Jump to ratings and reviews
Rate this book

Bowie in Warschau: Ausgezeichnet mit dem polnischen Kulturpreis Paszport Polityki

Rate this book
Nowa książka Doroty Masłowskiej. Opowieść o wielkim, a przede wszystkim małym świecie i rozpaczliwym poszukiwaniu w nim wolności.


Trwa gierkowska dekada lat 70. David Bowie, podróżując z Moskwy do Berlina, zatrzymuje się na krótką chwilę w Warszawie. Jego na pozór niewiele znaczący pobyt w polskiej stolicy obrósł legendą jako ucieleśnienie tego, co niedoścignione i niedostępne, smuga koloru i blasku w powszechnej szarzyźnie.

Tymczasem w jednym z dusznych i ciasnych warszawskich mieszkań nie może spać plutonowy Wojciech Krętek. Wrażliwy i emocjonalny milicjant próbuje rozwikłać sprawę niejakiego Dusidamka z Mokotowa.

Siejący postrach oprawca zdaje się jednak tylko symbolem pomniejszych przemocy i opresji, których mieszkanki Warszawy doświadczają na każdym kroku od świata i siebie nawzajem.

Co łączy króla muzyki z seryjnym dusicielem? Dowiecie się w opowieści o marzeniach i niespełnieniach.


Ilustracje do książki stworzył ceniony artysta Mariusz Wilczyński, autor uhonorowanego wieloma nagrodami filmu animowanego Zabij to i wyjedź z tego miasta.

117 pages, Kindle Edition

First published January 12, 2022

13 people are currently reading
400 people want to read

About the author

Dorota Masłowska

35 books299 followers
Masłowska was born July 3, 1983 in Wejherowo, and grew up there. She applied for the University of Gdańsk's faculty of psychology and was accepted, but left the studies for Warsaw, where she joined the culture studies at the Warsaw University. She first appeared in the mass-media when her debut book Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną (translated to English as either White and Red in the UK or Snow White and Russian Red in the US) was published. Largely controversial, mostly because of the language seen by many as vulgar, cynical and simple, the book was praised by many intellectuals as innovative and fresh. Among the most active supporters of Masłowska were Marcin Świetlicki and Polityka weekly staff, most notably renowned writer Jerzy Pilch. A notable example of post-modernist literature, her book became a best-seller in Poland and won Masłowska several notable awards as well as general support among the critics. It was almost immediately translated onto several languages, including French, German, Spanish, Italian, Dutch, Russian, English, Hungarian and Czech.

Her second novel Paw królowej (The Queen's Peacock) did not gain similar popularity and remained largely unnoticed. Currently Dorota Masłowska lives in Cracow, collaborating with a number of magazines, most notably the Przekrój and Wysokie Obcasy weeklies, as well as Lampa monthly and the quarterly B EAT magazine.

Her first play, "A Couple of Poor, Polish-Speaking Romanians" has been translated by Lisa Goldman and Paul Sirett and is due to be performed for the first time in the UK at Soho Theatre from 28 February - 29 March 2008 with a cast featuring Andrew Tiernan, Andrea Riseborough, Howard Ward, Valerie Lilley, Ishia Bennison, John Rogan and Jason Cheater

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
57 (11%)
4 stars
136 (28%)
3 stars
191 (39%)
2 stars
81 (16%)
1 star
14 (2%)
Displaying 1 - 30 of 60 reviews
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,422 followers
March 16, 2022
Był genialny debiut - “Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną”. Były książki fantastyczne, jak “Paw królowej”, którego fragmenty znam na pamięć do dziś, co jest u mnie rzadkim przypadkiem i dotyczy raczej klasyków. Były w końcu i te trochę mniej - na wspomnienie lektury “Kochanie, zabiłam nasze koty” mam w ustach fantomowy piasek. Dorota Masłowska przyzwyczaiła nas nie tylko do tego, że ma fantastyczne wyczucie języka, ale też opowiada coś niezwykle prawdziwego o ludziach żyjących w nadwiślańskiej krainie. Czy tak jest też w “Bowiem w Warszawie”?

Masłowska na warsztat (a przynajmniej do tytułu) wzięła temat-błyskotkę - miejską legendę o Bowiem, który wysiada z pociągu w Warszawie, a w czasie pobytu w naszej stolicy kupuje płytę zespołu Śląsk. Do tego dodała wątek lesbijski, wspomnienia z powstania warszawskiego i PRL trochę wyszydzony, a trochę z nostalgią pogłaskany. Efekt jest chaotyczny, język momentami zaskakująco jak na Masłowską “papierowy”, a historia tylko czasem wciągająca.

