Jump to ratings and reviews
Rate this book

Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec

Rate this book
Wizerunek współczesnych Niemiec długo wydawał się nieskazitelny. Jednak pod powierzchnią równych szans, otwartości i chęci zadośćuczynienia nierzadko kryją się uprzedzenia, nieufność, dążenie do przeforsowania własnych interesów. Przeszłość ciąży, historia narzuca ton najważniejszym sporom. Niewidzialne granice wciąż trudno przekroczyć: wschód i zachód, rodowici mieszkańcy i imigranci, prawica i lewica, praworządność i hipokryzja, tolerancja i ksenofobia.

Jerzy Haszczyński, dziennikarz, który pod koniec ubiegłego wieku pracował w Berlinie, znowu ruszył za Odrę. Tropami starymi i zupełnie nowymi. Na zapomnianą prowincję i do miast, które trafiły na pierwsze strony światowych gazet, choć nie chciały. Z reporterską precyzją wskazuje na napięcie w niemieckiej polityce i współczesnej debacie – między tym, o czym wolno mówić, a tym, o czym najchętniej by milczano.

224 pages, Hardcover

First published October 19, 2022

11 people are currently reading
230 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
13 (5%)
4 stars
72 (31%)
3 stars
102 (44%)
2 stars
42 (18%)
1 star
2 (<1%)
Displaying 1 - 20 of 20 reviews
Profile Image for Książkowa Wrona.
560 reviews30 followers
October 30, 2022
Duże rozczarowanie. Gdyby podtytuł brzmiał: "Problemy imigranckie w Niemczech", nie czepiałabym się aż tak, natomiast nic tu nie wskazywało na to, że 90% historii będzie dotyczyć tego właśnie tematu, z różnych stron (w sensie niechęci do obcych, nawiązań do wojny, AfD, różnic między niemieckim Wschodem i Zachodem), ale w każdym prawie dominuje temat imigrantów.
Ostatni rozdział wrzucony jakby na siłę, o Róży Luksemburg - po co? - a przez przedostani, czyli laurkę dla Angeli Merkel, obniżam ocenę do 2/5, mimo że miały być 3/5.
Nie mam zdania na temat pani Merkel, nie znam się na niemieckiej polityce. Ale jeśli ktoś w reportażu opisywanym jako "reportaże z Niemiec" maluje mi po prostu laurkę dla polityka, to ja jednak mówię nie.
Profile Image for Tree high.
210 reviews22 followers
October 29, 2022
Bardziej realistyczny obraz całych Niemiec niż ten stareotypowy, oparty na powszechnym wyobrażeniu Niemców i wizerunku kreowanym przez władze centralne, że to kraj ludzi otwartych i empatycznych.
Profile Image for Karolina.
39 reviews
June 3, 2023
Ciężko się czytało, szło opornie. Reportaże nijakie, nieciekawe
Profile Image for Wiktoria.
32 reviews
July 20, 2023
Interesujące spojrzenie przede wszystkim na problem imigracji w Niemczech i przejmujące zestawienie (czasami zapomnianych) problemów przeszłości z wyzwaniami współczesności. Trochę brakowało mi bardziej zróżnicowanej tematyki reportaży.
Profile Image for Katika.
691 reviews21 followers
March 5, 2023
Jeśli czytać o Niemczech to "Deutche nasz" Ewy Wanat.

