Co się stanie, kiedy spotkają się dwie kobiety, które w zwykłych okolicznościach nigdy by się nie poznały?
Joy Makeba mieszka w Pretorii w Republice Południowej Afryki. Opiekuje się dwiema siostrami i każdego dnia walczy o przetrwanie. Zuzanna Fleming jest właścicielką fabryki w Gdańsku. Nie brakuje jej niczego oprócz miłości. Przystojny Jack proponuje jej egzotyczne wakacje. Mają być noclegi w luksusowych hotelach, wypoczynek na łonie natury i podziwianie dzikich zwierząt podczas safari. Szybko jednak wspaniały urlop przerodzi się w walkę o życie...
Kiedy życie nagle wymyka się spod kontroli, zaczyna się prawdziwy thriller.
Córki tęczy to historia o kobiecej solidarności i potrzebie niesienia sobie pomocy, niezależnie od koloru skóry
Lubicie czytać powieści w których głównymi bohaterkami są kobiety? Ja lubię, dlatego z wielką ciekawością sięgnęłam po powieść pani Hani. Było to moje pierwsze spotkanie z prozą autorki i jestem jak najbardziej na tak ! Chętnie sięgnę po inne książki pani Cygler.
Wracając do recenzowanej przeze mnie dziś powieści, to opowiada ona o dwóch kobietach, których losy połączy splot zaskakujących zdarzeń. Joy Makeba ma dziewiętnaście lat, mieszka w Pretorii, stolicy RPA, sama opiekuje się i wychowuje dwie młodsze siostry. Po śmierci matki ich życie to codzienna walka o przetrwanie. Relacje Joy z bliskimi, ojcem i bratem, są skomplikowane, jednak wraz z biegiem akcji powieści zaczną się one poprawiać.
Drugą bohaterką "Córek tęczy" jest Zuzanna Fleming, czterdziestodwuletnia kobieta, która zdaje się, że w życiu osiągnęła wszystko i że niczego jej nie brakuje, jest właścicielką dobrze prosperującej fabryki okien, ma piękny dom, dorosłego, przystojnego syna, ale mimo to czuje się samotna, brakuje jej miłości. Postanawia odpocząć, wyjechać na urlop, na egzotyczne wakacje do RPA, wraz z poznanym przez internet Jackiem. Zuzanna nie spodziewa się nawet jak ta znajomość wstrząśnie jej życiem i jak wymarzone wakacje zamienią się w horror.
Przeznaczenie, los, fatum splatają ścieżki życia Joy i Zuzanny, a to spotkanie odmieni je całkowicie. Bohaterki przejdą wewnętrzną przemianę, wiele dowiedzą się o sobie, a także odważą się na zmiany w swoim życiu, na które dotychczas brakowało im odwagi. Ich życia zmienią się na lepsze, a one odnajdą to, czego szukały i czego im brakowało.
Powieść pięknie okazuje kobiecą siłę, solidarność, pomoc, wsparcie, którego kobiety udzielają sobie wzajemnie bez względu na dzielące je różnice, czy jest to stan majątkowy czy pochodzenie. Autorka od pierwszych stron przykuwa uwagę czytelnika, potrafi zaintrygować i sprawić, że losy bohaterek stają się ci bliskie i przeżywasz dogłębnie ich przygody. Polubiłam zarówno Joy jak i Zuzannę, współczułam im, trzymałam za nie kciuki, kibicowałam, i bardzo cieszyłam się z zakończenia, które autorka nam serwuje. Fajnie ukazane są także realia życia w Południowej Afryce. Nie interesowałam się wcześniej tym krajem, a dzięki powieści pani Hani, wiem teraz co nieco o RPA.
