. Książka harmonijnie łączy w sobie literaturę i sztukę. Każde z opowiadań zainspirowane jest niepokojącymi obrazami polskiego malarza. I chociaż, jak to zazwyczaj bywa, poziom opowiadań nie jest jednakowy, to każdej z autorkem udało się uchwycić atmosferę obrazów.
Opowiadania:
Córka lasu 3/5 Nie było złe, ale dosyć sztampowe. Nauczyłam się już, że po Jadowskiej nie ma co wiele oczekiwać.
Współlokator 5/5 Opowiadanie połączyło wątek kryminalny z nadnaturalnym, a całość przesiąknięta jest niepokojem.
Vintagianka w Kosmosie 5/5 Mimo że opowiadanie było bardzo krótkie, wypełnione było przepysznym humorem i miało uderzającą puentę.
Stopa Słonia 4/5 Opowiadanie zarysowało obraz postapokaliptyczny, trochę jakby ze Strugackich, a trochę z VanderMeera.
Serce Katieńki 3/5 Trudno się o co przyczepić, poza tym że historia była zwyczajnie mało ciekawa.
Ulinka 3/5 Opowiadanie smutne, ale znowu trochę zabrakło oryginalności.
Dezerterka 4/5 Dobrze napisani bohaterowie, i ci ludzcy, i cybernetyczni. Opowiadanie naładowane było emocjonalnie, jak to często bywa z historiami wojennymi, tylko troche mało organicznego moralizatorstwa się przyplątało.
Potwór i nić 5/5 Reinterpretacje greckich mitów dawno mi się przejadły, ale to opowiadanie sprawiło, że ciarki mi po plecach przeszły. Ta historia to mroczne i ciężkie sci-fi - takie, które zazwyczaj najlepiej zapada mi w pamięć.
Na skrzydłach sztormu 4/5 Jeszcze mroczniejsza reinterpretacja juz i tak mrocznej baśni o syrenach i ludziach.
Dla wilka strzecha 5/5 Opowiadanie przepelnione smutkiem i desperacją, niezwykle atmosferyczne.
Mówczyni Metalu 5/5 Takie krótkie opowiadanie, a tak mocno był zarysowany fantastyczny świat z mroczną podszewką i paskudnymi sekretami. Aż chciałoby się więcej.
Joik dla olbrzyma 3/5 Opowiadanie takie trochę nijakie. Po Białołęckiej spodziewałam się więcej.
Myślałam, że ten zbiór opowiadań będzie dużo lepszy 🙁 Tylko kilka z nich mi się tak szczerze podobały, reszta była nudna i bez charakteru. Wielka szkoda, bo wydanie i autorki budziły duży potencjał
Są tutaj opowiadania wspaniałe, jak i mocno średnie, powiedziałbym, że więcej jest tych drugich. Inspiracje sztuką Jakuba Różalskiego są momentami bardzo luźne, co akurat zarzutem koniecznie nie jest.
3,5⭐ dośc nierówna, początkowe i ostatnie opowiadania super ciekawe, ale np to o syrenach mialo wiele luk fabularnych. Nie zmienia to faktu, że po pierwszą część również sięgnę
Jestem fanem twórczości Jakuba Różalskiego, jego obrazy zdobią moje ściany, a na półkach leżą gry z uniwersum 1920+. Liczyłem, że ta książka pozwoli mi się przenieść do światów przez niego wykreowanych... ale nie udało się. Jest tutaj potencjał, ale nie został w pełni wykorzystany.
O ile Inne Światy były dla mnie bardzo nierówne - niektóre opowiadania trafiały w 10, a inne kulą w płot - tak tutaj poziom wydaje się być bardzo zbliżony. Niestety jest to poziom "meh+" i po zakończonej lekturze nic szczególnego nie zostało mi w pamięci, żadne z opowiadań nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Aczkolwiek, kilka rozbudziło nadzieję i rokowało całkiem nieźle. IMHO zabrakło tutaj czasu. Wydaje mi się, że ten zbiór został napisany i wydany w dużym pośpiechu.
Każde opowiadanie w tym zbiorze jest napisane "pod ilustrację". Niestety, większość autorów potraktowało to zadanie bardzo dosłownie i skupia się na oddaniu ilustrowanej sceny, często ignorując kontekst. Przez to trudno poczuć, że ma to związek z szerszym uniwersum i zasadniczo akcja opowiadań mogłaby dziać się gdziekolwiek. Dla mnie minusem jest to, że wszystkie ilustracje są na początku książki i trzeba po niej skakać co jakiś czas - bardziej podobało mi się przeplatanie tekstu i grafik w Innych Światach (ale pewnie czas, koszt, itd.).
