W Warszawie uprowadzonych zostaje sześć dziewczyn z bogatych rodzin. Wszystkie mają po siedemnaście lat i znikają w środku nocy z własnych domów na strzeżonych osiedlach. Porywacz doskonale zaciera ślady, nagrania z monitoringu nie rozpoznają twarzy, zawodzą systemy ochrony. Z domów nic nie ginie, nikt nie żąda okupu. Media nazywają przestępcę Postrachem i napędzają spiralę strachu. Gdy ten wreszcie wpada w ręce policji, uparcie milczy i nie przyznaje się do winy. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że ktoś już wydał na niego wyrok...
Maciej i Borys prowadzą całkiem intratny, choć nie do końca legalny biznes. Dostarczają sprawiedliwości, gdy Temida zbyt mocno przymyka oczy. Pewnego dnia dostają zlecenie, które może okazać się najtrudniejsze w ich karierze – muszą wydostać Postracha z aresztu i oddać w ręce rodziców porwanych dzieci. Ruszają do akcji, okazuje się jednak, że dotychczasowy koszmar był zaledwie preludium do tego, co Postrach przygotował dla swoich ofiar.
IDIOCI I SUPERMANI Michał Śmielak miał być, jak mnie zapewniano, nadzieją polskiego kryminału. Strzeż nas, panie Boże, przed takimi nadziejami. „Postrach” - to książka dla tych, którzy wciągają każdy kit z przekonaniem, że to najprawdziwsza amfa. Co tam amfa! Opary absurdu osiągają tu takie zagęszczenie, że nie potrzeba innych środków odurzających.
Nadzieja, że książka mnie zachwyci zaczęła umierać już po pierwszych kilku rozdziałach, dogorywała przez kilkanaście następnych, aby po dotrwaniu z bólem do zakończenia, zejść śmiercią gwałtowną. Takich bzdur, to nawet Mróz by nie wymyślił (ups, miałam nie nawiązywać do najpłodniejszego).
Po niepotrzebnym wstępie z wynurzeniami psychopaty, zaczyna się ciekawie: poważna kancelaria prawna prowadzi szemrane interesy polegające na dodatkowym karaniu przestępców, oczywiście poza prawem. A to przecwelowanie w więzieniu gwałciciela, a to pomoc w „samobójstwie”, a to zorganizowanie ucieczki z aresztu słynnego Postracha, oskarżonego o uprowadzenie sześciu siedemnastoletnich dziewczyn (istnieje obawa, że dziewczyny nie żyją). Oczywiście, wszystko za pieniądze.
Pomysł dobry, ale wykonanie słabe. Zamiast zacząć od pokazania poczynań kancelarii w jakiejś akcji, dowiadujemy się wszystkiego z rozmowy dwóch panów. Mecenas Maciej Biernacki i jego prawa ręka od czarnej roboty Borys (bez nazwiska) gadają, gadają, gadają i są to bardzo drętwe dialogi. Ludzie, którzy znają się jak łyse konie, muszą sobie o tym przypominać w taki sposób: „- Ile lat robimy biznesy? Z dziesięć przynajmniej. I co? Była jakaś wpadka przez ten czas? – Nie było. – Widzisz. Nie było.” I tak w kółko jeden drugiemu opowiada rzeczy, o których obaj dobrze wiedzą. Od tego są opisy, panie autorze, ale to pewnie za trudna forma literacka. Dialogi – to ulubiony sposób Michała Śmielaka na komunikowanie się z czytelnikiem. Pewnie dlatego, że jak rzadko pisane, to łatwiej nadmuchać objętość książki.
Spec od czarnej roboty najpierw sprawia wrażenie sprytnego, powtarzając za Benjaminem Franklinem, że wyznacznikiem mądrości jest zasada: „trzy osoby mogą dochować tajemnicy, pod warunkiem, że dwie z nich nie żyją”. Nie chce w związku z tym zgodzić się na nierealną akcję odwetową, podając milion sensownych powodów na nie, a potem nagle fru… i bez powodu zmienia zdanie.
