Opowieść o poszukiwaniu tożsamości w postapokaliptycznych realiach upadającego pegeeru
Seweryn i Jacek są sąsiadami z różnych pięter tego samego szarego bloku. Na najwyższym mieszka syn dyrektora pegeeru, który chce być taki jak jego tato. Na parterze – syn palacza. On z kolei stara się być kimś innym niż jego ojciec. Marzena, w której obaj się kochają, zawsze wie, co powinna zrobić, ale nie pomaga jej to w byciu sobą.
Rodzice straszą dzieci, że jeśli będą niegrzeczne, dyrektor pegeeru zamknie je w piwnicy. Bohaterowie trochę się boją, ale są ciekawi tego, o czym na osiedlu się nie rozmawia. Dlaczego palacz wypożycza książki? Kim są ludzie, którzy nie wychodzą na powierzchnię? Dlaczego dzieci wysłane do szkoły z internatem stamtąd nie wracają?
Chociaż wiedzą, że nie powinni, Marzena, Jacek i Seweryn schodzą coraz głębiej, poznając prawdę o miejscu, w którym żyją, o swoich rodzicach i o sobie. Gdy zdają sobie sprawę, że o pewnych rzeczach woleliby nie wiedzieć, jest za późno, bo stają się dorośli.
Niepowinność to powieść o szarości, która wcale nie znajduje się pomiędzy czernią i bielą, lecz łączy w sobie wszystkie kolory świata.
Z wykształcenia slawista i rolnik. Mieszka w Gdańsku. Laureat trzeciej nagrody w Gdańskim Konkursie Prozatorskim za opowiadanie „Chłopska 34” (2011) oraz zdobywca wyróżnienia w Konkursie na Najlepsze Polskie Opowiadanie roku 2016 w ramach 12. Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania za utwór „Najważniejsza rzecz w życiu”, opublikowany w książce „2018 Antologia opowiadań”.
3.5 Sama nie wiem co myśleć. Zgadzam się z opiniami, że książka jakby za szybko się kończy. Początek rozgrywa się dość wolno, wręcz momentami się dłuży co trochę nudzi. A przy końcówce miałam ważenie jakby autorowi odechciało się pisać i chciał jak najszybciej dokończyć historię. Nie zrozumiałam też w jakim celu pod koniec została wprowadzona postać kobiety w ciąży . Mimo wszystko myślę, że jest to ważna historia o awansach społecznych, przeznaczeniu i życiu w trudnych czasach PGRów. Jednak nie porwała mnie.
takie srednie, bym powiedzial pierwsze czesc ksiazki bardzo mi się podobała, zwlaszcza wątej jacka i marzeny aż do początku ich problemów z komunikacją... wszystkie rozdzialy typu opowieści też były wciągające, ciekawie było mieć rzut na przeszłość w tali naturalny sposób. jednak seweryn nieudolnie naśladujący ojca, a raczej swoje wyobrażenie o nim, to koszmar. obrzydliwe, chociaż porządnie napisane. a jeszcze w połączeniu z marzeną (którą też lubię w ogóle) i jej "nie powiem ci o randkach z sewerynem, ale ty nie mozesz z nim o mnie rozmawiać!!!!!!!" bardzo bardzo bardzo mnie zraziło.
ale uważam, że czasy były dobrze oddane i gdyby nie niektóre wyjścia fabularne, to cóż... był potencjał, ale niewykorzystany. a szkoda.
This entire review has been hidden because of spoilers.
postapokaliptyczny świat wrzucony w rzeczywistość PRLu. czy coś tutaj mogło pójść nie tak? oczywiście, że tak. czy coś poszło nie tak? absolutnie nie.
historia trzech bohaterów wychowujących się w pegeerowskich blokach. pod nimi rozciągają się piwnice pełne tajemnic, a dorośli nie pozwalają im poznać o świecie, w którym żyją.
każdy z nich zmaga się z problemami, ale nic tutaj nie jest na wyrost. wszystko jest bardzo rzeczywiste i zwyczajnie prawdziwe.
to delikatne postapo, napisane w świetnym stylu. ja po prostu tam byłam. wierzyłam. widziałam prawdę. no i ukochałam sobie Marzenę i Jacka, wy też ich sobie ukochacie.
Seweryn, Jacek i Marzena to główni bohaterowie książki, która mnie zaskoczyła. "Niepowinność" bo to niej mowa to bardzo dobrze, wnikliwie i mimo szarości bardzo ciekawie napisana książka. Krótkie rozdziały wzbudzają czytelniczy apetyt. Czyta się szybko i nie sposób ją odłożyć aby choć przez chwilę o niej nie pomyśleć. Paweł Radziszewski kupił moją uwagę swoim świetnym stylem, bardzo realnie przedstawionym tłem społecznym i bohaterami, których historie wodzą za nos i wzbudzają zainteresowanie.