Wróćmy jednak do legendy. Zaczynamy w pociągu z Moskwy, z którego wjeżdżający do Polski Bowie podziwia "tężejącą zieleń nieskończonych łąk", a na nich pasterki miłośnie zawodzące. Koniec sielanki, czas na miasto. Przenosimy się do mieszkania w wielki bloku, "jednego pomieszczenia, w którym upchnięto wiele pomieszczeń".

Mieszka tu plutonowy Wojciech Krętek, który nie sypia najlepiej - coś go "dręczy, swędzi i domaga się wypowiedzenia". Tym czymś, a raczej kimś jest Dusidamek z Mokotowa.

"To w naszej wolnej demokratycznej ojczyźnie
ludowej nie ma racji się wydarzyć”.

Plutonowy w ukryciu przed żoną pisze dziennik, będący w wykonaniu Masłowskiej jawną kpiną z literatury socrealistycznej, a miłośnicy Wisławy Szymborskiej z łatwością odczytają mrugnięcie okiem do jej “Gawędy o miłości…”, którą to niektórzy z nas byli maltretowani przez szkolnictwo podstawowe:

W zaułkach zaś, na obrzeżach, roi się robactwo.
Serce mieć z plastyku? Nie czuć, nie widzieć?
Codzienności podmiejskich wysypisk, gdzie
starzy ludzie – czy jeszcze wciąż ludzie? –
durzą się denaturatem…
Dramatyczno-komiczny plutonowy Wojtek użalający się nad szaletami, “gdzie pederaści zwodzą za parę złotych wyrostków na hańbę… tak moralną, jak fizjologiczną” spotka za chwilę (a właściwie wcześniej, bo pojawia się retrospeckcja) Reginę, “stworzenie lat około dwudziestu”, które - jak pisze autorka w didaskaliach - nosi urodę “tak, jakby ktoś przymusem narzucił jej na ramiona ciepły koc, może przydatny, ale krępujący ruchy i na dłuższą metę ciężki”. Regina zamierza zakończyć swój ziemski żywot i nie jest zachwycona ratującym ją milicjantem.

Cięcie. Dwie kobiety rozmawiają o Dusidamku. Rozmowa szybko skręca w kierunku historii pijanego męża, który w napadzie złości zaczął ją dusić. Cięcie. Ktoś woła Reginkę… a resztę państwo doczytają, albo obejrzą na deskach Teatru Studio, bo choć nie jest to najbardziej udane przedstawienie, to trochę warto.

Jest książka genialna w scenach, do których Masłowska nas już przyzwyczaiła - kobiecych monologów o popowstańczej Warszawie, opowieści “Warszawianki wszawianki”, czy kłótni sióstr o to, która z nich niosła znaleziony po wyzwoleniu nachtkastlik. Lekko absurdalne, smutne i zabawne jednocześnie, są pełne językowych błyskotek i wspaniale płyną. “Babskie gadanie” u Masłowskiej - co znamy dobrze z “Między nami dobrze jest” - mogłoby wystarczyć za całą sztukę.

To, co mi się najbardziej podobało w “Bowiem…” to właśnie opowieść o kobietach i ich nadwiślańskim losie, przed którym nie ma ucieczki. W domu patriarchat, na ulicy patriarchat i nawet bycie lesbijką nie ratuje tu jakoś radykalnie sytuacji. Dusidamek krążący po Warszawie daje Masłowskiej sposobność przyjrzenia się temu jak kobiety mówią o sobie i jak inni - tj. mężczyźni - mówią i traktują kobiety. Wychodzi z tego momentami opowieść jakoś dobrze nam znana i przejmująca.

Są też jednak mielizny, jak choćby sceny z dyrektorem księgarni przyjmującym Reginę do pracy i wyzłośliwiający się nad niejakim Wojciechem Krempińskim, pisarzem aktualnie ponoć popularnym. Jest to zabawne, niby trochę krytyczne wobec czytelników i krytyki tworzącej literackie mody, ale wydaje się być trochę watowaniem sztuki, żeby to jednak miało swoją objętość.

Nie da się pisać o tej sztuce bez zdradzenia jej zakończenia. Przerażeni mieszkańcy biorą Bowiego za Dusidamka i piosenkarz musi brać nogi za pas. To jasno czytelna (czy aż nie za bardzo czytelna?) metafora tego, że społeczeństwo nie było (i może nadal nie jest) na prawdziwą rewolucję, którą niesie mu queer. Odkrywanie własnej seksualności przez Reginę z wydatną pomocą Bogumiły, która trochę czasu spędziła na Zachodzie, czuwający nad całością queerowy artysta - z jednej strony bardzo to miłe, że ktoś przypomina o istnieniu w PRL lesbijek, bo to temat zupełnie przez polską prozę i reportaż opuszczony, z drugiej - znowu wszystko to musi być przyjść z Zachodu. Trochę mimo wszystko to stereotypowe.