Zasadę niekonsekwencji w poczynaniach bohaterów Michał Śmielak stosuje bardzo konsekwentnie. Najpierw twierdzi, ustami prawnika, że dowody na Postracha są bardzo mocne, a potem okazuje się, że to wcale nie musi być prawda. To co, ten prawnik jest idiotą i tego nie zauważył? Bo autor wmawia nam, że to łebski facet. Przecież dziesięć lat robi przekręty i nigdy nie wpadł (patrz wyżej). I tak przy każdej następnej okazji autor nas robi w bambuko, licząc na to, że czytelnik głupi i wszystko kupi.
W tej książce występują albo idioci, albo supermani (płci obojga). Supermani mogą jednak w dowolnej chwili stać się idiotami, na życzenie autora i odwrotnie. Porywacz Postrach to Bond oraz Q w jednym. Wkrada się pod okiem kamer do sześciu rezydencji wyposażonych nowoczesne systemy alarmowe, uprowadza dziewczyny (tym razem idiotki jak jeden mąż, pardon, żona), które będąc same w domu, bez oporów otwierają mu drzwi o północy. Skutecznie wyprowadza w pole ochronę i organy ścigania (a policjant - to podobno świetny fachowiec), a na koniec wpada, ponieważ w trakcie szamotaniny podczas ostatniego porwania odsłania mu się charakterystyczny tatuaż na przedramieniu, taki sam, z którego słynie dobrze znany policji recydywista Igor Grabski. Potem okazuje się, że Postrach wpada na niby, bo ten numer z tatuażem to była podpucha. Porywacz specjalnie odsłonił przed kamerami tatuaż, żeby wrobić Igora Grabskiego. A potem ten sam genialny Postrach, który wymyślił podpuchę z tatuażem okazuje się idiotą, który daje się podpuścić szaraczkowemu przestępcy, jak dziecko. Skomplikowane? To jeszcze nic.
Intryga zakręcona jest poczwórnie, ale gdy poskładać wątki, nic do siebie nie pasuje. Żeby to wyjaśnić, nie obyłoby się bez spoilerów, a amatorzy czytania bez zrozumienia pewnie i tak się nie zniechęcą, i to o nich się teraz troszczę. Mój opis powyżej pokrywa się z tym, co znajdziecie w blurbie wydawcy, więc bez obaw, niczego nie zdradzam. Znęcanie się nad ignorancją autora tym razem sobie odpuszczę.
Jeżeli uwierzyliście w prawdopodobieństwo opisanej wyżej sytuacji, to pewnie wam się ta książka spodoba. Jeżeli, tak jak ja, zaczęliście zgrzytać zębami ze złości, spokojnie możecie odpuścić zgłębianie twórczości Michała Śmielaka.
Nie chce mi się wyliczać wszystkich absurdów, bo żeby to zrobić sensownie, musiałabym przeczytać książkę jeszcze raz, a takiej krzywdy nie zamierzam sobie robić. Jest jeszcze parę innych rzeczy, które ludzi trochę bardziej myślących powinny skutecznie do „Postracha” zniechęcić.
Rzekomy Postrach ucieka w lipcu 2021 roku, a policja przez cały rok nie robi nic, aby odnaleźć najgroźniejszego przestępcę w kraju. Dopiero w lipcu 2022 roku, gdy ginie kolejna ofiara, powołują specjalną ekipę śledczą. Dlaczego? Bo autor tak sobie wymyślił. Papier (i czytelnik) wszystko zniesie.
Akcja toczy się praktycznie bez związków przyczynowo-skutkowych, ot, kolejne paciorki dorzucane do różańca, więc na suspens, czytelniku, nie licz i przygotuj się na ziewanie. Co chwila pojawiają się tabuny nowych postaci i nowe wątki, co powoduje totalny chaos. Uwaga! Trudno przez to przebrnąć nawet w wersji mocno skróconej, ale chociaż spróbujcie.
Mecenas i jego pomagier Borys (wątek szemranej kancelarii, niewykorzystany), uprowadzenie Postracha z więzienia, jego ucieczka i ponowne poszukiwania (śledztwo prowadzi komisarz Murawski przy pomocy podkomisarz Igi Ziemnej zwanej Glebą), wątek komisarza Murawskiego, który jest przy okazji gwałcicielem i podkomisarz Igi Ziemnej, która o mało nie została przez komisarza zgwałcona i próbuje wziąć na nim za to odwet, wątek Dagmary Chałat zwanej Hogatą - detektywki z szemranej kancelarii i jej relacja z byłą wielką miłością – policjantem Kosmą, który nie został księdzem, wątek grupy małolatów, którzy odprawiają jakieś satanistyczne (?) rytuały (wątek zasygnalizowany i łatwo porzucony bez wyjaśnienia), wątek skazanego niesłusznie (?) rzekomego Postracha, który próbuje udowodnić, że jest niewinny, wątek technika policyjnego Henryka Statucha, który pomaga Idze Ziemnej znaleźć dowody na komisarza Murawskiego, ale pobity prawie na śmierć i trzeba się dowiedzieć, kto to zrobił i dlaczego, i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. NIE MA ani jednego bohatera, którego losy można by śledzić z zapałem i mu kibicować.
