Celina Nowacka wcale nie paliła się do poznania Jana Zbendy. Ba, mogłaby dalej żyć sobie spokojnie, nie wiedząc o jego istnieniu, gdyby nie to, że dalsi i bliżsi znajomi zapewniali ją, że to mężczyzna stworzony dla niej.
„Szczęśliwym” zrządzeniem losu jego narzeczona właśnie została zamordowana… I wszystko wskazuje na to, że zamordował ją właśnie Jan. Wierzy w to nawet prowadzący śledztwo podkomisarz, który nie może się tylko zdecydować, czy to Jan zabił narzeczoną, by być z Celiną, czy zrobiła to w szale zazdrości sama Celina.
Nowackiej nie pozostaje nic innego, jak wziąć śledztwo w swoje ręce… i przekonać się, czy Jan faktycznie wart jest takiego zachodu.
Polska pisarka, autorka, tłumaczka fantastyki. Absolwentka socjologii na UMCSie w Lublinie.
Debiutowała opowiadaniem Bardzo Czarna Dziura na łamach czasopisma internetowego Esensja. Debiutem papierowym autorki było opowiadanie Wielka wyprawa małej Żaby, które pojawiło się na łamach czasopisma Science Fiction. Swoją pierwszą powieść, Podatek, autorka zaczęła pisać po pierwszym roku studiów w trakcie trwania sesji egzaminacyjnej, a wydała za pośrednictwem wydawnictwa Fabryka Słów w roku 2005.
Przede wszystkim jest to komedia, przy niektórych dialogach naprawdę się śmiałam. Trochę minusem dla mnie jest, że jest to seria, więc po zakończeniu czułam się jakbym przeczytała tylko jakiś wstęp do czegoś większego, bo w sumie nic się nie wyjaśniło ani jeśli chodzi o wątek kryminalny ani romantyczny.
Dałabym 4 gwiazdki, ale to wciąż nie mój ulubiony gatunek. Urzekł mnie absurd tej historii i to jak w całym tym chaosie główna bohaterka zachowywała, powiedzmy, względny rozsądek. Podobała mi się także jej dojrzała bezpośredniość w relacjach romantycznych, dzięki której uniknęliśmy szczeniackich podchodów.
„Z Tobą będzie inaczej” to komedia kryminalna z mocno zarysowanym wątkiem miłosnym, ale też z pewnym przesłaniem - że rozstać można się po ludzku.
Komedia kryminalna, komedia romantyczna, komedia, komedia. Bawiłam się wybornie, a uśmiech ciągle gościł mi na twarzy, ale powieść bawi się banalnymi historiami miłosnymi, co balansuje na granicy głupoty a pomysłowości. Ma to urok i z ochotą przeczytam coś jeszcze autorki (mój humor!), ale nie oszukujmy się — słabiutkie.
Wciąga, dobrze się tego słucha, ale nie jest jakoś bardzo porywające. Wątek kryminalny, pomimo tego, że poboczny, to mi się podobał. Celka jest odpowiednio pełna życia, żeby nie zanudzić człowieka. Było momentami zabawnie. Fajne, ale nie wiem na ile ona ze mną zostanie
Jak zwykle styl pisania i poczucie humoru mnie nie zawiodły, jestem zakochana w książkach Wójtowicz. Ta nie jest moją ulubioną, głównie ze względu na to, że to początek czegoś większego, czego jeszcze nie poznałam. Daję 4 gwiazdki, żeby jakoś oddać moje nadzieje związane z dalszym ciągiem. Oczywiście, uwielbiam postaci, nastrój oraz pełnowymiarowość, jednak mam wrażenie, że w tej powieści jeszcze "niczego nie osiągnęliśmy ", nadal nie wiemy tak naprawdę niczego i jest to nieco irytujące, szczególnie jeżeli nie ma się drugiego tomu kurzącego się gdzieś na półce.
Tak się cieszę, że nareszcie mogę się cieszyć prześlicznymi okładkami, w dodatku adekwatnymi do treści - a ten egzotyczny ptaszek to złoto!