Bo mimo wszystko zastanawiam się, czy w “Bowiem…” Masłowska nie zrealizowała po prostu listy tematów obowiązkowych, które powinny się pojawić we współczesnej opowieści o PRL - bohaterka z depresją, popowstańcze wspomnienia i trauma wojny, ksenofobia i homofobia, patriarchat i przemoc, tęsknota za Zachodem, do tego kilka lekko komediowych postaci, żeby jednak lżej było, Bowie jako bohater przyciągający uwagę potencjalnych czytelników i dość prosty symbol… trochę tego dobra w najnowszym dramacie Masłowskiej za dużo.

Tak czy inaczej lekturę “Bowiego…” Państwu polecam, bo są w nim fragmenty niezrównane, a refleksja o Polsce smutna jak ta kanapka, co zawsze przykleja się do podłoża posmarowaną masłem stroną. Wiemy, że tak się to musi skończyć, ale nadal nam przykro.

Ilustracje do książki zrobił Mariusz Wilczyński, który jest oczywiście w swoim fachu świetny, ale z okładką "Bowiego..." to jednak miałem same problemy - po chwili patrzenia na nią było mi zwyczajnie niedobrze. Opt-art zdecydowanie nie jest sztuką dla mnie.
Profile Image for Ignacy.
215 reviews3 followers
August 11, 2024
3+
Wpadłem w pułapkę. Przeglądając książki w bibliotece, nie myślałem długo i chwyciłem za ,,Bowiego w Warszawie". Prosty chłopak jestem - oczy mi się zaświeciły, gdy zobaczyłem Bowiego. A do tego jeszcze w Warszawie! Żadnego blurba nie przeczytałem, a zamiast tego zadowolony niosłem książkę Doroty Masłowskiej do mieszkania, będąc całkowicie przekonanym, że przeczytam dzieło dotyczące piosenkarza. A tu guzik - dostałem rysopis Polaków z lat 70. zaserwowany w formie wierszowanej. Bardzo ciekawym językiem napisane. Momentami skręcające z zażenowania i obrzydzenia. Mogę wpadać w takie pułapki.
Profile Image for Senga krew_w_piach.
812 reviews103 followers
January 14, 2022
Przeczytałam „Bowiego w Warszawie” od razu po premierze, ale nie osoba autorska mnie skusiła, a dwaj panowie, którzy wraz z nią występują na stronie tytułowej. Z Dorotą Masłowską mam raczej love/hate relationship, czasami mnie przekonuje, czasami męczy. Za to rysunki Wilczyńskiego - zdecydowanie lubię, w końcu to mój ziomek i przypomina mi Billa Plymptona, a po „Zabij to i wyjedź z tego miasta” mogę oglądać jego prace jak najczęściej. No i Bowie, moja największa miłość. Zapoznanie się z tą sztuką to po prostu był mój obowiązek.

Przeczytałam nową Masłowską i jest spoko. Tak po prostu. Obyczajowy portret Warszawiaków w latach 70, z cieniem wojennych przeżyć i wątkiem kryminalnym w tle. Pretekstem do opowiedzenia historii jest spacer, na który Thin White Duke wyskoczył w trakcie powrotu pociągiem z wizyty w Moskwie. W historii muzyki zapisał się on utworem „Warszawa” zarejestrowanym na płycie „Low”, a zainspirowanym pieśniami zespołu Śląsk, którego płytę piosenkarz kupił w trakcie przechadzki.
Dramat Masłowskiej jest bardzo dobrze utrzymany w konwencji epoki, również w warstwie językowej. Oddanie realiów, stosunków społecznych i podejścia do rzeczywistości w czasach
PRLu wypada autentycznie. O ile nie żyjąc w tamtych czasach jesteśmy w ogóle w stanie to stwierdzić, a nie budujemy sobie wyobrażenia o tej atmosferze na podstawie dzieł kultury, z którymi mieliśmy styczność. Nie ukrywam, że kilka razy w trakcie lektury miałam wrażenie, że oglądam stary film. Szczególnie w warstwie humoru - unosił się gdzieś duch Piwowskiego i Kondratiuka.
Czyta się to bardzo przyjemnie o szybko, bo jest króciutkie, didaskalia bardzo plastycznie opisują świat przedstawiony, jest zabawnie, jest moment zaskoczenia, są elementy musicalu. Nie porwało mnie, nie odkryłam niczego nowego, ale dobrze się bawiłam.
Myślę, że na scenie teatru może być to całkiem fajna rozrywka.
Profile Image for Anna Cała.
145 reviews2 followers
November 23, 2022
Opowieść Doroty Masłowskiej przypomniała mi, jak dobrze czuję się w polszczyźnie. Że w niej znajduję ten aspekt, którego tak często brakuje mi w książkach tłumaczonych. Do tego świetny audiobook, a właściwie słuchowisko.
Profile Image for Armin Klica.
138 reviews28 followers
September 1, 2023
„Leben will ich! Und nicht immer nur so tun. Nicht mich selbst spielen, ein billiges Drehbuch nach Diktat runterleiern“
 
Es ist so: David Bowie sitzt im Zug von Moskau zurück nach Berlin. Im Kopf komponiert und schreibt er Texte für die neue Musik Er sucht nach Inspiration, weil er eine Blockade hat. Er steigt in Warschau aus, um sich die Stadt anzuschauen. Er hat von Polen gehört, aber kennen tut er das Land nicht.
 
