Lato 1915 roku. Trwa Wielka Wojna. Ponosząca klęskę za klęską carska armia wycofuje się na wschód. Rosjanie uciekają z Warszawy, ewakuując w głąb Cesarstwa urzędy i instytucje. Wywożą dzieła sztuki, cenne przedmioty, fabryki z całym wyposażeniem. Wśród mieszkańców miasta narasta strach przez nadchodzącym niemieckim wojskiem, zaś trudy wojennego życia coraz dotkliwej dają się wszystkim we znaki.
Kellerówny próbują wieść zwyczajne życie, ale nie wszystko idzie po ich myśli.
Pola przekonuje się, że dorosłość oprócz blasków, ma także i cienie, a naprawianie cudzych błędów bywa ryzykownym zajęciem. Julia musi dokonać wyboru między dwoma kochającymi ją mężczyznami i zdecydować, na czym naprawdę jej zależy. Nina boi się, że już nigdy nie zobaczy męża. Zofia odkrywa, że nawet odwaga ma swoje granice, a jej marzenia o wolnej Polsce mogą drogo kosztować całą rodzinę.
Wszystkie siostry wciąż poszukują człowieka, który zrujnował ich ojca.
Niestety, we wszechobecnym zamęcie plączą się drogi, zacierają ślady i mnożą pytania bez odpowiedzi.
Z czyjej winy zginęła kolejna osoba? Kto jest przyjacielem, a kto bezwzględnym wrogiem? Czy można pomylić miłość z przyjaźnią? I co naprawdę znaczą słowa "nie opuszczę Cię aż do śmierci"?
Pasjonatka historii XIX wieku. Zawodowo doradza ludziom, jak zaplanować karierę, ale w każdej wolnej chwili zajmuje się pisaniem. Finalistka konkursu Horyzonty Wyobraźni 2012. Publikowała m.in. w czasopismach takich jak: "Skarpa Warszawska", "Science Fiction", "Fantasy i Horror", "Esencja" i " Qfant", oraz w antologiach (Strzeż się potwora, Ostatni dzień pary I). Za powieść Warszawianka zdobyła nagrodę im. Janiny Paradowskiej podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu.
Między majem i wrześniem roku 1915 do poważnych zmian dochodzi w życiu sióstr Keller, ich obecnych, odrzuconych albo przeciwnie, w sekrecie wymarzonych partnerów, a także ich krewnych oraz dalszych i bliższych znajomych. Jak na historyczny romans przystało, są one wypadkową sytuacji w kraju, toczącej się w Europie Wielkiej Wojny i rozmaitych indywidualnych decyzji powieściowych postaci, głównie płci żeńskiej. Wśród tych podejmowanych przez Kellerówny niektóre służą wyższym celom lub wymuszają je doraźne, dramatyczne okoliczności, impulsem większości jest tzw. poryw serca. Czy wszystkie okażą się rozsądne? Parę zostało już zweryfikowanych w tym tomie, na rozstrzygnięcie trafności innych musimy poczekać do następnych.
Datą graniczną w „Spalonej ziemi” jest 5 sierpnia 1915, kiedy Rosjan wypierają z Kraju Nadwiślańskiego Niemcy, a w stolicy pojawia się Józef Piłsudski. Ale Zawierucha się nie kończy. Uciekający zaborcy grabią miasta, na prowincji zostawiają za sobą ziemię spaloną żywym ogniem. Po wzmożonej fali deportacji na Sybir antyrosyjskich konspirartorów, teraz zmuszani do exodusu na wschód są właściciele majątków ziemskich. Ofiary gazów bojowych używanych na frontach wojny, której końca nie widać, nadal umierają, a cywile coraz częściej zapadają na tyfus. Czy dalsze straty poniesione przez rodzinę Kellerów w wyniku tego etapu Zawieruchy okażą się nieodwracalne?
Obok wielu zalet eleganckiej, ciekawej prozy Idy Żmiejewskiej, z ładnie wyważonymi elementami polityczno-społecznej historii, obyczajowości epoki i zindywidualizowanych, personalnych emocji, zawsze obecne są w powieściach zagadki. Ale, podczas gdy tajemnicze, sensacyjne wydarzenia o kryminalnym podłożu czynią z trzech części Warszawianki prawdziwe kryminały retro, w Zawierusze wygląda to inaczej. Mimo że jej pierwszy tom również otwierają tajemnice, zbrodnie i mało skuteczne działania policji, a i w drugim dochodzi do krwawego zamachu na dom Kellerów. Jednak mam wrażenie, że znaczenie tych zdarzeń dla rozwoju fabuły w całej, zapowiedzianej na pięć części sadze, nie będzie tak istotne jak w powieściach kryminalnych. Już tutaj, w „Spalonej ziemi”, tożsamość sprawców przestępczych działań częściowo wychodzi na jaw. Rola tych samych osób jest również zasygnalizowana w paskudnych, prywatno-politycznych rozgrywkach między Polakami, co dla mnie stanowi najciekawszy aspekt zagadek ocierających się o kryminał. Interesujące są także inne zagadki obecne w tle miłosnych perturbacji bohaterów, choć podobnych nie brak skądinąd we wszystkich powieściowych romansach. Ale najbardziej mnie frapuje poznanie intencji autorki związanych z kolejnymi etapami Zawieruchy, które historyczne fakty wplecie w losy wykreowanych przez siebie postaci i, na przykład, czy głównym teatrem akcji pozostanie nadal Warszawa. Obym na rozwiązanie tych zagadek nie musiała zbyt długo czekać!
