W magicznej atmosferze świąt wszystko może się zdarzyć... nawet najmniej prawdopodobne podróże i spotkania.
Na jednej z malutkich, klimatycznych ulic Krakowa skrył się sklepik z antykami. Magia przeszłości unosi się nad starymi przedmiotami z duszą, których historie tylko czekają na opowiedzenie...
W sklepiku od kilku lat pracuje Alicja, która mieszka w kamienicy naprzeciwko. Co roku, patrząc na taniec pierwszych płatków śniegu, cieszy się na nadchodzące Boże Narodzenie. Teraz jednak dziewczyna ma przeczucie, że ten grudzień i te święta okażą się inne niż wszystkie... A kiedy otrzymuje nieoczekiwany prezent – stare, kryształowe lustro – zaczynają dziać się rzeczy, których nie jest w stanie wyjaśnić.
Alicja trafia do dziewiętnastowiecznego dworu i spotyka ludzi, których nigdy nie mogłaby poznać... A później, równie niespodziewanie, wraca do swojego mieszkanka na poddaszu. Choć wydaje jej się, że to był tylko dziwny sen – podróż powtarza się i to kilka razy. W dodatku w życiu Alicji pojawia się dwóch mężczyzn, każdy równie intrygujący. Czy dziewczyna będzie w stanie wybrać jednego z nich? Czy to, co wydarzyło się w starym dworze wpłynie na jej współczesne życie? Jakie zadanie przed nią stoi? I dlaczego to właśnie Alicja musi je wykonać?
Piękna, wyjątkowa, niepowtarzalna – po prostu książka z duszą! Historia spowita świąteczną magią, nasączona urokiem sklepu ze starociami, efektownie oprószona nutą rodzinnych tajemnic. Opowieść starego lustra kradnie serce dosłownie od pierwszych stron! I okazuje się prawdziwą książkową perełką – pełną miłości, ciepła i ludzkiej serdeczności. Dorota Gąsiorowska otwiera czytelnika na fascynujące i nieoczywiste doznania – inscenizuje bowiem bajkową podróż po odmętach zapomnianego czasu, zachęcając do spacerów po kameralnym dziewiętnastowiecznym dworze i szukania w nim najważniejszych uczuć.
„Opowieść starego lustra” to pierwsza powieść świąteczna, jaką czytałam w tym roku. Już od pierwszych stron zostałam otulona tym niepowtarzalnym klimatem nadchodzących świąt. W swojej rekomendacji napisałam, że lektura tej książki jest jak łyk gorącej czekolady w mroźny dzień – nie da się lepiej tego ubrać w słowa. W sklepie z antykami można znaleźć prawdziwe perełki w klimacie vintage. To też miejsce pracy Alicji, głównej bohaterki. Jej codzienność nabiera barw, gdy otrzymuje od swojego pracodawcy stare lustro, a to dopiero początek wciągającej i poruszającej historii z zabytkowym dworkiem w tle. Brzeziany, te aktualne, jak i z XIX wieku, odmieniają życie dziewczyny na zawsze – to tam może obcować z wydarzeniami sprzed setek lat, a także poznać losy rodu Wilkanowskich, a także własne przeznaczenie. Wystarczy jedynie spojrzeć w lustro… Książka obfituje w niezwykle charyzmatycznych bohaterów, a fabuła została wzbogacona w uwielbiany przede mnie wątek historyczny – z wypiekami na policzkach zaczytywałam się w urokliwych opisach i błyskotliwych dialogach. Akcja toczy się dwutorowo, a każda z nich wyróżnia się wyjątkową atmosferą. Gdy mowa o sklepie z antykami pana Teodora, czy o dworku w Brzezianach – każde z tych miejsc emanują niepowtarzalnym klimatem i magią. „Opowieść starego lustra” obrazuje nam, że świąteczne cuda mogą się zdarzyć, wystarczy odrobina wiary i piękne, zabytkowe lustro. Książka z duszą, bogata w niezwykle barwne opisy i niesamowitą fabułę! „Opowieść starego lustra” jest jak kubek gorącej czekolady w mroźny dzień! Niezwykła bajkowa atmosfera otula czytelnika klimatem nadchodzących świąt. Przepełniona magią, historią i sekretami rodzinnymi, urzekła mnie od pierwszych stron! To jedna z tych książek, które naprawdę jest ciężko odłożyć – tę historię się chłonie całym sobą, łatwo ulec tej niesamowitej, baśniowej atmosferze. Z całego serca polecam!