Dieses Buch war für mich eine totale Herausforderung. Auf knapp 128 Seiten hat es mich schon nach 10 Seiten gelangweilt. Zu Beginn gibt es auf zwei Seiten etwas mit Bowie und dann erst am Schluss. Es geht eigentlich gar nicht um Bowie selbst, sondern um Polen in den Anfang 1970er: Gesellschaftsbild.
 
Das Buch ist als Theaterstück geschrieben. Die Umsetzung für einen Roman ist irgendwie total verfehlt worden. (oder ich habe es nicht gecheckt)
Der Klappentext verspricht nicht das, was es im Buch wirklich geht. Erhofft habe ich mir mehr von Bowie zu lesen.
 
Kann das Buch nicht empfehlen, es hat mich einfach so gelangweilt.
Profile Image for Alexander Günther.
Author 7 books5 followers
September 2, 2024
Zeitverschwendung. Schlicht und einfach Zeitverschwendung. Es geht hier weniger um den Etikettenschwindel mit Bowie oder, dass es sich angeblich um einen Roman handeln würde - es ist eher ein schluderig zusammengekipptes Theaterstück. Nein, es ist eines dieser Bücher, welches mit viel Tamtam und gedrechselten Metaphern so tut als hätte es irrsinnig viel zu erzählen, dabei hat es nicht mal eine nennenswerte Geschichte im Gepäck und erzeugt lediglich Langeweile. Schlussendlich Żorn, weil man mal wieder den Absprung verpasst hat.
Profile Image for Sylwia.
71 reviews6 followers
Read
January 17, 2022
Ta książka jest dziwna, tak jak dziwna jest Dorota Masłowska. To, co lubię w Dorocie najbardziej, to spirala absurdu. Ona potrafi wejść na taki poziom absurdu, że tak… to jest COŚ bardzo dobrego. Za to poczucie absurdu lubię ją najbardziej.
Profile Image for bądź mi konwalią .
33 reviews4 followers
April 6, 2024
"Warszawa" Bowiego chyba mogłaby być soundtrackiem tej książki. Ale troche zbyt oczywista na to...
Profile Image for Julia.
7 reviews
Read
October 16, 2025
kurczeee noooo nie moja bajka a lubię Bowiego, ale nwm o czym jest ta książka. wybacz butter lady
Profile Image for agatatoczyta.
324 reviews19 followers
January 16, 2022
Zaczęłam się zastanawiać, po co ja to znowu czytam. Po co mi te zanurzone w oparach absurdu pokoślawione zdanka, bezsensowna fabuła, żarty, o których najpierw sobie mówię, że nieśmieszne, a potem jednak płynę na fali i mnie radują.

Masłowska, zatopiona w bezgranicznej miłości do obciachu, po raz kolejny drenuje niemodny gatunek literacki, jakim jest dramat i bawi się formą, szczególnie w mocno rozbudowanych didaskaliach.

Pisanie Doroty to literackie mydło i powidło z dodatkiem margaryny i kleju do protez. Znowu naśmiewa się z polactwa i zamyka swoich prostackich bohaterów w przestrzeni peerelowskiego bezguścia, jednocześnie nadając im wzajemnie wykluczające się cechy. Jej bohaterowie raz są pociesznie głupi, lecą językowymi kliszami, innym razem używają zbyt mądrych słów, a wszystko po to, by w kolejnej odsłonie urządzić barokową rypankę na modłę szekspirowską, a potem zahaczyć o styl poetycko-modlitewny. Z dulszczyzną w tle. To jednocześnie zachwycające i nie do zniesienia. I trudne do opowiedzenia, dlatego polecam samodzielne testy.