W intrydze „Postracha” nie sposób się połapać. Pożytek z lektury taki, jak z czytania instrukcji obsługi kombajnu do trzciny cukrowej na Grenlandii. Rozwiązanie zagadki kompletnie nie satysfakcjonuje. Wyjaśnienie jest tak bardzo wyssane z palca i przekombinowane, że nie wierzę autorowi za grosz, że coś takiego mogło się wydarzyć i nie rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi.
Na wypadek, gdyby ktoś chciał mnie przekonać, że tylko ja jestem głupia i niczego nie rozumiem, a przeciętny czytelnik załapał wszystko w lot, uprzejmie donoszę, że sam autor się w swoim dziele pogubił. Jest taki wątek, w którym Borys prowadzi rozgrywkę z Igorem. Najpierw jeden jest zły, a drugi gorszy, potem odwrotnie, a potem znowu odwrotnie. Rosyjskie imiona bohaterów sprawiają, że ciężko się zorientować o kogo chodzi, zwłaszcza, że ten wątek rwie się i często zanika. Pod koniec książki znów wypływa i na stronie 360 mamy taki kwiatek: „- Kto wyłączył monitoring? – Grabski – odparł Igor.” Tylko że słowa te wypowiada Borys, nie Igor, bo Igor, to właśnie Grabski, a on nie żyje…
W tej książce nie znajduję NIC wartego polecenia. NIC. ZERO. NUL. Ludzie! Naprawdę nie macie się czym zachwycać???
Drodzy recenzenci! Ja rozumiem, że jak dostajecie książkę za friko, to macie zobowiązania. Rozumiem nawet, że może wam się ta książka podobać, w końcu nie bez powodu miliony ludzi słuchają Zenka Martyniuka. Nie robią tego za karę. Ale – na Boga! – czy musicie jeszcze publicznie gnioty nazywać arcydziełami?
Do tej pory nie miałam jeszcze okazji, by poznać twórczość Michała Śmielaka. Czytałam wiele dobrego o książkach autora i podskórnie czułam, że historie, jakie tworzy mogą mi się spodobać. Czy zatem po lekturze najnowszej książki, "Postrach", zaiskrzyło a może wręcz przeciwnie?
"Puk. Puk. Puk. Szum, poruszenie, odgłos kroków, ręka na klamce, szczęk zamka, szpara w drzwiach, uśmiech. Przyszła miłość, kochanie, skąpana w wiośnie. ⠀ Przyszła śmierć, kochanie, skąpana w krwi”.
W Warszawie ktoś uprowadza sześć młodych dziewcząt z bogatych domów. Każda z nich znika w środku nocy. Porywacz doskonale wie, jak zatrzeć ślady, nagrania z monitoringu w niczym nie pomagają śledczym, a system ochrony zawodzi. Zostaje okrzyknięty przez media Postrachem. Gdy w końcu wpada w ręce policji nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Maciej i Borys prowadzą nie do końca legalny biznes. Pewnego dnia dostają zlecenie, które może okazać się najtrudniejsze w ich karierze. Ktoś chce, by wydostali Postracha z aresztu i przekazali go w ręce rodziców porwanych dzieci. Wyruszają w pościg, jednak niebawem okazuje się, że dotychczasowy koszmar był tylko preludium tego, co przygotował Postrach dla swoich ofiar.