Pegeerowskie osiedle i historia jego powstawania, tajemnicza piwnica będąca narzędziem do straszenia i karania, szarzy ludzie do tego palacz, dyrektor, księgowa i ich indywidualne historie. To wszystko tak bardzo przypomina mi rzeczywistość filmu "Miś" lub "Alternatywy 4". Tylko bardziej na poważnie, realnie i z dobrym czuciem człowieka jako postaci. Tu nie ma "absurdu", który wydaje się być niepoważny. Jest absurd życia, które ma swoje doświadczenia.
Znikające dzieci, ludzie którzy nie chcą nowoczesności, emocjonalność utkana pomiędzy słowami. W tym wszystkim ludzie. Tacy prawdziwi.
Bardzo podobał mi się sposób przedstawienia historii. Z zainteresowaniem "słuchałam" opowiadań, postaci pobocznych, bez których ta książka nie miałaby takiego uroku. Jedynie czego mi zabrakło to dalszego ciągu. Chciałabym poznać losy tej trójki, która zdobyła moją sympatię ( może oprócz Seweryna, chociaż jemu też bym napisała inny scenariusz). Zakończenie jest, ale dla mnie mogłoby dalej potoczyć się torami, może trochę w innym kierunku. To jest atut tej powieści. Jest świetna a ja czuję, że chcę czytać więcej takich ciekawych tytułów, tak dobrze napisanych. Niekoniecznie "barwnych".
zgadzam się z niektórymi opiniami, że początek się trochę dłuży, a zakończenie jest przyspieszone i dla mnie nie do końca zrozumiałe? ale sama książka ciekawa i relacja Marzeny i Jacka urocza, ale nie czaję tego zakończenia : (
bardzo podobał mi się świat stworzony w tej historii i klimat peegerow, piwnic i szaraków. polecajka, ale zakończenie mogłoby być lepsze i bym powiedziała, że książka trochę nierówna. bardzo wciągająca, ale przez to zakończenie mam poczucie, jakbym przeczytała coś niepełnego, jakby ktoś zabrał parę rozdziałów, których nie dane było mi przeczytać (a bardzo bym chciała, bo czyta się to bardzo szybko i przyjemnie, mimo że książka dotyka ciężkich tematów).
Każda społeczność rządzi się swoimi prawami. Ta w powieści Pawła Radziszewskiego jest wybitnie osobliwa. Odważysz się zejść pod ziemię, by poznać najciemniejsze sekrety swojej rodzinnej wioski?
Śledzimy losy trojga bohaterów na przestrzeni lat -- jak się zmieniają, o czym myślą, co chcą robić ze swoim życiem. Seweryn, Jacek i Marzena -- trójkąt o wędrujących bokach, które często błądzą, nie mogąc się odnaleźć. A tłem dla tej postępującej opowieści o dorastaniu jest powolny rozkład pegeerowskiego osiedla. Stopniowo zagłębiamy się w tajemnice jego mieszkańców -- schodzimy pod ziemię coraz niżej, eksplorujemy zamieszkane piwnice, dowiadujemy się rzeczy brudnych, trudnych do pojęcia, niewygodnych. Odkrywamy kolejne zakryte dotąd karty, z których wylewa się morze alkoholu i przemoc, a zewsząd słychać powtarzane jak mantrę zaklęcie o mieszkaniach z "bieżącą wodą, toaletą i centralnym ogrzewaniem", które do pewnego czasu uznawane były jedynie za nieosiągalną utopię. A oblepiająca wszystko jak dym szarość pochłania każdą dobrą intencję.
Postapokalipsa występuje tu bardziej metaforycznie (co mnie trochę zmyliło w opisie, bo moja wyobraźnia przed lekturą krążyła jednak dookoła urbanistycznego postapo), bo jednak poza upadającym pegeerem istnieje normalny świat. Bohaterowie wyjeżdżają na studia, smakują cywilizowanego życia, ale czy dane im będzie pozostać z dala od pegeerowskiego brudu, czy jednak nie będą mogli bez niego funkcjonować?
Bardzo spodobał mi się klimat, który autor tutaj stworzył. Przebolałam nawet jakoś trzecioosobową narrację, a to najlepszy argument na to, że książka była naprawdę dobra. Kolejne odkrycia w fabule sprawiały, że nie mogłam przestać czytać. Ale uwaga, tylko dla fanów zakończeń otwartych. Inni mogą się trochę zirytować (ja trochę się właśnie złoszczę).