To było cudowne!!! Może nie był to taki typowy kryminał i w pewnym momencie była to bardziej telenowela, ale parskałam pod nosem i bawiłam się świetnie ❤️
Bardzo, bardzo dowcipne - ten rodzaj humoru, który kojarzy się nieodparcie z Chmielewską, absurd realiów biurowych i ucho do dialogu, a do tego postrzelone zwroty akcji, do których trzeba ciut zawiesić niewiarę. Niestety, książce wychodzi na niekorzyść to, że brakuje pointy - czytałam, że to prolog w recenzjach i myślałam, że może przesada, no więc jednak nie przesada, nie ma tu kropki nad "i" w sposób, który dość słusznie może wzbudzić frustrację. Mam wrażenie, że powinno być jeszcze z 80 stron książki, żeby gdzieś dotrzeć. Szkoda, bo to jednak zaburza odbiór - a byłam gotowa przymknąć oczy na te nierozsądne wybory bohaterki, zakładając, że konsekwencje za rogiem. Gdy konsekwencje są jednak w następnym tomie, wychodzi to gorzej.
Ale i tak - Wójtowicz czytać będę dalej, i czekać na tę kontynuację jak na szpilkach.
Super odświeżająca pozycja w tym gatunku (komedia kryminalna), bawiłam się wybornie, jestem absolutnie pewna, że przeczytam wszystkie przyszłe części w tej serii (Perypetie Celiny Nowackiej) - pani Autorko, proszę publikować, czekamy!
PS drugi tom (Tobie się uda) wychodzi 10. maja, i ja już wiem, że jak on tylko wyjdzie, to ja tego samego dnia go przeczytam
3,75/5⭐ Bardzo przyjemna komedia kryminalna, ale niestety trochę traci na ocenie przez brak zakończenia, które będzie w kontynuacji zapewne oraz na sztandarowych stereotypach dotyczących "silnych, niezależnych kobiet (oczywiście do czasu spotkania hot kolesia), pijących na babskich wieczorach winko i gadających wyłącznie o facetach i seksie:)" Niemniej jak komuś nie będzie to przeszkadzać to można się dobrze na niej bawić 😉
Brzmi znajomo... Trzy baby w roli głównej, zaskakująco szczegółowe planowanie morderstwa przy winie (bo wiadomo że zrobilybysmy to lepiej i do teraz by ciała nie znaleźli, no i tak hipotetycznie... może się na przyszłość przyda) i narzekanie na inteligencję płci przeciwnej (ale bardzo ładny pan...nawet kilku....) Czyżby to brzmiało jak...my?
Ta końcówka mnie boli 🥲 Przez cały czas czekałem na rozwiązanie tajemnicy by na ostatniej stronie się dowiedzieć, że będzie ciąg dalszy i dalej nic nie wiem 🫠
Nieźle się tego słuchało i na bank chcę poznać kolejną część, bo tam to wszystko się może zdarzyć 🤣 To niezła komedia kryminalna, gdzie mogę przymknąć oko na to, że trochę kręcimy się w kółko.
Przez większość książki historia stała w takim rozkroku, nie mogąc się zdecydować, czy jest kryminałem [niezbyt], czy romansem [też niezbyt]. Komedią przez cały czas była umiarkowaną [innymi słowy - niezbyt]. Czytało mi się szybko i bezboleśnie, chociaż też bezzachwytowo, ale zakończenia praktycznie nie było - kompletnie nic nie zostało wyjaśnione i zastanawiam się, jaki w ogóle był cel, stąd taka ocena zamiast 3/5.
Z innych rzeczy, to czuję tu echa Chmielewskiej w diabelsko pięknym policjancie i trochę nie za fajnym traktowaniu przyjaciółek. Sory, ale gdybym ja zaplanował wspólny weekend, aby wesprzeć mentalnie bliską mi osobę, tylko po to, żeby ta wysiadła mi z auta bez słowa i poleciała do chłopa, w dodatku beż komórki, to żadnych więcej wspólnych wieczorków by nie było.
Mam wrażenie, że autorka z jednej strony próbuje jakoś pokazać dylematy moralne bohaterki, której co jakiś czas się przypomina jak dziwna jest ta cała sytuacja, ale i tak ogólny wniosek jaki się z tego wszystkiego wyłania, to "o ile facet jest przystojny i dobry w łóżku, można kompletnie olać zamordowanie kobiety, która dodatkowo pewnie była pusta i sobie zasłużyła". No nie, po prostu nie.
Dodatkowo czasem miałem wręcz wrażenie, że pisał to ktoś próbujący odtworzyć mentalność hetero kobiet na podstawie źródeł z piątej ręki, bo niemożliwe jest, żeby gdziekolwiek na świecie istnieli ludzie z takim joblem na punkcie chłopa chłopa chłopa seksu z chłopem ciała chłopa musisz mieć chłopa jesteś singielką już kilka miesięcy łap chłopa chłop!!!!
Jak głosi okładka ma to być “morderczo zabawna historia”. Do takich zapewnień zawsze podchodzę z dystansem i obawą nieuchronnie zbliżającego się poczucia zażenowania.
