Za ideą kryptowaluty stała szczytna, śmiem twierdzić nawet, że czysta wizja, którą prosto wyłożył Satoshi Nakamoto (postać legendarna i tajemnicza, a może także legendarna, bo tajemnicza). Idee libertariańskie były mi bliskie i nadal są (choć nie identyfikuję się z polskimi przebierańcami afiliowanymi w Moskwie, z podbiciem narodowokatolickim) więc swego czasu, kiedy bitcoin jeszcze raczkował, poświęciłem sporo czasu na zrozumienie blockchaina.
Była to strata czasu, ponieważ szybko po tym jak Satoshi Nakamoto zniknął po „uwolnieniu” swojej idei, bitcoin a z nim wszystkie kryptowaluty, które pojawiły się po nim, stały się wynaturzeniem tej idei. Z obiecującej waluty, która naprawdę mogła dać wolność i niezależność od rządów stał się zwykłym narzędziem do spekulacji dla garstki cwaniaków. O oszustach, czy przestępczości w ogólności nie wspominam - wykorzystywanie przez nich kryptowalut było nieuniknione, tak jak wykorzystywanie tradycyjnych walut.
Jednak o ile bitcoin jest naprawdę w swoim funkcjonowaniu przejrzysty to inne kryptowaluty okazywały się ściemą. Ta książka jest opowieścią o jednej z afer i specyficznych oszustach, którzy wylansowali jedną z nich, onecoina. Na czele tej grupy stała kobieta, ukrywająca się do dziś Róża Ignatowa.
Potężne pieniądze, dziesiątki jeśli nie setki tysięcy sprzedawców ułożonych w piramidę finansową udającą MLM (nie będę wchodził w szczegóły co to jest, książka przejrzyście to tłumaczy). Wielkie fortuny powstające i istniejące tylko wirtualnie (chyba że należałeś do szczęśliwców, którym udało się tę ściemę spieniężyć). Międzynarodowa skala, wielcy gracze.
I to wszystko było ściemą. Nie potrzebujecie wiedzieć, jak działa blockchain, ponieważ onecoin żadnego nie miał. Jak to było możliwe dowiecie się z tej książki. Wnikliwa i ciekawa opowieść o wielkim przekręcie, o którym najpewniej nie słyszeliście, bo dla pracowników mediów temat był zbyt trudny.
Podobno ściema jaką jest onecoin dalej jest sprzedawana. Mimo aresztowań, procesów, zajęć majątków tych, którzy pomagali Róży. Marzenia o szybkim bogaceniu się, FOMO, legendy o wartości kryptowaluty. Mocne połączenie, jak narkotyk.
W tym wszystkim tylko idei kryptowaluty żal. Tak zwany wolny rynek i - paradoksalnie - brak regulacji szybko ją wypaczył. Może zatem w libertarianizmie tkwi naturalny mechanizm samozniszczenia w zderzeniu z rzeczywistością. Nie wiem.