Mam nadzieję, że to nie ostatni taki Punisher, ale na pewno ostatni jak dotąd w wykonaniu Gartha Ennisa. Cały ten cykl to feeria przemocy, jakiej dotąd nie udało mi się zanotować na kartach komiksu. Czasem była doprowadzona do przesady, ale w większości zajść cechowała jakaś forma satysfakcji i dosadności.
Punisher się nie "pier$#%i" z przestępcami i jak na kogoś zagnie parol, to już sprawa praktycznie załatwiona. Ostatni tom ma wszystko to co można polubić w tej serii i stanowi taką kwintesencję całości. Mamy tu ulubieńca wśród psychopatów, Barracudę i nieco ugładzoną końcówkę, która jednak daje radość. Co się kończy, coś się zaczyna... Tym bardziej, że jest tutaj pewien aspekt, który sprawia, że omawiana historia jest bardzo osobista dla Franka.
Wypada tylko pogratulować sześćdziesięciu zeszytów przepełnionych akcją, którą mogę polecić każdemu dorosłemu czytelnikowi. To też jedna z najlepszych pozycji jaką dane mi było zakupić z oferty Egmontu. Cała seria najprawdopodobniej skończy się tam na dziewiątym tomu, bo polski wydawca od razu wprowadza też historie napisane przez Aarona, więc wypada mi tylko poczekać i zobaczyć jak inni autorzy sobie poradzą z postacią Punishera.