Ta książka to nie jest ani przewodnik, ani reportaż. Gdybym miała jakoś ją opisać, to chyba określenie „subiektywny, literacki informator” jest najbliższe mojemu odbiorowi. Ktoś, kto nie wie o naszych południowych sąsiadach za wiele, dostanie w pigułce podstawowe informacje na temat Czech - o atrakcjach turystycznych (niestety głównie o Pradze), historii, obyczajowości, kulturze, gospodarce - ale nawet ktoś, kto spędza w Czechach każde wakacje od 7 lat i zdradza symptomy czechofilii, znajdzie tu sporo ciekawostek i odpowiedzi na nurtujące go pytania, jak:
- dlaczego Czesi mają wywalone?
- dlaczego tyle czytają?
- dlaczego tak tu ładnie?
- dlaczego słabo wybierają rządzących?
Aleksander Kaczorowski jest doskonałym gawędziarzem, więc przekazuje wiedzę łatwo i przystępnie, książkę czyta się szybko i z przyjemnością.
Zabrakło mi w „Czechach” jednak choć odrobiny spojrzenia krytycznego. Wiem, że nie taki był cel tej książki, ale im więcej czasu w Czechach spędzam, tym więcej negatywnych aspektów sposobu życia Czechów widzę. Po pierwsze to naród pijaków i nieprawdą jest, że piją tylko słabe piwko. Nic dziwnego, że mają wywalone, jeśli pić zaczynają już do śniadania. Po drugie, to ich luz przekłada się też na niższą świadomość społeczną, na kempingu widać to było na przykład po ilości wody, którą leją podczas zmywania naczyń, choć jest to kraj z najmniejszą ilością słodkiej wody w Europie, mniej mają tylko wyspy.
Zirytowało mnie też pogardliwe wypowiadanie się o žižkovskich menelach - bardzo lubię Kaczorowskiego, ale tu troszkę zajechało dziadersem.
Poza tym - polecam wszystkim, którzy w Czechach bywają, dopiero się wybierają lub po prostu interesują specyfiką różnych europejskich państw.