"Córki tęczy" to ciekawa, mądra i pouczająca opowieść, pokazuje, że warto otworzyć się na pomoc oferowaną nam przez drugiego człowieka, że czasem miłość jest obok nas, wystarczy tylko otworzyć oczy i przełamać się, że znajomości z internetu mogą być niebezpieczne i ryzykowne, a przyjaźń to wspaniałe uczucie, które niszczy wszelkie bariery i różnice, a ludzie całego świata tworzą barwy przepięknej tęczy, która bez nich nie miałaby racji bytu. Wspaniała historia, polecam z całego serca, a za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu LUNA. 💙
Współpraca: Wydawnictwo Luna Joy Makeba ma dopiero dziewiętnaście lat. Pochodzi z Pretorii, z Republice Południowej Afryki. Pomimo młodego wieku zostaje opiekunka dwóch sióstr. Matka – Helen- zmarła, a ojciec już dawno przestał interesować się losem córek. Joy była zwykłą nastolatką, która uczyła się angielskiego i miała swoje marzenia. Jednym z nich był o dwa lata starszy Musie, który okazał się zwykłym facetem zaliczającym kolejne dziewczyny. Później znikał. Dziewczynie nie było łatwo, ledwo wiązała koniec z koniec. Na swojej drodze spotkała Eddie, który zasugerował jej, że będzie jej sponsorem. Czy Joy zgodziła się na taki układ? W tam samym czasie w Polsce mieszka Zuzanna Fleming. Właścicielka fabryki w Gdańsku. Ma sina Natana, ale jest samotną kobietą. Po związku ze Sławkiem nie jest w stanie już zaufać mężczyzną. Na jednej z imprez jej koleżanki namawiają ją na założenie profilu na portalu randkowym. Zuzanna pragnie być kochana, dlatego zgadza się. Postanawia trochę odpocząć od pracy i życia i wyjeżdża do RPA. Miały być noclegi w luksusowym hotelu i wypoczynek na łonie natury. Szybko jednak okazało się, że jej wyprawa nie będzie upragnionym urlopem a walką o życie. Powieść Pani Hanny wywarła na mnie wielkie wrażenie. Sięgając po nią nie wiedziałam czego się spodziewać. Autorka napisała świetną powieść obyczajową z wątkiem kryminalnym. Połowa książki to opis życia dwóch kobiet, które życie nie rozpieszczało. Kobiet, które mieszkały na dwóch różnych kontynentach i los postanowił ich drogi życia ze sobą przeciąć. Druga cześć to książki przeobraża się thriller. Trzyma w napięciu i nie pozwala odłożyć się, nawet na chwilkę. „Córki tęczy” to piękna i poruszająca historia kobiet i ich solidarności i potrzebie niesienia pomocy. Nie ważne było dla bohaterek kolor skóry czy kultura. Trochę mi brakowało rozwinięcia wątku przyjaźni pomiędzy Joy i Zuzanną. Książka na pewno jest warta uwagi. Wywołuje emocje, pozwala poznać po części życie w RPA. Nie tylko proste życie mieszkańców, ale również ciemną stronę tego kraju. Kradzieże, narkotyki, porwania i pobicia. To tylko niektóre z niebezpieczeństw czyhających w świecie Joy. Autorka świetnie wykreowała główne bohaterki. Z tym z czym muszą się borykać na co dzień i jaką potrafią mieć siłę i odwagę jeśli stoją w obliczu niebezpieczeństwa. Narracja jest z punktu widzenia dwóch kobiet, co pozwala lepiej poznać obie postacie. Jeśli ktoś by mnie zapytał, która z pań bardziej przypadła mi to gustu to zdecydowanie Joy. Podziwiam ją za jej siłę i za odwagę podejmowania właściwych decyzji. Zuzanna pomimo, że była starsza dla mnie była nieodpowiedzialna i totalnym przeciwieństwem jej młodszej koleżanki z Afryki. Dlaczego? To musicie przeczytać i dowiedzieć się sami.
Nie ukrywam, że jestem okładkową sroką, a jedno spojrzenie na okładkę najnowszej powieści Hanny Cygler, sprawiło, że przepadłam. Nie bez znaczenia okazał się też fakt, że nazwisko autorki przewijało się wielokrotnie w Waszych rekomendacjach i to był idealny moment, by nareszcie poznać jej twórczość.
I w tym przypadku zdecydowanie można oceniać książkę po okładce, bo cudowna oprawa skrywa równie piękną opowieść, która zachwyciła mnie pod wieloma względami. Bo to nie tylko poruszająca historia dwóch kobiet, które mimo diametralnych różnic los styka ze sobą, ale przede wszystkim fascynująca podróż do egzotycznego RPA, widzianego nie oczami turysty, a młodej mieszkanki stolicy tego kraju. Wplecenie w fabułę wątku jak z najlepszego thrillera jest dodatkowym bodźcem nie pozwalającym choć na chwilę oderwać się od lektury.
Autorka czerpie ze swoich licznych podróży, a zachwyt i fascynację Afryką przekłada na fabułę wzbogacając ją interesującymi faktami dotykającymi spraw społecznych, kulturowych i politycznych, mających przede wszystkim wpływ na życie kobiet. Uchyla również rąbek ciemnej strony tamtejszego świata związanej z korupcją, narkotykami i zorganizowaną działalnością przestępczą. Ukazuje kontrasty i nierówności społeczne, które walka z apartheidem miast zniwelować jeszcze pogłębiła.
Nie ukrywam, że to historia Joy, młodej mieszkanki Pretorii zmagającej się z bezlitosną codziennością najmocniej zapadła mi w serce. Bo osierocona dziewczyna opiekująca się swoimi młodszymi siostrami nie tylko nie może liczyć na wsparcie rodziny, ale też za jej przyczyną zostaje wystawiona na śmiertelne niebezpieczeństwo. Mimo to nie traci zarówno wpajanych jej przez matkę wartości, jak i zahartowana przez życie walczy o to, co dla niej najważniejsze.
