Grudzień jest dla Luizy wyjątkowo pechowy. Zamiast przygotowań do świąt musi zmierzyć się z utratą pracy i porzuceniem przez Tobiasza. Gdy wszystko się sypie, dziewczyna postanawia spędzić kilka tygodni w starej willi, którą odziedziczył jej ojciec. Tam odkrywa mroczne sekrety swojej rodziny. W tym samym czasie w życiu Luizy pojawia się nieznajomy, dzięki któremu jej serce znowu mocniej bije.
Willa Pod Jemiołą to pełna tajemnic, świąteczna historia o tym, że nie należy tracić nadziei i z podniesioną głową przyjmować to, co przynosi los. Życiowe niepowodzenia mogą okazać się z czasem początkiem czegoś dobrego.
Grudzień dla Luizy jest pechowy – traci pracę i zostawia ją ukochany Tobiasz. Kobieta musi się zmierzyć z nową rzeczywistością. Postanawia zamieszkać w willi, którą jej ojciec otrzymał w spadku. Chce ją przygotować do sprzedaży. W trakcie pobytu dzieją się dziwne rzeczy, Luiza odkrywa tajemnice przeszłości i poznaje kogoś intrygującego. Czy jest szansa, że te święta będą jednak udane?
To była naprawdę ciepła i życiowa historia. Nie powiem, początek był dla mnie trochę trudny, tzn. nie mogłam coś się wczuć. Nie poczułam od razu takiego zainteresowania, ale postanowiłam dać szansę i cieszę się, że to zrobiłam, bowiem później była to tylko czysta przyjemność.
Bohaterowie to prości ludzie – nie mamy tutaj żadnych udziwnień. Życiowi, nieidealni, trochę pogubieni. Polubiłam zarówno Luizę, jak i Gabriela. Tobiasza już niekoniecznie i wydaje mi się, że raczej nikt za nim nie będzie przepadał. Człowiek totalnie się pogubił i cóż, myślał, że ma wokół siebie tylko głupków. Cieszę się, że Luiza nie kierowała się emocjami tylko faktycznie dostrzegła prawdę.
Bohaterom towarzyszą również duchy przeszłości – ten motyw jest tutaj bardzo fajny. Nie jest przesadzony, ale dla Luizy jest nawet bardzo odczuwalny. Kobieta niejednokrotnie szuka wsparcia ze strony rodzinnego ducha. Jak dla mnie to bardzo dobry dodatek, który na swój sposób dodaje trochę uroku.
Styl i język Autorki bardzo przypadły mi do gustu. Czytało mi się szybko i przyjemnie. Kibicowałam bohaterom i z uwagą śledziłam ich losy. W tle mamy święta, które wydaje mi się, że i tak w pewien sposób były dla nich magiczne. Z pewnością też były początkiem czegoś nowego.
Do piątki trochę brakuje, ale mocna czwórka jak najbardziej!
"Willa pod jemiołą" Anny Szczęsnej bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła! Spodziewałam się powieści świątecznej, w którym głównym wątkiem stanie się układanie życia na nowo po stracie. Oczywiście – wątek był, ale jako jeden z kilku, na które warto zwrócić uwagę.
Przede wszystkim Autorka świetnie zrealizowała tu wątek spirytystyczny – zresztą to nie dziwi, bo Anna Szczęsna pisze także opowiadania grozy. Razem z główną bohaterką przeniesiemy się do starej willi, która stanie się planem niesamowitych wydarzeń. Odkryjemy wszystkie jej zakamarki, stare zdjęcia, przeszłość jej właścicielki – Julii, a to wszystko w atmosferze niepewności, czy ktoś jeszcze w tym miejscu nie jest obecny.
"Willa pod jemiołą" to także świetnie skonstruowani bohaterowie: wiarygodni i realni ze swoimi zaletami i wadami. Ciekawie było obserwować przemianę Luizy, która stawała się coraz bardziej pewną siebie kobietą. Gabriel przyciągał uwagę swoim stoickim spokojem, uczynnością wobec starszych osób oraz samoświadomością. Największe wrażenie jednak zrobił na mnie Tobiasz – były partner głównej bohaterki. Anna Szczęsna kapitalnie pokazała cechy jego charakteru niczego nie mówiąc wprost, a przy tym gwarantując czytelnikowi świetną zabawę.
