Jest ok, bo bohater jest ok. Choć jestem ateistką, która bardzo sceptycznie podchodzi do instytucji Kościoła Katolickiego, to księdza Kaczkowskiego, podobnie jak księdza Bonieckiego, darzę dużym szacunkiem i podziwem - za jego charyzmę, idealizm, proaktywność i jego miłość do drugiego człowieka, pomimo, że sam był człowiekiem i czasami zdarzały mu się potknięcia różnego rodzaju... Był jednak taki, jakim winni być księża - kochał ludzi, był otwarty na drugiego człowieka. Ale jako biografia, ta konkretna książka była dla mnie trochę chaotyczna, być może wynika to z... mojej "linearności" i komuś innemu skakanie po wydarzeniach, które miały miejsce na różnych etapach życia księdza Jana nie będzie przeszkadzać. Mnie przeszkadza.
Ogólnie - warto jednak przeczytać - dla postaci, o której książka traktuje.
Świetny gość. Szkoda, że nie było mu dane pożyć dłużej. Być może zrobiłby jeszcze duuuużo dobrego.