Bestsellerowa komedia romantyczna w nowym, jednotomowym, rozszerzonym wydaniu! Zabawne dialogi, rozpalające zmysły sceny, moc wrażeń i zachwycające krajobrazy. Poznaj emocjonującą historię Julki i Jeremiego, którzy skradli serca polskich czytelniczek.
Polska pisarka powieści dla kobiet i młodzieży, pisząca pod pseudonimem literackim. Pochodzi z niewielkiej, leśnej miejscowości w środkowej Polsce. Jest absolwentką IX Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. Obroniła magisterium z Zarządzania i Marketingu Uniwersytetu Łódzkiego oraz Pedagogiki Uniwersytetu Jana Kochanowskiego. Jej debiutancka powieść Larista została wydana w 2013 r. W 2016 ukazała się kolejna książka Pryncypium. Współpracowała m.in. z wydawnictwami: Zielona Sowa, Wydawnictwo NieZwykłe, Wydawnictwo Filia, Wydawnictwo Kobiece. Od 2017 r. publikuje swoją twórczość na Wattpadzie. W 2020 roku założyła własne wydawnictwo pod nazwą Melissa Darwood.
Bardzo polubiłam książki Melissy jeśli chodzi o historię Jana i Marii. To były moje pierwsze książki przeczytane i naprawdę humor, akcja i sceny między głównymi bohaterami były świetne. Ale to co tutaj nam zaprezentowała autorka przeszło moje oczekiwania.
Przeczytałam w dwa dni, tak mnie wciągnęła historia, że nie umiałam się oderwać. Może dlatego, że jestem fanką gór, uwielbiam po nich chodzić i rozumiem to co opisywała na stronach książki Melissa, że nawet jeśli brakuje Ci sił, masz dość i chcesz się poddać, ale jednak brniesz dalej i zdobywasz ten szczyt, niech będzie to Gubałówka, to jest to niesamowita radość, a widoki dech zapierają dookoła.
A tu jest świetny research jeśli chodzi o przygotowania do zdobycia trudniejszych gór jak K2 i to jeszcze zimą. Te opisy, akcja wplątana i przede wszystkim dwójka ludzi, która jest tak odmienna od siebie, a tak wiele ma wspólnego.
Czytało mi się szybko i z przyjemnością tę historię i wiem jedno, że chociaż Jana pokochałam całym sercem, to muszę przyznać z bólem serca, że Jeremi to mój mąż. Świetnie poprowadzona cała akcja od początku do końca. Czuje się chemię między tą dwójką, ale przede wszystkim widać miłość do gór na każdej stronie tej opowieści. I chociaż człowiek ma w podświadomości, że to romans i, że dobrze skończy się ta książka to trzymałam kciuki za tę dwójkę i przeżywałam razem z nimi wszystkie sytuacje, które naprawdę sprawiały, że odczuwałam wiele różnych emocji podczas czytania.
Dawno nie spacerowałam po górach, zawsze sobie wmawiałam, że nie mam kiedy, brak czasu i może i lenistwo mnie dopadło, a przyznam się, że po tej lekturze mam chęć spakować plecak wsiąść w pociąg czy samochód i pojechać w góry i pochodzić po szlakach. Skoro takie wrażenie na mnie wywarła ta książka, że znów mam chęć iść w góry, to chyba jasne, że jest bardzo dobra. Polecam, nie tylko przez to, że są tam świetne teksty, zabawne sytuacje i przede wszystkim romans, który jest gorący, ale właśnie te krajobrazy, ten “pociąg” do gór, ta siła i determinacja, którą wyczuwa się w osobach, które zdobywają szczyty. Każde szczyty, nie tylko górskie.
Ej, to bylo naprawdę dobre! Momentami chichotałam pod nosem bo to było silniejsze ode mnie i po raz kolejny muszę powiedzieć, że pióro Darwood jest niezwykle lekkie. Fakt, czasami przytrafiały mi się ciarki żenady, ale zdecydowanie wolę duet J&J niż MarJana 🤷🏻♀️ I jestem bardzo ciekawa, gdzie w oryginale kończył się pierwszy tom, ponieważ w audiobooku nie było żadnego rozgraniczenia.