Od pierwszych stron wiedziałam, że „Postrach” to książka, która idealnie wpasowuje się w mój gust czytelniczy. Autor stworzył niesamowicie dobry thriller, w którym napięcie wzrasta z każdą przeczytaną stroną. Umiejętnie jesteśmy wodzeni za nos, co chwilę dostajemy nowe tropy, jednak tak naprawdę do niczego nas one nie prowadzą, a już na pewno nie do poznania prawdy. Sięgając po „Postrach” musimy poświęcić tej książce trochę czasu, bowiem wymaga ona od czytelnika skupienia. Autor wlata w historię mnóstwo wątków, intryg i bohaterów. Tworząc wielowątkową fabułę, wydawać, by się mogło, że wszystko będzie nam się mieszać, nic bardziej mylnego. Autor tak poprowadził całą historię, że czytając pomału składamy puzzle, które ostatecznie tworzą bardzo ciekawy obraz. „Postrach” to genialnie skonstruowany thriller, napisany świetnym stylem, na bardzo wysokim poziomie. Już dawno nie czytałam tak dobrej książki. Nie brakuje tutaj emocji i wartkiej akcji, a smaczku dodają doskonałe skrojone dialogi i wyraziści bohaterowie. W przyszłości będę chciała nadrobić twórczość autora. Dla fanów gatunku z pewnością będzie to prawdziwa uczta czytelnicza. Polecam.
W Warszawie ktoś uprowadził sześć dziewczyn z bogatych rodzin. Nikt nie żąda okupu.
Bardzo lubię pióro Śmielaka, jednak muszę przyznać, że wolę go w tej odsłonię z „Wnyków”. I to wcale nie znaczy, że „Postrach” mi się nie podobał. Wciągnęłam się szybko. Autor skutecznie, ze strony na stronę, pobudzał moją ciekawość i budował napięcie. Zakończenie udało mi się przewidzieć, ale nie mogę powiedzieć, że było zwyczajnie przewidywalne, bo nie do końca byłam pewna swoich domysłów.
To, co najbardziej cenię u Śmielaka, to autentyzm postaci. Tu wszyscy byli prawdziwi, zupełnie jakby autor opowiadał historię, którą zna z życia. Mam nadzieję, że tak nie było i to po prostu dobry warsztat 🙃
Łapcie za „Postrach” i pozwólcie sobie na odrobinę dreszczyku.
Fabuła przerażająca, duży potencjał, dobry pomysł i niby wszystko ok, ale miejscami było chaotycznie, mało realistycznie i coś zgrzytało. Bardzo nieudolne dialogi, które miały wprowadzić czytelnika w historię. Ciągle nowe wątki, brak ciągu przyczynowo-skutkowego, rozczarowujący koniec. To raczej pierwsze i ostatnie spotkanie z tym autorem.
Mnie się mocno podobało. Zakończenie pogmatwane, ale to na plus bo nie wiedziałam co mnie zaraz jeszcze zaskoczy. Lubię ten zabieg. Autor wskoczyłł do mojej topki polskich autorów.
Nie wiem co to było, a raczej nie było. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, czegoś co mnie z kapci wystrzeli, bo wszyscy w recenzjach sugerowali że książka to petarda. Styl pisania/język autora w tej lekturze są na poziomie dzieciaków z piaskownicy, jeśli ktoś coś takiego lubi to nie wnikam, dla mnie to było mega irytujące i drażniące. Fatalnie jest ona napisana. Przewidywalna. Nie wiem skąd tyle zachwytów, z ręką na sercu nie rozumiem. Wolę już czytać Remka Mroza….
Ech, no takie sobie. Wszyscy tu pozują na takich fantastycznych w tym co robią, a wychodzi, że jednak są naiwniakami. No ale tragedii nie było. Audiobook dobrze wchodzi do robienia obiadu 🙃
Czy zdarza się Wam, że przypadkowo przeczytana książką okazuje się bardzo dobra? Ja tak miałam z książką “Postrach” @m.smielak Dostałam ją w prezencie od @wydawnictwo_initium Gdyby nie to pewnie nie sięgnęłabym po nią. Może dodałabym ją na legimi bo strasznie podoba mi się okładka, ale czy kiedykolwiek bym ją przeczytała? Nie mam pojęcia 🤷🏻♀️
W Warszawie zostają uprowadzone młode dziewczyny. Wszystkie pochodzą z bogatych rodzin, wszystkie mają tyle samo lat. Sprawca ,nazywany Postrachem, doskonale wykonuje swoje zadania i nie zostawia żadnych śladów. Maciej i Borys prowadzą nielegalny biznes. Wymierzają sprawiedliwość, gdy organy ścigania zawodzą. Pewnego razu dostają zlecenie, by złapać Postracha i oddać go w ręce rodziców zaginionych nastolatek. Sprawę Postracha prowadzi Iga Ziemna oraz Robert Murawski. Gleba, jak nazywają Ige, nie przepada za Murawskim, którym parę lat temu zachował się wobec niej niestosownie. Czy uda im się rozwiązać sprawę “Postracha”.
