Chłopiec, który odkrywa w sobie moce grożące zagładą wszystkiego, co kocha. Żyjący w lesie pustelnik o specyficznym poczuciu humoru. Magini pochodząca z tajemniczej Świątyni. Lojalna wojowniczka. Kat ścigający uciekającą ofiarę. Nieudane, rzucone w panice zaklęcie na zawsze odmieni losy ich wszystkich.
„Klan Smoka. Bariera” to opowieść o magii, która zamiast tworzyć nowe możliwości, niszczy wszystko, co miało znaczenie. O bezradności i rezygnacji, mierzeniu się z poczuciem winy i depresją. To również historia kobiet sprzeciwiających się usankcjonowanej prawnie przemocy i dyskryminacji. Przede wszystkim jednak to wzruszająca baśń o miłości, która nie miałaby prawa się narodzić, gdyby zaklęcia działały tak, jak powinny.
Cholera... co to była za książka! Jeśli to jest debiut to ja się boję co będzie dalej.
W całej książce trudno znaleźć mi jakikolwiek minus, czy słabszy moment. Książka jest określona jako fantasy jednak ja tu widzę bardzo ciekawy mix gatunkowy od bardzo dobrej fantastyki, przez sceny akcji, urocze dialogi w stylu komediowym, aż do erotyka i bardzo interesującej koncepcji miłości, ale też książki która porusza bardzo ważny temat będący tabu.
Chciałbym po raz kolejny zauważyć iż jest to debiut, a wielkość, różnorodność i brak schematyczności świata fantastycznego przedstawiony przez autorkę jest niesamowity, może nie jest to poziom Sapkowskiego czy Tolkiena, ale jak na polskie podwórko to zrobiło to na mnie wielkie "wow".
Postacie bardzo ciekawe, wyraźnie było widać że mają swoją własną duszę. Mi osobiście najbardziej podszedł Kitsu, ale czemu i dlaczego to radzę przeczytać samemu.
Czy był jakiś solidny plot twist który spowodował tak dobrą ocenę? Właśnie nie, mocnym punktem "Klanu Smoka: Bariery" jest równa akcja przez całą książkę, a zakończenie jest bardzo mocne.
PS: Jak zwykle na plus jest obecność mapek, ale tutaj chciałbym pochwalić wspaniałe rysunki opisujące wybrane momenty książki. Ależ to daje klimacik!
Pierwsze co mi przychodzi na myśl po zakończeniu - to był powiew świeżości w moim życiu czytelniczym. Czuję, że autorka ma do zaoferowania wiele, nie pozwoli na nudę!
“Jego oczy lśniły żółtym, smoczym blaskiem. Ryknął, a wokół wybuchnął ogień i spowił go w jaskrawym uścisku, usztywniając ciało tam, gdzie zawodziły mięśnie lub stawy. Zerwał się na nogi z niemożliwą do uchwycenia gołym okiem szybkością. Za jego plecami rozwinęły się złocisto-czerwone płomienie. Wyglądały zupełnie jak... – Skrzydła... – westchnęła Utha. – Popisuje się. – Kitsu się skrzywił.”
Kojarzyłam książkę już od dawna i miałam w planach do przeczytania. Słyszałam sporo pozytywnych opinii dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po ten tytuł. I wiecie co? Totalnie mi się podobała! Widać, że autorka ma świetny pomysł na historię, daje powiew świeżości na polskim rynku. Cieszę się, że miałam szansę poznać twórczość tej autorki.
Na początku poznajemy małego Altamira, nazywanego później Miro, u którego niespodziewanie późno pojawiły się moce. Wkrótce traci wszystko – dom, rodzinę, a jego mistrzyni, która przyjechała mu pomóc, utknęła w barierze. Było mi go szkoda, w końcu to dziecko z ogromną mocą, a wrogowie chcąc go porwać i odebrać mu magiczne zdolności, odebrali wszystko na czym mu zależało. Po tej ucieczce poznajemy Kitsu, którego bardzo polubiłam. Nawet bym powiedziała, że został moim ulubieńcem. I nie! To nie dlatego, że jest smokiem! No dobra, może trochę, ale na to też wpłynął jego charakter, przez który go polubiłam. Niby taki groźny smok, surowy, a jednak zajął się chłopcem i praktycznie go wychował, nauczył korzystania z magicznych umiejętności. Przyjemna, zabawna postać, nie da się go nie lubić.