Nie spodziewałam się ale podobało mi się! Jedyny minus to jak dla mnie zbyt szczegółowe sceny seksu ale cała reszta miodzio. Autoironiczne poczucie humoru głównej bohaterki sprawiało, że co chwilę parskałam śmiechem.
Hej! Dzisiaj mam dla Was kilka słów o moim pierwszym spotkaniu z twórczością Melissy Darwood czyli książce “Niezdobyta”. Dzięki uprzejmości autorki mogę zapoznać się z nowym wydaniem, które łączy w sobie dwa tomy. Czy historia Julki i JJ przypadła mi do gustu? Czy udało mi się pokonać tego grubaska, który liczy prawie 700 stron? Już wyjaśniam.
Przyznam szczerze, że podchodziłam do tej historii z ogromnym dystansem. Nie ukrywam troszkę przerażała mnie z początku liczba stron. Bałam się, że będzie nudno, zatnę się w połowie i polegnę. Cieszę się, że moje obawy się nie potwierdziły i udało mi się pokonać tego grubaska w trzy wieczory.
“Niezdobyta” jest historią, która opowiada losy Julki. Kobieta z zawodu jest dziennikarką, która kocha pisać o rzeczach istotnych. Pewnego dnia zostaje postawiona pod ścianą. Gazeta dla której pracuje ma problemy i aby pozostać na rynku potrzebuje rozgłosu. Kobieta musi napisać artykuł, który będzie kontrowersyjny i przykuje uwagę. Podczas wywiadu do artykułu dowiaduje się o dość tajemniczym i szalonym mężczyźnie jakim jest JJ. Postanawia, że to on będzie kluczem do jej sukcesu. Pytanie brzmi, czy on będzie chętny do współpracy?
Na wstępie powiem jedno, kocham góry! A czytanie tej historii to była czysta przyjemność. Już od pierwszych stron pokochałam klimat tej książki. Julka i Jeremi z pewnością skradną niejedno serce na starcie, tak jak to było w moim przypadku. Na wielkie uznanie zasługuje research jaki został wykonany przez autorkę. Gołym okiem widać, że bardzo dokładnie przyłożyła się do napisania tej książki, co ja osobiście bardzo sobie cenię. Fachowy język i dokładny opis sytuacji, sprawił, że byłam zafascynowana tym co wydarzy się dalej. Wbrew pozorom nie było nudno, ja czułam ekscytację. Jak pokrótce mogłabym opisać “Niezdobytą”? Jest to romans z dużą dawką humoru, pełen niespodziewanych zwrotów akcji, uczuć i emocji. Czyli wszystko to co lubię.
Książka zachwyciła mnie pod wieloma względami. Jednym z nich są ciekawi bohaterowie. Nie będę ukrywać, bardziej do gustu przypadła mi postać Jeremiego, aniżeli Julki. Oczywiście lubię ich razem, ale jako osobne jednostki to właśnie męska postać bardziej skradła moje serce. Myślę, że to wszystko za sprawą silnego charakteru JJ, który był zarazem odważny i nieustępliwy oraz opiekuńczy i troskliwy. No cóż, takie moje kobiece serce.
Oprócz świetnie wykreowanych bohaterów, podobał mi się cały pomysł na fabułę. I bez zbędnych ceregieli, uważam, że był on oryginalny. Mężczyzna, który oddany jest całkowcie górom i kobieta, która pojawiła się na jego drodze całkowicie przez przypadek. Gdyby nie wywiad z Mateuszem, nigdy nie poznałaby nieokiełznanego JJ. Co w sumie można uznać za przeznaczenie?
Nie będę ukrywać, że świetnie bawiłam się podczas czytania tej książki. Zarówno śmiałam się z bohaterami, jak i również byłam emocjonalnie zniszczona podczas wielu momentów. To nie do końca tak, że jest to prosta książka. To książka, która niesie ze sobą przesłanie. Jakie? O tym będziecie musieli przekonać się sami, wszystkiego nie mogę Wam zdradzić.