To jest świetna polska literatura. Takiej rodzimej twórczości potrzebuję. Brawo, panie Radziszewski.
Skończyłam "Niepowinność" i o ile wiele elementów przemawia do moich osobistych doświadczeń, a pod koniec mnie nawet poruszyła, to skończyłam ją z myślą "Jacek i Marzena są naprawdę głupi". Z jednej strony problemy w komunikacji są dość ludzkie, z drugiej wypadły tak frustrująco, że nawet nie potrafiłam współczuć bohaterom mimo mojej szczerej sympatii wobec nich. Zachowywali się nielogiczne.
Z całej powieści najbardziej polubiłam ojca Jacka, Tadeusza. Miejscami było mi go szkoda, ponieważ choć chciał dobrze, skończył gorzej niż na to zasługiwał.
Plusem, którego się w tej powieści nie spodziewałam, jest reprezentacja. Poprzeczkę trzymam prawdopodobnie skrajnie nisko, ale empatyczne przedstawienie transkobiety i opisanie jej historii pozytywnie mnie zaskoczyło.
Nie jestem też pewna, co dokładnie miał symbolizować podział na bloki oraz piwnice. Widzę, że autor próbował użyć ich jako metafory, ale w niektórych miejscach przekazywał ją zbyt dosłownie, a w innych nie dociągał sugestii do końca. Zwłaszcza zakończenie jest jednocześnie mocno metaforyczne, ale pod tym względem nierównomiernie bardziej od początku czy połowy książki.
Podobnie to wyglądało też z emocjami. Pod koniec czułam ich znacznie więcej niż na początku, gdy byłam poniekąd "odłączona" od przeżyć bohaterów. Przez co nie zżyłam się z nimi od początku. Szkoda.
Język, w jakim napisano "Niepowinność", jest dość prosty i charakterystyczny. Podobał mi się, ponieważ dobrze oddawał charakter miejsca oraz postaci.
Finalnie powieść ta wydaje mi się mieć nieco zmarnowany potencjał. Nie była zła i możliwe, że będę ją ciepło wspominać, ale niestety nie zachwyciła mnie.
"Oszczędne słowa, twarze, uśmiechy Nie mów za dużo szary człowieku Choć jesteś nikim takim pozostań Szare sekrety dla mnie pozostaw.(...) Twój dom wśród setek innych domów Z szarymi drzwiami, z szarym balkonem Jeśli Cię dręczą szare sny Zapukaj do mych szarych drzwi" (Szare Miraże - Maanam)
Każdy wie, że życie w PRL-u pozbawione było kolorów, radości i dominującą barwą była szarość. Szare kolory, szare budynki, szarzy ludzie i rzeczywistość także szara, a na dodatek nie do ogarnięcia, gdy słuchamy, czytamy bądź oglądamy coś o niej, wydaje nam się ona, nie ukrywajmy tego, po prostu "chora". Tę chorobę idealnie w swojej powieści przedstawia Paweł Radziszewski.
"Niepowinność" szokuje, tak jak czasy, o których traktuje. Autor idealnie zbudował tę książkę. Podział na części, będące jednocześnie danym piętrem, które można dwojako interpretować, jako piętra w bloku w PGR bądź piętra prowadzące w głąb piwnic, wyśmienicie wprowadzają czytelnika w klimat tej powieści. Same tytuły rozdziałów które stanowią swoisty zbiór zakazów, wzbudzają niepokój, strach, ale nie pozwalają jednocześnie oderwać się od lektury. Chcesz poznać zakończenie i to jak potoczyły się losy Marzeny, Jacka, ich bliskich. Autor sprawnie buduje napięcie, podrzuca nitki wątków, które rozbudzają ciekawość czytelnika jak na przykład motyw piwnic, podziemnego życia, szaraków. Jestem zła na autora za zakończenie, a raczej jego brak ! No nie zostawia się w takiej niepewności czytelnika panie Pawle !