Uwielbiam w historiach tworzonych przez Idę Żmiejewską ten „sznyt historyczny”, tą dbałość o tło historyczne w takim stopniu, by historia i miasto w którym toczy się akcja stały się cichym bohaterem. Tę sztukę Ida opanowała już przy okazji poprzedniej serii autorki „Warszawiance”. Wówczas nawet się zastanawiałam, czy tytułowa Warszawianka to główna bohaterka czy miasto i jego kobiety. Jeśli znacie debiutancką trylogię Idy na pewno odnajdziecie w Zawierusze wyjątkowe smaczki. Historia pełni jak zawsze niezwykle istotną rolę – sprawia, że kompletnie się zanurzamy w powieści, te detale i szczególiki, które sprawiają, że nagle przenosimy się do zupełnie innej epoki. Dla mnie kościół Ignacego Padewskiego i ulica Senatorska będą się już zawsze kojarzyły z nowym lokum ciotki Amelii. Tym razem w mieście czujemy prawdziwą zawieruchę, trwa wielka wojna, wojska carskie przegrywają i w popłochu opuszczają miasto. Mam też nieodparte wrażenie, że swoimi powieściami z cyklu Zawierucha, Ida Żmiejewska przemyca nam ogromną wiedzę historyczną nie tylko o Warszawie, ale też o tym co się działo w Polsce w czasie I Wojny Światowej. W naszej pamięci tkwi obraz okrucieństw i brutalności II Wojny Światowej. Zaś o tej pierwszej, która jak mówią historycy „przyniosła kres epoki królów” (prof. Andrzej Chwaliba), pamiętamy przede wszystkim w kontekście odzyskanej niepodległości po zaborach. Nie pamiętamy niestety, że w tej wojnie w zaborczych armiach Polacy walczyli przeciw Polakom, tylko w innych mundurach. Nie pamiętamy, że w Warszawie ucieczka znienawidzonych Rosjan była witana z radością po tylu latach niewoli. I pewnie jeszcze o wielu, wielu innych rzeczach nie pamiętamy, bo też czasy PRL i komunistycznej powojennej Polski nie dbały o pamięć o tej wojnie tak jak to miało miejsce na Zachodzie.
Wracając jednak do naszej powieści pamiętajmy, że w powieściach autorki kobiety to najważniejsze postaci w powieściach Idy. To kobiety mające siłę, moc i własne zdanie, co w tamtych czasach nie było takie łatwie. Siostry Keller, Zofia, Nina, Julia i Polka powracają w nowej odsłonie. Odnajdujące się wojennej rzeczywistości, każda na swój, odmienny sposób. Nie da się ukryć, że każda z nich odkrywa nowe granice, nowe możliwości. Z egzaltowanych panienek z dobrego domu, co było jeszcze wyczuwalne w Iskrach, przeistoczyły się w kobiety z krwi i kości. Oczywiście na scenę powraca też niezastąpiona babcia Adela, która dla sióstr jest opoką i najwyższą instancją życia codziennego. Co by się nie działo, wydaje się, że zawsze tam będzie, by służyć radą, sprytem i mądrością. Doświadczenia życiowe, których dziewczęta doświadczyły po śmierci ojca dały im siłę by przetrwać wszystko. I nawet wojna nie mogła ich doświadczyc bardziej, sprawiła tylko, że odkryły w sobie nowe pokłady możliwości, sprytu i zapobiegawczości. Zdobywanie jedzenia na wszelkie sposoby, udział w konspiracji, to zapewne tylko nieliczne zdolności kobiet z tamtych lat.