Jeśli tak jak ja lubicie książki, które wciągają od samego początku, książki, które są napisane przystępnym i lekkim piórem, oraz książki które wywołują u was burzę emocji to “Niezdobyta” jest książką dla Was. Ja gorąco ją Wam polecam, świetnie się bawiłam podczas czytania. Bardzo polubiłam bohaterów i ich perypetie, z Wami z pewnością będzie podobnie. ❤️
niestety nie polubiłam się z ta książka tak jak z innymi Melissy Darwood, co nie zmienia faktu, że była na poziomie.
niesamowity research. to jak autorka opisuje wyprawy w góry – same góry – niezwykle ujmuje za serce i motywuje do działania. serio podczas czytania książki miałam ochotę spakować się i jechać w góry.
relacja międzygminnymi bobaterami to nie było to czego poszukiwałam i no niestety nie zakochałam się, jednak nadal są świetni.
podtrzymuje zdanie że Melissa Darwood umie pisać, a jej książki powinny być bardziej znane
Zazwyczaj nie lubię czytać książek gdzie akcja dzieje się w Polsce lub są polskie imiona. Ale tutaj nawet tego nie odczuwałam. Super książka i bardzo polecam
🏔️ Niezdobyta to fantastyczna komedia romantyczna opowiadająca historię Julii, bezkompromisowej dziennikarki z ciętym językiem, która dostaje z pozoru łatwe zlecenie - napisanie książki o sławnym himalaiście. Jednak zamiast iść za tłumem i dokonać oczywistego wyboru na bohatera swojej historii wytypowała ona JJ-a - zamkniętego w sobie, nieprzystępnego, a równocześnie fascynującego wspinacza, którego głównym celem jest zdobycie K2 zimą. Dotychczas nikomu się to nie udało, jednak JJ wierzy, że ta jedna, jedyna Niezdobyta góra zostanie odkryta właśnie przez niego. Sprawa mocno się komplikuje, gdy okazuje się, że głównym z warunków wydania książki jest bezpośrednia relacja Julki z wyprawy. Co za tym idzie? Musi ona towarzyszyć Jeremiemiu w części tej podróży.
🏔️ Czy Julka znajdzie w sobie odwagę, aby pokonać swoje własne bariery? Przekonajcie się sami i zakochajcie się wraz ze mną w tej historii.
🏔️ Czytając historię Julki, miałam wrażenie, że czytam fragmenty swojego życia. Tak jak ona, nie lubię zmian, rzadko przekraczam swoje granice i zbyt często wątpię w siebie. Przez lata słyszałam, że czegoś nie dam rady osiągnąć dopóki nie pojawił się mój mąż. Julka miała Jeremiego - człowieka, który z jednej strony potrafił ją wkurzyć do granic, a z drugiej otworzył jej oczy i pokazał, że potrafi więcej, niż myśli. Pokazał, że warto czasem wyjść ze swojej strefy komfortu i spróbować czegoś nowego.
🏔️ Styl pisania Melissy Darwood, o którym wspominałam już w recenzji Dewelopera, znów mnie zachwycił. Uwielbiam to, że autorka nie owija w bawełnę. Pokazuje życie takim, jakie jest - z drobnymi, zwyczajnymi chwilami, z fizjologią, z codziennymi zmaganiami, ale i z poważnymi tematami, jak choroba Jeremiego. Potrafi z lekkością opowiedzieć o emocjach, które w rzeczywistości są ciężkie.
💙 „Czasami trzeba zrobić krok w nieznane, żeby odkryć w sobie siłę, o której istnieniu nie miało się pojęcia” - ten cytat powinnam zastosować jako swoje motto życiowe, bo naprawdę warto uwierzyć w siebie i nie pozwolić aby Nasze wewnętrzne bariery były przeszkodą w osiągnięciu celu.
🏔️ Wyprawa w góry, drobne sprzeczki i wzajemne docinki - to wszystko sprawiło, że śmiałam się, wzruszałam i kibicowałam im z całego serca. A zakończenie kompletnie mnie zaskoczyło. Myślałam, że wiem, dokąd ta historia zmierza, ale autorka odwróciła wszystko w taki sposób, że poczułam się podwójnie zadowolona - dostałam piękną opowieść i finał, który zostanie ze mną na długo.
🏔️ To była książka, która mnie rozbawiła, wzruszyła i dodała nadziei. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejne powieści, bo wiem, że znów dostarczą mi całej gamy emocji.
🏔️ Wydanie tej książki jest doskonałe, wspaniale prezentuje się w mojej kolekcji, obok Dewelopera i Gordiana. Jeszcze raz dziękuję Melissie Darwood za tą wspaniałą przygodę. Czuję się niesamowicie dumna i doceniona za wybór mojej osoby do zrecenzowania tego tytułu. Poczułam się trochę jak Julka, bo ktoś we mnie uwierzył. Dziękuję.
