Jump to ratings and reviews
Rate this book

Mondo cane

Rate this book
Tom wyreżyserowany przez autora zgodnie z regułami gatunku kina mondo cane. Jarniewicz rejestruje prawdziwe śmierci znajomych, zerwania, odejścia – i bezlitośnie przygląda się własnym reakcjom na te "krańcówki". Kpiarsko poczyna sobie z modelem poezji konfesyjnej, gdy obnaża zarówno perwersyjny wojeryzm mediów, jak i słabości własnego, coraz częściej schorowanego ciała. Ciągle zmienia perspektywę składni: raz ustawia obiektyw z ironicznego dystansu, a chwilę później kameruje wszystko w szokująco intymnym zbliżeniu. Jest tu wszystko, na co tak bardzo pragnęliście patrzeć, i na co tak bardzo patrzeć wam nie dano.

60 pages, Paperback

First published July 12, 2021

3 people are currently reading
133 people want to read

About the author

Jerzy Jarniewicz

69 books9 followers
Absolwent XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Łodzi. Członek kolegium redakcyjnego „Literatury na Świecie” oraz „Tygla Kultury”, teksty krytycznoliterackie stale publikuje również w „Tygodniku Powszechnym” i „Gazecie Wyborczej”, współpracował też z brytyjskimi pismami literackimi „Poetry Review” i „Areté”. Wykładowca literatury angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim i (do 2013 roku) Warszawskim. Członek honorowy Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury oraz członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Collegium Invisibile. W 2008 roku nominowany za Znaki firmowe do Nagrody Literackiej Nike, a w 2013 za tom Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej "Silesius" w kategorii „książka roku” i Nagrody Poetyckiej Orfeusz. Za zasługi dla kultury odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Laureat Nagrody Miasta Łodzi. Uhonorowany Laurem Polskiej Izby Książki. Od 2011 wiceprzewodniczący Rady Programowej Narodowego Centrum Kultury. Członek Komitetu Nauk o Literaturze Polskiej Akademii Nauk.

Mieszka na stałe w Łodzi.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
23 (12%)
4 stars
78 (41%)
3 stars
61 (32%)
2 stars
17 (9%)
1 star
7 (3%)
Displaying 1 - 29 of 29 reviews
Profile Image for Edzia.
331 reviews313 followers
December 24, 2022
pomiędzy rozbrajającą szczerością a pełną dystansu ironią, świetne
Profile Image for Helena.
388 reviews98 followers
January 7, 2023
no więc przeczytane. bardzo podoba mi się styl - prosty, ale z zacięciem do drobnych zabaw słownych, dużo przerzutni (a kto nie lubi dobrej przerzutni), bardzo dobry balans między zabiegami literackimi a okazjonalnym potocyzmem. mam to do siebie niestety, że nie czuję się nigdy zupełnie komfortowo z poezją o seksualności, ale to chyba mój problem i kwestia mojej orientacji bardziej niż czegokolwiek innego - no ale tylko to powstrzymuje mnie od kompletnego uwielbiania tego tomiku. wiersze o odchodzeniu fantastyczne, będę o nich myśleć dużo. są ze trzy w tomiku, które zostaną we mnie długo.
ale jednak... ja bym dała to nike pani aleksandrze zbroi. albo panu wisze, ale no wiadomo, teraz to już strasznie subiektywnie. ale jeśli miałabym wybierać z finałowej siódemki, to mondo cane. warto przeczytać.
Profile Image for gavmonn.
108 reviews5 followers
April 3, 2026
(MIND YOU: TO MÓJ PIERWSZY DŁUGI TEKST KRYTYCZNY. PORZUĆCIE NADZIEJĘ, WY KTÓRZY TU WCHODZICIE)

“Niczego zobaczyć mi tak bardzo nie dano”. O formach zwierzenia w Mondo cane Jerzego Jarniewicza.