Zuzannie mieszkającej w Gdańsku, spełnionej bizneswoman z bagażem trudnych osobistych doświadczeń dopiero po czterdziestce zaczyna na tyle doskwierać samotność, że decyduje się na przygodę w RPA, w której widzi szansę na odmianę losu. Obie kobiety nie zdają sobie sprawy, jak bardzo ich spotkanie i to czego razem doświadczą wpłynie na ich życie.
Ileż przyjemności i pozytywnych emocji dostarczyła mi ta powieść! Podkreślająca wagę kobiecej siły i solidarności, lojalności i (nie)zwykłej chęci niesienia pomocy drugiemu człowiekowi bez względu na dzielące nas różnice. Pokazująca też jak mały i zaskakujący potrafi być świat. Czasem to, co wydaje się odległe i obce, może okazać się bliższe niż myślimy, a to, czego szukamy daleko możemy znaleźć na wyciągnięcie ręki.
Zerknijcie też na dwie inne książki autorki, które zostały wznowione w równie uroczych oprawach - "Grecka mozaika" i "Kolor bursztynu".
Nie wiem czego ja się spodziewałam sięgając po książkę polskiej autorki z czarnoskórą dziewczyną na okładce. Ta książka krzyczy „apropriacja kulturowa”.
Po pierwsze, ciężko mi zrozumieć czemu autorka zdecydowała się na narrację pierwszoosobową z punktu widzenia czarnej dziewczyny, ale czytając nie mogłam przestać myśleć o tym ze to jest bardzo eurocentryczna a do tego białocentryczna narracja, co widać np w opisie osób białych i czarnych: kobieta która pojawia się w książce raz i nie jest nawet wspomniana z imienia, jest opisana jako drobna brunetka - to że jest biała rozumie się samo przez się, natomiast czarni bohaterowie muszą być zawsze określeni jako czarni; nawet kolor skory narratorki jest wyjawiony jako coś zaskakującego.
Sama fabuła tez jest problematyczna: bogata biała Europejka przyjeżdża do Afryki i zamiast typowego safari i zwiedzania wiosek zostaje porwana dla okupu - tak że mamy i romantyzowanie „egzotycznej” Afryki i pokazywanie jaki to jest inny świat, bo ludzie wierzą w zabobony a korupcja i przestępstwa są na porządku dziennym. I nie chodzi tutaj o to, że ten obraz jest nieprawdziwy (choć dosyć sztampowy), ale może lepiej by było zostawić wymyślanie fikcyjnych historii o RPA ludziom z RPA, bo wychodzi z tego bardzo kolonialny punkt widzenia, mimo wciskanych wszędzie cytatów z Mandeli i potępieniu apartheidu.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Dwie tak różne od siebie bohaterki. Zuzanna, polka, właścicielka firmy, kobieta sukcesu, będąca od 20 lat samotna. Joy, mieszkająca w RPA nastolatka która została matką dla swoich dwóch sióstr bliźniaczek ponieważ Ich mama zmarła a ojciec nie pomaga. Joy dostaje propozycję sponsoringu od, jednego z klientów pizzeri w której pracuje, Eddiego. Czy Ją przyjmie? Zuzanna poznaje przez internet Jacka, wyrusza z Nim na wycieczkę do RPA. Jednak nie wszystko jest tak jak powinno i kobieta musi walczyć o swoje życie. Co się zdarzyło? Co połączy kobiety?
Powieść obyczajowa z dodatkiem thrillera. Autorka pokazuje pozytywne i jak i negatywne aspekty życia w tej części Afryki. Super oddany klimat i trochę historii RPA (łacznie z mądrościami Medeli). Dość ciekawie napisane chociaż liczyłam że losy obu kobiet połączą się szybciej. 👏 Siła kobiet, siła solidarności. 👏
Cudowna książka! Przeczytałam ją trochę przypadkowo i bardzo przyjemnie się zaskoczyłam. Nie wiem na ile prawdziwe są opowieści o realiach RPA, ale bardzo mnie to pochłonęło. Chcę więcej!
This entire review has been hidden because of spoilers.
Choć nie lubię tak kategoryzować książek, ta świetnie pasuje do „kobieca literatura”. Cenię, że nie było tu romansu, tylko po prostu historia dwóch kobiet, z dwóch różnych światów.
pomimo że na początku nie byłam ani trochę do niej przekonana zdecydowanie ciesze się ze jednak postanowiłam ją przeczytać. na końcówce był lekki plot twist który tez w dużej mierzę wpłynął na moją ocenę. napewno zapamiętam te książkę na długo ze względu na jej tematykę