Julka za wszelką cenę stara się udowodnić, że jest utalentowaną dziennikarką z misją – chce poruszać tematy ważne dla niej i dla społeczności, a nie tylko tworzyć „klikalne” artykuły oparte na plotkach ze świata celebrytów.
Pewnego dnia otrzymuje propozycję nie do odrzucenia: ma napisać książkę o znanym himalaiście i jednej z jego wypraw. Julka wie, że to może być jej szansa na przełom w karierze – jej „być albo nie być” w branży – dlatego podejmuje wyzwanie.
Na jej drodze stają jednak dwa poważne problemy. Po pierwsze – JJ, znany jako Iceman, nie znosi rozgłosu i wizja współpracy z dziennikarką to dla niego koszmar. Po drugie – Julka kocha wygodę: miękkie łóżka, gorące kąpiele i miejskie życie. A jeśli projekt wypali, będzie musiała z tego wszystkiego zrezygnować na długi czas.
Z czasem jednak jej determinacja zaczyna imponować himalaiście. W końcu rozpoczynają wspólne treningi – z zamiarem zdobycia szczytu i napisania książki, która może zmienić ich życie.
Życie jednak przygotowało dla nich coś więcej. Mimo licznych spięć i nieporozumień na początku, Julka i JJ zaczynają się stopniowo tolerować… a potem – ku własnemu zaskoczeniu – ufać sobie. Przestają działać sobie na nerwy, zaczynają działać razem. I wtedy pojawia się coś jeszcze bardziej nieoczekiwanego: rodzi się między nimi uczucie, którego żadne z nich się nie spodziewało.
Czy można zakochać się w kimś, kto na pierwszy rzut oka wydaje się być naszym zupełnym przeciwieństwem? I czy wspólna droga na szczyt może zmienić nie tylko karierę, ale też całe życie?
Po przeczytaniu „Dewelopera” postanowiłam sięgnąć po „Niezdobytą”– zachęcił mnie zarówno opis, jak i przepiękne wydanie. I ponownie się nie zawiodłam! To lekki, wciągający romans z nutą przygody i sporą dawką humoru. Niejednokrotnie podczas lektury łapałam się na tym, że uśmiecham się do książki.
Bardzo spodobał mi się swobodny, naturalny styl autorki – dzięki niemu błyskawicznie złapałam więź z główną bohaterką i z łatwością wczułam się w jej emocje oraz sytuację.
Świetnie się bawiłam podczas czytania tej historii i z czystym sumieniem polecam ją każdemu, kto szuka romantycznego tytułu z górskim klimatem w tle.
O książkach autorki słyszałem dużo pozytywNych rzeczy zarówno co do stylu pisania i jego realizmie, a także to, że są one dopracowane w masie drobnych puzzli, które po skończeniu i odwróceniu ostatniej strony masz takie wooow! Nie pomyliłem się, ale … no właśnie są ale.
Dostaliśmy tu historię rodem z filmu… dziennikarka tworząca felietony/artykuły musi zacząć bardziej się starać, bo jej prace „wisi na przysłowiowym włosku” i żeby to zrobić, pomijając już cały aspekt prywatny w tym momencie, musi stworzyć coś innego, coś co zaciekawi czytelników i trafia na genialny pomysł napisania artykułu o himalaiście, który dokona niemożliwego. Dalej jesteście ciekawi? No to słuchajcie. Postanawia na kazać kontakt, jak się później okazuje również przystojnym lecz ubogim, facetem, ale ma na starcie już trudny orzech do zgryzienia, bo gość od razu bez słuchania mówi nie, ale po czasie i po usłyszeniu warunków niechętnie zgadza się. Zatrzymajmy się…
Takie mam tu przemyślenia, bo będąc w tym momencie cały czas myślałem o tej desperacji dziewczyny, bo na szali leżało jej być albo nie być a także jej przyszłości. Z drugiej strony jaka trzeba mieć w sobie odwagę, by zabrać się za coś za co nie ma się pojęcia, ale czy okazało się to dobrym wyborem…
Wracając do historii i tym, że nasi bohaterowie bedą na siebie skazani zaczęło się tu robić gęsto w atmosferze, bo z jednej strony mamy taką typową lalę z miasta, lekką histeryczkę, ale z silnym charakterem, która nie podda się tak łatwo. Z drugiej strony osiłek o gołębim sercu, przeczytacie to zrozumiecie, który kocha wspinaczkę górską, a który chce za sprawą umowy dokonać czegoś niemożliwego, ale pojawia się problem, którym była mowa przed chwilą, czyli ona.