U Haszczyńskiego nie podobał mi się przede wszystkim nieciekawy styl i język, czasem miałam wrażenie, że autor coś wie, ale nie powie, brakowało mi informacji by nadążyć za jego tokiem myślenia, co właściwie chciał powiedzieć i po co?
Niektóre reportaże w zbiorze są dość interesujące, ale całość tylko OK.
Profile Image for Julia Dąbek.
291 reviews3 followers
March 3, 2026
Trochę czegoś innego spodziewałam się po reportażach z Niemiec - w większości dotyczą one imigrantów.
Historie są ciekawe, dobrze się czyta, ale trochę inaczej sobie to wyobrażałam, stąd mniej gwiazdek.
Mam też wątpliwości co do autora - niektóre reportaże są subiektywne, ale w niektórych (np. O Angeli Merkel) bardzo mocno jego pogląd. Nie wiem, czy polecam.
Profile Image for Witoldzio.
389 reviews7 followers
February 9, 2024
Chcialem przeczytac cos o Niemczech, by dowiedziec sie co tam sie ostatnio dzieje. Ta ksiazka akurat dotyczy wschodnich Niemiec, dawnego NRD, a tereny te maja swoja specyfike postkomunistyczna. Rzeczywistosc podaza raczej innym torem we Frankfurcie czy Dusseldorfie.
Teksty sa ok, ale zawsze mialem jakis niedosyt. Trudno zdefiniowac to uczucie, teksty sa z natury bez konkluzji, dziennikarz nie chce przeciez nam podsuwac pod nos wnioskow, czego sama intencja jest dobra, ale w zamian nagle oddczuwamy ten brak konkluzji jako brak jakiego zakonczenia, albo moze ze jest to sytuacja w toku, ze ciag dalszy nastapi. Definitwnie niepotrzebny (nadaje bowiem calej ksiazce ton) byl uplasowany dosc wczesnie w ksiazce rozdzial o rzezni, tu jakos poczulem ze autor chyba jednak tego kraju bardzo nie lubi, nie daje mu szansy, a przeciez w Niemczech jest przeciez troche rozwiazan socjalnych nad ktorymi sie warto zastanowic.
Teksty pod koniec ksiazki sa jakby lepsze, bardziej spojne.
Czy autor moze jakos pani Merkel wybaczyc ze nie poczuwa ona sie do polskosci i dac jej spokoj? Ciekawe bylo opisanie wszelkiej masci lewicowcow ktorzy uwazaja Roze Luxemburg za patronke. Ten rozdzial byl najciekawszy.
Generalnie, ciagle mamy wrazenie ze nasz dziennikarz jakos nie ma wejscia w te Niemcy od wewnatrz, ze wszyscy burmistrzowie, dziennikarze, prawnicy etc. trzymaja go na dystans, moze intuicyjnie wyczuwaja ze on nie ma do nich zaufania, a wobec tego oni do niego? A moze wlasnie na odwrot, to oni sie boja dziennikarza z kraju postkomunistycznego, bo podejrzewaja ze w tej postkomunie prawda jakos ciagle moze byc nagieta w rozne strony?
Moze nasz dziennikarz staje sie ofiara wlasnego uprzedzenia, nie umie jakos wejsc - i nie wie jak - w blizsze uklady z "Niemcami"? Nie czuje sie w tej ksiazce ani sladu i nawet odrobiny takiego emocjonalnego powiazania z ludzmi i ich sprawami, jakie autor mial w "Moj brat obalil dykatora". Rzeczywiscie w krajach arabskich to emocjonalne powiazanie z ludzmi jest duzo latwiejsze niz w Niemczech (tylko ze pamietajmy ze czasem w zamian Arabowie maja talent do opowiadania bajek), a z kolei ci nudni i zimni Niemcy czesto potrafia sie bardzo inteligentnie wypowiedziec o wielu sprawach, na co jakby autor nie zwrocil uwagi.
Nie mial szczescia do ludzi, czy tez z gory zalozyl ze nie ma z kim gadac? Oczywiscie ze dzialacze AfD nie chcieli z nim rozmawiac, ale przeciez nie o te osoby mi chodzi.
189 reviews
Read
March 21, 2026
Inne Niemcy

Tytuł „Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec” jednoznacznie nawiązuje do powieści Kurta Vonneguta. Nie jest to raczej przypadek, choć tytułowy reportaż jako tako odnosi się po prostu do największej rzeźni w Europie. Jednak w naszym zbiorze tekstów Jerzego Haszczyńskiego znajdziemy dużo więcej. Wątki polskie w Niemczech? Jest. Różnice między wschodem i zachodem Niemiec? Jeszcze jak. Podobieństwa dawnego NRD do Polski? Oczywiście. A wszystko w imigrancko-prawicowym sosie.

Co ciekawe reportaże Haszczyńskiego nie tylko potrafią cofnąć nas w czasie do I Wojny Światowej, to także reportaże powtarzane przez autora. Autor odwiedza niektóre osoby i miejsca ponownie, porównując je. Czasem komuś się polepszyło, ktoś inny już nie chce rozmawiać, a kto inny jak skała stoi niezmieniony. Takie reportaże są niezwykle interesujące, bo można porównywać tabelki i cyferki z urzędów statystycznych, ale choćby taki ograniczony porównawczy wycinek rzeczywistości potrafi mieć dużą wartość. Sam autor w jednym wywiadzie powiedział, że właśnie powrót do tych starych tematów skłoniła go do napisania tej książki, a inne reportaże już przyszły same. Niestety mamy jedynie te napisane w okolicach 2020 roku. Te starsze trzeba znaleźć już samemu.