Wróćmy do stworzonej przez mistrzynię Yuno bariery. W środku czas płynie inaczej w przeciwieństwie do świata poza nim. Na zewnątrz Miro przeżywa niemal dwie dekady, cierpiąc katusze, gdy ogląda jak jego mistrzyni jest torturowana przez wrogów. Nic nie może zrobić, by jej pomóc. Yuno stworzyła barierę chcąc w taki sposób uratować młodego ucznia, ale coś nie wyszło i utknęła tam razem z Enis, jej strażniczką.
Dlatego głównie skupiamy się na przygodach Miro, który coraz bardziej się rozwija, poznaje nowych ludzi, a nawet dołącza do klanu. Ma rodzinę, która go adoptowała, rodzeństwo, którym się opiekuje. Bardzo mi się podobał opis klanów, to jak funkcjonują i po prostu żyją. Spodobały mi się także pseudonimy dla członków klanów, które co nieco opisywały ich charakter. Raczej rzadko spotykam się z klanami w książkach, więc to było miłe zaskoczenie dla mnie.
Nie będę zdradzać co dalej, bo warto przeczytać tę książkę! Natomiast powiem coś o odczuciach, które były pozytywne pomimo poruszanych trudnych tematów. Przeszłość Yuno jest naprawdę trudna i traumatyczna, bardzo mi jej szkoda było. Nie będę nawet przytaczać tego co przeżyła, bo obawiam się o bana, więc możecie się domyślać jak bardzo musiała cierpieć. I żeby to nie było koniec! To ciągnie się za nią i będzie dalej, nie odpuści. Ruth, jej prześladowca, łatwo nie odpuści. Jednak cieszę się, że Yuno ma wsparcie wśród bliskich jej osób, między innymi w Mirze. Co do ich relacji mam pewne zastrzeżenia, ale to naprawdę już moje osobiste odczucia niewiele wpływające na ocenę książki. Mianowicie chodzi o relację Mira i Yuno, która moim zdaniem trochę za szybko się rozwinęła. Myślę, że można było dać im więcej czasu na poznanie, a później zbliżenia. Szczególnie, że mistrzyni ma złe wspomnienia z dotykiem i samymi czynnościami seksualnymi. Dodam też fakt, że poznali się, gdy Miro był dzieckiem, więc tym bardziej mi nie pasowało, ale musimy patrzeć na to, że właściwie bardziej się poznali, gdy Miro dojrzał. Nie wszystkim może jednak spodobać się książka, patrząc na drastyczne opisy tortur czy relacja miłosna uczeń-nauczycielka, to zrozumiałe.
Ale warto dać szansę książce jak i autorce! Czyta się szybko, łatwo się wciąga, a styl autorki jest przyjemny. Nie ma jakiegoś chaosu, wszystko jest poukładane i mają sens, a tempo fabuły jest dobre. Z czystym sumieniem polecam!
Historia o chłopcu, który odkrywa w sobie moce. Nie umie ich kontrolować, więc jego ojciec prosi o pomoc Świątynie, która specjalizuje się w magii. Przychodzi magini Yuno ze swoją strażniczką Enis, zaczynają go trenować do czasu, aż są zmuszeni uciekać przed zagładą całego miasta. Magini zmuszona jest do stworzenia bariery, która zatrzyma nieprzyjacieli na zewnątrz. Niestety tak się nie dzieje i zamykają się z nimi, jak się okazuje później to wcale nie jest największy problem. Musi bronić siebie, ale też małego Altamira. Nie mają dużych szans, a śmieć zbliża się nieubłaganie....
Akcja cały czas się rozkręca i nigdy nie zatrzymuje. Uwielbiam to jak adrenalina nie opuszcza ani na chwilę. Mamy w niej też dużo humoru, co jest ciekawym wtrąceniem do ciągłej akcji i walki o życie. Do tego wątek romantyczny w tej książce to coś wspaniałego, a stworzony fantastyczny świat przepełniony różnymi ciekawymi stworzeniami. Książka pokazuje też jak dużą wartość ma miłość i co możemy dzięki niej zrobić.
Bardzo dobra fantastyka polskiej autorki, cieszę się, że są takie perełki w polskiej literaturze!
Debiuty literackie mają w sobie tyle tajemniczości. Nigdy nie jesteśmy pewni co spotkamy w takiej powieści. Czy przypadnie nam do gustu czy jednak niekoniecznie.
Lubię ogromnie debiuty, dzięki nim poznaje świetnych autorów. Są również czasami rozczarowania…
"Klan smoka" był jedną z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie książek tego roku.