"Niepowinność" to świetna książka i cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać, swoją duszną atmosferą przygniata, budzi w czytelniku niepokój i zaintrygowanie, bohaterowie powieści to paleta różnorodnych osobowości, która nie pozostawia czytelnika obojętnym, a budzi przeróżne emocje. Sposób w jaki autor przedstawia absurdalność rzeczywistości lat prlowskich budzi dreszcz grozy na plecach, tajemnica skrywana przez korytarze piwnic tworzy klimat niczym z kart horroru. To jak żyli, jak zmuszeni żyć byli, jak pogrążali się w tej swojej, szarej rzeczywistości bohaterowie książki, jak ta rzeczywistość ich wyglądała, to wszystko budzi współczucie, żal, smutek, ale także podziw i zrozumienie, że w taki sposób ludzie próbowali w miarę normalnie żyć, nie zwariować, choć dla współczesnego człowieka, taki styl życia nie wydaje się ani trochę normalny, a wręcz odwrotnie, szalony. To nie jest zwyczajna lektura, nie da o sobie tak po prostu zapomnieć, skłania do myślenia. Ja na pewno będę o niej myślała jakiś czas. Związałam się z niektórymi bohaterami "Niepowinności", między innymi z Marzeną, Jackiem i chciałabym poznać ich dalsze losy, to zakończenie zaserwowane przez autora ani trochę mnie nie satysfakcjonuje ! Niektórych bohaterów nie polubiłam, jak Seweryna, to jak traktował matkę, innych przerażało mnie i za nim tęsknić nie będę. Ale chętnie poczytałabym o dalszych losach innych mieszkańców Furtu. Plus dla autora należy się także za wątek książek, biblioteki, czytania, miłości do literatury, które w czasach szarości dodawały barw życiu, już za sam ten wątek zapisuje ten tytuł do grona moich ulubionych powieści i książek wartych uwagi.
Podsumowując, polecam Wam lekturę "Niepowinności", bo to kawał dobrej literatury ukazującej absurdalność czasów minionych, kryjącej w sobie nutkę horroru, thrillera, napięcia, niepokoju, nadziei, smutku, radości, jak także miłości. Ja jestem zachwycona i czekam na kontynuację panie Pawle !
Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu SQN.
“Niepowinność” to historia o młodych, którzy są dojrzalsi od dorosłych.
Historia przedstawiona przez Pawła Radziszewskiego z pewnością nie jest gładką laurką dla czasów upadających w czasach fabuły pegeerów. Czuje się smród, szarość tamtych czasów, a jednocześnie niepewność przed tym, co w nieunikniony sposób nadejdzie.
Trójka młodych bohaterów wchodzi w okres, w którym powinni decydować o swojej przyszłości. Jak jednak decydować, gdy nie zna się ogromu swoich możliwości, będąc zamkniętym w swoim osiedlu, pomiędzy piętrami, gdzie poznać da się zarówno dyrektora pegeeru, ale także palacza i alkoholika, jak również i szarych ludzi mieszkających w piwnicy. Piwnicy, którą się straszy najmłodszych.
Czytając, miałam w głowie piosenkę Martyny Jakubowicz “W domach z betonu”. Wydaje mi się, że ten utwór w jakiś sposób pasował do Marzeny, ale i do jej przyjaciół, zakochanych w niej. Do dziewczyny, która chciałaby, aby życie zostało jej opowiedziane w książkach. Do osiedlowego łobuza, który nie chce powielić życiorysu swojego ojca. Do syna dyrektora, który chce być jak jego ojciec. Każdy chce być kimś innym. Ale najważniejsze jest to, że CHCĄ.
Na początku napisałam, że młodzi bohaterowie są dojrzalsi od dorosłych. Zadają pytania. Są uparci. Podejmują ryzyko. Są kolorowi w próbach decydowania o swoim życiu, w odróżnieniu od szarego społeczeństwa, o którym mówił dyrektor szkoły, do której uczęszczali bohaterowie. Podczas, gdy młodzi chcą żyć, odbiera im się tę szansę - bo dorośli jedynie egzystują w tym swoim szarym świecie.
Styl tej historii z pewnością działa na wyobraźnię. Nawet, jeśli nie znało się z doświadczenia tych czasów, to dzięki “Niepowinności” można je poczuć. I to poczuć każdym zmysłem. Umiejętność stworzenia świata, który wręcz czuje się, słyszy, i który można dotknąć, nie jest łatwa i Autorowi należy oddać, że zrobił to naprawdę na wysokim poziomie. I nawet, jeżeli z początku historia nie wydaje się być najbardziej intrygującą na świecie, to ma w sobie pewien magnetyzm, przez który (a raczej dzięki któremu) ciężko się od niej oderwać.
Swoją drugą powieścią Paweł Radziszewski udowodnił, że jest twórcą intrygującym, który we współczesnej polskiej prozie szuka własnej ścieżki i sposobu opowiedzenia historii. W "Niepowinności" zabiera nas na pegeerowską prowincję, gdzie na społeczny awans i podnoszący się poziom dobrobytu kładzie się cieniem przeszłość.