“Postrach to jedna z tych książek, która wciąga od pierwszych stron. Już sama postać porywacza jest bardzo intrygująca. Ciągle pojawiające się pytanie czy człowiek złapany przez policję to faktycznie on czy nie.
Pomysł na fabułę jest świetny, gdy wydaje się, że już nic nowego nas nie zaskoczy pojawiają się nowe okoliczności, które utrudniają, ale też urozmaicają prowadzone śledztwo. A oprócz głównego śledztwa, Iga prowadzi swoje na temat Murawskiego. Które również było ciekawe i dawało nowe światło na współpracownika Gleby.
Jestem szalenie szczęśliwa, że ta książka trafiła w moje ręce i w końcu udało mi się ją przeczytać. Bo inaczej przeszłaby mi koło nosa świetna książka, oraz twórczość kolejnego polskiego autora. Bo to było moje pierwsze spotkanie z Michałem Śmielakiem. No i teraz nie mam wyjścia tylko musze nadrobić pozostałe książki autora 🤭
Jeżeli jeszcze nie czytaliście “Postacha” to musicie to zrobić koniecznie. Książka jest genialna i jak tak sobie myślę, to chyba jedna z lepszych przeczytanych w tym roku.
Mimo tego, że mam w domu na półce aż trzy książki Śmielaka, to przeczytałem jako pierwszą jeszcze inną, czwartą, wypożyczoną z biblioteki - taki konsumpcyjny paradoks zbieractwa. Ale muszę przyznać, że pan Michał ma talent do tworzenia szybkich, wciągających i krwistych historii, aczkolwiek momentami nie mają one nic wspólnego z realizmem czy też ludzkim rozsądkiem. A tego by się chciało w tego typu thrillerze.
Tajemniczy jegomość, którego media okrzyknęły ksywką 'Postrach" porwał swojego czasu sześć kobiet. Na miejscu zbrodni nie ma śladów walki, a wszystko wygląda na to, że ofiary wpuszczały po prostu porywacza do domu. Nie ma po nich śladu, tym bardziej ciał. Nie ma też żądania okupu.
Przy okazji ostatniej uprowadzonej zwyrol najwyraźniej tak się zapomniał, że na nagraniu z kamer nagrało się coś, co pomogło go namierzyć. Teraz ma on zostać skazany, ale los kobiet nadal jest nieznany. Tak jak to bywa w tego typu sytuacjach, prawo nie zapewnia 100 % zadośćuczynienia i nie u kaja bólu możliwej utraty bliskich.
Dlatego też rodziny porwanych dziewczyn organizują ludzi, którzy mają "pomóc" zbrodniarzowi opuścić zakład karny i postawić go przed rodzinami ofiar, tak aby wyznał prawdę o miejscu pochówku dziewczyn, a przy okazji "troszkę" go potorturować. Szkopuł w tym, że jak zwykle nic nie idzie tak jak powinno... Sam Postrach zdaje się mieć plan, dzięki któremu wyprzedza praktycznie wszystkich.
Książkę czyta się piorunem, jest wciągająca, choć miejscami trudno było mi uwierzyć w postępowanie niektórych osób. Było ona tak nieracjonalne, względem wydarzeń, że troszeczkę mnie to bolało. W ogóle tego typu akcja raczej nie miałaby szansy rozegrać się w granicach naszego kraju. Mimo wszystko lekturę polecam, nawet jeżeli finalnie udało mi się rozszyfrować kto krył się za figurę Postracha. Niemniej nadal było to satysfakcjonujące.
Czy Michał Śmielak to wschodząca gwiazda polskiego kryminału? Tego nie jestem w stanie określić, ale będę się przyglądał jego pracom, stawiając jego książki zaraz obok prac Piotrowskiego czy Krajewskiego. A to już coś znaczy.
Nie czytałam wcześniej nic od Michała Śmielaka, więc nie miałam pojęcia, czego spodziewać się po jego piątej już powieści. Słyszałam jednak wiele dobrego o książkach tego autora, dlatego z ciekawości sięgnęłam po najnowszą.