Każda z sióstr inaczej sobie radzi z tą zawieruchą. Polka, zdecydowanie wydoroślała, zaangażowanie w konspiracji i pomoc w jadłodajni sprawiły, że już nie postrzegamy jej jak tej przedwojennej uczennicy wpatrzonej w starsze siostry. Nina, miotająca się między pracą dającą rodzinie utrzymanie, ozdrowiałym mężem, z którym nie do końca wiadomo co zrobić i nowo poznaną rodziną, która gdyby nie babka Adela doprowdziłaby Ninę na skraj rozpaczy. Zosia, niezłomna patriotka, walcząca w kosnpiracji, odkrywa rąbka swojej miłosnej tajemnicy, dotąd mniej lub bardziej skrywanej przed rodziną. No i Julia, która po emocjonujących poszukiwaniach tajemnicy śmierci ojca i upadku fabryki wraz z doktorem, dokonała zwrotu w przeciwną stronę i szykuje swój wielki ślub z wymarzonym kandydatem. Każda sióstr zabiera nas odrobinę w podróż po Warszawie, która dla każdej z nich jest inna. A autorka dobitnie to podkreśla w swoich detalach i szczególikach, o które dba z mistrzowską precyzją, abyśmy nie tylko poznali miłosno-wojenne zawieruchy sióstr Keller, ale byśmy poczuli się jakbyśmy tam byli razem z nimi. Kroczyli warszawskimi alejami z niepokojącymi pakunkami, przmierzali korytarze szpitala po atakach biologicznych, przeżywali pierwsze uniesienia czy nawet wyruszli w podróż na poetycko jawiącą się wieś opanowaną wojną.
Nie sposób wymienić wszystkiego za co można docenić Spaloną ziemię, jest to powieść na tyle wielowątkowa i wielowymiarowa, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Będzie więc trochę obyczaju i romansu, kryminału z wojną w tle i tej cudownej historii, która kryje się czasem w mijanych na codzień murach. Koniecznie musicie sięgnąć po powieści Idy Żmiejewskiej! To takie must have dla każdego miłośnika powieści historycznej
Ogólnie plan był taki, że po każdej z części sagi o tytule „Zawierucha” będę sobie czytać coś zupełnie innego. Tak żeby się nie znudzić, bo jednak takie sześćset stron o tych samych bohaterach, PRZEWAŻNIE, mnie nudzi! Ale wyobraźcie sobie, że jak odłożyłam tom pierwszy to nie czekałam nawet minuty, żeby siegnąć po tom drugi! No ja musiałam mieć go na już, na wtedy, na wczoraj. Czyż ja muszę pisać coś więcej? 😂 Taka rekomendacja jest chyba najlepsza! Boskie to było. Naprawdę! Ten klimat, te stroje, ta kultura, ta historia, ci bohaterowie i te wielkie porywy serca… Dla mnie to była cudowna przygoda bogata we wszystko czego doświadczamy w życiu. Autorka pisze tak, że aż szkoda odkładać jej historie choćby na chwilę. To się samo czyta - tak płynnie, tak lekko, tak anielsko. Bardzo polubiłam się z pisarką i już zawsze bez wahania będę sięgać po jej książki. Sprawiła, że ci bohaterowie żyli naprawdę, tuż obok mnie i nawet trzymałam ich za rękę. 8⭐️.
Lato 1915. Wielka wojna. Polacy, którzy walczą przeciwko Polakom. Polityka i sprawy Warszawiaków. Rosjanie się wycofują, Niemcy wkraczają. Ciągle coś się dzieje, bez przerwy drżymy o los bohaterów. Cztery siostry zastajemy w różnych sytuacjach. Nina żegna się z mężem nie wiedząc czy jeszcze kiedyś go zobaczy. Pola dorasta, a tamten czas nie był dobrym na dorastanie. Julia musi podjąć decyzje, która zaważy na jej życiu. I Zosia, ta najciekawsza, najbardziej nieoczywista, ta która jest prawdziwą patriotką. Do tego dwie inne kobiety, które muszą utrzymać rodzine w ryzach i stawić czoła brutalnej codzienności.
Tytuł nawiązuje do metody spalonej ziemi, którą zostawiała za sobą armia rosyjska podczas wycofywania się podczas I wojny światowej. Ten drugi tom to kontynuacja historii 4 sióstr, ich miłości oraz wątku kryminalnego rozpoczętego w pierwszym tomie. Świetne postacie głównych bohaterek i genialnie pokazane tło wydarzeń, ale bez zbytniego nacisku. Rzeczy się dzieją w tle, np. ataki gazowe, a one starają się żyć normalnie jeżeli to możliwe.
Pierwszy tom polubiłam bardzo, ten zostawia wrażenie… Bałaganu? Pędzenia do zakończenia? W dodatku mam wrażenie, ze postaci robi się zwyczajnie za dużo, żeby sensownie je pokazywać, zwyczajnie na ich budowanie brakuje czasu i przestrzeni. Zakończenie jest tak dziwne i nagłe, ze aż sprawdziłam, czy nie mam uciętej kopii e-booka. Nadal będę czekać na kolejna cześć, ale został duży niedosyt :(
Wciągająca tak, jak i pierwszy tom. Cenię tę historię za to, że akcja jest wartka, nie ślimaczy się i nie ma wątków, które zajmowałyby zbędnie miejsce w fabule. Do tego łatwo polubić wszystkich bohaterów. Naprawdę polecam.