Śnieg przykryje ślady zbrodni, ale nie zasłoni nieczystości duszy.
Zima. Kilkoro mieszkańców Pełni wraca pociągiem do domu. Podróż mija im spokojnie do czasu, aż życie traci jedna z pasażerek.
W pokrytym białym puchem miasteczku panuje przedświąteczna atmosfera, a podkomisarz Monika Gniewosz i jej córka urządzają się w nowo kupionym domu. Kiedy nad miejscowym jeziorem ktoś trafia na zwłoki kobiety i na jaw wypływa sprawa molestowania uczennic liceum, policjantka rzuca się w wir śledztwa. Wkrótce zostaje znalezione następne ciało.
Czy te wydarzenia mają coś wspólnego z zabójstwem w pociągu? Co się kryje w umyśle mordercy? Kolejne elementy układanki zaczynają tworzyć niepokojący obraz.
Niewątpliwie ta część jest dużo lepsza niż drugi tom serii, który w mojej ocenie w ogóle nie powinien powstać. Chciałabym jednocześnie napisać, że ten tytuł nie odstaje od początku serii czyli "Milcząc jak grób", ale nie mogę tego zrobić. Niestety tę serię zabiła powtarzalność schematu budowania fabuły. Finalnie mam wrażenie, że przeczytałam trzy takie same książki z podmienionym zabójcą i rodzajem zbrodni. Pamiętam, że przy pierwszym tomie można było poczuć klimat małej, tajemniczej miejscowości. W kolejnych tomach żadnego klimatu nie ma, mimo że potencjał jest i to niemały. Stali bohaterowie serii w tej części stoją kompletnie w miejscu. W tle nie dzieje się kompletnie nic. W porównaniu do poprzednich części bardzo to widać i choć życie prywatne bohaterów nie jest zbyt zajmujące to jednak wole jakieś konkrety niż wiecznie powtarzające się teksty o pieczeniu pierników, gotowaniu obiadu czy spacerach z psem. Po co to komu? Jak mamy takimi dialogami budować tło to nie róbmy tego wcale i wszystkim wyjdzie to na dobre. Tę część ratuje nie najgorsza zbrodnia i prowadzone śledztwo, które nie zahaczają o śmieszność, jak w drugim tomie. Niestety Rogala trzeci raz w ten sam sposób buduje intrygę - mnóstwo teoretycznych podejrzanych, perspektywa tajemniczego sprawcy, (wcale nie) mylące tropy. Tylko bohaterowie i temat się zmienia. Tym jestem najbardziej rozczarowana, bo nie spodziewałam się takiej powtarzalności po kimś kto napisał serię na osiem tomów, w której takiej powtarzalności nie było ani trochę! Finał każdej z książek serii jest zupełnie płaski - zero emocji, zero zaskoczenia. Rogala chyba nie miała serca do tej serii i szczerze liczę na to, że ten tom to już ostatni tom serii, która w mojej ocenie w ogóle nie powinna powstać. Jak ktoś planuje lekturę to odradzam - przeczytajcie lub pozostańcie przy serii Górska/Tomczyk tej autorki.
Po tygodniach bezowocnych poszukiwań w końcu trafiłam na dobry kryminał. Rogala nie tworzy skomplikowanych i niesamowitych historii, ale solidne kryminały, a w tym momencie więcej nie oczekuję.
Pierwszą ofiarą jest studentka zamordowana w toalecie pociągu z Gdyni do Grudziądza. Upozowane, nagie zwłoki następnych, mieszkanek Pełni i pobliskiego Nisła, znalezione zostają nad jeziorem.