Twórczość Doroty Gąsiorowskiej poznałam przy okazji cyklu „Dni mocy” i zakochałam się w niej. Pierwszy raz miałam za to okazję przeczytać powieść świąteczną w wykonaniu autorki i jestem totalnie oczarowana. Przede wszystkim klimatem. Autorka zabiera czytelnika do Krakowa, do Krakowa z duszą, w którym wspaniały klimat tworzą stare kamienice otulone śniegiem i zaśnieżone wąskie uliczki. Do Krakowa bez zgiełku i świątecznego pośpiechu. Ale też do wyjątkowego XIX – wiecznego krakowskiego dworku w zimowej scenerii. Dzięki podróżom głównej bohaterki czytelnik ma okazję poznać świąteczne zwyczaje tamtego okresu, zobaczyć co jedzono, jak świętowano Boże Narodzenie. Ale też poznać trochę Kraków i jego okolice z tego okresu.
Lustro, które Alicja otrzymuje w prezencie od starego pana Teodora okazuje się być bramą, która przenosi dziewczynę do XIX -wiecznego dworku rodu Wilkanowskich, mieszkańców podkrakowskich Brzezian. W tym miejscu Alicja jest sobą, ale pełni inną rolę. Jest guwernantką Adeli i Elizy Wilkanowskich. W pierwszej chwili dziewczyna przeżywa szok, co jest całkowicie zrozumiałe, biorąc pod uwagę fakt, że spotkało ją coś tak niesamowitego. Później próbuje odnaleźć się w swoim nowym wcieleniu, poznaje mieszkańców rezydencji i razem z nimi przygotowuje się do Świąt. Dlaczego Alicja przenosi się w przeszłość i jakie ma do wykonania zadanie, dowiecie się z powieści. Warto po nią sięgnąć, bo to świąteczna powieść inna niż wszystkie. Autorka miała świetny pomysł, aby połączyć w tej powieści wątki z przeszłości i teraźniejszości i w pewien sposób spleść losy wszystkich bohaterów. Udało się. Dzięki temu powstała urokliwa, tchnąca magią świątecznego czasu opowieść, w której nie zabrakło licznych rodzinnych tajemnic i skomplikowanych relacji między jej członkami.
Akcja powieści nie jest zbyt dynamiczna, ale mimo to zachłannie śledzi się losy bohaterów, a przede wszystkim podróże Alicji w czasie, dzięki którym nie tylko powoli prostują się losy rodziny Wilkanowskich, ale też pod wpływem tej rodziny zmienia się główna bohaterka. Bohaterowie są dobrze wykreowani. Są barwni i autentyczni. Mają swoje przemyślenia i rozterki. Wypadają wiarygodnie. Styl powieści jest bardzo przystępny, dla każdego. Do tego ujmujący i całkowicie pozbawiony wulgaryzmów. Mimo spokojniejszej akcji, autorka nie pozwala się czytelnikowi nudzić, serwując mu mnóstwo rodzinnych sekretów i zagadkę do rozwiązania. Emocji w tej pozycji również nie brakuje, jednak najmocniejszą jej stroną jest wyjątkowy, magiczny wręcz klimat, dzięki któremu chce się tę lekturę smakować jak najdłużej.
Jeśli lubicie powieści z motywem podroży w czasie, „Opowieść starego lustra” powinna Wam się spodobać. To niebanalna, wciągająca i niezwykle klimatyczna świąteczna opowieść z intrygującymi bohaterami i rodzinnymi tajemnicami, które czekają na odkrycie. Serdecznie polecam!