Jednak komedia kryminalna Mileny Wójtowicz to książka, w której przepadłam. Przez całą lekturę miałam uśmiech na twarzy, a nieraz śmiałam się w głos. Autorka ma kapitalne poczucie humoru: inteligentne i zdaje się, że przychodzi jej całkiem naturalnie. Nie narzuca go czytelnikowi, zabawne sytuacje nie są wymuszone, a dialogi czyta się z lekkością i przyjemnością.
Komizm sytuacyjny, komizm językowy to główne atuty książki Z tobą będzie inaczej. Milena Wójtowicz otacza humorem postaci, które wykreowała: ich sposób bycia, myślenia, rozmowy i przypadki rządzące ich życiem. W tej konstrukcji bohaterowie nie są przerysowani, żadne wady nie są uwypuklone, a dzięki temu każdy z nich – Celina, jej przyjaciółki, współpracownicy – mogą być bliscy czytelnikowi.
Wątek kryminalny zszedł na dalszy plan, chociaż nie powiem – pośród wszystkich okoliczności rozwiązanie sprawy bardzo mnie ciekawiło. Na pierwszy plan wysunął się jednak wątek obyczajowy, co nie stanowi to dla mnie mankamentu, jednak jeżeli ktoś szuka typowej komedii kryminalnej, to może być zawiedziony.
Szukacie książki, która na kilka godzin oderwie Was od rzeczywistości? Która wprawia w dobry nastrój i czyta się ją z lekkością? "Z tobą będzie inaczej" to rewelacyjny wybór! Kapitalnie spędziłam czas z tą lekturą, bawiłam się przednio i niecierpliwie czekam aż chwycę w ręce kolejną część.
Celina Nowacka odkrywa ku własnej irytacji, że połowa znajomych chce ją wyswatać z facetem jakby dla niej stworzonym. Jedyną przeszkodą jest narzeczona. No ale narzeczona wkrótce ginie. W sumie nie wiadomo czy potencjalny facet życia nie przyłożył do tego ręki, no ale to przecież drobiazg niegodny uwagi, obgadasz go z kumpelkami i you go Cela. Może tylko śledztwo jakieś zrób, dla pozoru. Bo wiadomo że policja nie tego. Milena Wójtowicz już w swojej poprzedniej udającej kryminał komedii chciała pójść w ślady Chmielewskiej. Szkoda tylko że zaczyna od najgorszej strony. Typowo chmielewska jest bohaterka, która stanowi typ inteligentnej idiotki. Oznacza to, że autorka próbuje nam wcisnąć że Celina jest inteligentna, rozsądna, poukładana, praktyczna, zorganizowana, kompetentna i nie uznaje żadnych fanaberii – po to aby jej zachowania całkowicie temu przeczyły. Przyznam że to jedna z moich największych irytacji – naprawdę liczyłam na właśnie bohaterkę rozważną raczej niż romantyczną, romantycznych w literaturze aż nadto i doznałam srogiego zawodu na wszystkich płaszczyznach i w dialogach i w działaniach. Wójtowicz próbuje nas przekonać jaką to Celina jest twardzielką i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Dowodem na to mają być jej ostre jak brzytwa dialogi z podkomisarzem Zacharczykiem i cięte jak róże w wazonie rozmowy z potencjalnym mordercą/mężczyzną życia – tylko że ta brzytwa mocno stępiona a nóż ogrodniczy lepsze dni widział. Dialogi są wysiloną wymianą bon motów i nużącą pogonią za ostatnim słowem. A wszystko okraszone niczym niepopartym przekonaniem otoczenia, że Cela to hoho, jaką żyletą jest. Tylko że nie. Człowiek w końcu ma ochotę powiedzieć Celinie, żeby się opamiętała i zaczęła z tymi facetami rozmawiać jak człowiek, podobno rozsądny, tylko że znowu nie. Jej działania są absurdalne. Wprawdzie numery typu wskoczenie podejrzanemu o morderstwo do samochodu na skrzyżowaniu i spędzenie z nim łóżkowego weekendu w Zielonej Górze albo wizja lokalna bo taką miałam fantazję, nie wiadomo w sumie po co, połączona z upadkiem ze skarpy czy innej grobli i wpadnięciem na prowadzącego śledztwo podkomisarza zostają ochrzczone mianem niespodziewanej spontaniczności ale nie łudźmy się – to po prostu idiotka w malinach czy innych ostępach i nadodrzańskich nieckach. Czy ja naprawdę oczekuję za