Mam obawy, że nawet gdy cały świat obrzyga się stylem autorki, ja dalej będę machać transparentem „Boska Masłoska”, naciskać bliskich, żeby dali szansę kolejnemu pretensjonalnemu potworkowi spod jej pióra i zrozumieli, że to prześwietne, wyborne, geniusz. Tak będzie, a na razie znowu śmiesznie wysoka ocena dla utworu, który nie ubogaca, jest wtórny, irytujący i do bólu pozerski (i wyraźnie słabszy od poprzednich, a jednak wciąż, niezmiennie czuję się literacko ukontentowana).
Profile Image for Magdalith.
412 reviews140 followers
Read
July 30, 2022
Doceniam, ale nie oceniam, bo byłabym niesprawiedliwa. To za bardzo gombrowiczyzna i absurd, żeby mi się tak naprawdę spodobało. Lubię Masłowską i uważam, że jest mistrzynią języka, ale tutaj nie zauroczyła mnie niestety niczym. Nie moja bajka (nie mój dramat).
Profile Image for Natalia Ochenkowska.
151 reviews2 followers
January 15, 2022
To moje pierwsze spotkanie z Masłowską. I od razu dramat..., a z tym rodzajem literacki jest mi raczej nie po drodze. Ale na pewno nie ostatnie to spotkanie.... Doszlam do wniosku, że kiedyś wreszcie trzeba zapoznać zapoznać choćby z fragmentem jej twórczości. Premiera nowej książki wydała mi się dobrą ku temu okazją. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Z językiem robi, co chce. Wychodzi jej ta gra świetnie. Czyta się szybko, a obrazy literackie są bardzo sugestywne. Z łatwością jesteśmy w stanie stworzyć sobie w głowie postaci i miejsca, które opisuje. Komiczna i tragiczna jednocześnie jest ta Polska. Była i pewnie będzie. Polecam!
Profile Image for TAKI JEDEN.
39 reviews1 follower
June 3, 2023
Masłowska świetnie operuje pewnymi niuansami, ale w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że jest dobrym opowiadaczem (opowiadaczką). Zastanawiam się, czy w ogóle ktoś by to wydal, gdyby to jakaś debiutantka napisała. Szczerze wątpię.
Profile Image for Paulina Łucja.
90 reviews6 followers
March 12, 2022
Tytułowego bohatera to tu nic nie było, straszne wymieszanie z poplątaniem, jeśli chodzi o fabułę to moim zdaniem jej tu brak. Plus za tragiczna historię Reginy, tylko ona wywołała u mnie jakiekolwiek emocje. Może być też tak, że jej nie zrozumiałam
Profile Image for Bygun.
96 reviews4 followers
November 10, 2025
4.5 // Kolejna książka Masłowskiej, którą pochłonąłem w jeden wieczór i kończąc ją czułem jak bodźce przyjemnie bodźcują!!
Profile Image for Adam.
71 reviews9 followers
June 22, 2022
Dorota Masłowska, od pierwszych czuć liter. Tego stylu nie da się pomylić. I jest to dramat, co przynajmniej w moim przypadku nie ułatwia odbioru. Chociaż to nie jest taki dramat w pełni, bo Masłowska żadnych ram się trzymać nie będzie, rozbudowane didaskalia obszernością opisów prześcigają niejedną monumentalną powieść. I choć tym razem nie dresiarstwu się oberwało, a prostym ludowi pracującemu konglomeratów i księgarń, to nadal siedzi sztywniutko. I nie jest to nic odkrywczego, ale chyba nie o to tu chodzi. To kolejny utwór Masłowskiej wyszydzający polski absurd, a już samo osadzenie tej dziwności, z której po lekturze poza zabawnym językiem nic we mnie nie zostało, w klamrze Davida Bowiego przechadzającego się po Warszawie, podnosi ten absurd do co najmniej sześcianu. Ale jak by nie było, to tak było. Wylazł z tego pociągu, polazł do księgarni, ktoś mu te płyty sprzedał. I to tych ludzi Masłowska próbuje tutaj sportretować.

Nic szczególnego to nie jest, opartowa okładka cudowna, płynie się przez to świetnie, Masłowska ma żonglowanie językiem w małym palcu i dla tej przyjemności po nią sięgam. Fabuła 1, styl 5, daje to solidną 3. Zostanie we mnie coś z tego? Nie. Będę polecał wszystkim? Tak. Warto? Jak zwykle. Ech, miłość literacka też bywa ślepa.

I domyślam się, że Ameryki ona nie odkryje, ale już się nie mogę doczekać kolejnego jej dzieła drukowanego.
Profile Image for Mateusz.
Author 14 books45 followers
January 21, 2022
Świetna. Masłowska jak zawsze w formie.
Profile Image for Aleksandra Pakieła.
70 reviews67 followers
January 20, 2022
Jest rok 1973, a stolicy dziwnym trafem pojawia się David Bowie. Jego osoba jest jednak efemeryczna, a prawdziwymi bohaterami dramatu są: młoda, piękna lecz zmęczona swoim pięknem Regina, jej matka oraz ciotka, Bogusia (która wróciła z Anglii i niezwykle ciągnie ją do kuzynki, Reginy), a także osobliwi mężczyźni - dyrektor, brzydki pieczarkarz Kozełko, plutonowy…

📌Bowie jest pretekstem, by opowiedzieć o Polsce lat 70. - zniewolonej, brzydkiej, pełnej walki o lepszy byt i ładniejsze meble. Bowie, ikona wyzwolenia seksualnego, artysta kolorowy, wyzwolony, trafia do miejsca z nim kontrastującego.