"Willa pod jemiołą" nie jest dla mnie typową książką na Święta. Oczywiście: wydarzenia rozgrywają się w tym czasie, jednak nie ma to większego znaczenia dla fabuły. Ta powieść wyróżnia się świetnym pomysłem na fabułę, oryginalnym klimatem i ciekawymi bohaterami. Polecam!
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki, czytałam kilka książek Ani i każda wywarła na mnie pozytywne wrażenie, dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok zimowo - świątecznej powieści pisarki jaką jest "Willa pod jemiołą". Stylistyka i język jakim posługuje się Ania jest bardzo lekki, prosty i przyjemny, co sprawia, że książkę czyta się niezwykle szybko i z zainteresowaniem, ja pochłonęłam ją w jeden poranek. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona i równie dobrze poprowadzona i chociaż jest przewidywalna to nie odebrało mi to radości z czytania. Bohaterowie jakich wykreowała autorka są niezwykle autentyczni, myślę, że śmiało moglibyśmy spotkać takie osoby w rzeczywistości i również utożsamić się z nimi w wielu kwestiach, podzielając podobne troski i dylematy moralne. Główna bohaterka - Luiza od początku zaskarbiła sobie moją sympatię i byłam szalenie ciekawa jak autorka poprowadzi jej losy. Na kartach tej powieści znajdujemy rodzinne tajemnice z przeszłości, które zostały w niezwykle interesujący, barwny i nieco mroczny sposób przedstawione, co ogromnie mi się podobało! Ania świetnie oddała niepowtarzalny klimat starej willi, niektóre opisy były tak bardzo plastyczne, że miałam wrażenie jakbym również była tam na miejscu i towarzyszyła bohaterom we wszystkich wydarzeniach oraz chłonęła targające nimi emocje, a tych tutaj co nie miara! Historia głównej bohaterki "Willi pod jemiołą" skłania do głębszej refleksji nad własnym życiem i daje nadzieję na lepsze jutro! Bo po burzy zawsze wychodzi słońce! Miło spędziłam czas z tą książką! Mam już w domu kolejną powieść Ani - "Przystań nad Wisłą" i mam zamiar niebawem po nią sięgnąć! Polecam!
2,75 ⭐️ Mam problem z tą książką, ponieważ nie jest ona zła. Powiedziałabym, że jest lepsza niż większość dotychczasowych okołoświątecznych książek, z którymi miałam do czynienia, styl autorki jest całkiem przyjemny, jednak coś mi tu nie grało. Zacznijmy od tego, że świątecznego klimatu tu nie ma, zapomnijcie o tym w ogóle. Kwestia ta schodzi raczej na boczny plan. Postanowiłam podejść do tej pozycji bez większych oczekiwań, żeby kolejny raz nie musieć się rozczarować, a mimo to zaskoczyło mnie trochę w jakim kierunku poszła historia, ponieważ początek był zgoła inny. Poza tym, że dosyć pospieszny, to sugerował raczej, że będziemy mieć do czynienia z jedną z tych gapowatych, roztargnionych bohaterek, której perypetie przyprawiają nas o rozbawienie i zażenowanie, a tymczasem robi się poważnie i zagadkowo. To akurat na plus, wątek z tajemniczą ciotką był ciekawy, choć mógłby być bardziej rozwinięty. Na minus relacja między główną bohaterką a mężczyzną, którego poznaje przy okazji pomieszkiwania w tytułowej willi. Nie rzucają się na siebie na pierwszych stronach, jak to zwykle bywa, ale nie przekonali mnie razem, wręcz uważam, że brak im chemii, rozmowy się nie kleiły, niektóre były nawet niepotrzebne, trochę za bardzo casualowe. Ale ogólnie dialogi niezłe. W ogóle mam wrażenie, że tej książce bliżej do takich romansideł, które czytały nasze mamy, niż do typowych dzisiejszych obyczajówek. Albo może to połączenie tych dwóch?