dużo chcąc kompetentnej bohaterki i żeby mi jej zaraz nie ubezwłasnowolniano w imię uroczo kobiecej (czytaj bezmyślnej) spontaniczności bo potencjalny romans? Typowo chmielewski jest kult zbiegu okoliczności, przypadku i wręcz wypadku (typu pośliźnięcie się i upadek ze skarpy). To jedyne siły napędowe akcji, jakakolwiek by nie była, bo nie ma wiele wspólnego z zagadką kryminalną. Ludzie tu chodzą do pracy i rozmawiają przy lanczach, obserwują pojedynek naczelnych plotkar biura i czasem spotykają się w pubach czy restauracjach. Albo urządzają dziewczyńskie imprezy z winem. Okazjonalnie pojawi się podkomisarz żeby zadać kilka pytań i tyle. Na tym tle Cela wykonuje swoje absurdalne posunięcia. Tu znowu jestem zła bo był potencjał i go zmarnowano. To jest bardzo niechmielewskie i wielka doprawdy szkoda. Zamiast – co u Chmielewskiej wyszło naprawdę dobrze – osadzić konkretnie akcję i bohaterkę w jasnym środowisku zawodowym co uwiarygodnia i pozwala pokazać kompetencję Wójtowicz wrzuca Celinę Nowacką do jakiejś niedookreślonej korporacji na niedookreślone stanowisko dając jej do towarzystwa ludzi zupełnie pozbawionych charakteru albo zredukowanych do jednej jego cechy (w 9 przypadkach na 10 będzie to plotkarstwo). Ludzie ci spędzają masę czasu na obchodach i podchodach tak że człowiek zaczyna się zastanawiać za co im płacą. Jako osoba znająca korpo z własnego doświadczenia nie twierdzę bynajmniej, że wszyscy tam solidnie pracują i wykonują sensowne zadania, tym niemniej wybór ogranicza się do pracy albo umiejętnego pozorowania tejże. Fakt że praca Celki w niczym absolutnie nie ogranicza, fakt że po ostro zakrapianej imprezie pani office manager może sobie pozwolić na bezproduktywne przebąblowanie całego dnia to dla mnie abstrakcja zupełna. Gdzież są niegydsiejsze zoomy, meetingi, raporty? Wkrótce Celka przeobraża się w sumie w ten potwornie mnie irytujący typ freelancerki na tropie, tyle że w biurze dla kolorytu. Gdybyż ona chociaż była na tropie.... I tu dochodzimy do mojej największej furii. Cela całą książkę się miota czy powinna się z tym podejrzanym długoterminowo wiązać bo wydaje się idealny czy jednak nie – i tylko o to w tej książce chodzi. Poznajemy Celkę, poznajemy jej przyjaciółki i otoczenie, Cela odbywa ze dwa dialogi z podkomisarzem i miota się wśród swoich wątpliwości w końcu podejmując decyzję pozorną – i książka się kończy obietnicą ciągu dalszego. A ja nie czuję się podekscytowana i pełna entuzjazmu fanowskiego pod hasłem „OMG kiedy dalszy ciąg?” tylko paskudnie nabita w butelkę. Ktoś mi sprzedał nieudolnie rozbudowaną ekspozycję jako pierwszy tom czegoś. Koło kryminału toto nawet nie leżało, samo potencjalne morderstwo kryminału nie czyni. A żołądkuję się tak bo potencjał był. Autentycznie, bywało zabawnie, a sceny z przyjaciółkami od serca koiły mój ból egzystencjalny w prześmieszny sposób przywołując singielskie czasy (i żal po wszystkich tych imprezach które olałam). Jak się nie rozczulać przyjaciółkami śpieszącymi na pomoc w kryzysie z butelką wina, talerzem zakąsek jak z instagrama i dialogami osiągającymi przedziwnie autentyczne mieszanki alkoholowego absurdu i zdrowego rozsądku. Przyjaciółki wprawdzie mi się zlewały trochę, bo jedyną różnicą był mąż jednej z nich, no ale mąż bardzo dogodnie wybył na jakieś survivale w góry. Rozróżnić było więc trudno bo dialogi na jeden styl pisane, ale pełnia dziewczyńskiej solidarności i wsparcia nastała i to było cudownie serce rozgrzewające. Więc Wójtowicz potrafi. I ja oczywiście sprawdzę następny tom ale chyba wyłącznie dla Iwonki i Matyldy, przyjaciółek w tle. Niechby one zaczęły ze sobą romansować, to byłoby coś. Przynajmniej jakieś napięcie i drama by się generowały.