Trafiliście kiedyś na książki, które wywoływały poczucie istnienia w niej? Brania udziału w akcji, jaka aktualnie toczy się albo że dany bohater mówi do bezpośrednio do Was? Autorka dzisiejszej pozycji zawsze wywołuje we mnie takie uczucia. Czytając poprzednie jej książki przeżywałam przygody, o których nawet mi się nie śniło. Przed Wami książka o cudownym tytule magicznym wciągającym od pierwszych stron. „Opowieść starego lustra” to historia, o jakiej jeszcze nie czytałam i mam nadzieję, że i Wy przeżyjecie przygodę tak bardzo pasująca do chwili obecnej, czyli nadchodzące Święta Bożego Narodzenia i wszystko to, co się z nimi wiąże, a mowa o magii. Co byś zrobiła, kiedy trafiłabyś lub dostała od kogoś lustro….?! W sumie żadna rewelacja i ja tak samo pomyślałam, ale… Nie będę spoilerować jak napisze, że czekają Ciebie przygody w dwóch czasach, rodzinach. Przekonacie się jak to możliwe, kto jest odpowiedzialny za to oraz czego dotyczą te podróże. Przedstawiam Wam Alicje, która nie jedno będzie musiała przeżyć, znieść, ale i rozważyć, lecz, czego dotyczą te sprawy to już pozostawiam do Waszego poznania. Czytając pierwsze rozdziały oczami wyobraźni widziałam ten magiczny, cudowny, przytulny antykwariat, w którym pracowała Alicja. Chciałam takie miejsce odwiedzić i poczuć magię Świąt z kubkiem gorącej herbaty z cytryną. Oczami wyobraźni czuje sympatie i przywiązanie ludzi jacy otaczają naszą Alicję oraz dylematy, jakie będzie musiała rozwiązać. Uprzedzam, że książka wciąga, a ma 491 stron. Grudzień to idealny czas (ale każdy inny miesiąc też będzie dobry) na miłość, na przygodę, na magię. Za każdym razem, kiedy nasza bohaterka przenosiła się do dziewiętnastowiecznego dworu i do ludzi, którzy żyli przed urodzeniem jej rodziców wpadałam w bezdech w sensie bałam się oddychać, żeby tylko nie pominąć danej chwili. Dorota Gąsiorowska jest autorką, dla której zarwę noc, żeby tylko poznać koniec, lecz z tyłu głowy moje drugie ja krzyczy, żebym się nie spieszyła, bo jak szybo skończę, to będę musiała czekać na kolejną jej książkę. Wracając do bohaterów to każdy wniósł coś swojego w tej historii, lecz dwóch takich jegomościów swoją osobą zrobili idealną przejażdżkę w emocjonalnym rollercoasterze. Jeżeli chcecie wiedzieć, to ta pozycja jest jedną z pierwszych książek z motywem świątecznym, jakie przeczytałam i przyznaję, że jednak dam im szansę ze względu na ten klimat i magię, jakie ze sobą niosą. Byłam w błędzie, że omijałam je. Zachęcam całym sercem do wzięcia kocyka, kubka z ulubionym napojem i poddanie się emocjom, jakie będą Wam towarzyszyć. Za wszelkie ochy, achy nie odpowiadam, a gwarantuje, że trochę ich będzie.
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki, poprzednio czytałam powieść "Zielone oczy driady" która bardzo mi się podobała, dlatego też postanowiłam ponownie sięgnąć po książkę pisarki. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny, co sprawia, że książkę czyta niezwykle sprawnie i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem. Powieść liczy blisko pięćset stron jednak czytając w ogóle nie odczuwa się takiego gabarytu tej historii. Od początku zostalam wciągnięcia do świata Alicji - zarówno tego rzeczywistego jak i tego "fantastycznego", czyli dziewiętnastowiecznego dworu i z dużą ciekawością śledziłam losy bohaterki i chciałam jak najszybciej się dowiedzieć co jeszcze szykuje dla niej los. Fabuła została w bardzo interesujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i równie dobrze poprowadzona, a bohaterowie naprawdę świetnie wykreowani! Szczególnie mowa o Alicji, z którą z pewnością śmiało moglibyśmy się utożsamić w wielu kwestiach. Muszę przyznać, że w szczególności spodobał mi się wątek dotyczący dworu do którego za pomocą lustra przenosiła się Alicja. Razem z główną bohaterką zaznajamiałam się z ludźmi, których spotkała w dworze na swojej drodze i chłonęłam wszystkie towarzyszące temu emocje! Okazuje się, że Alicja ma określone zadanie do wykonania w swojej bajkowej, magicznej podróży i od tego jak je wykona zależeć będzie nie tylko jej życie, ale również innych bohaterów. To czego doświadczy kobieta całkowicie zmieni jej postrzeganie świata. Muszę przyznać, że czytając niektóre opisy miałam wrażenie jakbym również przeniosła się w czasie i uczestniczyła we wszystkich poczynaniach Alicji i wydarzeniach z jakimi przyszło się jej zmierzyć. "Opowieść stageo lustra" to emocjonująca, miejscami poruszająca baśniowa historia, która skłania do refleksji, podkreśla takie wartości jak empatia, wsparcie, szacunek czy miłość oraz daje nadzieję na lepsze jutro, lepsze życie. Miło spędziłam czas z tą historią i z pewnością w przyszłości sięgnę jeszcze po książki autorki! Polecam!