O tomie Mondo cane powiedziano już wiele: Jerzy Jarniewicz za ten zbiór wierszy otrzymał Nagrodę Nike w roku 2022 (nota bene, nagroda która rzadko kiedy wręczana jest poezji) oraz nominacje do wielu innych nagród, z których najbardziej znaczącą jest nagroda im. Wisławy Szymborskiej. Ponadto poświęcono mu wiele tekstów krytycznoliterackich: pisze o niej Jakub Skurtys w czasopiśmie biBLioteka, Karol Poręba w Aktualniku magazynu “Wizje”, czy Paweł Kaczmarski na łamach “Czasu Kultury”. Wszystkie te teksty łączy przekonanie o szczególnym wymiarze wierszy jako nadzwyczaj osobistych (jedynie Jakub Skurtys o tym wspomina, natomiast niewystarczająco rozwija temat, który w rzeczywistości jest zawiły). Czy to jest prawda? Nie jestem przekonany.
Zacząć warto od tego że – fakt – tomik ma wiele wspólnego z “obnażaniem” (siebie, podmiotu, języka). Natomiast dynamika tego tomu jest bardziej nieoczywista i skomplikowana. Na przykład:


To było to popołudnie, kiedy spadło słońce,
właśnie to, takie złote i żywe, i żądne, że
myślałbym, że potrwa, ale pode mną
zrobiło się nic, jak wtedy, gdy przestajesz
mówić i wracamy do siebie, tylko po to,

by się wzajem przekonać, że do siebie już nic
nie ma. Przekłuj palcem tę noc popołudniową,
pod jej skórą musi być rój pszczół, z których
każda może na użądlić, z których każda
oby zrobiła to jak najszybciej.

(To to, s. 14)


Otwierające wiersz wersy od razu kojarzą się z romantyczną tradycją opisywania zachodu słońca (m.in. Juliusz Słowacki: “Przede mną gasisz w lazurowej wodzie / Gwiazdę ognistą…”, czy Adam Mickiewicz: “Zawstydziło się licem rubinowém zorze”). Jednak w odróżnieniu od tradycji romantycznych (gdzie słońce: płynie, przesuwa się, kojarzy się z “lekkością” i “gładkością”) tutaj, słońce spada, jest agresywne i nie wiąże się z pięknymi kolorami na niebie: staje się tu bardziej czymś co odbiera piękno. Było: “złote, żywe, żądne”, ale gdy znika jest nagłe i przerażające “nic”. Podmiot chce wierzyć że może jednak jest coś więcej poza nocą (stąd oksymoroniczne “noc popołudniowa”). Wierzy że może gdyby tylko “przekuć” nocne niebo, okaże się że słońce dalej jest w zenicie. Stawia podobieństwo między nagłym i raptownym zachodem słońca a relacją romantyczną: słońce przypomina mu rozpad miłości. Mówi o miłości jednak “mimochodem”. Ujmując wiersz jako dynamiczną i spontaniczą wypowiedź, implicytnym celem nie jest miłość, a opis słońca. Konfesja wychodzi jedynie poprzez skojarzenie, i po konfesji jest nagłe asekuranckie oderwanie od podmiotu wiersza (wyrażonego w osobie pierwszej liczby pojedynczej), do adresata (stanowcze i równie nagłe “Przekłuj”). Jerzy Jarniewicz w momencie zwierzenia się, wykonuje gest odsunięcia. Miłość w tym wierszu budzi jednak inne wątpliwości: czy mowa jest o miłości realnej czy jedynie powstałej w wyobraźni, jako odpowiedź na stymulant wizualny? Podobne wątpliwości pojawiają się przy innych wierszach:

Ktoś podpatrzył: dwa beagle w zbliżeniu
na trawie, w kadrze słońce łasi się i merda.
Dwie żywe łyżeczki pod nagim niebem, “Jak my”,
słyszę. Nie, już nie my. I nie te łyżeczki.
[...] Czeka nas szum
spłoszonych liści, a potem jeszcze szelest
chowanych szybko po kieszeniach słów, i po
wszystkim. Państwo się teraz odwrócą, nie patrzą,
ściągnę buty, sierść.

