Tom wyreżyserowany przez autora zgodnie z regułami gatunku kina mondo cane. Jarniewicz rejestruje prawdziwe śmierci znajomych, zerwania, odejścia – i bezlitośnie przygląda się własnym reakcjom na te "krańcówki". Kpiarsko poczyna sobie z modelem poezji konfesyjnej, gdy obnaża zarówno perwersyjny wojeryzm mediów, jak i słabości własnego, coraz częściej schorowanego ciała. Ciągle zmienia perspektywę składni: raz ustawia obiektyw z ironicznego dystansu, a chwilę później kameruje wszystko w szokująco intymnym zbliżeniu. Jest tu wszystko, na co tak bardzo pragnęliście patrzeć, i na co tak bardzo patrzeć wam nie dano.
Absolwent XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Łodzi. Członek kolegium redakcyjnego „Literatury na Świecie” oraz „Tygla Kultury”, teksty krytycznoliterackie stale publikuje również w „Tygodniku Powszechnym” i „Gazecie Wyborczej”, współpracował też z brytyjskimi pismami literackimi „Poetry Review” i „Areté”. Wykładowca literatury angielskiej na Uniwersytecie Łódzkim i (do 2013 roku) Warszawskim. Członek honorowy Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury oraz członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Collegium Invisibile. W 2008 roku nominowany za Znaki firmowe do Nagrody Literackiej Nike, a w 2013 za tom Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej "Silesius" w kategorii „książka roku” i Nagrody Poetyckiej Orfeusz. Za zasługi dla kultury odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Brązowym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Laureat Nagrody Miasta Łodzi. Uhonorowany Laurem Polskiej Izby Książki. Od 2011 wiceprzewodniczący Rady Programowej Narodowego Centrum Kultury. Członek Komitetu Nauk o Literaturze Polskiej Akademii Nauk.
no więc przeczytane. bardzo podoba mi się styl - prosty, ale z zacięciem do drobnych zabaw słownych, dużo przerzutni (a kto nie lubi dobrej przerzutni), bardzo dobry balans między zabiegami literackimi a okazjonalnym potocyzmem. mam to do siebie niestety, że nie czuję się nigdy zupełnie komfortowo z poezją o seksualności, ale to chyba mój problem i kwestia mojej orientacji bardziej niż czegokolwiek innego - no ale tylko to powstrzymuje mnie od kompletnego uwielbiania tego tomiku. wiersze o odchodzeniu fantastyczne, będę o nich myśleć dużo. są ze trzy w tomiku, które zostaną we mnie długo. ale jednak... ja bym dała to nike pani aleksandrze zbroi. albo panu wisze, ale no wiadomo, teraz to już strasznie subiektywnie. ale jeśli miałabym wybierać z finałowej siódemki, to mondo cane. warto przeczytać.
Bardzo mi się ta poezja podoba, przede wszystkim na poziomie czucia, ale też narracji i języka. A do tego jest wciągająca. Przede wszystkim ujmuje mnie jej dostępność. Wiersze Jarniewicza w pierwszym momencie stoją bardzo blisko człowieka, też cielesnego i codzienności. Momentami są wręcz dokumentalne. Sądzę, że jeśli weźmie je do ręki przeciętny czytelnik i będzie chciał odczytać na najbardziej podstawowym poziomie, to zrozumie o co chodzi w większości z nich i poczuje przekaz. Jeśli jednak odbiorca zechce użyć odrobiny wyobraźni i zajrzeć głębiej, doceni je jeszcze bardziej. A dokładając do tego zrozumienie kontekstu i kod kulturowy, może liczyć na niezwykłe i poruszające doświadczenie. O czym Jarniewicz pisze? Jak to poeta - o smutku, miłości, końcach i początkach, braku, tęsknocie, pustce, pejzażu. Pisze o mieście, akurat tak się złożyło, że moim. Bo chociaż mieszkam w Gdyni 17 lat, to zawsze na pytanie „Skąd jesteś?” odpowiem, że jestem łodzianką. Jakoś tak jest z tym miastem, że trudno w nim żyć, ale staje się bardzo twardym elementem tożsamości mieszkańców. I kocham tę Łódź u Jarniewicza, bo jest taka jaką pamiętam, za jaką tęsknię, choć wcale nie tęsknię. Jest w mieście ta poezja umoszczona i z nim nierozerwalna i ma ten nihilistyczny łódzki sznyt, po którym zawsze rozpoznamy się w tłumie.
Między drapieżnością psa, a delikatnością śniegu i futra, tom Mondo cane Jarniewicza jest absolutnie odrębny, przenikliwy, bolesny ale również erotyczny i niebezpieczny.
Poezja współczesna, mocno osadzona w otaczającej nas rzeczywistości, którą można dostrzec bez specjalnego wysiłku: polityczne postawy, społeczne zachowania, nie wypowiedziane romantyczne słowa albo wręcz odwrotnie - bardzo wyraźnie sformułowane. Pieskie życie podmiotu lirycznego to zbiór jego obserwacji od świata polityki do fleszy z codzienności, na które zwykle nie zwracamy uwagi; doświadczeń, emocji, które prowadzą do refleksji - świat nie jest dobry, jest odpychający, zniechęcający, czasem groteskowy, pogrążonym w kryzysie. Ten skondensowany, esencjonalny obraz nie jest czymś, co do końca mnie zachwyca; szorstkość i dosadność nie jest tym, co lubię, mimo to ciekawe doświadczenie spojrzeć na otaczającą codzienność innymi oczami.
Mam problem z odbiorem poezji (oprócz tej Bukowskiego), więc nie mam pojęcia jak zrecenzować ten tomik. Mam poczucie, że jest świetnie napisany, że bardzo osobisty, że jest tu nie jedna pięknie opowiedziana miłosna historia, że przewija się rozsądna dawka współczesności, a do tego nostalgia, strata. Nie jest to jednak moja wrażliwość, choć obiektywnie wiem, że to jest bardzo dobre. Cieszę się, że są wątki gejowskie, ujęte w prostych metaforach, przeżyciach. Cieszę się, że pojawia się wątek trans. To czyni tę poezję aktualną, potrzebną, “na miarę czasu” w naszym kraju. Myślę, że warto poznać.
Bardzo proste w interpretacji jednak z ukrytym przekazem wiersze tworzące pewną historię którą próbuję przekazać autor. Wolę nie wchodzić w szczegóły ale całość najlepiej oddaje jeden z tytułów wierszy : "Niektóre sceny mogą budzić niesmak" - idealnie w punkt ! Poza tym niestety nie widzę w tym tomie ani poezji ani piękna ani literatury godnej nagrody Nike.
Nie jest to mój ulubiony tomik poezji. Wiersze są jak dla mnie zbyt proste i mało "poetyckie". Czego innego oczekuję od poezji, niemniej doceniam wiersze Jarniewicza na tyle, by dać 3 gwiazdki. Po prostu do mnie nie trafiły.
Motyw psa na okładce bardzo adekwatny. To wiersze o polskiej rzeczywistości. Jest tutaj też homoerotyzm. Okładka adekwatna. Codzienność osoby queerowej w polskiej rzeczywistości skundla, sprawia że czujesz się jak zbity pies. Czy jedyną opcją jest ucieczka?
3.5 Dostrzegam naprawdę wartość tych wierszy. Wiem, że miałam do czynienia z bogatym kawałkiem poezji. Jednak z czystych preferencji, jedne do mnie trafiły, inne zupełnie nie.