I tu zatrzymam was w niepewności… bo żeby opowiedzieć dalej musiałbym zdradzić szczegóły, ale powiem tak…
Zabawna historia, która was z butów wyp… a która humorem was przygniecie, a do tego napisana w czysty i przejrzysty sposób łączy wszystko z pikantnymi wstawkami…
Przed Wami nowe wydanie Niezdobytej, obszerne, dwutomowe, z dodatkiem dalszych losów Julki i Jasona. Dawno temu czytałam pierwszy tom, wtedy bardzo mi się podobał, teraz z przyjemnością zabrałam się do powtórki i do poznania kontynuacji. I bawiłam się równie dobrze jak za pierwszym razem. A może i nawet lepiej?
Melisse Darwood znam już w kilku wydaniach. Trochę w fantastyczny, trochę w erotycznym, czy romansowym, jednak każda z książek ma w sobie coś wyróżniającego. Drugie dno, puentę czy temat jakiego jeszcze "nie grali". I za to je lubię. Jednak najnowsza "Nie(Zdobyta)" zdetronizowała wszystkie. Historia Julki to w zamyśle to komedia romantyczna. I to bardzo dobra (na szczęście nie ma tam Karolaka). Zabawna, z błyskotliwymi dialogami, świetną bohaterką, przystojnym bohaterem. A w dodatku fabuła jest oryginalna i unikatowa. Bo czytaliście kiedyś książkę o himalaistach, nie będącą biografią? Bo ja nie.
Autorka "kupiła" mnie postacią Julki. Ewidentnie to człowiek taki jak ja - ze sportów to tylko szachy, a już samo myślenie o sporcie sprawia, że czuje się zmęczona. Świetnie było czytać o jej poświęceniu, zaangażowaniu i wysiłku przedstawionym w tak żartobliwy sposób. Ale żeby nie było, że książka to same śmiechy - autorka przemyciła wiedzę o wspinaczce, problemie ekologicznym czy pewnej przypadłości, która wbrew pozorom może być bardzo groźna dla życia.
Książka jest niesamowicie lekko napisana, w dobrym stylu, treściwie i konkretnie. Czyta się sama, w dodatku błyskawicznie (czy to plus, to już sprawa sporna), ale niestety szybko się kończy. I to mówię o książce mającej prawie 700stron. Gorąco polecam.
Julia jest dziennikarką w kobiecym magazynie, który na jej nieszczęście upada. Aby ratować swoją sytuację, musi napisać artykuł, którego temat przyciągnie uwagę czytelników. Jej wybór pada na życie i wyprawy himalaisty Jeremiego Jansona. Sam mężczyzna z początku jest bardziej niż niechętny, jednak po pewnym czasie zmienia zdanie. Tym samym zaczyna się dla nich przygoda, na którą sami nigdy by się nie zdecydowali.
Obie części “(Nie)zdobytej” zostały już dawno przeze mnie przeczytane na legimi. I to wielokrotnie. Jednak kiedy dowiedziałam się o wznowieniu tej historii i to w jednej książce, wiedziałam, że musi się ona znaleźć na mojej półce. Sama opowieść jest zabawna, zwłaszcza przez “dramaty” bohaterki związane z przystosowaniem do przygody z wędrówkami górskimi. A oprócz tego przyjemnie czyta się o podchodach Julki i Jeremiego. I pomimo ich niełatwych charakterów, tej pary nie da się nie lubić.
A oprócz wątków związanych z komedią romantyczną, pojawiają się również te poważniejsze, jak chociażby te związane ze środowiskiem i jego zaśmiecaniem i niszczeniem. Oprócz tego pojawiają się informacje o wspinaczce górskiej i himalaizmie. Myślę, że to ciekawy dodatek do historii, dzięki któremu poza poznaniem nowych informacji, spada się trochę na ziemię przy tej dość sympatycznej opowieści.