Luiza traci pracę, a na dodatek zostawia ją chłopak. Z racji zbliżających się świąt postanawia spędzić kilka tygodni w willi, którą odziedziczył jej ojciec. Chce ją posprzątać i przygotować do sprzedaży. Niespodziewanie odkrywa tam tajemnice rodzinne, a i poznaje kogoś nowego.
Muszę przyznać, że ta książka nie dała mi takiego świątecznego klimatu, według mnie było mało tej magicznej atmosfery. Ale za to bardzo wprowadziła mnie w klimat zimowy, wiecie śnieg po kolana, śnieżyce itp.
Za to sama historia bardzo mi się spodobała. Razem z Luizą odkrywałam tajemnice jej ciotki, a muszę przyznać, że były ciekawe. Ogólnie sama postać ciotki Julii mnie zaintrygowała. Na miejscu bohaterki szybko bym uciekła jakby w willi działy się różne dziwne zjawiska. Ale zdarzały się również śmieszne sytuacje, w których zaczynałam się uśmiechać.
Miło było patrzeć jak z czasem Luiza się zmienia. Na początku była taka naiwna i głupiutka, a później dojrzała i stała się pewniejsza siebie. Na pewno ta zmiana zaszła dzięki poznaniu Gabrysia. Fajnie czytało się o tej dwójce.
Jeżeli ktoś chce takiej typowo świątecznej książki, to niestety tutaj jej nie znajdzie. Ale sprawdzi się idealnie w czasie wieczornego czytania pod kocykiem i z kubkiem ciepłej herbatki.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki ale myślę, że nie ostatnie 🙂
"Willa pod Jemiołą" autorstwa Anny Szczęsnej to powieść z wątkiem okołoświątecznym, ale inna od tych, które do tej pory czytałam.
Dla Luizy nadchodzące święta Bożego Narodzenia będą inne niż dotychczas. Strata pracy i ukochanego to dla Luziy zbyt dużo jak na jeden raz. Dziewczyna postanawia spędzić kilka tygodni w starej willi, która odziedziczył jej ojciec a w międzyczasie przygotować ją na sprzedaż. Podczas porządków odkrywa mroczne sekrety dotyczące jej rodziny. W tym samym czasie los stawia na jej drodze mężczyznę, dzięki któremu jej serce znowu zacznie mocniej bić.
Tak jak wspomniałam wyżej, "Willa pod Jemiołą" to powieść inna, pełna ciepła, miłości ale również mnóstwa tajemnic a także duchów przeszłości. Napisana jest lekkim i przyjemnym językiem, czyta się ją bardzo dobrze i szybko. Przyznaję, że rozpoczynając lekturę nie spodziewałam się, że tak mnie wciągnie. Autorka miała bardzo ciekawy pomysł na fabułę i myślę, że w pełni go wykorzystała. Bohaterowie powieści są wykreowani bardzo realnie, mają swoje wady i zalety. Każdy z nich na swój sposób mnie intrygował, najbardziej byłam ciekawa jak zakończy się wątkiem z Tobiaszem. "Willa pod Jemiołą" to powieść, która otuli Was swoim ciepłem i urzeknie klimatem innym, niż w typowo świątecznych powieściach. Polecam.
