Dlaczego obraz Gustava Klimta „Złota Dama” nie był w latach 30. eksponowany w Wiedniu pod prawdziwym tytułem?
Co watykański dygnitarz, bp Alois Hudal, miał wspólnego ze szlakiem szczurów, którym przemycano hitlerowskich zbrodniarzy do Ameryki Południowej?
Czy profesorowie Uniwersytetu Lwowskiego musieli zginąć, bo posiadali kolekcje obrazów o wielkiej wartości artystycznej?
Jak to możliwe, ze zabójca Polaków i złodziej ich kolekcji po II wojnie światowej funkcjonował bezpiecznie jako 6. najbogatszy człowiek w Holandii?
Czy naprawdę istnieje „ODESSA”, organizacja pomagająca w ucieczce zbrodniarzy do Ameryki Południowej, handlująca dziełami sztuki zrabowanymi ofiarom hitlerowskiego terroru?
Reinhard Heydrich, Pieter Nicolaas Menten, Otto Gustav Wächter - czy pasja kolekcjonerska i osobisty udział w zbrodniach wojennych to jedyne wspólne elementy biografii nazistowskich oficerów?
Kontynuacja bestsellera Magdaleny Ogórek "Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków".
Czy nazwisko Magdaleny Ogórek cokolwiek Wam mówi? Jeśli do tej pory, tak jak i mnie kojarzyło się Wam jedynie ze startem w pewnych prezydenckich wyborach, a później karierą w pewnej telewizji, jesteście w takim samym błędzie jak i ja byłam. Porzućcie zatem swe dotychczasowe przekonania i otwórzcie swój umysł na zupełnie nową odsłonę Magdaleny Ogórek i poznajcie ją jako pisarkę. I tu sceptyków od razu powstrzymam w ryzach przed ewentualną krytyką – zanim nie zapoznacie się z książkami jej autorstwa.
Mnie skusiła okładka i intrygujący tytuł. Na obwolucie książki o jakże zaskakującym tytule „Kat kłania się i zabija” widnieje reprodukcja jednego z moich ukochanych obrazów – portret Adeli Bloch-Bauer autorstwa Gustava Klimta, znany również jako „Złota dama”. I tu pojawiło się zdziwienie. Co wspólnego będzie miało malarstwo tego austriackiego twórcy z opowieścią o prominentnych przedstawicielach III Rzeszy. Przyznam, że nie czytałam wcześniejszej książki Autorki, czyli „Listy Wachtera”, więc nie miałam rozeznania w tematyce. Okazało się jednak, że i bez znajomości wcześniejszego bestsellera Autorki można bez reszty dać się wciągnąć w jej badania poświęcone poszukiwaniu utraconych przez Polskę, a ściślej zrabowanych Polsce wybitnych okazów sztuki, które stały się łupem nazistów. Nie bez powodu zatem i na kartach tej książki pojawiają się odniesienia do Otty von Wachtera gubernatora dwóch prowincji w Generalnym Gubernatorstwie – dystryktu krakowskiego i dystryktu Galicja, którego miłość do sztuki była tak wielka, że postanowił wypełnić swe serce i wnętrza swych posiadłości dziełami wybitnych twórców, w których posiadanie wchodził jednak stosując brutalną siłę, nie cofając się również przed splamieniem swych rąk krwią uprzednich ich właścicieli. A że nierzadko owe okazy znajdowały się w rękach żydowskiej magnaterii tym łatwiej było wejść w ich posiadanie, zasłaniając się potrzebą eksterminacji. Z resztą jak się okazuje w swym procederze Wachter nie był odosobniony, a podobny sposób działania przyświecał i Reinhardowi Heydrichowi (zastępcy protektora Czech i Moraw, współodpowiedzialnego za Holocaust) i Peterowi Mentenowi (odpowiedzialnego za mord polskiej inteligencji we Lwowie). Czy wynikło to z ich zamiłowania do sztuk wzniosłych, czy obudziła się w nich nutka kolekcjonerstwa, a może wspomniani zbrodniarze wojenni mieli w tym jakiś osobisty cel?
Magdalena Ogórek w swych poszukiwaniach odpowiedzi na powyższe pytania niezwykle skrupulatnie, wręcz z aptekarską dokładnością dociera do osób, które mogą rzucić światło na pozyskanie nowych informacji, ale i z równą pieczołowitością bada dokumenty źródłowe. Docenić zatem należy ogrom pracy jaki Autorka włożyła w opisanie historii przelanej na karty „Kata”. Co więcej, odejście od ściśle naukowego języka, a nadanie tej książce formy bardziej osobistej refleksji, oczywiście pieczołowicie obudowanej fachowa wiedzą, sprawia, że mimo trudnej tematyki książkę czyta się jednym tchem. Co więcej, nie brak w niej również odniesień do watykańskiej mrocznej historii, do odwołań do tajnej organizacji zwanej „Odessą”, czy wreszcie nawiązań do szczurzego szlaku. Wreszcie każdy pasjonat historii sztuki również odnajdzie się na kartach tej książki, gdyż poszukiwania utraconej polskiego dziedzictwa, stanowią oś wokół której prowadzone są wszelkie rozważania Autorki. Chyląc zatem czoła przed Autorką, polecam serdecznie lekturę „Kata”, a sama nadrabiam zaległości i spieszą odnaleźć Listę Wachtera”.
Sięgając po książkę, po okładce spodziewałam się że będzie to coś z historii sztuki, okazało się że jest ona tylko punktem wyjściowym do reportażu o zbrodniarzach II wojny światowej. Chyba nie mam kompetencji żeby ocenić tę pozycję.