Często sprawdzałam kiedy będzie konkretnie data tego dobrze zapowiadającego się debiutu.
Od momentu przeczytania opisu miałam spore oczekiwania względem niej. Czy ta książka podołała?
Od dłuższego czasu walczę z zastojem czytelniczym. Mam co czytać ale brakuje na to chęci. Obawiałam się zaczynać w tym czasie książkę z gatunki fantastyki. Muszę mieć do niej naprawdę dobry czas.
Jest to najlepszy debiut, jaki przeczytałam w ciągu trzech lat!
I jakie było moje zdziwienie ,że zostałam zaciekawiona od pierwszych stron. Od początkowych rozdziałów akcja była prowadzona dynamicznie, autorka zapewniła nam komfortowe zapoznanie się z klanami i początkowymi bohaterami.
Mimo, że postaci przybywało nie zgubiłam się ani razu. Autorka mimo pierwszej powieści w swoim dorobku literackim ma dopracowany warsztat, fenomenalne pomysły na fabułę i wyobraźnię do tworzenia tak nietuzinkowych bohaterów.
Pani Alina wiedziała co chce przekazać nam w tej powieści, każda decyzja była powiązana i można było na tym popełnić najłatwiejszy błąd. Nie tym razem.
Jest to jedna z takich książek dla których nie mam wyrzutów sumienia z zarwanej nocki.
Pozycja idealna dla książkoholików dopiero zaczynających przygodę z tym gatunkiem jak również bardziej zaawansowanych czytelników.
Od kilku dni opowiadam każdemu jaka ta książka jest świetna, jak wyśmienicie mi się ją czyta i nie chce rozstawać się z tymi bohaterami.
Jestem niezwykle zachwycona pomysłem na "Klan Smoka" , z niecierpliwością wyczekuje kolejnych tomów z serii.
I jak gdyby nigdy nic autorka swoją powieścią zawładnęła moim sercem i ta książka stała się jedną z moich ulubionych pozycji.
"Bariera" wciąga. Bardzo. Przeczytałam na raz z zapartym tchem. Podobał mi się miks stylów i gatunków - było trochę fantastyki (której na codzień nie czytuję w ogóle, ale u Aliny ta magia jest taka akurat), trochę powieści akcji, trochę erotyki, dużo pasującego mi poczucia humoru, tajemnica. Każdy rozdział jest fajną całością. Wątków jest kilka, ale wprowadzane są w dobrym tempie i nie da się w nich pogubić :) Naprawdę nie mogę się doczekać co będzie dalej!
Bariera to pierwszy tom serii Klan Smoka stworzonej przez Alinę Duchnowską. Książka jest wprowadzeniem do wyraźnie ambitnego świata fantastycznego.
Przyznam, że jest to książka, która od dawna mnie ciekawiła, dlatego z ogromną przyjemnością po nią sięgnęłam. Zaczęłam ją czytać z rana z planem, że przeczytam rozdział czy dwa, a tu zanim się obejrzałam, dotarłam do połowy. Po prostu w niej przepadłam.
Pierwsze rozdziały, budujące bazę fabularną, byly dobrą okazją, by zapoznać się ze stylem autorki, który jest naprawdę przyjemny i dobrze się go czyta. Bardzo naturalnie wpasowuje się w opisywane wydarzenia i nadaje im dobrego tempa. Fabularnie dzieje się z początku dużo, by potem nieco zwolnić, co pozwala na rozwój postaci.
Książka opowiada historię Miro, który jako dziecko stracił dom, jego mistrzyni magii utknęła w barierze, gdzie czas płynie inaczej, a on został sam. Pierwsza połowa opowiada o jego dorastaniu pod opieką tajemniczego Kitsu, za pomocą którego razem z głównym bohaterem poznajemy świat oraz władającą nią magię. Akcja nie jest może wartka, ale bardzo ciekawie napisana i nawet czytelnik nie czuje, że mijają całe dekady, w czasie których Miro dorasta i zmienia się w innego człowieka. Ta połowa książki podeszła mi naprawdę dobrze, a także stworzyła duże oczekiwania co do dalszej części książki.
Ciągle jednak wracamy do bariery, w której utknęły Yuno i Enis, magini oraz jej strażniczka, u których czas płynie inaczej. Od samego początku wiadome było, że nie zostaną tam na zawsze. Ale kiedy problem bariery częściowo zostaje rozwiązany, kilka rzeczy zaczęło iść w moim odczuciu w nie najlepszym kierunku.