Pierwszy reportaż zajmuje się dziećmi polskich pracowników przymusowych z II Wojny Światowej. Dzieci polskich mężczyzn i niemieckich kobiet w państwie poważnie myślącej o eugenice to przerażająca myśl dla obu stron – dla nazistów przerażonych zanieczyszczeniem krwi i Polaków przerażonych tym, co z dziećmi zrobią. Nie będę odkrywał tu szczegółów, bo jest tam więcej, również osobistych kwestii. Mogę powiedzieć tylko, że bardzo często motyw szukania rodziców nie kończy się w rzeczywistości tak słodko. Najciekawsze w tym reportażu było jednak tzw. zniemczanie obiecujących aryjsko ojców. Czego się nie robi dla zachowania twarzy?

Innym nieoczywistym reportażem jest ten o muzułmańskich fascynacjach niemieckich nastolatek. Czytane Koranu, czy marzenie o hierarchicznej i bezpiecznej rodzinie nie może być przecież niebezpieczne? Gorzej, jak zrobi się coś w kierunku urzeczywistnienia tych marzeń i ucieknie do Państwa Islamskiego… A jak z każdą fazą – te bardzo szybko zanikają w strefie wojny. Nie jest to jedyny tekst zabierający nas geograficznie z Niemiec. W jednym z reportaży poznajemy kulisy hymnu arabskiej wiosny i jej autora, które nie są tak romantyczne, jak mogłoby się wydawać.

Te podróże zabierają nas nie tylko do krajów muzułmańskich, a również na Litwę i do Polski. Haszczyński szuka prawdziwego grobu lub zwłok niesławnej Róży Luksemburg z komentarzem na temat niemieckiej lewicy. Wśród tych poszukiwań znajduje też inne tematy, jak korzenie Angeli Merkel, które prowadzą oczywiście do Polski. Czy Niemcy wiedzą o tych korzeniach, albo ich je obchodzą? Czy to jak z dziadkiem Tuska z Wermachtu? A może po prostu każdy wielki Niemiec lub kanclerz musi mieć związki z Polską? Jak Nietzsche albo Bismarck.

Wielki nihilista robił to, by denerwować narodowe mieszczaństwo. I dziś w świecie „końca historii” i wzmożonej imigracji znów nacjonaliści są widoczni. W wielu swoich reportażach Jerzy Haszczyński pochyla się nad jedną zauważalną zmianą od swoich poprzednich tekstów. W Niemczech pojawili się prawicowi ekstremiści, politycy z wypowiedziami nieodróżnialnymi od Hitlera, czy właśnie AfD (niem: Alternative für Deutschland, pl: Alternatywa dla Niemiec). Autor zadaje pytanie dlaczego i skąd się wzięli?

To, że schizofrenik dokona zbrodni, wyobrażając sobie ludobójstwo nawet połowy Niemców i wszystkiego na wschód po Pacyfik (sic!), jeszcze nic nie znaczy. Zastanawiające jest otoczenie i jak ono reaguje. A raczej, czego nie zrobiło i do czego dopuściło. A na wschodzie, wyzyskiwanym przez Zachód tak samo jak Polska w latach 90., rośnie frustracja. Frustracja, którą wykorzystują wpierw postkomuniści, a potem ugrupowania prawicowe. Brzmi znajomo? Nawet bardziej osobiste historie bywają podobne.

Nie należy jednak popadać w zbytnie upodobnianie. PRL był jednym z najbardziej liberalnych politycznie państw bloku wschodniego. Wiele innych demoludów, w tym NRD nie miało tego luksusu, a jedynie ten gospodarczy dla uspokojenia ludności. Z tego powodu pierwsze protesty to dopiero 1989. Ze wschodem ostatecznie anektowanym i bez własnych większych tradycji politycznych ponad postkomunistów. Polska pod tym względem, stety niestety wyszła chyba nieco lepiej. Haszczyński skupia się na podobieństwach, a te różnice jedynie zaznacza.

W reportażach Haszczynskiego można też dostrzec inne podobieństwa między Polską a Niemcami. Szczególnie w tytułowym reportażu – „Rzeźnia numer jeden”, który zostawiłem na koniec. Reżyser Bong Joon-ho twierdził, że kiedy opowiada swoje historie, mówi do swojego narodu – do Koreańczyków. Jednak okazuje się, że na twórczość oskarowego reżysera widownie innych narodów reagują podobnie. Po odkryciu tego stwierdził, że oni też są jednym narodem. Że wszyscy jesteśmy narodem kapitalistów. I o tym problemie opowiada ten reportaż. Ofiarami gastarbeitu w Niemczech okazują się Polacy, ale to model imigranckiej taniej siły roboczej kapitalizmu. Działa równie dobrze w Polsce. Po prostu kto inny jest ofiarą. A kapitalizm, jak by powiedział Marks, wzbudza tylko poczucie alienacji, tranzakcyjności relacji, myślenie w kategoriach gry o sumie zerowej i wyzysk. I o tym właśnie jest „Rzeźnia numer jeden”.