(Pieska miłość, s. 11)


Dynamika jest podobna: podmiot widzi coś, wiąże to z doświadczeniem skrajnie osobistym i “prywatnym” (beagle w trawie i spanie ze swoją dziewczyną/chłopakiem), nagłe zdystansowanie się (“Nie, już nie my”, późniejsze “chowanie słów po kieszeniach”) i gest uniku przeciw obnażeniu się (“Państwo się teraz odwrócą, nie patrzą, / ściągnę buty, sierść”). Zastanawiające jest to, że adresat ma się odwrócić, gdy podmiot zaczyna się obnażać, na dodatek zaraz po obnażeniu emocjonalnym. Czy tamto obnażenie było “innej rangi”? Czy może tamto obnażenie było w większości zsensacjonalizowanym doświadczeniem? (mimo wszystko ten wiersz opiera się na dialogu, a w dialogu często przesadzamy, generalizujemy, nie obnażamy się sensu stricto, a przede wszystkim “performujemy”) Myślę że odpowiedź na te pytania znajdziemy w innym wierszu:

Niczego tak bardzo nie pragnąłem
zobaczyć, niczego zobaczyć tak bardzo mi nie dano.
[...] Tak, to był pierwszy raz,
kiedy aż tak zapragnąłem: widzieć, zobaczyć, popatrzeć.

(Niektóre sceny mogą budzić niesmak, s. 52)


Pierwsze co można zauważyć w tych we/rsach: chęć doświadczenia jakiegoś rodzaju “obnażenia” – nie obnażenie samo w sobie a chęć jego zobaczenia. To na tej osi działa cały tom: Jerzy Jarniewicz balansuje między ukazaniem, a gestem uniku. Później kontynuuje:

Film, na który mnie, bo nie dorosłem, do kina nie wpuszczono,
a z którego sceny przez kilka kolejnych nocy wymyślałem sobie
przed snem, na ile tylko pozwalała mi na to
niezapisana niczym, nieletnia wyobraźnia, próbując,
wbrew pierwszemu w życiu niespełnieniu, rozgryźć słowa
z plakatu, miał tytuł Mondo cane.

(Niektóre sceny mogą budzić niesmak, s. 52)


Te wersy budzą jeszcze większe wątpliwości co do konfesyjności tego tomu: biorąc pod uwagę że tytuł książki pochodzi z tego właśnie filmu, można się zastanowić: czy podmiot jest wobec nas szczery, czy kolejne wiersze to są przede wszystkim “sceny, które podmiot wymyślał”: tym razem nie na podstawie słów a obrazów? A może inaczej: to obrazy są wymyślonymi scenami? Tak czy siak, całe Mondo cane jest podszyte jakimś rodzajem wątpliwości co do autentyczności doświadczeń (w pewnym sensie Jerzy Jarniewicz zadaje pytanie: czy moje doświadczenie, jest prawdziwe, czy jest jedynie pewną kreacją mojego umysłu? kiedy robimy z rzeczywistości “sensację”, a kiedy faktycznie z niej zdajemy dokument? – swoją drogą te problemy odnoszą się także do filmu Mondo cane, do którego autor nawiązuje w tytule: film pretendujący do miana dokumentu słynie z kontrowersyjnych, niepokojących treści, zwanego także “kinem eksploatacji”).
A może inaczej: zwierzenie w tym tomie jest obecne, ale na bazie psychologicznej, zwierzania się ze swoich żądz i potrzeb, doświadczenie wyrażane jest często w trybie przypuszczającym:

Podszedłbym, nos mu przetarł, w kieszeni miałem
chusteczkę. Był jednak jasny dzień, ruchliwe popołudnie,
przechodzień za przechodniem.

(Głaszczki o kształcie toporków, s. 22)


A także w konwencji snu:

Śniło mi się, że czytam w gazecie,
jaki mam poziom bilirubiny i że biorę
od miesiąca afobam

(Kwiaty dla Snowdena, s. 8)


Jerzy Jarniewicz de facto na przestrzeni całego tomu działa na zwierzeniu i dystansowaniu się od zwierzenia. Tom jest otwarty przez wiersz “Gazety miały rację: śnieg padał w całej Polsce”:

Ten śnieg jest niecodzienny,
obcy na mojej ulicy. Dopiero co przyszedł
i nie wie, jak się ułożyć na dachach
i pod dachami. Jest śniegiem do zapisania.