Sięgałam po tę książkę z pełną świadomością tematyki, jaka w niej się ma pojawić. Wiedziałam, że będzie tam romans, a także że książka porusza kilka bardzo poważnych, traumatycznych tematów. Ale ich połączenie i tak okazało się dla mnie dużym zaskoczeniem. Yuno, magini o brutalnej przeszłości, była początkowo naprawdę ciekawą postacią. Lektura zbudowała w mojej głowie obraz silnej kobiety, która kryje w sobie jakąś tajemnicę, ale potrafi się z nią zmierzyć. Ten obraz jednak został bardzo szybko zburzony, gdy na arenę wszedł wątek romantyczny. Pojawiło się też dużo więcej informacji na temat jej przeszłości i traumy, z jaką się mierzy. I tutaj pojawiły mi się dwa duże zgrzyty.
Po pierwsze, wątek miłosny i erotyczny rozwinął się w moim odczuciu zdecydowanie zbyt szybko. Yuno, o której wiadomo, że była ofiarą brutalnych gw∆łtów, nadzwyczaj prędko "wskoczyła w ramiona innego" (wiem, że to wyrażenie jest trochę nie ma miejscu w tym kontekście, ale trudno mi na to patrzeć w inny sposób). Sposób przedstawienia tych scen i relacji między bohaterami trochę to rekompensował, ale i tak w mojej głowie migotała lampka, że to nie do końca właściwe. A po drugie... Jako nauczycielka mam zgrzyt, że ta relacja rozwinęła się w gruncie rzeczy między mistrzynią a uczniem i fakt, że tytułowa bariera wywróciła różnicę wieku do góry nogami niewiele mi w tej kwestii pomaga - przez co ten wątek jest dla mnie trochę niesmaczny i budzi wątpliwości etyczne. To są jednak osobiste preferencje i każdy odczuje przedstawiony wątek zupełnie inaczej.
Autorka bardzo obrazowo przedstawiła przeszłość Yuno i poświęciła mi naprawdę wiele uwagi. Pierwsze opisy były wręcz przerażające, jednak w pewnym momencie miałam wrażenie, że było tego już za dużo i miałam dosyć - zastanawiam się, czy nie taki był cel. Chociaż zdecydowanie wpłynęło to na to, jak postrzegam Yuno. Jej obraz zmienił się ogromnie pod wpływem tych scen i teraz nie potrafię patrzeć na nią inaczej niż na pogubioną ofiarę.
Fabularnie całość jest wyraźnie wstępem do czegoś większego. Widać, że autorka zbudowała podstawy pod wiele wątków, które mam nadzieję rozwinie w przyszłości. Muszę powiedzieć, że książkę czytało się naprawdę przyjemnie, a bohaterowie w większości dali się bardzo szybko polubić - nie będę ukrywać, że moim ulubieńcem zdecydowanie jest Kitsu, który skradł moją sympatię, gdy tylko się pojawił. Również niezwykle podobało mi się przedstawienie klanów inspirowanych plemionami wędrownymi, które dla mnie okazały się być jednym z najciekawszych aspektów tej książki.
Ogólnie książka bardzo mi się podobała i przez większość czasu czytałam ją z przyjemnością. Nie jest to z pewnością książka dla każdego, przez poruszane tematy, ale myślę, że osoby, które zdecydują się po nią sięgnąć, mogą spędzić nad nią czas w udany sposób. Osobiście z pewnością sięgnę po kontynuacje.
Ach, co to była za lektura. Jest to bardzo, ale to bardzo udany debiut literacki.
Akcja powieści dzieję się już od pierwszych stron. W świecie wykreowanym przez autorkę poznajemy 10-letniego Altamira, który odkrywa w sobie ogromne moce i śledzimy jego dorastanie. Maginke, która chce pomóc chłopcu zapanować nad magią, jej lojalną przyjaciółkę i wojowniczkę w jednym. Odludka zamieszkującego w jaskini, który nie do końca jest tym za kogo się podaje oraz kąta, który próbuje odnaleźć swoją ofiarę.
Jest to op opowieść o magii, nadziei, miłości, ale również bezradności i poczuciu winy. Książkę czyta się naprawdę fantastycznie, fabuła nas niezwykle wciąga. Mamy bardzo dobrze wykreowanych bohaterów. Tych głównych jak i pobocznych. Jesteśmy wstanie się z nimi utożsamić. Wzbudzają w nas emocję dobre, złe i nawet odrażające. W lekturze jest narracja 3 - osobowa, która idealnie pasuje do stylu książki. Wątki zastały dobrze opisane i pobudzają wyobraźnię. Autorka zapewnia nam wiele emocji i uczuć co skutkuje niewiarygodnym klimatem.