Religijne obsesje na temat grzesznych kobiet przewijają się przez całą powieść, sowicie okraszane cytatami ze starotestamentowej Mądrości Syracha. Zakrystian z kościoła w Pełni powołuje się na nie otwarcie i stara się wymuszać swoje pojmowanie słowa bożego w życiu rodzinnym. Nic dziwnego, źe znajdzie się na liście podejrzanych o sprawstwo zbrodni. Ale czy jego fanatyzm może leżeć u podstaw wiary świra w oczyszczanie od grzechu świata i kobiet poprzez ich mordowanie? W każdym razie w miarę wydłużania się listy ofiar podkomisarz Monika Gniewosz i jej partner, aspirant Tadeusz Sokół, muszą też rozpatrywać inne kandydatury. Tym bardziej że ślady na zwłokach świadczą również o seksualnym pobudzeniu mordercy.
Sposób zbierania informacji o ofiarach i ich zróżnicowanym środowisku przebiega wzorowo, mimo że od pewnego momentu Monika i Tadeusz robią to nielegalnie. Prokurator bowiem, pod pretekstem ze jedna ofiara nie pochodziła z Pełni, przekazał śledztwo bucowatemu komisarzowi z grudziądzkiej komendy miejskiej, któremu oczywiście policyjna para z Pełni uciera w finale nosa.
Jest to zatem całkiem udany policyjny kryminał, a i o różnych aspektach lokalnej obyczajowości dowiadujemy się coraz więcej. Zwłaszcza że niejako przy okazji ujawnione zostają brzydkie poczynania trenera w licealnej szkole tańca. Ponadto, kolejna przykra zaszłość z rodzinnej przeszłości Moniki i jej córki przybierze, miejmy nadzieję, szczęśliwy obrót, o czym dowiadują się podczas wigilijnej kolacji w pokrytej śniegiem Pełni.
Okres przedświąteczny w niewielkiej miejscowości Pełnia, to nie tylko czas radosnych przygotowań pachnących cynamonem, pomarańczą i czekoladą, ale również strachu. Morderstwa kobiet upozowanych nago w zimowej przybrzeżnej scenerii budzą ogromne obawy i pytania o motyw i osobę sprawcy. A w tak małej społeczności zarówno fakty, jak i plotki niosą się lotem błyskawicy.
Trzecia już część cyklu kryminalnego Małgorzaty Rogali z podkomisarz Moniką Gniewosz osadzona w małomiasteczkowych realiach odsłania zaściankowość jej mieszkańców. Bo choć pobudki fanatyka religijnego, dopatrującego się nadrzędnej misji do usprawiedliwienia swych najniższych popędów przerażają, to prawdziwą zgrozę budzi fakt zamiatania pod dywan wieloletniego molestowania uczestniczek zajęć tanecznych. Wstyd i świadomość, że nikt nie uwierzy w zderzeniu ze sławą i osiągnięciami trenera pozwalają mu latami wykorzystywać swoją pozycję.
Zastanowiłam się przez chwilę czy nie zdradziłam zbyt dużo powyższym stwierdzeniem, jednak te informacje otrzymujemy już na początku powieści, co mimo wszystko nie pomaga w odkryciu sprawcy. Autorka zarówno czytelnikowi, jak i prowadzącym śledztwo nie ułatwia zadania wprowadzając w intrygę kilku podejrzanych.
Czy Monice Gniewosz i jej policyjnemu partnerowi uda się przełamać barierę milczenia? Czy mimo odsunięcia od sprawy seryjnego mordercy wygrają wyścig z czasem i uchronią życie kolejnej kobiety?
Atmosfera powieści Małgorzaty Rogali, mimo zbrodni i poruszania trudnych tematów społecznych i obyczajowych, tchnie zawsze spokojem i optymizmem. Jej opowieści działają na mnie kojąco. Czy dlatego, że złu wypełniającemu ludzką duszę przeciwstawiają dobro, które w ostatecznym rozrachunku przeważa? Z pewnością tak, ale również dzięki kreacji bohaterów, budzących naturalną sympatię, którym po przeżytych traumach życzymy odnalezienia wewnętrznej harmonii i szczęścia. Życie jednak pisze różne scenariusze, a autorka, mimo że tworzy fikcję literacką, z empatią potrafi przenieść je na karty powieści.
