Bóg działa rękami swoich pomocników. Czy wśród nich naprawdę można spotkać anioły?
Angelika nie miała pojęcia, że z aniołem, którego wizerunek wisi na ścianie jej kawalerki, wiąże się przejmująca i dramatyczna historia miłosna, sięgająca nieznanych jej czasów stanu wojennego. Jeszcze większym zaskoczeniem jest dla niej to, że ta historia swój zaskakujący finał znajdzie w niewielkiej podlaskiej wiosce, gdzie niedawno zamieszkał niezwykły artysta, za sprawą którego podobno dzieją się cuda...
Małgorzata Lis w swej kolejnej książce proponuje czytelnikom wzruszającą, nastrojową i pełną ciepła opowieść o prawdziwej miłości. Miłości, która choć bywa niespodziewana i nie podąża za ludzkimi planami, to jednak zawsze daje człowiekowi szczęście i poczucie spełnienia. Główni bohaterowie, Angelika i Gabriel, początkowo sceptyczni i nieufni, w wyniku niezwykłego splotu okoliczności powoli odkrywają, że ich anielskie imiona nie są dziełem przypadku. Czy aniołowie spoglądający z obrazów mistrza Serafina zmienią także ich życie?
Jeśli chcecie podarować komuś anioła, to ta propozycja będzie idealna. Pani @malgorzatalis7 w swojej kolejnej cudownej książce z serii Opowieści z wiary "Namaluj mi anioła" zaprasza nas do tego, abyśmy rozejrzeli się wokół nas i otworzyli serca na tych niebiańskich pomocników. Nie szukajmy u nich skrzydeł ani powłóczystych białych szat. Wyciągnięta, pomocna dłoń, uśmiech, który rozgrzewa najbardziej zlodowaciałe serca, ciepły posiłek, czy zwykła obecność przy drugiej osobie, której może właśnie niebo roztrzaskało sie na milion kawałków.. To znak rozpoznawczy naszych anielskich przyjaciół. A może Ty sam chciałbyś stać się takim aniołem? Nic prostszego. I właśnie o tym jest ta przepiękna powieść, pełna nadziei, ciepła. Otula miłością i pozwala uwierzyć w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie ma zbiegów okoliczności. Z każdego zła, bólu, cierpienia Bóg wyprowadza dobro jeśli tylko Mu na to pozwolimy i damy czas. Przekonali się o tym Angelika i Gabriel. Pewnego dnia w wyniku "przypadkowego" spotkania w drodze do malarza Serafina, ich drogi się przecinają, a tuż za rogiem czeka na nich najpiękniejszy plan na życie, który nie zawsze będzie łatwy do przyjęcia i zaakceptowania, ale ponieważ to nie jest ich ludzki plan to mogą być pewni jednego, da im on spełnienie i pomoże odnaleźć właściwie miejsce na ziemi przy tym właściwym sercu.
Czytając tę historię czułam się niezwykle zaopiekowana i pełna wiary. Nie da się tego opisać bo to trzeba poczuć samemu. Od tej historii nie można się oderwać. I choć nie obyło się bez łez, szczególnie pod koniec powieści, to po jej przeczytaniu miałam wrażenie, że towarzyszy mi uśmiech anioła. Jestem przekonana o tym, że autorka swoją twórczością potrafi zmienić ludzkie serce i myślenie, wlewajac w nie całe pokłady nadziei i ufności w to, że jeszcze może być pięknie
Lubię pióro Pani Małgorzata, bardzo lekkie, ale z przekazem książki. Mam jeszcze jedną książkę autorki na stosie hańby i powiem wam, że już mnie korci aby ją przeczytać.
Angelika nie zdawała sobie sprawy, że z obrazem anioła, który wisi od X czasu w jej kawalerce wiążę się dramatyczna a zarazem przejmująca historia. Miłosna historia. Która miała swoje miejsce w czasach wojny gdzie Angeli jeszcze nie było nawet w planach. A wiecie co jest największym zaskoczeniem ? Historia ma zaskakujący koniec. A znajduje się on w niewielkiej podlaskiej wiosce. A dokładniej w domku nowo zamieszkałego tam Serafina. Jak myślicie co ten cały Serafin ma w związku do tego obrazu?
Pomysł na historię uważam za bardzo dobry. Postać Serafina wzbudzała we mnie mnóstwo pozytywnych uczuć. Ale dialogi między pozostałymi bohaterami były dla mnie sztuczne i czasami infantylne. Przeszkadzało mi to w lekturze.