📌Jest to także opowieść o zmieniającej się mentalności kobiet - od zniszczonych wojną i walką o przetrwanie matek, po córki, które zostają przez swoje rodzicielki wykorzystane po to, by spełniać ich marzenia z utraconej młodości. Córki, szukają własnej tożsamości - aspiracji, seksualności - nie spotykając się ze zrozumieniem szarej, peerelowskiej Polski.
Tu ciężko być Innym.

📌Jest strasznie, jest zabawnie, jest i smutno (zwłaszcza, gdy z wywiadów z autorką dowiadujemy się o tym, że most, z którego chce skoczyć zakochana w kobiecie Regina, jest tym samym mostem, z którego w 2019 roku skoczyła transpłciowa Milo).

📌Nie mogę się doczekać, aż zobaczę spektakl i to, jak na deski teatru przeniesiono szamotaninę ze światem kolejnych bohaterek.
Profile Image for Armen.
106 reviews9 followers
February 7, 2022
3,5/5

Siła tej niewielkiej książki jest jednocześnie jej słabością - jest tu 100% Masłowskiej w Masłowskiej. I w zasadzie nic ponadto. Oczywiście, warsztat jest na bardzo wysokim poziomie, jest doskonałe operowanie absurdem i groteską, czyli to, z czego autorka jest znana i za co ceniona. Mimo to, mam wrażenie że pani Dorota stworzyła sobie wygodną niszę i postanowiła z niej się nie wychylać. Niekoniecznie musi to być zarzut, na pewno jest spore grono ludzi, które doceniają ten styl. Ja również. Ale nie dostajemy tu nic ponad to, czego możemy od pisarki oczekiwać. Ponadto, mam wrażenie że zakończenie książki następuje zbyt szybko, aż się prosiło, żeby jeszcze trochę rozwinąć te postaci, całą historię.
Podsumowując: jak zwykle jestem usatysfakcjonowany, szczególnie doskonałym posługiwaniem się słowem, ale mogę określić tę pozycję jako "typowa Masłowska", nic ponad to.
Profile Image for Piotr.
11 reviews14 followers
February 9, 2022
Znikoma ilość Masła w Maśle tym razem. Całość przypomina efekt licealnych warsztatów pod hasłem "piszemy w jeden dzień spektakl w klimacie Masłowskiej".
Profile Image for m..
87 reviews7 followers
October 1, 2024
Wypowiem się przede wszystkim o spektaklu Marcina Libera. Kupiłem na niego bilet zwiedziony Bowiem w tytule (czy czytelnik raczył zauważyć moje zdjęcie profilowe?). Tymczasem okazuje się, że Bowiego jest tu jak na lekarstwo. Niech będzie, pojawia się coś o nim bliżej końca, ale z grubsza jest to gra (ang. play) o PRLu z wplecionym epizodem opartym na półlegendarnym spacerze Bowiego po Warszawie. Takie tam ciepłe kluchy. Tylko czy nie za leniwe? Po tytule (Masłowska ogólnie ma rękę do chwytnych tytułów, mój ulubiony: Kochanie, zabiłam nasze koty) puściłem wodzę fantazji: gdyby tak wziąć tę legendę o przechadzce Bowiego i sfabularyzować, pokazać Warszawę poprzez jego milczące kroczenie, żywcem jak Wokulski na Powiślu, tylko sto lat później. Do płyty Mazowsza nawiązać, pokazując jak pod wpływem ludowej muzyki nawiedzają go stwory wyjęte z folkloru słowiańskiego i nic tylko swawolą. Teraz, gdy poznałem już Anne Carson (<3) wiem, że wodzę fantazji można puszczać odeważniej, bo przetworzone wątki można nie tylko dopowiadać, ale też przerabiać, poszerzać. Więc odważniej: pokazać Bowiego, który komponuje Warszawę jeszcze w stolicy. Stworzyć dramat o akcie tworzenia, unaocznić powstawanie muzyki, wyrazić dolę narodu. Albo: pokazać Bowiego w Warszawie w roku 2022, gdy przyjeżdża do Polski powtórnie, lecz tym razem czysto rekreacyjnie: zobaczyć Zamek Królewski i Łazienki. Mówicie, że to absurd? W porządku, ale czy nie byłby to ciekawszy absurd niż t e n absurd, którego wszyscy używają począwszy od Becketta? Mnie przejadł się on już ze czterdzieści lat temu, a proszę zauważyć, że czterdzieści lat temu nie było mnie na świecie. Niech to da do zrozumienia, jak bardzo mi się przejadł ten cały absurd.