Cykl z Moniką Gniewosz mogę już nazwać moim ulubionym na równi z tym o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku i liczę, że będę mogła wracać do Pełni jeszcze wielokrotnie ściskając kciuki nie tylko za pozytywne rozwiązanie kolejnych kryminalnych spraw, ale przede wszystkim za ułożenie życia osobistego bohaterki, o które ma odwagę walczyć.
Premiera powieści "Na wieczne potępienie" 26 października, a ja już dziś zachęcam Was do poznania również wcześniejszych części cyklu "Milcząc jak grób" i "Za cenę śmierci".
Świetny kryminał i wielowątkowa historia poruszająca pobocznie różne problemy społeczne. Autorka robi to wyjątkowo dyskretnie i niewymuszenie, także mamy kryminał z bonusem ;-).
Chciałabym Was zaprosić do Pełni na spotkanie z bohaterami książki Pani Małgorzaty Rogali „Na wieczne potępienie”. To już moja trzecia podróż do tej niezwykle malowniczej miejscowości, w której niestety zło nie śpi i co jakiś czas daje o sobie znać. Nie inaczej było i tym razem- spokojne życie mieszkańców przygotowujących się do Świąt Bożego Narodzenia, przerywają brutalne morderstwa młodych kobiet. Nieustępliwa podkomisarz Monika Gniewosz staje na wysokości zadania i zrobi wszystko, aby odkryć, kto stoi za makabrycznymi zbrodniami, które zakłócają spokój w Pełni. Kolejne spotkanie z Panią Rogalą należy uznać za niezwykle uznane. Uwielbiam w tej serii wszystko- od przemyślanej, niezwykle ciekawej zagadki kryminalnej, tajemnicy sprzed lat, intrygi, czy wyrazistych bohaterów. Tempo książki jest idealne, początkowo niespiesznie poznajemy szczegóły, by za chwilę zostać porwanymi w wir wydarzeń. Fabuła, niezwykle precyzyjna, wciąga od pierwszej strony, a wątek obyczajowy, jaki towarzyszy tej lekturze jest bardzo ciekawy. Jedynym minusem tej lektury jest to, że zdecydowanie za szybko się ją czyta! Dozowałam sobie tę przyjemność, ale niestety książkę przeczytałam w jeden wieczór i nie mogłam uwierzyć, że to już koniec. Nie będzie więc tajemnicą, gdy powiem, że z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie z Moniką i na kolejną podróż do Pełni. To bardzo dobry kryminał, ze świetnym wątkiem obyczajowym, który jest wyważony i nie przyćmiewa tego, co w książkach z tego gatunku jest istotne. Mamy tutaj świetnie przemyślaną intrygę, tajemnicę i klimat małych miasteczek. Autorka porusza także ważne społecznie problemy- jak molestowanie kobiet. Jest to też lektura, która trochę zmusza do myślenia, zastanowienia się, co znajduję się dookoła. Nie znajdziecie też tutaj krwawych, brutalnych opisów zbrodni, ale wciągnie Was z pewnością świat pracy policjantów, powolne odkrywanie kolejnych puzzli, które w finale ułożą nam piękne zakończenie.
To trzecie spotkanie z mieszkańcami Pełni i z podkomisarz Moniką Gniewosz, którą od samego początku darzę sympatią ( każdą część można czytać niezależnie).
Akcja tej części rozgrywa się w okresie przedświątecznym gdy świat wokół otulony jest białym puchem. Atmosferę małomiasteczkowego spokoju burzy informacja o odnalezionych nad jeziorem zwłokach kobiety. Jakby tego było mało na światło dzienne wypływa również sprawa molestowania uczennic przez trenera prowadzącego kurs tańca hip hopowego w liceum. Niestety to nie wszystko.. wkrótce zostaje odnalezione kolejne ciało.. a gdy jeszcze połączyć to z morderstwem w pociągu.. z tej układanki zaczyna wyłaniać się schemat działania, tworząc przerażający obraz jaki zrodził się w umyśle zabójcy..