Abstrahując od tego, gdzie dzieją się opowiadania - czy są one dobre? Z różnych powodów mi nie przypadły do gustu. Przede wszystkim mało które opowiadanie w tym zbiorze mówi o czymś więcej niż tylko o przedstawionych wydarzeniach, nie pozostawia czytelnika z ciekawym pytaniem, wnioskiem, czy powodem do refleksji. Być może to efekt zbyt kurczowego trzymania się ilustracji? Kilka cierpi na przerost ekspozycji i niedobór akcji. Inne są bardzo przewidywalne, a ich "reveals" i "twists" bardziej żenują niż zaskakują. Wiele bardzo skupia się na przeżyciach głównej bohaterki, ale robi to na siłę - kilkanaście razy przypominając nam tę samą rzecz w ten sam sposób (np. że bohaterka cały czas przezywa traumę po wydarzeniach sprzed lat). Ogólnie nie potrafię podać żadnego tytułu, który przeczytałem bez tego typu zgrzytów, które przeszkadzają w pełni zanurzyć się w ich treść.
A szkoda, bo wydaje się, że bardziej wnikliwa edycja (a czasem i korekta) pomogłaby rozwiązać wiele z tych problemów. Nie ma w tym zbiorze fatalnych utworów, które są nie do odratowania. Jestem przekonany, że większość dałoby się wyciągnąć z meh+ na WOW! gdyby było na to więcej czasu. Boli ten niewykorzystany potencjał, bo mogło być to coś przełomowego, a wyszło coś... totalnie zapominalnego.
Oczekiwania były całkiem spore ale niestety nie zostały one zaspokojone. W tym zbiorze są dwa, no maksymalnie trzy opowiadania warte uwagi. Reszta to jakieś fantasy pisane na siłę. Bez pomysłu, bez fabuły. Ot weźmy jakieś magiczne ludzio-stwory i niech coś robią. Czytało się to w większości ciężko i aż biło topornością po oczach. Ogólnie potencjał był całkiem spory ale mam wrażenie, że doszczętnie zmarnowany. Tylko dla fanatyków.
Potwornie cieszę się, że kupiłam tą książkę niejako z przypadku i na przecenie, i nie miałam co do niej żadnych wymagań bo najlepsza w niej jest okładka. Wnętrze, jak to antologia, jest nierówne, raz lepsze, raz gorsze, raz "Boże, pisałaś to na kolanie czy jak?". Jednym zdaniem zbiór nie jest ani wybitnie dobry ani wybitnie zły, można powiedzieć, że jest średni, właśnie takie 3/5, w sam raz na leniwy niedzielny wieczór.
3,75⭐️ bardzo fajny zbiór opowiadań, jednak nie wszystkie mi się podobały. Zdecydowanie moje ulubione to 2 i 3 są bardzo w moim stylu i świetnie się na nich bawiłam. Bardzo tez przyjemnie mi się to czytało. Były tez opowiadania które mi nie przypadły do gustu(4,5,12), reszta była albo po prostu fajna, albo przeciętna. Napewno w tym zbiorze spodobało mi się, że mogłam poznać nowe osoby autorskie i zapoznać się z różnymi stylami pisania.
Idea, w której najlepsze pisarki gatunku fantasy tworzą opowiadania, inspirowane obrazami Jakuba Różalskiego, już od samego początku napawała niemałym optymizmem. Po przeczytaniu stwierdzam, iż oczekiwania zostały spełnione, a poprzeczka była ustawiona niebywale wysoko.
Plus za polskie autorki. I dużo słowiańskości. Absolutnie kocham tę różnorodność. Natomiast na Legimi ta książka ma w opisie "Niezliczone emocje, trudne dylematy i fascynujący bohaterowie żyjący pod niebami innymi niż nasze". No i mi tutaj się zgadzają tylko te inne nieba. Bo ani nie miałam emocji, ani dylematów ani fascynujących bohaterów.
4/5 Mysle ze to po prostu nie sa moje klimaty bo niektóre historie mnie przynudzały, ale uwazam ze to świetny prezent dla kogoś kto lubi mroczne historie - są dobrze napisane a sama książka ślicznie wydana
To jest ciekawa pozycja, ale już przy trzecim opowiadaniu wiedziałam, że zmęczę się tak jak przy "Innych światach". Podobały mi się opowiadania Anety Jadowskiej, Anny Kańtoch, Krystyny Chodorowskiej, Aleksandry Janusz i Martyny Raduchowskiej.