📖 Tytuł: Willa pod Jemiołą Autor: @anna_szczesna_autorka
🩵TE ŚWIĘTA BĘDĄ INNE NIŻ WSZYSTKIE... Grudzień jest dla Luizy wyjątkowo pechowy. Zamiast przygotowań do świąt musi zmierzyć się z utratą pracy i porzuceniem przez Tobiasza. Gdy wszystko się sypie, dziewczyna postanawia spędzić kilka tygodni w starej willi, którą odziedziczył jej ojciec. Tam odkrywa mroczne sekrety swojej rodziny. W tym samym czasie w życiu Luizy pojawia się nieznajomy, dzięki któremu jej serce znowu mocniej bije. „Willa Pod Jemiołą” to pełna tajemnic, świąteczna historia o tym, że nie należy tracić nadziei i z podniesioną głową przyjmować to, co przynosi los. Życiowe niepowodzenia mogą okazać się z czasem początkiem czegoś dobrego. 🩵Kategoria: literatura obyczajowa, romans. 🩵#zima #śnieg #bożenarodzenie #choinka #związki #sekretrodziny #historiarodzinna #duch #booktok #booklover #bookstagram #booktok #bookgram #bookpl
❤️Jako pierwsze rzuciła mi się w oczy piękna okładka. Patrząc na nią spodziewałam się świątecznej historii, zamiast tego otrzymałam intrygującą i zarazem dziwną opowieść obyczajową, gdzie zima i święta Bożego Narodzenia są tłem tej historii. Podczas czytania tej książki towarzyszyło mi kilka emocji od fascynacji, zaciekawienia, po irytację, gdy pojawiał się były chłopak Luizy. Przyjemnie napisana, wciągająca - Mogę z czystym sumieniem polecić książkę na miły wieczór przy herbacie.
Luizie zawalił się świat. Straciła prace, w której bardzo długo pracowała. Straciła ukochanego, z którym już planowała przyszłość. Pojechała do rodziców z myślą, że jakoś spędzi te święta. Jednak rodzice wyjechali, a Luiza zamieszkała na jakiś czas w willi, którą przygotowuje na sprzedaż. Willa pod jemiołą zostawiona po tajemniczej cioci w spadku. W willi dzieją się dziwne rzeczy. Poznaje mężczyznę, który umila jej oraz spędza z nią większość czasu. Jednak Luiza nie dostała odpowiedzi na wszystkie pytania. Co jeszcze stanie się w domu? Jakie tajemnice miała jej daleka ciotka? Co spotka Luizę jeszcze w te święta ?
To była moja pierwsza świąteczna książka bo nie widziałam siebie w takich klimatach 😆 jednak książka mi się podobała. Miała lekki dreszczyk emocji oraz klimat świąt. Przeszkadzała mi jednak narracja, za którą nie przepadam, ale do wszystkiego z czasem można się przyzwyczaić. Autorka wiedziała kiedy dać odrobinkę dreszczyku emocji. Książka była przyjemna i idealna na chłodnie wieczory przy herbacie i kocyku. Ocena: 3,5/5 ⭐️
Kiedy życie Luizy się wali, kobieta trafia do willi po ciotecznej babce, tam pojawia się miłość i tajemnice z przeszłości. Książka urzekła mnie tajemnicami, które oferuje. Muszę też przyznać, że w postaci Gabriela można się zakochać. Świetnie się bawiłam w czasie czytania tej książki, cudowny świąteczny klimat oraz fabuła, która wciąga.
Uwielbiam świąteczne książki, ale niestety ta nie sprostała. Motyw spirytystyczny zdecydowanie na plus, klimat także ciekawie zbudowany. Jednak później coś się psuje i wkrada się miałkość. Irytująca tendencja autora do podsumowania tego co zostało przeczytane, jakby nie wierzył w inteligencje odbiorcy i umiejetność wyciągania wniosków.
zmęczyło mnie ciągłe powtarzanie wydarzeń, o których przeczytałam parę stron wcześniej… miałam wrażenie, że relacja romantyczna też rozwinęła się jakoś szybko i nie do końca widziałam jej podstawy. taka sobie książka, do przeczytania i zapomnienia
Idealna na zimowe wieczory- nie dość, że wciągająca, to jeszcze bardzo romantyczna! I trzyma czytelnika przy sobie do ostatniej chwili! Świetna, wracam do niej co rok (już trzeci rok z rzędu ;) )
1⭐️ What even was that…. This book has not even stood next to a Christmas Romance on a shelf in the bookstore. I was struggling to finish this book. The characters were as bland as a piece of white bread. Sadly I cannot recommend this book.
Fajnie się czytało. Z jednej strony surrealistyczne wątki trochę naciągane, z drugiej może bez nich byłoby za nudno? Mimo że całość w miarę przewidywalna, to kilka momentów zaskakujących.