Autorka po raz kolejny zaprasza nas do "miasteczka zbrodni". Miejsce z pozoru ciche i spokojne, w którym Monika z córką wreszcie odnalazły swoje miejsce na ziemi , jak się okazuje, zaskakuje wciąż pełnią tajemnic skrywanych w głębinach ludzkiego umysłu..
Ciekawa, mroczna fabuła, dreszczyk emocji, postacie, których nie da się nie lubić a z którymi czuję się już zaprzyjaźniona, to wszystko składa się na doskonały kryminał. Czytałam zachłannie od pierwszych stron i nie chciałam przestać dopóki się nie dowiem. A najlepsze jest to, że tak jak w poprzedniej części, nie potrafiłam odgadnąć kto jest mordercą. Dzięki czemu napięcie trzymało mnie do samego końca.
"Na wieczne potępienie" to trzeci tom cyklu Pełnia tajemnic autorstwa Małgorzaty Rogali. Trochę czasu minęło od kiedy wysłuchałam poprzednich części, ale każda powieść zawiera inną zagadkę kryminalną, a poza tym autorka wtrąca przypominajki w tekście, więc szybko przypomniałam sobie bohaterów i ich losy.
Zimowa, przedświąteczna atmosfera w Pełni zostaje zburzona przez kolejną zbrodnię. Najpierw ginie kobieta podróżująca pociągiem jadącym do Grudziądza, a następną ofiarą staje się mieszkanka miasteczka, co już zdecydowanie wyprowadza lokalsów z równowagi. Szybko okazuje się jednak, że to jeszcze nie koniec morderstw. Kto i dlaczego zabija kobiety? Jakie powiązanie mają zbrodnie z Pismem Świętym?
Morderca fanatycznie zapatrzony w boską czystość postanawia uwolnić świat od grzesznych i nieczystych niewiast: studentki, która dała mu kosza, chemiczki z miejscowego liceum, która wdała się w romans z własnym szwagrem, wicedyrektorki tej samej szkoły, ponieważ zdradzała męża, a w końcu mieszkanki sąsiedniej wsi, która oglądała się za mężczyznami, samym spojrzeniem nakłaniając ich do złego. Piątej ofierze udało się przeżyć. Czy to pomoże policjantom wpaść na trop zbrodniarza?
Małgorzata Rogala jak zwykle stworzyła rewelacyjną fabułę. I nie byłaby sobą, gdyby nie podrzuciła czytelnikowi kilku ścieżek do analizowania. Podczas trwania śledztwa zmieniałam zdanie odnośnie do tożsamości sprawcy jak chorągiewka na wietrze. Autorka świetnie myli tropy i ciągle podsuwa niezaprzeczalne dowody na winę tego czy innego bohatera, aby za chwilę odwrócić kota ogonem. Nastawcie się również na to, że wątek kryminalny nie jest tutaj jedyny. Tym razem równolegle możemy śledzić problem molestowania nastolatek przez nauczyciela tańca.
Z racji urlopu uruchomiłam moje konto na Storytel, zatem powieść wysłuchałam. Lektorką w tej serii jest Paulina Holtz. Lubię aktorkę i lubię jej głos, więc słuchało mi się dobrze.