“Postrach” to dobrze skonstruowany thriller z mroczną zagadką i niespodziewanymi zwrotami akcji. Uprowadzenie sześciu dziewczyn z bogatych rodzin przypisuje się przestępcy znanemu jako Postrach, jednak czy to na pewno on jest odpowiedzialny za te porwania? Tego próbuje dowiedzieć się nie tylko miejscowa policja, ale też Maciej - prawnik, któremu czasem zdarza się działać poza prawem - oraz Borys, wspólnik Macieja i człowiek od brudnej roboty.
W książce występuje wielu bohaterów, w których początkowo ciężko było mi się połapać. Wątków pobocznych nie ma z kolei zbyt dużo, ale za to historię poznajemy z różnych perspektyw, przez co fabuła jest dynamiczna, co w połączeniu z wartką akcją i kilkoma naprawdę mocnymi i drastycznymi scenami daje naprawdę porządny i trzymający w napięciu thriller.
Czegoś mi w nim jednak zabrakło - może jakiegoś takiego przywiązania do bohaterów? Pragnienia, by czym prędzej poznać rozwiązanie zagadki? Zaangażowania emocjonalnego w opisywaną historię? Sama nie wiem.
Podobało mi się za to, że autor w swojej książce poruszył także temat nadmiernego nakręcania spirali strachu przez media, które bardziej niż przekazywać rzetelne wiadomości wolą podsycać plotki i podbijać sobie oglądalność.
“Postrach” to książka, która w gruncie rzeczy była całkiem dobra, ale nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia, na jakie liczyłam. Mimo wszystko dałabym jej mocną siódemkę, ale obniżam ocenę za obraźliwe określenie osób trans, które pojawiło się w treści. Nawet jeśli autor umieścił te obraźliwe słowa w ustach jednego z bohaterów, aby - no nie wiem - przybliżyć czytelnikowi jego charakter (?), to uważam, że było to bardzo niepotrzebne.
Nie miałam jeszcze okazji czytać powieści spod ręki Michała Śmielaka. Oczywiście, kilka jego książek zalega na moim stosie hańby, ale postanowiłam zacząć od "Postrach". Bodźcem były świetne opinie, jakie zbiera autor o książce "Gleba", która jest drugim tomem w cyklu, a niedawno miała swoją premierę.
"Postrachem" jestem oczarowana, upojona i pozostawiona z czytelniczym kacem. Powieść zaliczyłabym do gatunku kryminału, doskonałego kryminału. Tytułowy Postrach to przestępca, porywacz nastolatek i najprawdopodobniej ich zabójca. Iga Ziemna "Gleba" ma go odnaleźć z ramienia policji, adwokat Maciej Biernacki i jego śledczy Borys zostają wynajęci przez rodziny zaginionych. Powiedzieć, że autor dostarczył wielu plot twistów, to jakby nic nie powiedzieć. On zrzucał bomby, które całkowicie zmieniały optykę. Finał był dla mnie absolutnym zaskoczeniem. Sprawcy można było się domyślić, jednak mnie to się nie udało. Obdarzyłam sympatią wszystkich bohaterów prócz komisarza Roberta Murawskiego. Sarkastyczne poczucie humoru, które było widoczne w dialogach, idealnie komponowało się z moim.
No i okładka... Intrygująca, ale najważniejsze jedna z najlepiej dopasowanych do treści.
Od kilku miesięcy spotyka mnie jakiś czytelniczy uśmiech losu, gdyż co sięgnę po książkę, to strzał w dziesiątkę... Więc dziesiątki rozdaję... Miałabym duży problem z wytypowaniem tej, według mnie, najlepszej. "Postrachowi" przyznałabym znacznie wyższą ocenę, niż daje to możliwość serwisu. Autorze, chapeau bas!
#postrach? Czytaliście? Słuchaliście? Macie w planie?
Mnie skusił tytuł, nie mówiąc o okładce, przez którą czułam się jak w domu Wielkiego Brata. Dobry kryminał, nawet bardzo dobry w którym dobro współpracuje ze złem a sami główni bohaterowie nie należą do najbardziej krystalicznych postaci. Znajdziemy w tej książce same twarde charaktery, bardzo trudne relacje i akcje, która rwie galopem do przodu próbując prześcignąć mordercę, szalonego i nieobliczalnego.
