Są komiksy, o których wiesz, że nigdy do końca ich nie ogarniesz. Są historie, po których czujesz się zakłopotany i musisz do nich wracać, bo ewidentnie coś nie daje ci spokoju. Krótkie opowiadania Teddy'ego Goldenberga to ten typ opowieści. Dziwne, sugerujące czytelną konwencję, lecz zaskakujące rozwojem fabuły. Czasem brakuje pointy, czasem jest dziwaczna, a całość praktycznie zawsze wymyka się normom. Jakby ktoś w odpowiednim momencie poprzestawiał klocki. Coś bardzo niepokojącego czai się w tej sennej logice w połączeniu z retro grafiką i życzę powodzenia, jeśli ktoś spróbuje to zdefiniować.