Jak to jest żyć, kiedy wszystkie ideały, w które się wierzyło, okazują się być nic niewarte? Nie wiem, ale z pewnością mało kto wie to lepiej, niż ludzie, którzy z pełnym oddaniem starali się budować Polskę w duchu myśli socjalistycznej. Gdzie zdarzał się zapał, brakowało kogoś, kto mógłby go odpowiednio wykorzystać, a gdy już nawet trafiał się idealista z wizją, najczęściej brakowało ogólnego zapału i odgórnego wsparcia dla inicjatywy. Tak więc okruchy przeszłości były konsekwentnie usuwane, ale w ich miejsce nie przychodził żaden projekt, który był solidnie wykonany od początku do końca.
"Niepowinność" to dystopijna opowieść o hermetycznej społeczności, która – im bardziej się w nią zagłębić – tym większe skrywa mroki. Mroczniejsze od niekończących się labiryntów piwnic, które ciągną się pod pegeerowskim osiedlem. Głównych bohaterów powieści Radziszewskiego łączy jedno – żaden z nich nie chce żyć jak jego rodzice, bo "Niepowinność" to przede wszystkim opowieść o straconych nadziejach, które zabija szara rzeczywistość, uzależnienie, brak lepszych perspektyw. Nie jest jednak łatwo wyrwać coś, co stanowi istotę czy fundament człowieka – pochodzenie. Każda z postaci walczy ze swoim przeznaczeniem w sposób, w jaki potrafi, ale pozostając w rodzinnych stronach tylko wypełnia to, co z góry było założone.
W swojej drugiej powieści Paweł Radziszewski postawił na dość mroczny, niepokojący klimat pełen metafor. Tak oto schodzimy z wyżyn drugiego piętra – symbolu rozwoju i dobrobytu – coraz niżej, aż do czeluści piwnic (niczym do piekła), które zamieszkują ci, którzy nie dopuszczają do siebie myśli, że ich cel był ułudą. Bohaterowie "Niepowinności" raczej wegetują, niż żyją, a ich losy bardziej przypominają męczący, duszny koszmar senny niż egzystencję ludzi z krwi i kości.
Zapomniane słowo i pojęcie: pegeer. W dodatku koło Ełku, czyli na końcu świata. Mniej więcej koniec lat osiemdziesiątych, ciekawe czasy w Polsce. W jednym z trzech bloków mieszka na górze dyrektor z synem, na dole palacz z synem, ale ten właściwie nie mieszka w domu, tylko w kotłowni, gdzie sypia i spożywa napoje rozrywkowe. Tajemnicą poliszynela jest, że dyrektor często do niego dołącza. Lecz życie oglądamy z perspektywy synów, dziesięcioletnich w momencie rozpoczęcia narracji. Muszą po lekcjach biec z kanką po darmowe mleko z beczkowozu, Jacek - syn palacza - jest w kolejce zawsze pierwszy, bo przecież z parteru ma najbliżej, Sewek ma mu za złe, bo nie zdąża na największą huśtawkę na placu zabaw. A palacz jest byłym bibliotekarzem, ale tego dowiemy się później, a w piwnicy kryje się tajemnica, która będzie przewijać się przez całą książkę. Precyzyjnie skonstruowaną i bardzo wciągającą.
Ciekawa i nietypowa książka, która pokazuje codzienność czasów komuny a także początek kapitalizmu w Polsce. A właściwie w pewnym PGRze, gdzie życie wydaje się wyrwane z czasów i rządzi się tylko swoimi prawami. Historia trójki młodych ludzi, najpierw dzieci, potem już dorosłych, które przeplatają się z historią starszego pokolenia. Mam wrażenie, że autor pokazuje absurdy poprzedniego systemu, wyparcie realizmu i używki, które niszczą wszystkich dokoła. Bardzo nieoczywista i bardzo wciągająca.
Wykręcony pegeer ma podzielonych mieszkańców. Mogłoby się przypuszczać, że to standardowa historia polityczna - prawa i lewa strona. Rzeczywistość jest tam jednak zupełnie wykręcona, a kreska dzieląca społeczeństwo - wertykalna.
Mocna 4. Książka ma ciekawą konstrukcję fabuły i odkrywania kolejnych części historii z przekazów różnych bohaterów. Poza tym jest to książka o oczekiwaniach społecznych, marzeniach, dorastaniu, spełnianiu oczekiwań, pozorach, narzuconych rolach społecznych i odnajdywaniu w tym wszystkim siebie.
Czasem zastanawiałam się „co to w ogóle jest?”, bo te realia i opowieść to coś, z czym wcześniej się w literaturze nie spotkałam. A jednak… historia jest wciągająca, dobrze napisana. Polecam