Moim zdaniem Klan smoka nie jest przeznaczona dla osób wrażliwych. Porusza ona trudny temat depresji, prób samobójczych, gwałtu i znacania fizycznego. Mamy tutaj cudowny bajkowy świat ale przeznaczony dla osób +18 że względu na przemoc jaka w niej występuje. Jest to książka, przy której czytelnik siada przewraca pierwszą stronę, a kończy gdy ujrzy spis treści. Z całego serducha polecam i nie mogę doczekać się kolejnego tomu ❤️
Historia zaczyna się gdy pewien chłopiec odkrywa w sobie niespotykaną, magiczną moc. Niestety to prowadzi do konfliktów i sprowadza na niego niespotykane zagrożenie. W tym czasie pewna magini szuka schronienia. Wraz ze swoją wojowniczką trafia do zamku młodego czarodzieja i tam postanawia mu pomóc opanować moc. I tak właśnie zaczyna się opowieść o miłości, poświęceniu, nieudanym zaklęciu i zemście..
Powiem wam jedno: Ten tom to dopiero początek! Początek, mrocznej i krwawej opowieści która zawładnie waszymi sercami. Autorka stworzyła niesamowity, nowy świat. Pełen magii i okrucieństwa. Gdzie kobiety nie mogą czuć się bezpiecznie.
W zaskakujacy sposób wplotła w książkę naprawdę ważne tematy jak gwałt, depresja czy próby samobójcze.
Jednak znajdziemy tu również piękną opowieść o miłości, która jest w stanie uleczyć nawet najgorsze rany. Świetne sceny walki i cudowne opisy świata przedstawionego. Nie możemy również zapomnieć o bohaterach, których tutaj nam nie brakuje. Są bardzo dobrze wykreowani a każdy z nich jest niepowtarzalny. Ja chyba najbardziej polubiłam naszego smoczka- Kitsu, a w duecie z Anis tworzyli mieszankę wybuchową. Nie raz doprowadzając mnie do śmiechu.
Podsumowując autorka zaserwowała nam niezłą mieszankę i sprawiła, że tak skrajne tematy razem utworzyły historię, od której dosłownie nie da się oderwać.
Myślę, że fani high fantasy będą zachwyceni. Ja już zacieram rączki na kolejny tom.
Jest to wzruszająca opowieść. Autorka potrafi pisać bardzo przekonywująco i wciągająco. Czytelnik bez problemu "widzi" wydarzenia i angażuje się emocjonalnie w historię. Płakałam, śmiałam się i prawie krzyczałam czytając "Barierę". Bohaterowie są prawdziwi, a opowieść Altamira i Yuno to coś pięknego. Są tu poruszone ciężkie tematy, ale jest to zrobione z klasą. Bardzo się cieszę, że autorka pewnie mówi o depresji, wykorzystaniu i stracie. Znajdziemy tu też przyjaźń, wybaczenie i miłość. Jest to książka dojrzała i pełna przygód
Pamiętacie ten nieszczęsny finał Gry o Tron? Spoiler, pochodzenie Jona nie miało żadnego znaczenia. Bariera przypomniała mi ten dramatyczny scenariusz, któremu bliżej było do Władcy Pierścieni Amazona niż prozy Martina. Książka zaczęła się naprawdę dobrze, zapowiadała skomplikowany system polityczno magiczny. Jednak to nie miało znaczenia bowiem w pewnym momencie fabuła całkowicie się rozmyła, dając się pożreć motywowi romantycznemu, z nutą erotyzmu. Cóż był to zawód. Motyw czasu był naprawdę ciekawie skonstruowany, jednak kiedy się zakończył niestety było coraz gorzej. Jedynym lśniącym punktem był Kitsu, jejku jak ja pokochałam tego smoka. Za to Miro i Yuno, cóż, ich nie można lubić. Właśnie co to Kitsu i Yuno, w momencie ich rozmowy o przeszłości magini przygniotło mnie jak autorka wprowadza do powieści ekspozycję, którą opowiada narrator, a nie bohater. W tym wypadku jest to kompletnie nie emocjonalne. Problem tkwi w tym, że w tej książce bardzo istotnym wątkiem jest trauma Yuno, a w momencie opowiadania o niej nie czujemy właściwych emocji. Podsumowując, książka miała ogromny potencjał, autorka przyjemnie prowadzi narrację, jednak końcowo się rozczarowałam.