Trochę taka śpiewogra z tego wyszła. Muzyka podobała mi się, ale wykorzystanie tej gwałtownej wstawki muzycznej jako przerywnika każdej sceny, której autorka nie potrafiła domknąć uważam za łatwiznę. Traktowanie tego bohatera w przebraniu, zakamuflowanego quasi-Bowiego jako narratora uważam za kolejną łatwiznę. Jedna z pierwszych scen, a tu osoba ze sceny mówi mi, jak mam sobie wyobrażać ubranie postaci, która stoi obok? Wolne żarty. Czy to naprawdę jest tak napisane, że didaskalia umieszczono w dialogach? Jeśli tak, sądzę, że to słaby pomysł, który wyrządza szkodę temu dramatowi, bo czyni każde wypowiedziane w nim słowo tylko mniej istotnym. Pytanie: po co te wszystkie główne wątki, które nie zasługiwały nawet na bycie pobocznymi? Masłowska opisuje życie w PRLu, którego nie mam prawa znać, owszem, ale skoro nawet ja, mały bubek, odnoszę wrażenie, że te wszystkie realia zostały przedstawione w stereotypowy i uproszczony sposób, to co dopiero ktoś, kto te realia zna. Humor rodem z kabaretonu. Boki zrywać. Nie no, dobrze, czasami też się zaśmiałem, nie jestem taki anty wszystko, ale generalnie: Mazurska Noc Kabaretowa. Miałkie, miałkie to wszystko.
Profile Image for Tatiana J.
87 reviews7 followers
April 18, 2024
ja nie wiem... chyba nie za bardzo wyszło to pierwsze spotkanie z Masłowską.