Przywitałbym jak gościa, ale
pruszy sucho. I mimo że odeszłaś,
sypie, jakby głodni
doczekali się chleba, chłopcy już nie musieli
kryć się pod wiaduktem, a psom
papież przetarł drogę do życia wiecznego.

(s. 3)


Ten wiersz najbardziej bezpośrednio się ściera z rzeczywistym doświadczeniem. Nie ma zdystansowania (chociaż jest tytuł, który nasuwa na jakiegoś rodzaju sensalizację), a podmiot jest zbyt zdezintegrowany żeby próbować odrzucić osobiste doświadczenie. Śnieg tutaj jest wieloznaczny: z jednej strony śnieg jako gładki i miękki (wiele głosek miękkich: ś, c, dzi, sz itd.) z drugiej jest zantropomorfizowany i porównany do wigilijnego gościa (“Przywitałbym jak gościa”, a także tony wigilijne wnosi “głodni / doczekali się chleba, chłopcy już nie musieli / kryć się pod wiaduktem, a psom / papież przetarł drogę do życia wiecznego”). Jest też czymś co rani, zarówno dosłownie, jak i w przenośni (bo bez “tej która odeszła”). To nietypowe połączenie instrumentacji dźwiękowej i smutku buduje ciekawy efekt rezygnacji i melancholii. Poza tym, dalej polega na pewnego rodzaju przypuszczeniu: “sypie, jakby głodni doczekali się chleba…”. Jerzy Jarniewicz grając między psią agresją, a miękkością śniegu, pokazuje nam bardzo dużo, a mimo to wiele ukrywa: jesteśmy jak podmiot przedostatniego wiersza tomu – nie zostajemy wpuszczeni, wyobrażamy kolejne sceny. Nazwa brzmiała: Mondo cane.
Profile Image for Senga krew_w_piach.
845 reviews115 followers
October 4, 2022