Ja jestem zachwycona tą lekturą. Było mrocznie, atmosferę można byłoby kroić nożem a zakończenie, gdzieś miałam przebłysk, że a może jednak ale nie uległam pierwszej myśli, która była trafiona.
Uwielbiam rozwiązywać kryminalne zagadki a w tej książce mamy wielkie pole do popisu. Autor zapewnił nam świetną zabawę i ja już wiem, że sięgnę po więcej
Hmm, bardzo lubię tego autora i jego książki, ale ta podobała mi się najmniej. Został mi jeszcze „Pomruk” i „Wnyki”, więc wszystko się jeszcze może zdarzyć. Niemniej przyznam, że czyta się całkiem nieźle. Ja lubię ten styl, ten humor, więc i tak była to przyjemność.
Wkurzyłam się co prawda na siebie, bo domyśliłam się kto jest „Postrachem” i przez to zabrakło mi końcowego zaskoczenia. Sama historia ma kilka wątków ale nie ma czegoś bardziej mrocznego, jakiejś głębi, no nie wiem pewnie się czepiam.
Jestem za to przekonana, że już za kilka tygodni zapomnę treść 🤷🏼♀️
Spodziewałam się więcej po tej książce, samo rozwiązanie chodziło mi już po głowie o wiele wcześniej. Choć muszę przyznać, że zanim autorka do tego nawiązała to byłam załamana takim banalnym wyjaśnieniem, więc cieszę się z tego "plot twistu". Gleba wydaje się całkiem spoko, choć wolałabym aby naprawdę zachowywała się jak ostro babka - bo tak o niej mówią, ale z podejmowanych decyzji widać coś innego... Sama historia ciekawa, wciągająca, szkoda że bardziej nie wgłębiliśmy się w Śmierć, ale rozumiem. Chętnie sięgnę po kolejny tom :)
Nie skończyłam - przebrnęłam przez 150 stron i niestety nie dałam rady. Powiem szczerze, że jestem bardzo zaskoczona, bo po dobrych 'Wnykach" oraz "Pomruku", które mi się naprawdę podobały trafiłam na takie rozczarowanie. Przez 150 stron jest wprowadzonych tyłu bohaterów, że ja się już pogubiłam kto jest kim, dialogi są tak mało wiarygodne, dla mnie większość tej części jest "przegadana" dosłownie plus opisy "tło" tak szczegółowe ale tak bardzo nic nie wnoszące do sprawy, że spokojnie mogłoby ich nie być. Zmęczyłam się, a szkoda, bo miałam bardzo dobrą opinię na temat książek autora.
Uwielbiam pana Michała i jego powieści, tym razem również nie zawiódł i zachował poziom! Wielowątkowość spowodowała, że nie byłam do końca pewna kto jest tytułowym Postrachem praktycznie do samego końca książki. Bardzo fajnie opisane kobiece postaci, które nie zostały spłycone i sprowadzone do emocjonalnie niestabilnych dziewczątek :)
Postrach mnie nie przestraszył. Jeśli zabija tych, co go wpuszczą do domu, to jestem bezpieczna. Jednakże mnie zafascynował. Szczególnie że domyślenie się kim on jest, nie jest takie łatwe. Autor nie podaje wskazówek do tego zbyt łatwo. Całość była skomplikowana i złożona tak jak i postacie i masa wydarzeń. Ja lubię takie książki. Nie można się nudzić.
Całkiem ciekawa historia, ale trochę mam niedosyt. Może oczekiwałam bardziej spektakularnego zakończenia? Bo kto zabijał, to było jasne już od pewnego momentu, więc zakończenia nie zaskoczyło mnie w ogóle. Można było tę historię troszkę lepiej osadzić.
Dobre to, zwłaszcza kąśliwe uwagi Igi. Szkoda, że się gdzieś w połowie domyśliłam, kto zabijał, bo mi to trochę popsuło zabawę. Mam nadzieję że następna część będzie lepsza (już zaczęłam, Iga grubo ciśnie po moich najmniej ulubionych grupach społecznych ;) )
Nie wiem co ten Smielak ma w sobie ale jego książki połykam w dwa dni, nie śpię w nocy bo muszę czytać i zawsze jestem na maksa wciągnięta. Wspaniała robota.