Trudno oprzeć się pokusie, by nie przyznać, że na dzisiaj wyznaczyłam sobie deadline recenzji "Adama" powieści Cezarego Harasimowicza, bo właśnie 26 listopada przypada 167. rocznica śmierci Mickiewicza.
To, co oczywiste, to fakt, że nie mamy do czynienia z biografią poety, owszem — nieustannie poznajemy wiele ciekawostek z jego życia, autor zdejmuje go z piedestałów, wyjaśnia, że Mickiewicz nie urodził się w wigilię, ukazuje kilka odkryć niekoniecznie znanych wielbicielom wieszcza, mówi też wiele faktów, które znamy i to słowami, które już słyszeliśmy w mniej bezpośredniej formie. Nie brak tu dowodów na kochliwość poety, nie tylko jego zamiłowania do mężatek. Harasimowicz nieustannie puszcza oko do czytelnika, robi to przez powszechnie znane wyimki z wierszy, skrzydlate słowa. Początkowo to bawi, jednak autor robi to tak często, że chyba trudno mu już otworzyć oczy, a sam twierdzi, że "widzi i opisuje". Może jest to metoda, ewidentnie bawi się słowami, a że pamięć bywa zawodna, więc te frazy stają się kanwą opowieści.
Najciekawszy w "Adamie" jest niejednoznaczny narrator, który przyjmuje wiele ról i podgląda Mickiewicza z różnych perspektyw; przypomina to oglądanie filmu przez okulary tej jednej konkretnej figury, która zwraca uwagę tylko na to, co ją interesuje. Jest to więc nie tyle powieść o Mickiewiczu, a o podglądaczu ("Upiorze"). Irytującym, którego jesteśmy powiernikami, bo to dla nas tworzy on swoją opowieść, jest w tym coś mrocznego i obmierzłego, zwłaszcza gdy opisuje postaci kobiece i spłyca je do jednej części ciała, jaką jest ich biust. To, co oryginalne, oprócz narratora, to język tej powieści-serialu. To mięso, fetor, żeberka odgryzane od kości, jaką on daje przyjemność w czytaniu na głos! Nie ukrywam, że to robiłam, że byłam tym Upiorem-gawędziarzem, że leciałam na skrzydłach ze słów przez ten potok intertekstualnych zabaw, a jednocześnie miałam poczucie banalności i lekkiej irytacji, może nawet wstydu wynikającego z prostoty porównań, prymitywnej dosadności, ale w locie tym, trudno już było się zatrzymać.
Polecam "Adama" młodym czytelnikom, by w przystępnej formie zakochali się w romantyzmie.
#współpracapłatna
#wydawnictwolira #bababook