Naprawdę nie mam pojęcia co myśleć o tej książce (która okazała się być dramatem, a myślałam że jest powieścią). Chyba mam już po prostu trochę dość tych ciągłych powrotów do PRL-u. Cały czas jeśli ktoś chce pokazać jakieś przywary polskiego społeczeństwa albo dysfunkcyjne relacje, absurdalność rzeczywistości to za każdym razem mamy to cofnięcie do komuny i ja wiem, że ten okres jest pełen artystycznego potencjału, ale no ile można? Ja jestem już tym po prostu trochę zmęczona, szczególnie że w "Bowiem w Warszawie" cała ta rzeczywistość i narracja wychodzi mocno edgi i jakoś tak cynicznie, ale może to tylko moje odczucie. Do tego nie wiem czy formą dramatu mi się podobała, choć może to dlatego, że nie czytam za dużo książek tego rodzaju od kiedy skończyłam liceum. Mam wrażenie, że to mogłoby być naprawdę dobre opowiadanie, jakieś short story, z Davidem Bowiem w tle. Tylko że w dramacie Masłowskiej David Bowie pojawią się na jedną scenę na samym początku i jedną scenę na samym końcu. Podoba mi się to, że nic tak naprawdę nie mówi, nie rozmawia z bohaterami, a same sceny z jego udziałem są bardzo ciekawe. W ostatecznym rozrachunku Bowie staje się tutaj pewną ideą (może metaforą kultury zachodniej, co było moją pierwszą myślą), ale może liczyłam bardziej na coś w stylu Doktora Andrewsa w Warszawie, bo i tytuł i motyw podobny. W sumie ucieszyłam się, że nie dostałam czegoś Tokarczuk 1:1 ale mimo wszystko nadal jestem zawiedziona, bo dzieło to wydaje mi się bardzo chaotyczne, pełne zbędnych retrospekcji i ostatecznie nie wiem, co z niego wynika, oprócz typowych dla osadzonych w komunie dzieł przekazów typu "Polacy są zawistni, chcą mieć lepiej od somsiada, nie znają normalnego życia, itp."
Na zakończeń mige dodać, że książka jest pełna dobrych momentów i scen ale niestety większość dialogów i scen "intymnych", "zbliżeń" (słowa ubrane w cudzysłów bo to i tak duże określenia na to co się między nimi dzieje) między dziewczynami są momentami po prostu obrzydliwe, no i właśnie e d g i. Niestety dostałam coś zupełnie innego niż się spodziewałam i dlatego książka otrzymuje trzy a nie dwie gwiazdki.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Krzy Pie.
116 reviews
February 22, 2022
Autorka i tytuł mi wystarczyły, jeszcze po brawurowych Innych ludziach, nie mogłem się doczekać nowej Masłowskiej. Nie jest to jednak jeden z tych udanych zakupów w ciemno. W każdym razie mam co do Bowiego w Warszawie mieszane uczucia. Jego spacer po stolicy jest tylko ramą do opowiedzenia zupełnie innej historii - obyczajowo-kryminalnej. Wewnątrz spina ją druga klamra - niespełniony pisarz (powracający motyw), plutonowy próbuje rozwiązać sprawę mokotowskiego dusiciela. Główną historię stanowią losy Matki z córką Reginą - ich teraźniejsze perypetie, przeplatające się ze wspomnieniami, tu i tam wikłanymi przez siostrę Matki, a potem i jej córkę. Jeszcze 3-4 zdania i można rzecz streścić do końca, ale nie spoilerując dodam, że to między treścią jest istota tego dramatu. Czasem dosłownie w didaskaliach, które nader dobrze działają na wyobraźnię, a w teatrze mogłyby niemal wyręczyć reżysera. Zresztą czuję, że na scenie ten tekst sprawdza się o niebo lepiej. W tej formie - dość wolno się rozkręca, zanim się wciągniemy, to 1/3 ze 160 stron za nami. Trzeci akt wydaje się wręcz spieszyć, a tam się dzieje(!) i pozostawia niedosyt. To niespełnienie trochę też z niedoboru Masłowskiej w Masłowskiej - od strony jej charakterystycznego języka - nie to, że go nie ma, ale jakby mniej. Na szczęście abstrakcji i absurdu nie brakuje i jak zawsze w przekonującym wydaniu. Jest też dobry flow, tak od drugiego aktu. Wracając do treści, to realia komuny, niedoboru, uprzedmiotowienia kobiet, frustracji, jakby luksusu, szarzyzny są niemal namacalne, wyczuwalne, ale też przewidywalne i może nazbyt oczywiste. Jawi się jak zlepek różnych impresji na temat - zadymionych, zakurzonych, oblepionych - zdjęć, memów, scen z filmów. Esencja późnego PRL-u. Oczywiste jak Bowie jako element wywrotowy na tle ówczesnych mieszkańców Warszawy.
Profile Image for Julia Gierczak.
265 reviews7 followers
Read
July 9, 2022
Książkę miałam już przedpremierowo, ale początek mnie jakoś odrzucił i rozczarowana wrzuciłam ją na jeden z rotujących stosów. Teraz, porzuciwszy już dawne roszczenia co do uBOWIEcznienia Masłowskiej, połknęłam ją niemal na raz. Dorota Masłowska cała jest z języka. Zawsze. Tu nie chodzi tylko o to, że ma bezbłędne ucho i dar błyskotliwych stylizacji, u niej język kreuje cały świat, czy to w powieściach, czy w dramatach, czy w piosenkach Mister D. Błędne kolokacje i mierna frazeologia ("to w gruncie duszy dżentelmen") w jej ujęciu ujawniają wręcz niewyczerpany potencjał, a chyba połączenia wyrazowe to w polszczyźnie dla samych Polaków największe wyzwanie, ale też u Masłowskiej wyraz klasowej i światopoglądowej determinacji postaci. Jedno, co zaczyna mi u mojej ulubionej polskiej autorki przeszkadzać, to że ona swoich postaci nie lubi i chyba trochę nimi gardzi. Ciężko mi się przyłączyć do tej wyższościowej uczty. Do tego jeszcze obleśna wręcz quasi-erotyczna scenka z udziałem 2 kobiet i kleszcza, która sądzę, że wróci do mnie w koszmarach... No cóż, nie wszystko mi tu pasuje. Jednak na pewno Masłowska jest tylko jedna i stwierdzam, że choć Bowiego użyła instrumentalnie i w minimalnym zakresie, to dość dobrze rozegrała jego obecność w tym międzyludzkim dramacie. Oczywiście trzeba czytać! Tylko naprawdę, dlaczego lesbijskie wątki u Masłowskiej są tak bardzo creepy?
Profile Image for Dagmara .
14 reviews1 follower
January 19, 2025
Czytelnicy Masłowskiej dzielą się na tych, co chodzą z transparentami "Boska Masłoska" i tych, którym się nóż w kieszeni otwiera jak słyszą nazwisko, ale mimo tego i tak zawsze czytają jej nowości... But i'm just like the other girls, więc przyznam się, że ją czuję, mimo, że właściwie dopiero się w niej rozeznaję, to dopiero druga jej książka, która wpadła mi w ręce (pierwsza to "kochanie, zabiłam nasze koty"). Jest we mnie jeszcze aktywna zbuntowana nastolatka, więc jak prosta baba lubię sobie poczytać jak jebie się po społeczeństwie, ale w tej książce odkryłam to, że mamy w tej całej Polsce komfort, sentymentalność, czułość do syfu, który się tu dzieje. Jak dla mnie dramat jednak nie ma równego tempa, niektóre wątki były dla mnie zbędne, męczące, szczególnie Krempiński. Ale oczywiście Dorka nigdy nie zawodzi w dialogach kobiecych, więc nawet, jeżeli tematy nie są dla was odkrywcze, to warto poświęcić te dwie, trzy godizbki na lekturę. Ilustracje są genialne, ale chyba nazwisko ilustratora mówi samo za siebie...
Displaying 1 - 30 of 60 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.