Bardzo mi się ta poezja podoba, przede wszystkim na poziomie czucia, ale też narracji i języka. A do tego jest wciągająca.
Przede wszystkim ujmuje mnie jej dostępność. Wiersze Jarniewicza w pierwszym momencie stoją bardzo blisko człowieka, też cielesnego i codzienności. Momentami są wręcz dokumentalne. Sądzę, że jeśli weźmie je do ręki przeciętny czytelnik i będzie chciał odczytać na najbardziej podstawowym poziomie, to zrozumie o co chodzi w większości z nich i poczuje przekaz. Jeśli jednak odbiorca zechce użyć odrobiny wyobraźni i zajrzeć głębiej, doceni je jeszcze bardziej. A dokładając do tego zrozumienie kontekstu i kod kulturowy, może liczyć na niezwykłe i poruszające doświadczenie. O czym Jarniewicz pisze? Jak to poeta - o smutku, miłości, końcach i początkach, braku, tęsknocie, pustce, pejzażu.
Pisze o mieście, akurat tak się złożyło, że moim. Bo chociaż mieszkam w Gdyni 17 lat, to zawsze na pytanie „Skąd jesteś?” odpowiem, że jestem łodzianką. Jakoś tak jest z tym miastem, że trudno w nim żyć, ale staje się bardzo twardym elementem tożsamości mieszkańców. I kocham tę Łódź u Jarniewicza, bo jest taka jaką pamiętam, za jaką tęsknię, choć wcale nie tęsknię. Jest w mieście ta poezja umoszczona i z nim nierozerwalna i ma ten nihilistyczny łódzki sznyt, po którym zawsze rozpoznamy się w tłumie.
Profile Image for Tomasz.
1,011 reviews36 followers
October 19, 2022
Oczywiście, że nie są to do końca wiersze dla mnie, ale szanuję i podziwiam odwagę i śmiałość i - no kurde! - młodzieńczość.
Profile Image for Zuzanna.
13 reviews
March 7, 2024
świetne wykorzystanie przerzutni, w sumie to tez takie życiowe, pewnie dlatego wygrało nike
Profile Image for kuba.
70 reviews2 followers
November 6, 2022
język, którym do siebie mówili,
a którym zdawało mu się, że przeciw sobie mówią,
domagał się zrozumienia
224 reviews7 followers
December 29, 2022
za bardzo ten tomik pędzi, miejscami bardzo dobre, ale "za szybko, by znaleźć w nich schronienie"
Profile Image for magdalena.
379 reviews60 followers
November 14, 2025
językowo świetne, lubię takie ciekawe ujmowanie zwyczajnej codzienności. nie wszystkie są bardzo moje, a sporo zapadło mi w pamięć
Profile Image for mariuszowelektury.
537 reviews8 followers
January 10, 2025
Poezja współczesna, mocno osadzona w otaczającej nas rzeczywistości, którą można dostrzec bez specjalnego wysiłku: polityczne postawy, społeczne zachowania, nie wypowiedziane romantyczne słowa albo wręcz odwrotnie - bardzo wyraźnie sformułowane.
Pieskie życie podmiotu lirycznego to zbiór jego obserwacji od świata polityki do fleszy z codzienności, na które zwykle nie zwracamy uwagi; doświadczeń, emocji, które prowadzą do refleksji - świat nie jest dobry, jest odpychający, zniechęcający, czasem groteskowy, pogrążonym w kryzysie.
Ten skondensowany, esencjonalny obraz nie jest czymś, co do końca mnie zachwyca; szorstkość i dosadność nie jest tym, co lubię, mimo to ciekawe doświadczenie spojrzeć na otaczającą codzienność innymi oczami.
Profile Image for Urszula.
Author 1 book33 followers
January 5, 2023
Mam problem z odbiorem poezji (oprócz tej Bukowskiego), więc nie mam pojęcia jak zrecenzować ten tomik. Mam poczucie, że jest świetnie napisany, że bardzo osobisty, że jest tu nie jedna pięknie opowiedziana miłosna historia, że przewija się rozsądna dawka współczesności, a do tego nostalgia, strata. Nie jest to jednak moja wrażliwość, choć obiektywnie wiem, że to jest bardzo dobre. Cieszę się, że są wątki gejowskie, ujęte w prostych metaforach, przeżyciach. Cieszę się, że pojawia się wątek trans. To czyni tę poezję aktualną, potrzebną, “na miarę czasu” w naszym kraju. Myślę, że warto poznać.
Profile Image for Koral Intens.
155 reviews12 followers
October 3, 2022
Bardzo proste w interpretacji jednak z ukrytym przekazem wiersze tworzące pewną historię którą próbuję przekazać autor.
Wolę nie wchodzić w szczegóły ale całość najlepiej oddaje jeden z tytułów wierszy : "Niektóre sceny mogą budzić niesmak" - idealnie w punkt !
Poza tym niestety nie widzę w tym tomie ani poezji ani piękna ani literatury godnej nagrody Nike.
Profile Image for Dominika Pirch.
10 reviews
January 19, 2023
Nie jest to mój ulubiony tomik poezji. Wiersze są jak dla mnie zbyt proste i mało "poetyckie". Czego innego oczekuję od poezji, niemniej doceniam wiersze Jarniewicza na tyle, by dać 3 gwiazdki. Po prostu do mnie nie trafiły.
Profile Image for Igor.
77 reviews
December 22, 2024
Motyw psa na okładce bardzo adekwatny. To wiersze o polskiej rzeczywistości. Jest tutaj też homoerotyzm. Okładka adekwatna. Codzienność osoby queerowej w polskiej rzeczywistości skundla, sprawia że czujesz się jak zbity pies. Czy jedyną opcją jest ucieczka?
Profile Image for Szczupak.
248 reviews12 followers
January 10, 2023
3.5
Dostrzegam naprawdę wartość tych wierszy. Wiem, że miałam do czynienia z bogatym kawałkiem poezji.
Jednak z czystych preferencji, jedne do mnie trafiły, inne zupełnie nie.
Profile Image for Maciej Bujanowicz.
26 reviews1 follower
December 3, 2024
Doskonały warsztat, za dużo jednak dla mnie poetyki opartej na zwrocie do miłosnego „Ty”.
Profile Image for Oliwia Kwiatkowska.
53 reviews
Read
March 15, 2025
To pierwszy przeczytany przeze mnie tomik poezji, więc nie wiem jak go ocenić, aczkolwiek znalazłam parę perełek.
Displaying 1 - 29 of 29 reviews