No cóż, nie da się ukryć, że uwielbiam historię Julki i Jeremiego. Chyba nawet bardziej niż opowieść o Janie i Marii z serii “Mój szef”. Dlatego miłośnicy komedii romantycznych, którzy jeszcze nie czytali “(Nie)zdobytej” zdecydowanie powinni po nią sięgnąć. A moja ocena to 7.5/10.
Historia nie jest zła, ale nie rozumiem, skąd tak wysoka średnia ocena. Główna bohaterka jest niesamowicie irytująca, naiwna i infantylna. Miało to być zabawne? Mnie jakoś nie bawiło. Sporo żartów o sikach, kupię, rzygach, mokrych majtkach i miesiączce – fuj. Dużo absurdu.
Najgorsze jednak, że kompletnie nie wciągnęłam się w romans bohaterów – zabrakło mi chemii pomiędzy nimi. Może dlatego nadmiar scen łóżkowych również mnie irytował. Były one tandetne i opisane w mało interesujący sposób. A przy tym nie chodzi o to, że nie lubię erotyków, potrafię je docenić! W dodatku nie ma nic takiego jak "niepłodne dni", autorka nie powinna rozprzestrzeniać niewiedzę! 🙈
Finał... nie będę zdradzać szczegółów, ale po kilkuset stronach przygotowań do górskiej wyprawy życia zakończyć w taki sposób? Nie wiem, dziwne, ale cóż – prawo autorki.
Epilogi wydawały mi się zbędne i trochę przesłodzone. Ogólnie ciekawe było czytać o przygotowaniu do wypraw, górach i polskich himalaistach – autorka zrobiła naprawdę solidny research. Ale w większości męczyłam się i z niecierpliwością czekałam na koniec tej długiej książki. Dobrze, że wybrałam audiobook i nie musiałam zmuszać się do czytania (tylko do słuchania podczas spacerów i obowiązków domowych). Po inne pozycje autorki raczej nie sięgnę, sądząc po opiniach, ten sam poziom "toaletowego" humoru i bohaterów.
Książka była tak ogólnie w miarę okej. Jak dla mnie było zbyt wiele scen SMUTnych (po prostu jestem hopeless romantic) I niby bohaterka miała swoją przemianę co widać podczas ksiazki lecz moim zdanie była ona zbyt zależna od faceta. Powinna wtedy zostać w UK bo była to dla niej wielka szansa a nie wracać do dosyć niezdrowej dla niej relacji z JJ. Koniec wyprawy był chyba jedynym momentem który mi się spodobał ale już tą końcowa (to że kobieta żeby być szczęśliwa musi wyjść za mąż i mieć dzieci) bardzo mnie zniechęciła
This entire review has been hidden because of spoilers.
Okej. Wybierając tą książkę nie liczyłam na to co otrzymałam. Jest to mega fajny romans z alpinizmem w tle. Głowni bohaterowie są od siebie bardzo różni, ale ich historia bardzo intryguje i aż nie można się doczekać co będzie dalej, jest nieprzewidywalna. Dużo faktów o alpiniźmie zachęca do poszerzania wiedzy na tem temat. Polecam.
Świetna! Słuchałam na Bookbeat - lektorka rewelacja. Książka zabawna tak dla relaksu, ale i można się czegoś dowiedzieć, jeśli ktoś interesuje się wspinaczka górską. Polecam
Przyjemna! Miło wczytać się w opowieść, której bohaterem nie jest Pan Władca, Właściciel Megakorporacji, Bezduszny Brutal, co dla tej Jedynej jest Misiem Pysiem. Poznawałam Jeremiego w takim tempie, w jakim robiła to Julia i skradł moje serce. Swoją skromnością, prostotą i ogromną pasją. Julia też jest fighterką, tylko na początku o tym nie wie. Wbrew pozorom oboje są bardzo do siebie podobni. Trochę, ale tylko odrobinę, czułam zawód, gdy wspólnie nie udaje im się podbić Czogori. Wątek romantyczny jest przewidywalny, ale nie sięgam po książkę Melissy po to, aby przeczytać powieść faktu, tylko by uwierzyć w disneyowską, nieco baśniową miłość.
This entire review has been hidden because of spoilers.