O ironio wiele z powyższych tematów wydaje się bardzo lewicowych, albo proniemieckich. Nic bardziej mylnego – niektórzy twierdzą, że Jerzy Haszczyński należy do prawego skrzydła „Rzeczypospolitej”. Bo jak zawsze, często lewica i prawica dostrzega podobne problemy, ale daje inne rozwiązania. Jednak poza polityką – zrozumienie drugiego człowieka może mieć wartość samą w sobie. A autor pozwala wyjść nam poza stereotypy i zobaczyć, że w Niemczech też są ludzie. Tak, jak sprawa w rzeźni sprawiła, że Niemcy dostrzegli ich w gastarbeiterach. I tak Niemcy mają swój ordnung, ale i on ma swoje problemy. Problemy, które ironicznie wynikają u nich z zaufania do państwa, a u nas z jego braku.

Książka przeczytana dzięki życzliwości Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.
Profile Image for natalia róża.
107 reviews1 follower
July 13, 2023
2,5/5
Zacznę od tego, że to nie jest zła książka ale...
Nie uważam, że zebranie paręnastu reportaży Jerzego Haszczyńskiego i sprzedanie tego jako różnorodnej analizy współczesnych Niemiec (przynajmniej tak odebrałam cel tego wydania z opisu) było dobrym pomysłem, gdyż ta książka jest bardzo monotematyczna. Wszystko sprowadza się do jednego tematu jakim jest imigracja. Nie miałabym nic przeciwko temu gdyby nie to, że nie po to sięgnęłam po tę książkę aby dowiedzieć się, że Angela Merkel ma polskie korzenie. A odniosłam wrażenie, że autor tej imigranckości wszędzie się doszukiwał, i momentami odbiegał przez to od sedna sprawy - szkoda bo przez to jego przedstawienie wybranych tematów było ograniczone. Proponowałabym zmianę tytułu na: "Imigracja w Niemczech i wszystko co jest z nią związane", a może osobiście uniknęłabym wtedy rozczarowania.
Niemniej jednak z tego zbioru mogę polecić dwa pierwsze reportaże- "Mamo przecież masz niemieckie dziecko" oraz "Rzeźnia numer jeden" - z perspektywy całości wydają się być najbardziej konkretne, a także jako jedyne zostały ze mną na dłużej.
25 reviews2 followers
May 4, 2024
Mieszkając w Niemczech od kilku lat, miałem wielokrotnie okazję zweryfikować, że powszechne w polskiej świadomości (może już nieco przestarzałe i zakorzenione w latach 80. i 90. ubiegłego stulecia) stereotypy dotyczące porządku, solidności, wiarygodności czy punktualności Niemców to w dużej mierze mity. Natomiast tolerancja, otwartość i szacunek wobec imigrantów, z którymi autor rozprawia się w dużej części obecnych tu reportaży, chyba nigdy nie były postrzegane w polskiej psychice jako cechy charakterystyczne dla Niemców. Stąd też uważam, że wiele historii przedstawionych w tej kolekcji reportaży nie będzie dla wielu zaskoczeniem. Dla mnie bardziej interesujące są reportaże dotyczące wewnętrznych problemów społecznych Niemiec, poza kwestią migracji. Znajdziemy tu rozważania na temat historii, o partii AfD, o wciąż istniejącym podziale na Niemcy wschodnie i zachodnie. Ogólnie, mimo że dla mnie wiele z tego materiału nie było nowością, pozycja ta zasługuje na uwagę, zwłaszcza dla osób, które interesują się tematem, ale nie mają jeszcze szerokiej wiedzy.
Profile Image for sMarta.
48 reviews
July 9, 2025
Czytałam sobie te reportaże pracując grzecznie u Niemca (bo gdzie indziej), a w tym czasie Polska sobie wprowadzała kontrole na granicy i panikę w narodzie, więc bardzo, bardzo aktualne się okazały te wszystkie rozdziały o (nie)niemieckich imigrantach.
Ja wiem, że to nie jest najbardziej pasjonujące państwo na świecie do czytania o nim książek, ale polecam, bo książka rzuca kolejne światło na sytuację nie tylko w Niemczech ale i w Polsce obecnie, no i, nie wiem, jak trwoga to do literatury.
Profile Image for Ale.
102 reviews
June 27, 2023
Głównie historie imigrantów; obnażenie sytuacji gastarbeiterów, której można się domyślać, a o której trudniej mówić.
Niestety nie udało się uniknąć politykowania.
Displaying 1 - 20 of 20 reviews