Rodzeństwo Lipowskich po raz kolejny musi zmierzyć się ze słowiańskimi demonami.
Trwają gorące wakacje, ale mama musi wrócić do pracy. W związku z chorobą cioci Mirki pojawia się pomysł zatrudnienia niani.
Zagorzałą przeciwniczką nowych opiekunek staje się ośmioletnia Tosia, która uważa się za już prawie dorosłą. W wyniku kłamstw dziewczynki zatrudniona w roli niani zostaje tajemnicza pani Sroga, która od razu łapie świetny kontakt z Dąbrówką.
Ze wszystkich członków rodziny jedynie Tosia jest nieufna wobec nowej niani. Pani Sroga wydaje jej się nie do końca zwyczajnym człowiekiem.
Nikt jednak nie wierzy dziewczynce, ponieważ wszyscy uważają, że znowu kłamie
Lekarka, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Debiutancką powieść Wilk napisała w wieku piętnastu lat, a wydała trzy lata później (2006). W 2009 roku ukazała się kontynuacja tej książki - Wilczyca. Autorka została za nią nominowana do nagrody Nautilus, przyznawanej przez czytelników w corocznym plebiscycie na najlepszy polski utwór literacki z gatunku fantastyki. Wilczyca zdobyła w nim piąte miejsce. W Wydawnictwie W.A.B. pisarka opublikowała trylogię, na którą składają się powieści: Ja, diablica (2010), Ja, anielica (2011) oraz Ja, potępiona (2012).
Po zakończeniu pierwszej odsłony Klubu Kwiatu paproci, która okazała się pełną ciepła, wrażliwości i słowiańskich bóstw książką dla dzieci, na nowo zapałałam miłością do świętokrzyskiej wsi Bieliny. Stąd też na wieść o kolejnych przygodach małych Lipowskich poczułam ekscytację i ogromną chęć odwiedzenia rodzinki oraz sprawdzenia, jaka jest Tajemnica Dąbrówki.
Tosia kontra Niania. Remont domu w Bielinach zakończył się sukcesem, ale niestety mocno uszczuplił budżet rodziny Lipowskich. Dlatego też pani Kazia (mama Lipowska), zdecydowała się na kontynuowanie swojej kariery i powrót do pracy w wydawnictwie.
Decyzja ta, ze względu na doglądanie najmłodszych pociech i chorobę cioci Mirki, ma oczywiste następstwa, w postaci pomysłu zatrudnienia opiekunki do dzieci.
Tosia, jako już prawie dorosła, nie może pogodzić się z decyzją rodzicielki. Dlatego postanawia sabotować wszystkie rozmowy przyszłych kandydatek na nianię, bo nikt nie ma przecież prawa jej kontrolować, a tym bardziej wydawać poleceń.
Niestety mimo ubarwiania rzeczywistości i kłamstw wszelakich dziewczynce nie udaje się odstraszyć wszystkich kandydatek i pozycję niani w domu Lipowskich obejmuje tajemnicza Pani Sroga, która od razu łapie fenomenalny kontakt z małą Dąbrówką.
Tosia bardzo szybko przekonuje się, iż jej matactwa i kłamstwa w ogólnym rozrachunku nie przyniosły jej nic dobrego, a wręcz mocno jej zaszkodziły. Gdyż wszyscy uważają ją za małą kłamczuszkę i nie chce dać wiary jej słowom oraz przeczuciu, że niania Sroga nie jest tak do końca zwyczajnym człowiekiem.
Nie ma jak rodzeństwo. Jeżeli mieliście okazję czytać pierwszą odsłonę serii Klubu Kwiatu Paproci (psst! w tym odcinku dowiecie się, skąd nazwa dla całego cyklu :D), to wiecie, jak autorka potrafi niesamowicie podkręcić klimat słowiańskimi wierzeniami i doprawić fabułę sprawami ważnymi dla młodszego czytelnika.
Dlatego nie będę ponownie rozpływać się nad klimatem, ale skupię się na dwóch sprawach, które w tej książce wydawały mi się najważniejsze.
Zacznę od wspaniale opisanej relacji między bohaterami. Z każdą linijką tekstu, czuć, że Bogusia, Leszek i Tosia są kochającym się — normalnym — rodzeństwem. Nie ma tu żadnego ubarwiania, spijania sobie „nektaru z dziubków” i głaskania po głowie. Są za to (czasem) wspólne zabawy, sprzeczanie się, wypominanie i wytykanie sobie wszystkich możliwych błędów oraz klasyczne przekomarzanie.
Do tego, gdy pojawia się jakiś kryzys, ta trójka współpracuje ze sobą jak najlepsza maszyna. Wspiera się i stawia wspólnie czoło każdemu napotkanemu niebezpieczeństwu.
W sieci kłamstw. Relację mamy za sobą, więc druga sprawa — kłamstwo. Bardzo mi się podobało, jak autorka dosadnie pokazała, do czego prowadzi „niewinne” (w oczach dziecka), acz częste mijanie się z prawdą. Jakie niesie za sobą przykre konsekwencje i wręcz rozczarowanie, bo nawet najbliżsi nie są w stanie mu zaufać.
"– Problem z tobą Tosiu jest taki, że jesteś straszną kłamczuchą. Młodsza siostra aż się zakrztusiła z oburzenia. – Nawet nie protestuj! – Bogusia uniosła do góry palec. – Wszyscy wiedzą, że kłamiesz. Nieważne, czy oszukujesz mówiąc, że nie zjadłaś kawałka czekolady, czy wymyślasz jakieś niestworzone historie z nową nianią. Zrozum, że tobie nikt po prostu nie wierzy. – Teraz nie kłamię! – A skąd mam wiedzieć, czy nie kłamiesz mówiąc, że nie kłamiesz? – rzuciła Bogusia."
Podsumowując. Tajemnicę Dąbrówki Katarzyny Bereniki Miszczuk, to ciepła, wrażliwa, wesoła, a czasami nawet i trochę straszną powieść pełną słowiańskich bóstw, która porusza ważne dla dzieciaków tematy i przypomni Wam oraz Waszym dzieciakom, że kłamstwo ma krótkie nogi, a rodzeństwo to prawdziwy skarb.
Bardzo fajnie było wrócić do tej rodziny i tej wsi. Klimat tej serii bardzo mi się podoba. Uwielbiam czytać o słowiańskich demonach. Jest to ciekawa, luźna książka. Największym jej minusem było zakończenie, które kompletnie mi się nie podobało :/
Bardzo przyjemnie i przede wszystkim szybko mi się czytało (sprawdzałam na zegarku, zajęło mi to łącznie dosłownie godzinę xd). Fabuła była ciekawa, bohaterowie znowu spisali się fantastycznie. Jedynie trochę irytowało mnie to, że Leszek i Bogusia nie wierzyli Tosi. Jakby dzieci drogie, zapomnieliście co się działo w poprzedniej części? XD
Rozwiązanie akcji mogłoby być trochę dłuższe i może bardziej skomplikowane, ale nie narzekam. W końcu to książka dla dzieci.