Miotam się ostatnio po moich półkach, i tych z papierowymi wydaniami, i tej na Legimi. Ale że książki Małgorzaty Rogali zawsze mi odpowiadały, to postanowiłam nadrobić serię z Moniką Gniewosz i w pociągu sięgnęłam po „Za cenę śmierci” – a że historia weszła mi mocno, poszłam za ciosem i „Na wieczne potępienie” było moim towarzyszem w weekend. Fanatyk religijny, dla którego kobiety kuszą i prowokują, i same są sobie winne – jest to coś, co od razu podnosi mi ciśnienie, więc z zapartym tchem śledziłam wyczyny policjantów z Pełni, czekając, aż wykryją sprawcę. Choć na początku byłam pełna obaw – pierwsze zabójstwo, to w pociągu urodziło we mnie zaniepokojenie, że akcja całej powieści będzie się w pociągu właśnie rozgrywała. A jak bardzo lubię (pomimo opoźnień) ten środek lokomocji, tak umieszczenie akcji w kilku podstarzałych wagonach nie wydawało mi się dobrym pomysłem. Na szczęście wysiadłam i większość akcji spędziłam z bohaterami w Pełni. Zżyłam się z główną bohaterką, i zastanawiałam się, czy Monika przeżyje spokojne święta, w obecności córki i matki. A gdy wszystko idzie w takiej materii zbyt gładko, można być pewnym, że coś (lub ktoś) się wychrzani, kolokwialnie mówiąc. Sprawa matki Gniewosz jest na tyle intrygująca, że liczę, że Autorka da czytelnikom tę satysfakcję i stworzy kolejny tom, w którym sprawa Kowalewskiej i jej byłego męża zostanie doprowadzona do końca. I trochę nieświadomie, nie wiedząc, że płatki śniegu krążą w fabule tej książki, podczytałam ją w ramach świątecznej akcji #świętazdreszczykiem u @zapach_stron.
Przeczytałam wszystkie trzy dotychczasowe części cyklu Pełnia tajemnic i z pewnością przeczytam kolejne. Mimo tego, że opisane zbrodnie są dość przerażające – w tej części mamy seryjnego zabójcę, który jest totalnym świrem, w pierwszej części też mieliśmy wyjątkowo pokręconego sprawcę – są to dość lekkie kryminały, które czyta się w dwa wieczory. Autorka niewątpliwie ma talent do tworzenia ciekawych intryg kryminalnych, opisywane historie są dobrze dopracowane, wciągające, wszystkie szczegóły się zgadzają, ale są one niestety zbyt proste. W tej części właściwie od początku wiedziałam, kto jest zabójcą (w pierwszej części domyśliłam się chyba w połowie książki) – i nie dlatego, że jestem taka dobra, tylko dlatego, że nie bardzo był ktoś inny do wyboru, wszyscy pozostali kandydaci z różnych względów nie pasowali i było to dość oczywiste. Nie wiem, czy autorka ma zamiar pisać kolejne części cyklu, mam nadzieję, że tak. Moim zdaniem byłyby to świetne książki, gdyby trochę zmienić dwie rzeczy: 1. Poszerzyć krąg potencjalnych sprawców, tak aby nie było tak łatwo domyślić się, kto jest zabójcą. 2. Używać mniej uładzonego, bardziej naturalnego języka – za każdym razem, gdy czytałam, że ktoś jest nazywany „rodzicielką”, wykręcało mi wnętrzności na drugą stronę. 😊 Kto w normalnym życiu używa takich słów?
Z reguły uwielbiam, kiedy dużo się dzieje w powieści kryminalnej, jednak czasami potrzebuję też nieco spokoju, dla równowagi. Wtedy sięgam bez zastanowienia po książki pani Małgorzaty Rogali. Jej osoba to dla mnie pewnik, że biorąc do ręki historię, którą stworzyła, otrzymam intrygującą, lecz jednocześnie spokojnie poprowadzoną zagadkę kryminalną okraszoną kameralnym klimatem. Tak było i tym razem.
„ Na wieczne potępienie ” to już trzeci tom z cyklu „ Pełnia tajemnic ”. Kolejny raz Pełnia oczarowuje swoim klimatycznym pejzażem małomiasteczkowości. Od tej położonej w sąsiedztwie jeziora, otoczonej lasem miejscowości, bije senność, a jednocześnie aura tajemniczości spowita atmosferą świątecznych przygotowań.
Zaszywając się pod ciepłym kocem, z kubkiem rozgrzewającej herbaty w ręku, czytając książkę pani Małgorzaty, jeszcze intensywniej zdało się odczuć ten klimat.
