Choć już raczej nie oglądam wyścigów, to śledzę kto wyniki i klasyfikacje. W dzieciństwie jednak oglądałem co niedzielę większość GP i to nie tylko z powodu Roberta Kubicy. Według mnie dawniej F1 była ciekawsza niż obecnie.
Gdy byłem mały, jednym z najlepszych kierowców na świecie był Kimi Räikkönen, którego biografię postanowiłem przeczytać. Nie jest to jednak autobiografia, a książka autorstwa Heikkiego Kulty, fińskiego dziennikarza, który przebył całą drogę w F1 razem z Kimim i może nazwać się jego przyjacielem.
Książkę czyta się dobrze, ale nie ma szału. Autor oszczędza Kimiego i bardzo łagodnie opowiada o niektórych ekscesach z życia Fina. Przez to pozycja ta jest nieco mniej barwna niż mogła być.
Kulta nieco miesza chronologiczne wydarzenia z formą wywiadów z różnymi ludźmi, więc czasem jest to dla mnie nieco pomieszane i nie do końca dobre dla czytelnika.
Co ciekawe, biografie czyta mi się zawsze dosyć szybko (chyba, że to suche liczby i fakty z życia, wtedy niekoniecznie), ale ten tytuł czytało mi się dosyć długo i w sumie nie wiem z czego to wynika.
"Kimi Räikkönen" Heikkiego Kulty to dobra biografia, ale na pewno nie jedna z lepszych, jakie czytałem. Myślę, że można było wykonać to nieco inaczej i jednak nie oszczędzać, aż tak Kimiego.
Więcej moich recenzji znajdziecie na Instagramie @chomiczkowe.recenzje, gdzie serdecznie zapraszam