Tę beztroską harmonię burzy fakt morderstw dokonywanych na młodych kobietach. Morderca nosi w sobie poczucie, że zabijając je, oczyszcza świat z grzesznic, wymierza im karę i oczyszcza z grzechu nieczystości. Dokonuje czegoś ważnego. Bo jak mówi fragment z Księgi Mądrości Syracha, a który przytacza Autorka, „ To przez kobietę grzech się pojawił, to za jej sprawą wszyscy umieramy ”.
Polecam tę opowieść tym, którzy chcą sięgnąć po lekki kryminał z dodatkiem wątków obyczajowych, w którym nie zabraknie również spojrzenia na bohaterów z psychologicznego punktu widzenia. Warsztat pisarski pani Małgorzaty niezmiennie budzi mój podziw.
Nie spodziewałam się tego tomu tak szybko, więc tym bardziej się ucieszyłam, jak usłyszałam o premierze. Po raz kolejny wracamy do Pełni, znów z odmienną główną sprawą. A ja lubię odmienność. Tym razem mamy zamkniętą liczbę podejrzanych. Jest kilku pasażerów, którzy mogą okazać się mordercą, lecz wcale takie oczywiste nie jest, kto to zrobił. Najbardziej prawdopodobną osobą, byłaby postać, której tam nie było. Więc zmuszeni jesteśmy kombinować. Tak jak i główna bohaterka, która skupia się bardziej na pracy, dalej ukazując nam jak, jej życie się rozwija. Ta seria trzyma mocny poziom.
2,5 ⭐️ Nie przepadam za kryminalami ale pojawilo sie w moim zyciu kilka ktore mimo niecheci do tego gatunku bardzo doceniam, niestety ta pozycja nie znajdzie się w tym gronie. Przyjemnie sie sluchalo i calkiem zaskakujace zakonczenie (podejrzewalam ktogos zupelnie innego ale to chyba dlatego ze postacie nie byly tal dobrze zarysowane od poczatku) Zaciekawil mnie natomiast watek z obrazem i to mi sie akurat bardzo podobalo, podczas twgo momentu poczulam nawet lekki dyskomfort ale jesli o to chodzi to mam niesamowicie slaba tolerancje na strach i jesli ktoś jest juz obeznany z tym gatunkiem lub nie jest az tal wrazliwy pod tym względem to chyba nie polecam.
Ogólnie czytając to czułam się jakby sąsiadka mocne ploty mi sprzedawała.
Szczerze nie wiem. Generalnie fabuła nie była zła, całkiem ciekawa. Co prawda nie czytałam poprzednich części, ale to by raczej nie wpłynęło na ocenę. 2 i pół gwiazdki z paru względów: nie czytam książek osadzonych w Polsce przez co dziwnie sie czytało, sam styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu, był trochę sztuczny(?), no i kryminał to też raczej nie mój gatunek. Co do zakończenia - dłużyło mi sie bardzo.
1,3 Mam z nią jakiś problem- może to kwestia stylu pisania, używanych sformułowań.. Określenie zupy "gorącą cieczą" mnie rozbawiło. Bardzo przewidywalna i oczywista, a zabójce można wytypować w kilku pierwszych rozdziałach. Brak jakichkolwiek zaskoczeń, akcja nijaka, bohaterowie bez wyrazu. Szkoda, że nie można liczyć na jakikolwiek plot twist.
Po raz kolejny zawitałam do Pełni :) Jak tym razem zakończyła się moja wizyta? O tym przeczytacie w recenzji na moim blogu :) https://magicznyswiatksiazki.pl/recen...
Bardzo lubię bohaterów z Pełni, szczególnie komisarz Gniewosz.Lubię atmosferę małego miasteczka wśród lasów. Trzeci tom nie odbiega poziomem od poprzednich. Czekam na następne części serii.
Od początku dla czytelnika świeciła się strzałka ,, zwróć uwagę tutaj " przez co finał nie był zaskoczeniem. Poza tym dlaczego oni traktuja śmierć jako element codzienności. Jeszcze w takiej niewielkiej wsi!